Banki nie mają racji w sprawie teorii salda
Po wrześniowym wyroku frankowym Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej banki próbują przekonywać, że wyrok potwierdza, iż polskie sądy w sprawach z powództwa kredytobiorców powinny stosować mniej korzystną dla konsumentów teorię salda. W mojej ocenie zaproponowana przez banki interpretacja jest całkowicie błędna – pisze Marcin Szołajski, radca prawny

Swoje stanowisko opieram nie tylko na uzasadnieniu wyroku TSUE z 10 września br. (sygn. C-510/25), ale na jednym z ostatnich przeczeń Sądu Apelacyjnego w Warszawie, w którym byłem pełnomocnikiem kredytobiorcy. Ze wspomnianego orzeczenia TSUE jasno wynika, że to banki nie miały racji, twierdząc, iż w wyroku z 19 czerwca 2025 r. (C-396/24) TSUE przesądził o tym, że należy odrzucić teorię dwóch kondykcji. Warto przypomnieć, że Trybunał w swoich orzeczeniach dokonywał wykładni dyrektywy 93/13/EWG. Zasadniczy cel tej dyrektywy to ochrona konsumentów. Środowisko bankowe chce jednak, żeby wyroki TSUE interpretować w taki sposób, jakby Trybunał miał chronić nie konsumentów przed nieuczciwymi praktykami banków, lecz banki przed konsumentami. Banki zdają się zapominać o tym, że to one narzucały kredytobiorcom postanowienia niezgodne z prawem, skutkujące nieważnością umów kredytów.
Z wyroku TSUE z 10 września 2026 r. wynika więc, że decydujące dla tego, czy zastosować teorię salda czy teorię dwóch kondykcji jest prawo krajowe. Już dokładnie tydzień po tym wyroku TSUE Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał orzeczenie w sprawie VIII ACa 459/26 (wyrok z 17 września br.), w którym oddalił w całości apelację banku, a także poprawił częściowo niekorzystne dla frankowicza orzeczenie Sądu Okręgowego, jednocześnie stosując teorię dwóch kondykcji. To jedynie potwierdza, że sektor bankowy nie ma racji – polskie sądy w sprawach z powództwa kredytobiorców nadal powinny zasądzać odsetki od wszystkich kwot wpłaconych do banku na podstawie nieważnej umowy.
Teoria dwóch kondykcji a teoria salda
Przypomnę, że zgodnie z obowiązującą teorią dwóch kondykcji konsument może żądać od banku wszystkiego co do banku wpłacił na podstawie nieważnej umowy kredytu, wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od całej tej sumy. Bank ma natomiast niezależne roszczenie o zwrot środków, które wypłacił kredytobiorcy na podstawie umowy. W przypadku teorii salda konsument może żądać od banku jedynie zwrotu nadpłaty ponad udostępniony mu kapitał i tylko od tej nadwyżki są mu należne odsetki ustawowych za opóźnienie.
To prawda, że banki zaczęły podważać możliwość stosowania teorii dwóch kondykcji w sprawach, w których powodem jest konsument, po wyroku TSUE z 19 czerwca 2025 r. (C-396/24, Lubreczlik). W orzeczeniu tym Trybunał wskazał, że bank nie może żądać od kredytobiorcy zwrotu całej sumy, którą wypłacił na podstawie umowy, niezależnie od tego ile konsument już spłacił i ile pozostało jeszcze do spłaty. Trybunał – wbrew stanowisku środowiska bankowego – we wspomnianym orzeczeniu nie odrzucił jednak teorii dwóch kondykcji. Wyrok TSUE został wydany w odpowiedzi na pytania prejudycjalne dotyczące specyficznych stanów faktycznych. Trybunał wyjaśnił, że w szczególnych przypadkach może okazać się konieczne odejście od utrwalonego orzecznictwa ze względu na realizację celów dyrektywy 93/13/EWG. Warto znów przypomnieć, że podstawowy cel tej dyrektywy to ochrona konsumentów.
Po tym ubiegłorocznym orzeczeniu TSUE większość sędziów nadal orzeka zgodnie z teorią dwóch kondykcji. Niektórzy w swoich wyrokach zastosowali jednak teorię salda, a konsumenci odwołują się od takich wadliwych rozstrzygnięć. Warto więc podkreślić, że 5 września 2025 r. Sąd Najwyższy wydał bardzo ważny wyrok w sprawie II CSKP 550/24, w którym uwzględnił skargę kasacyjną kredytobiorców od opartego na teorii salda wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Sąd Najwyższy wskazał, że po wyroku TSUE C-396/24 nadal pozostaje związany przyjętą zasadą prawną, zgodnie z którą zobowiązany jest stosować teorię dwóch kondykcji. Zasada ta wynika z uchwały pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2024 r. (III CZP 25/22). Sąd Najwyższy wyjaśnił, że stosowanie teorii dwóch kondykcji w sprawie z powództwa kredytobiorcy pozostaje zgodne z art. 7 ust.1 dyrektywy 93/13/EWG i że nie ma podstaw do odstąpienia od przyjętej zasady prawnej.
