Według Tomasza Dybka, przewodniczącego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii rozmowa z ministerstwem zdrowia trwa od wielu miesięcy i nie przynosi żadnych efektów. Przypomnijmy, że fizjoterapeuci zaczęli akcję protestacyjną 7 maja oddając krew i biorąc dzień wolnego, potem w kilkudziesięciu szpitalach masowo szli na zwolnienia lekarskie, a 21 maja, we wtorek w ubiegłym tygodniu, zaczęli głodówkę w szpitalu pediatrycznym przy ul. Żwirki i i Wigury w Warszawie. Do protestu głodowego dołączyli się także diagności laboratoryjni. 


Diagności laboratoryjni: Bez nas szpitale staną, też chcemy podwyżek! - czytaj tutaj>>

27 maja Dzień Diagnosty bez diagnosty 

Agnieszka Gierszon ze Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych zapowiedziała, że w poniedziałek będą brać urlopy na żądanie lub pójdą oddawać krew.

Sprawdź: Jakie dane powinien zawierać formularz sprawozdania z badania laboratoryjnego? >

- Nie będzie to oznaczało paraliżu szpitali, bo nie do tego dążymy, dbamy o zdrowie naszych pacjentów. (...) Zadbamy o to, żeby badania były wykonane na czas, zwłaszcza ratujące życie, natomiast będzie nas mniej w szpitalach – podkreśliła. - Chcielibyśmy dojść do porozumienia, w rozmowach, które planowane są na przyszły tydzień – powiedziała.

 

Fizjoterapeuci i diagności głodują, a minister mówi, że 1600 zł to wygórowane żądania - czytaj tutaj>>

 


Wyższe płace i zmiana wycen

Protestujący pracownicy laboratoriów i fizjoterapeuci domagają się nie tylko wyższych płac, ale również dostępu do bezpłatnych szkoleń specjalizacyjnych i adekwatnych wycen świadczeń. Chcą łatwego dostępu pacjentów do badań laboratoryjnych, szybszego dostępu pacjenta do fizjoterapii oraz poprawy warunków wynagrodzeń i pracy dla innych zawodów medycznych i niemedycznych.

Protest głodowy fizjoterapeutów i diagnostów trwa siódmy dzień. W Szpitalu Pediatrycznym przy Żwirki i Wigury w Warszawie głoduje 8 osób, ale – jak powiedziała Gierszon – chętnych jest o wiele więcej.

Sprawdź: Wizyta fizjoterapeutyczna: przebieg, możliwość przeprowadzenia, odpowiedzialność, dokumentacja >

- Przyjeżdżają do nas ludzie z całej Polski – dodaje. - Strajkujący są szykanowani: ściągnięto nam baner zawiadamiający o strajku, odłączono prąd w miejscu, gdzie przebywaliśmy, i przenosi się nas z jednego miejsca w drugie, chociaż staramy się nikomu nie przeszkadzać i nie utrudniać pracy – powiedziała dziennikarzom Gierszon.

 


W ramach akcji "Maj bez fizjoterapeutów" fizjoterapeuci najpierw oddawali krew, a potem przystąpili to strajku włoskiego polegającego na skrupulatnym wykonywaniu obowiązków i edukowaniu pacjentów o znaczeniu fizjoterapii. W połowie maja, na wspólnej konferencji z diagnostami, poinformowali o akcji wysyłania pism do dyrektorów zatrudniających ich placówek, prosząc o podwyżkę wynagrodzeń, oraz występowania, m.in. do NFZ, z pytaniem, ile jest na to środków. Działania te podjęto, jak wyjaśniano, w związku z wypowiedzią szefa MZ Łukasza Szumowskiego, który wskazał, że dyrektorzy szpitali dostali dodatkowe 680 mln zł w związku ze wzrostem wyceny świadczeń i mogą te środki przeznaczyć na podwyżki dla grup, które ich nie dostały, m.in. dla diagnostów i fizjoterapeutów.

 

Minister o proteście fizjoterapeutów: Ruchy płacowe to zadanie dyrektorów szpitali - czytaj tutaj>>

Minister po podwyżki odsyła do dyrektorów 

Minister zdrowia Łukasz Szumowski uważa, że żądanie 1,6 tys. zł podwyżki dla fizjoterapeutów w ciągu roku jest wygórowane. Jednocześnie, w poniedziałek w ubiegłym tygodniu, szef resortu zapowiedział wzrost kwoty bazowej, na której podstawie wyliczane są minimalne wynagrodzenia pracowników medycznych. Kwota ta ma wzrosnąć od lipca z 3,9 tys. zł do 4,2 tys. zł.

- Trudno mi się odnieść do żądania 1600 zł, bo myślę, że to jest swego rodzaju wygórowane żądanie w ciągu jednego roku. Przypominam, że te zawody, które uzyskiwały tę kwotę, czyli pielęgniarki, to było ponad 4 lata, ratownicy również zgodzili się w rozmowach, że to postępuje rok do roku o 400 zł – mówił w mijającym tygodniu minister. Zwrócił uwagę, że planowany jest także wzrost finansowania rehabilitacji i uzdrowisk.

 

Od lipca w ochronie zdrowia podwyżki od 430 do 215 zł dla najmniej zarabiających - czytaj tutaj>>

Szef resortu mówił, że na rehabilitację  i uzdrowiska przeznaczą w tym roku o 200 mln zł więcej. Jednocześnie od samego początku protestu fizjoterapeutów minister twierdził, że "nie ma możliwości prawnej, aby przekazać "znaczone" pieniądze dla grup nieobjętych odrębnymi regulacjami ustawowymi, m.in. fizjoterapeutów, diagnostów czy techników elektroradiologii.

- Te grupy zawodowe nie są w pełni opisane ustawami, w związku z tym nie możemy zastosować do nich takich regulacji, jak (…) np. do lekarzy, pielęgniarek czy ratowników – tak to tłumaczył.

Szef MZ podkreśla, że w szpitalach nastąpił wzrost ryczałtów, a te wzrosty powinny być przekazane na podwyższenie płac dla zawodów nieuregulowanych odrębnie.

 

Dodatkowe miliony NFZ zamiast na leczenie pójdą na podwyżki - czytaj tutaj>>

- Pieniądze, które Narodowy Fundusz Zdrowia przekazuje do szpitali, są przeznaczone dla różnych interesariuszy, dla administracji szpitala, dla administracji klinik i oddziałów, dla grup zawodowych profesjonalistów medycznych, w tym również techników, fizjoterapeutów, diagnostów, lekarzy, pielęgniarek, ratowników – mówił. - Na pewno dyrektorzy mogą zastanowić się, na ile mogą poprawić sytuacje finansową zawodów, które nie zostały uregulowane odrębnie – stwierdził. 

Zobacz procedurę: Zakładanie dokumentacji medycznej w ambulatorium (AOS) >