Stres, długie godziny pracy, w tym nocnej, niedospanie, popełnianie coraz częstszych błędów medycznych - to konsekwencja zmęczenia narastającego w lekarskiej grupie zawodowej. Dlatego doktorzy zastanawiają się nad tym czy nie zmienić przysięgi Hipokratesa. Teraz jest w niej zapis, że lekarz ma obowiązek dbać o życie i zdrowie pacjenta.  Tekst przysięgi nie zawiera zaś żadnej wzmianki o życiu i zdrowiu lekarza.

– Stykamy się co dzień z wieloma chorobami i  w odruchu obronnym wypieramy to, że mogą one nas dotyczyć. Widać to na przykładzie szczepień przeciwko grypie, z których nadal korzysta niewielu lekarzy, wychodząc z założenia, że się nie zarażą – mówi Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

Tekst przysięgi Hipokratesa chcą zmodyfikować lekarze w Australii. Postulują, aby znalazł się w niej zapis, zgodnie z którym lekarz będzie dbał o własne zdrowie, dobre samopoczucie i umiejętności, aby zapewnić opiekę na najwyższym poziomie.

60 proc. lekarzy i pielęgniarek z objawami wypalenia zawodowego - czytaj tutaj>>
 

12-godzinny dyżur

Łukasz Jankowski twierdzi, że może jeszcze u nas za wcześnie na takie zmiany, ale na pewno trzeba przeciwdziałać temu, co się dzieje teraz z lekarzami. - Nakazy i zakazy przynoszą odwrotny efekt. Ludzie nie będą ich przestrzegać. Tak samo jak lekarze nie przestrzegaliby obowiązku dbania o własne zdrowie - mówi Łukasz Jankowski.

Zdaniem prezesa warszawskiego samorządu lekarskiego nie tyle trzeba zmieniać przysięgę Hipokratesa, ile pracować nad zmianą świadomości lekarzy i przepisów o czasie pracy, likwidując np. dyżury 24 godzinne a wprowadzając 12 godzinne. Ostatnie badania naukowców z Uniwersytetu w Hongkongu dowodzą, że praca nocą powoduje zmiany w materiale genetycznym DNA, a w konsekwencji wywołuje choroby układu sercowego czy naczyniowego.

-Już praca nocna przez 12 godzin jest  zdrowsza dla organizmu. Poza tym lekarze chełpią się  teraz, że biorą po kilka dyżurów pod rząd, że pracują bez przerwy kilkadziesiąt godzin ma dobę, a przecież stanowią zagrożenie nie tylko dla siebie, ale i dla pacjenta - mówi Łukasz Jankowski.

Stres wśród lekarzy wywołuje też  rosnąca liczba pozwów i roszczeń o odszkodowanie za błąd medyczny. Do  sądów okręgowych co roku średnio trafia 600- 700 pozwów.

Szpitale dostaną pół miliona na dyżury dla rezydentów, ale to za mało - czytaj tutaj>>

 


Lekarz nie pamięta

- Gross błędów medycznych ewidentnie jest spowodowanych przez niewyspanie i przemęczenie lekarzy. Z tym, że ciężko jest przed sądem udowodnić błąd organizacyjny w pracy szpitala, gdyż od momentu wniesienia pozwu do pierwszej rozprawy, mijają zazwyczaj trzy lata. Po tym czasie lekarz stojący przed sądem w charakterze świadka mówi, że nie pamięta, ile pracował, ile brał dyżurów przed operacją, podczas której doszło błędu medycznego - mówi Jarosław Witkowski, radca prawny, specjalizujący się w procesach o błędy medyczne. I zaznacza, że w takich przypadkach żąda, aby szpital udostępnił na potrzeby procesu karty ewidencji czasu pracy, ale i tak ich nie otrzymuje.

Jak rozliczyć czas dyżuru dopełniający czas pracy lekarza - czytaj tutaj>>

Pogoń za pieniędzmi

Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie organizuje od jakiegoś czasu warsztaty dla lekarzy wypalonych zawodowo czy konsultacje z psychologiem. Wszystkie miejsca są zapełniane bardzo szybko.

Wydawałoby się, iż rynek pracy dla lekarzy jest dziś na tyle dobry, że to oni powinny dyktować warunki skoro dyrektorzy szpitali mają permanentne wakaty i miesiącami poszukują specjalistów. - Z jednej strony tak, a z drugiej w szpitalach jest ogromna presja, aby brać kolejne dyżury. Są cały czas luki kadrowe. Nasza grupa zawodowa tak samo choruje na grypy czy anginy i koledzy czują się w obowiązku, aby wziąć dyżur za lekarza przebywającego na zwolnieniu. Choć widać już, że młodsi lekarze są co raz bardziej asertywni i odmawiają długiej pracy - mówi Mariusz Witczak, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Zielonej Górze.

Polemizuje z nim mec. Jarosław Witkowski. - Tu nie chodzi tylko o silne poczucie obowiązku. Lekarze pędzą ze szpitala do przychodni, z dyżuru na dyżur, bo dzięki temu mogą zarabiać dodatkowe pieniądze - podkreśla.