Sprawa jest pilna, bo właśnie w sezonie jesienno-zimowym przybywa niepełnoletnich pacjentów potrzebujących pomocy psychologicznej i psychiatrycznej.  

- Oddział w Józefowie wstrzymał przyjęcia, więc pacjenci będą musieli być rozwożeni po całej Polsce, bo w istniejących oddziałach w Warszawie nie ma już wolnych miejsc – mówi Krzysztof Błażejewski, psychoterapeuta, który pracuje z młodzieżą w Warszawie. – We wszystkich są dostawki. Na oddział psychiatryczny dla dzieci w Józefowie były przewożone ostre przypadki, czyli dzieci po próbach samobójczych, samookaleczeniach, ze schizofrenią wczesnodziecięcą, której objawy rozpoznawane są u coraz młodszych dzieci.

Błażejewski podkreśla, że sytuacja na Mazowszu i Podlasiu, po zamknięciu oddziału w Józefowie jest dramatyczna.

Wiceminister zdrowia Zbigniew Król podkreśla, że oddział psychiatryczny z zespołem z Józefowa zostanie odtworzony w innym ze szpitali warszawskich. 

- Doszło do napięć miedzy zarządem szpitala i lekarzami i szybciej będzie przenieść zespół lekarski w inne miejsce niż tam znowu uruchomić odział – mówi wiceminister Król.

RPD: Wzrost samobójstw wśród dzieci, trzeba podjąć pilne działania czytaj tutaj>>

 

Chroniczny brak psychiatrów dla dzieci

Michał Stelmański, prezes Mazowieckiego Centrum Neuropsychiatrii, pod które podlega szpital w Józefowie wskazuje, że zgłosił do wojewody, że z powodu braku lekarzy 22-łóżkowy oddział musi zawiesić działalność (przebywało na nim średnio 40 pacjentów). Na oddziale jest jeszcze 12 pacjentów w najcięższym stanie i są stopniowo wypisywani. Nie ma ich dokąd odesłać, bo w Warszawie jest jeszcze tylko jeden oddział dla dzieci i jest przepełniony.

W Józefowie działa też oddział młodzieżowy, ale też jest przepełniony i nieliczny personel pracuje tam w trudnych warunkach.

- Przyczyną kryzysu w Józefowie jest chroniczny brak psychiatrów dla dzieci i młodzieży – mówił Michał Stelmański. - Dodatkowo sektor prywatny ciągle podbiera lekarzy z państwowych szpitali i to powoduje, że lekarze migrują ze szpitali państwowych do prywatnych. Jest także problem z system kształcenia. Młodzi lekarze nie chcą wybierać psychiatrii dzieci i młodzież jako specjalizacji.

Stelmański podkreślał, że wynajęli dwie firmy headhunterskie i szukają specjalistów. Dodaje, że jeśli tylko znajdzie psychiatrów dziecięcych, znów uruchomi oddział. Nie będzie to łatwe, według danych Naczelnej Izby Lekarskiej, w Polsce jest 452 lekarzy ze specjalizacją z psychiatrii dzieci i młodzieży, z czego 416 pracuje w zawodzie.

- Zapotrzebowanie jest ogromne. Teraz w Warszawie działa tylko jeden oddział dla dzieci do 15 roku życia dla pacjentów z Mazowsza i Podlasia. Są trzy oddziały dla młodzieży i wszystkie są przepełnione – mówi Stelmański.

Spada liczba samobójstw wśród dorosłych, rośnie u dzieci i młodzieży czytaj tutaj>>

 


Nie ma dokąd odesłać dzieci

Przykład z Józefowa pokazuje dramatyczną sytuację w psychiatrii dziecięcej, którą mamy w całym kraju, bo wszędzie brakuje przychodni i oddziałów psychiatrycznych, specjalizujących się w opiece najmłodszych.

W większości województw kontrakt z NFZ posiada tylko jeden ośrodek, ale są takie regiony, w których w ogóle nie ma takich podmiotów np.: pacjenci z Podlasia przywożeni są do placówek w Warszawie. To dlatego 30 proc. hospitalizowanych w Mazowieckim Centrum Neuropsychiatrii w Zagórzu stanowią mieszkańcy innych regionów.

– Prosimy o wsparcie ze strony ministerstwa, żeby każdego lekarza, który chciałby wejść w dziedzinę psychiatrii dzieci i młodzieży, otoczyć wsparciem. Bez tego nie będziemy mieć specjalistów – mówi Michał Stelmański, prezes Mazowieckiego Centrum Neuropsychiatrii w Zagórzu.

 

Trzy nowe specjalizacje dla terapii dzieci i młodzieży czytaj tutaj>>

MZ: Szukamy innego szpitala, gdzie będzie można przyjmować dzieci

Wiceminister zdrowia Zbigniew Król podkreśla, że resort zdrowia stara się „gasić kolejne pożary” w psychiatrii dziecięcej i zapowiada, że od września przyszłego roku chcą w całym kraju wprowadzić nowy model opieki nad dziećmi i młodzieżą. Ma on być oparty o poradnie pedagogiczno-psychologiczne, których w kraju jest 1400. Na samym szczycie tej opieki miałyby być szpitale psychiatryczne, które mają odziały dla dzieci.

- By objąć cały kraj taki poradniami powinno ich być 1800 – podkreśla Król. - W obecnym systemie w zasadzie nie ma poradni psychologicznych i psychiatrycznych i to jest problem Józefowa i innych oddziałów szpitalnych dla dzieci i młodzieży, w których lekarze nie mają dokąd odesłać pacjentów.