Decydują sądy krajowe
We wrześniu br. TSUE odpowiedział na pytania Sądu Okręgowego w Warszawie dotyczące rozliczenia roszczenia konsumenta w sporze przeciwko bankowi i tego, od jakiej kwoty należne są kredytobiorcy odsetki ustawowe za opóźnienie. TSUE wprost wskazał, że wyroku C-396/24 (Lubreczlik) nie opowiedział się ani za teorią salda ani za teorią dwóch kondykcji. Tymczasem cała narracja banków dotycząca konieczności stosowania teorii salda przy orzekaniu o roszczeniu konsumenta opierała się właśnie na tym orzeczeniu i tezie, że to TSUE odrzucił teorię dwóch kondykcji. Również sędziowie, którzy wydawali wadliwe wyroki, w uzasadnieniach tych orzeczeń wskazywali, że to z wyroku TSUE w sprawie C-396/24 wynika konieczność stosowania teorii salda w sprawach, w których roszczenia o zapłatę dochodzi kredytobiorca. TSUE wyjaśnił, że takie rozumienie wyroku ws. Lubreczlik jest błędne.
Z ostatniego frankowego wyroku TSUE z września wynika ponadto, że to sąd krajowy decyduje o tym, czy stosować teorię dwóch kondykcji, czy teorię salda, a kluczowe znaczenie ma przy tym wyborze prawo krajowe. Wykładania prawa krajowego w tym zakresie jest tymczasem jasna. Z orzecznictwa SN wynika zaś, że w sprawach z powództwa kredytobiorcy sądy powinny stosować teorię dwóch kondykcji.
Nie można ciągle wprowadzać konsumentów w błąd
Kiedyś pracownicy banków przekonywali, że kredyty frankowe są bezpieczne, teraz środowisko bankowe przekonuje, że – wbrew stanowisku TSUE i SN – konsument może żądać jedynie zwrotu nadpłaty ponad wypłacony mu kapitał i jedynie od tej nadpłaty mogą być mu należne odsetki ustawowe za opóźnienie. Takie kategoryczne i co należy podkreślić błędne tezy zostały postawione w komunikacie Związku Banków Polskich po wrześniowym wyroku TSUE. Niestety - nawet jak TSUE wprost wskazuje, że interpretacja banków wyroku C-396/24 (Lubreczlik) jest błędna, to banki i tak obstają przy swoim i twierdzą, że sądy mogą stosować wyłącznie teorię salda. Taktyka banków wydaje się jasna – kiedyś zachęcały do podpisywania umów niezgodnych z prawem, teraz próbują zniechęcić konsumentów do walki o swoje prawa w sądach.
Wspomniane wyżej, wydane tydzień po wyroku TSUE orzeczenie SA w Warszawie jest zgodne z teorią dwóch kondykcji. Sąd Apelacyjny rozpoznawał apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie wniesione przez frankowicza i bank. Apelacja konsumenta dotyczyła części niezasądzonych odsetek ustawowych za opóźnienie. Bank w swojej apelacji wnosił o oddalenie powództwa kredytobiorcy w całości. W odpowiedzi na apelację frankowicza bank przekonywał, że wobec wyroku TSUE w sprawie C-396/24, w przypadku uznania, że umowa jest nieważna, sąd powinien zastosować teorię salda.
Warto zaznaczyć, że sprawa została rozpoznana na posiedzeniu niejawnym, pomimo wniosków o rozpoznanie jej na rozprawie. Sąd skorzystał z rozwiązania wprowadzonego przez tzw. ustawę frankową, co z pewnością przyspieszyło uzyskanie przez frankowicza prawomocnego wyroku. Sąd Apelacyjny oddalił apelację banku i zmienił wyrok Sądu Okręgowego w ten sposób, że zasądził odsetki ustawowe za opóźnienie za dalszy okres.
Reasumując – banki po wyroku TSUE z 10 września 2026 r. po raz kolejny próbują narzucić narrację, że konsumenci mogą dochodzić tylko zwrotu nadpłaty ponad wypłacone im środki i tylko od sumy nadpłaty mogą żądać odsetek ustawowych za opóźnienie. Jednak zarówno ostatni wyrok TSUE, jak i wiążące uchwały SN i orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 17 września 2026 r. potwierdzają, że banki nie mają racji. Konsumenci nadal mogą żądać zapłaty wszystkich kwot wpłaconych do banku w wykonaniu nieważnej umowy i odsetek ustawowych za opóźnienie od całej tej sumy, a sądy w sprawach z powództw kredytobiorców powinny stosować teorię dwóch kondykcji.
Marcin Szołajski, radca prawny, partner Szołajski Legal Group Sp. k.







