Bez zmian prawa rowy melioracyjne nie ochronią przed podtopieniami ani suszą
Wielkopolskie samorządy alarmują, że niesprawny system melioracji zagraża nie tylko polom: rowy zarastają, spółki wodne kuleją, a woda albo zalewa grunty, albo znika w czasie suszy. Apelują o spójne przepisy i stabilne finansowanie oraz o nowy sposób działania spółek podkreślając, że obecny system rozmywa odpowiedzialność. Samorządowcy przedstawiają propozycje rozwiązań.

Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Wielkopolski apeluje o stworzenie spójnych i skutecznych ram prawnych, które zapewnią stabilne finansowanie utrzymania urządzeń melioracyjnych. Przestrzega, że brak reakcji będzie prowadzić do pogłębiania problemów związanych z deficytem wody, lokalnymi podtopieniami i spadkiem efektywności gospodarowania na obszarach wiejskich.
- Rowy melioracyjne, stanowiące podstawowy element infrastruktury odwadniająco-nawadniającej na obszarach wiejskich, od lat ulegają postępującej degradacji. Ich stan techniczny w wielu regionach kraju jest niewystarczający, co skutkuje zarówno nadmiernym odpływem wód opadowych i roztopowych, jak i brakiem możliwości ich zatrzymywania w okresach deficytu wody. Zjawisko to pogłębia negatywne skutki zmian klimatycznych, w szczególności częstszych i dłuższych okresów suszy przeplatanych intensywnymi opadami nawalnymi – alarmuje SGiPW.
Zdaniem zarządu SGiPW główne problemy związane z utrzymaniem systemów melioracyjnych oraz funkcjonowaniem spółek wodnych to:
- Forma organizacji spółek wodnych, które pełnią kluczową rolę w utrzymaniu urządzeń melioracyjnych. Dobrowolny charakter członkostwa właścicieli gruntów oraz brak powszechnego obowiązku partycypacji w kosztach utrzymania infrastruktury powodują trwałe problemy finansowe tych podmiotów.
- Rozproszenie odpowiedzialności za urządzenia melioracyjne, wynikające z niejednoznacznego statusu prawnego rowów i cieków oraz złożonych stosunków własnościowych gruntów, przez które one przebiegają.
- Ograniczony charakter dostępnych form wsparcia finansowego dla spółek wodnych. Dotychczasowe mechanizmy koncentrują się głównie na bieżących pracach utrzymaniowych, podczas gdy potrzeby związane z modernizacją systemów, zwiększaniem retencji oraz dostosowaniem urządzeń melioracyjnych do nowych warunków klimatycznych wymagają działań inwestycyjnych i planistycznych.
- Ograniczona skuteczność egzekwowania obowiązków właścicieli gruntów na gruncie przepisów prawa wodnego. Odpowiedzialność za utrzymanie urządzeń często nie jest realizowana, co dodatkowo obciąża spółki wodne lub prowadzi do konieczności interwencji administracyjnej ze strony innych organów, w tym Państwowego Gospodarstwa Wodnego „Wody Polskie” czy starostów. Mechanizmy te są czasochłonne i nie zapewniają trwałego rozwiązania problemu.
- Barierą systemową są problemy związane z regulacją stanu prawnego gruntów, przez które przebiegają rowy melioracyjne lub na których planowana jest realizacja inwestycji melioracyjnych i retencyjnych.
Czytaj też w LEX: Nadzór nad działalnością spółki wodnej >
Rowy są, spółki wodnej brak
W gminie Powidz (woj. wielkopolskie) spółki wodnej nie ma od kilku lat, od czasu, kiedy zmarł jej prezes. Członkowie do dziś nie wybrali nowych władz, spółka więc nie działa. Zgodnie z przepisami o rowy położone wzdłuż gruntów rolnych powinni dbać właściciele przylegających do nich gruntów. Tyle, że jeśli jeden rolnik zadba o rów na swoim odcinku, a drugi tego nie zrobi, to praca jest bez sensu. Jakub Gwit, wójt gminy Powidz przyznaje, że ma w tej sprawie związane ręce. Nie ma też wpływu na to ktoś, kto jest w spółce wodnej, czy płaci składki czy wykonuje inne świadczenia.
Cieki naturalne - rzeki, potoki, bardzo często tworzą jeden organizm z urządzeniami melioracji np. rowami, a odpowiedzialność za cieki naturalne i urządzenia melioracji leży po stronie dwóch różnych podmiotów. Za cieki naturalne odpowiadają Wody Polskie, a za urządzenia, co do zasady, właściciele gruntu. To są obiekty liniowe i nie może być tak, że jeden właściciel wywiązuje się z obowiązków, drugi nie, bo wtedy nie ma efektu ich działania – mówi Jakub Gwit.