Opieka psychiatryczna dzieci oparta o poradnie psychologiczno-pedagogiczne​ czytaj tutaj>>

System nie radzi sobie z liczbą chorych

System ochrony zdrowia powinien wspierać zdrowie psychiczne dziecka, a teraz tego nie robi. Leczenie szpitalne powinno być ostatnim ogniwem, jedynie w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia samego dziecka lub jego otoczenia, na skutek agresji dziecka lub nastolatka, a teraz często jest jedyną dostępną formą szybkiej pomocy.

W publicznych lub prywatnych poradniach dla dzieci i młodzieży powinna być dostępna opieka interwencyjna, krótko i długoterminowa psychoterapia dla dziecka i dla rodziców lub całej rodziny, ale jej nie ma. Procedury w psychiatrii są słabo wycenione, dlatego przez ostatnie lata zamykano kolejne poradnie i oddziały.  

- Radzimy sobie jak możemy. Na własne potrzeby psychoterapeuci stworzyli listę miejsc, do których możemy jak najszybciej odsyłać rodzinę w razie takiej potrzeby. Są na niej poradnie psychologiczno-pedagogiczne, NZOZ-y, fundacje, stowarzyszenia oraz prywatne ośrodki. Problem polega na to, że jest ich o wiele za mało w stosunku do potrzeb – podkreśla Aleksandra Andruszczak-Zin, psychoterapeuta. 

Kryzys w psychiatrii dzieci i młodzieży - zaczynamy testować nowy model opieki czytaj tutaj>>

 

600 tys. pacjentów i brak opieki

Jak podaje Rzecznik Praw Dziecka wzrasta liczba dzieci i młodzieży, które podejmują próby samobójcze. Zespół przy ministrze zdrowa, który pracuje nad założeniami nowego modelu opieki oszacował, że w Polsce ponad 600 tysięcy osób poniżej 18 roku życia wymaga zapewnienia opieki psychologiczno-psychiatrycznej. Coraz więcej rodzin, dzieci i młodzieży nie radzi sobie emocjonalnie z problemami, których doświadczają w codziennym funkcjonowaniu.

- Zarówno w moim gabinecie prywatnym, jak i w publicznej poradni zdrowia psychicznego czy poradni psychologiczno-pedagogicznej, udzielam wsparcia coraz młodszym dzieciom, które albo mają objawy depresyjne albo wprost zgłaszają myśli samobójcze lub są już po próbach samobójczych i hospitalizacjach – mówi Aleksandra Andruszczak-Zin, psychoterapeuta. - Powodów tego, że chcą odebrać sobie życie jest wiele. Zawsze bierze się z głębokiej rozpaczy, cierpienia  i głębokiego przeświadczenia, że życie w taki sposób jest zwyczajnie nieznośne. Co przerażające, to fakt, że czasem młodym ludziom, dorosłym też, wydaje się to jedynym rozwiązaniem niosącym ulgę.

Zasady przyjęcia do szpitala psychiatrycznego czytaj tutaj>>
 

Dziewięciolatek ma myśli samobójcze?

Eksperci podkreślają, że często zapowiedzią prób samobójczych są akty autoagresji np. cięcie się lub głodzenie.

- Dla najmłodszych próbujących popełnić samobójstwo - 9, 10 czy nawet 12- letnich, to będzie próba znalezienia ukojenia na chwilę, trochę jakby zaśnięcia, ale one nie mają pełnej świadomości, że już się nie obudzą – podkreśla Błażejewski. - W przypadku młodzieży pojawia się ta świadomość, że to będzie nieodwracalne.

Wśród młodzieży samobójstwa to druga przyczyna zgonów. Okres dojrzewania to szczególnie burzliwy czas, w którym młodzi ludzie szukając swojej tożsamości i niezależności odsuwają się trochę od rodziców bardziej w stronę rówieśników, ale jednocześnie cały czas potrzebują uzyskiwać wsparcia swojej rodziny, co generuje ich wewnętrzny konflikt oraz zewnętrzny z najbliższymi.

- Dojrzewanie to trudny czas i rodzice muszą mieć podstawową wiedzę jak przez niego przebrnąć – podkreśla Aleksandra Andruszczak-Zin. - Jeśli w tym okresie dziecku zabraknie wsparcia, akceptacji, życzliwości i dobrych wzorców radzenia sobie z trudnościami, to młodzież będzie szukać bardziej destrukcyjnych sposobów radzenia sobie, bo są zwyczajnie łatwiej dostępne.

 


Dlaczego sytuacja w opiece dziećmi w Polsce jest tak zła?

Błażejewski podkreśla, że w ostatnich 20 lat nastąpiły zmiany społeczne w społeczeństwie i rodzinie i wzrosła liczba osób, które potrzebują wsparcia psychologa, psychiatry czy psychoterapeuty, jednak w tym czasie nie wdrożono odpowiednich programów ochrony zdrowia psychicznego.

- Nie da się odwrócić dramatycznej sytuacji w psychiatrii, bez zdecydowanych działań finansowych – podkreśla Błażejewski.  – Teraz było tak, że minister zdrowia ustanawiał Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, a minister finansów nie przeznaczał latami funduszy na jego realizację. W dodatku finansowanie przez NFZ psychiatrii i lecznictwa odwykowego było ustawiane na szarym końcu, a tzw. koszyk świadczeń gwarantowanych całkowicie nie przystaje do specyfiki leczenia zaburzeń psychicznych i leczenia uzależnień.