Bezpłatny e-book Najczęściej popełniane błędy w zakresie kontroli zarządczej w JST Pobierz e-booka
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Wybory podczas epidemii za wszelką cenę

Wszystko wskazuje na to, że majowe wybory prezydenckie nie odbędą się, a Prawo i Sprawiedliwość z nadzwyczajnym uporem prze do ich przeprowadzenia. I wymyśla kolejne konstrukcje prawne, które urągają nie tylko standardom demokratycznego państwa prawa, ale także elementarnej uczciwości i przyzwoitości.

krzysztof sobczak 002

Doczepianie ważnych zmian w prawie wyborczym, mogących mieć wpływ nie tylko na realizację obywatelskiego prawa do głosowania, ale także na wynik elekcji, do pilnie potrzebnych przepisów mających służyć ratowaniu społeczeństwa przed epidemią i gospodarki przed recesją, to gra polityczna w najgorszym stylu. A gdy już w ekspresowym tempie, na pięć tygodni przed dniem wyborów uchwalono korespondencyjne głosowania dla seniorów, jeszcze przed podpisaniem tej nowelizacji przez prezydenta do Sejmu trafia kolejny projekt o głosowaniu korespondencyjnym dla wszystkich i jakichś nowych zasadach tworzenia komisji wyborczych na 10 maja. 

Czytaj: PiS: Korespondencyjne głosowanie dla wszystkich>>

To ma być sposób na bunt samorządów, których zdaniem w tych warunkach, gdy cały kraj stoi, wyborów nie da się przygotować i przeprowadzić. Ale PiS to zrobi - powoła własne komisje, według zasad, których na razie nie ujawnia i przeprowadzi masowe głosowanie korespondencyjne. Jak to zorganizuje, gdy samorządowcy mówią, że to obecnie niewykonalne? Wojskiem, policją? A może swoim aktywem partyjnym, bo wojsko i policja też mogą się zbuntować, gdy podczas epidemii ktoś zechce je posyłać do działań, które wcale nie są konieczne. 
No i czy wreszcie tak przeprowadzone wybory będą wiarygodne? Czy zapewni to niesprawdzony, naprędce sklecony system głosowania korespondencyjnego? Kto i jak zapewni mu wiarygodność? Powołane na parę dni przed wyborami według nieznanej jeszcze zasady komisje wyborcze?

Czytaj także: Fundacja Batorego: Wyborów w terminie nie da się zorganizować>>
 

Po co PiS to robi? Z szacunku dla konstytucji i obowiązującego prawa? W to nie ma chyba przesadnej wiary nawet w szeregach tej partii, co już tu i ówdzie coraz głośniej słychać. Jedyne logiczne wytłumaczenie to zimna kalkulacja, że teraz to kandydat tej partii może wygrać, szczególnie że pozostali kandydaci nie mogą prowadzić kampanii wyborczej. A po ewentualnym przesunięciu terminu różnie może być. Nawet jeśli w końcu uda się wyjść z epidemii z niezbyt dużymi stratami, to i tak zapewne pojawią się opinie, że po pięciu latach rządów PiS państwo nie jest aż tak sprawne, jak nas zapewniano. A może nawet też "jest w ruinie", albo "z dykty". A do tego okaże się, że nie ma pieniędzy na kolejne obietnice socjalne, a może nawet konieczne będą drastyczne oszczędności. I jak w takich warunkach wygrywać wybory? 

Trzeba więc, choćby na siłę z brutalnym łamaniem wyborczych zasad, doprowadzić do przedłużenia obecności swojego człowieka w pałacu prezydenckim. A potem jakoś może dojedzie się do kolejnych wyborów parlamentarnych. 

Ale wszystkie te zabiegi mogą być na nic, bo wybory i tak prawdopodobnie nie odbędą się 10 maja, bo do tego czasu epidemia nie skończy się. PiS jeszcze trochę poszaleje, a potem wycofa się pod naciskiem faktów. Jeśli do 10 maja uda się na tyle uspokoić sytuację, żeby ludzie mogli chodzić do pracy, a dzieci do szkół, to i tak byłoby dobrze. Ale jeszcze wszystko niekonieczne będzie dozwolone. Do kościoła nie można będzie chodzić, a na wybory tak? Prawdopodobnie minister Szumowski też powie, żeby nie iść, bo już teraz puszcza w tej sprawie oko. Zresztą już coraz więcej polityków PiS mówi, że chyba nic z tych wyborów nie będzie, tylko nie wiadomo dlaczego kierownictwo partii tak szaleje i wymyśla takie niepoważne konstrukcje, jak to korespondencyjne głosowanie dla wszystkich i jakieś manipulacje z komisjami wyborczymi, bo do tego zmierza ten najnowszy projekt.

Ale on raczej nie wejdzie w życie, bo jak Sejm nawet uchwali go szybko, to Senat popracuje nad nim swoje 30 dni - a dlaczego nie? - i wtedy PiS już nie zdąży z nim do 10 maja. Zastanawiające jest, czy w kierownictwie PiS nie ma takiego myślenia, że partia może się na tym wywrócić. 

Polecamy prawnicze książki samorządowe