Sprawdź w LEX: Czy spółka wodna może przejąć rowy drogowe? >
Spółki wodne nie do końca mogą egzekwować obowiązek, bo nie są zrzeszeniem obowiązkowym, nawet jeśli ktoś korzysta z dobrodziejstwa danego urządzenia gospodarki wodnej.
Jest przepis alternatywny, że jeśli ktoś nie powierzył utrzymanie rowu spółce, to ma obowiązek samemu zadbać, a z tym jest problem. Podobnie jak z egzekwowaniem tego obowiązku z prawa wodnego. Tu kompetencje mają Wody Polskie, które mogę wydać decyzję nakazującą obowiązek utrzymania, ale ze względów organizacyjnych jest to problematyczne i trudne do wykonania – tłumaczy wójt gminy Powidz.
Duży problem z płatnością
W gminie Kołaczkowo (woj. wielkopolskie) funkcjonują dwie spółki wodne. Większa to Gminna Spółka Wodna Kołaczkowo, która kilkanaście lat temu odłączyła się od Związku Spółek Wodnych we Wrześni. I jak przekonuje wójt Mariusz Gomulski radzi sobie całkiem dobrze.
- Problemem dla spółki są ci, którzy od lat nie płacą składek. Prezesami spółki zawsze byli rolnicy, a oni wychodzą z założenia, że do sądu nikogo nie podadzą, do ściągnięcia długów nie wyślą, bo to przecież ich sąsiedzi. Ten temat co roku jest podnoszony – podkreśla. W jego opinii sprawę można by rozwiązać w prosty sposób. Czasami rolnicy potrzebują dla Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa zaświadczenia ze spółki wodnej, że nie zalegają z opłatami. Wystarczyłoby zobowiązać ich do dostarczania takiego zaświadczenia co roku.
Czytaj też w LEX: Świadczenia na rzecz spółek wodnych >
Druga, mniejsza spółka, obejmuje trzy wsie. Rolnicy należą do Związku Spółek Wodnych we Wrześni, płacą niższe składki. I jak twierdzi wójt, też sobie chwalą. Obie dostają dotacje z urzędu gminy i starają się o dotacje ze starostwa, urzędu marszałkowskiego i od wojewody.
Zdaniem wójta Gomulskiego problemem jest dobrowolność przystąpienia do spółek, bo rolnicy nie zawsze widzą korzyści, jakie z tego odnoszą, dopóki woda nie zalewa im pól. Zwraca też uwagę na zmiany klimatyczne.
Członkowie spółek zazwyczaj myślą o tym, żeby wodę jak najszybciej odprowadzić, a nie o tym, żeby w czasie suszy zatrzymać ją w rowach poprzez budowę zastawek. Można by to jednak wymóc na spółkach. Urząd marszałkowski czy wojewoda zawsze stawiają jakieś wymagania i od ich spełniania mógłby uzależnić ubieganie się o dofinansowanie. Spółka wodna mogłaby być na przykład zobowiązana, żeby raz w roku założyć zastawkę na większym cieku i potem o nią dbać. To bardzo by pomogło i ograniczyło nadmierne odprowadzanie wody – uważa wójt Kołaczkowa.
Co zrobić, żeby było lepiej
Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Wielkopolski postuluje wprowadzenia rozwiązań, które w poprawią funkcjonowanie systemów melioracyjnych oraz wzmocnią rolę spółek wodnych w gospodarce wodnej na poziomie lokalnym:
- Wprowadzenie mechanizmów finansowania wsparcia spółek wodnych, aby sprzyjały one nie tylko bieżącemu utrzymaniu infrastruktury, ale i realizacji inwestycji. Inne postulaty to:
- Wprowadzenie rozwiązań zobowiązujących do przeznaczania części środków publicznych na przygotowanie dokumentacji technicznej lub realizację inwestycji, takich jak urządzenia piętrzące czy elementy małej retencji, mogłoby istotnie zwiększyć odporność systemów melioracyjnych na skutki zmian klimatu i poprawić bilans wodny na obszarach rolniczych.
- Wzmocnienie stabilności finansowej spółek wodnych poprzez stworzenie skutecznych mechanizmów motywujących do terminowego regulowania należności.
- Wypracowanie rozwiązań prawnych umożliwiających sprawne regulowanie stanu własnościowego gruntów zajętych pod urządzenia melioracyjne oraz realizację inwestycji z zakresu melioracji i retencji.
- Wprowadzenie powszechnej, sprawiedliwej i proporcjonalnej partycypacji finansowej wszystkich użytkowników infrastruktury melioracyjnej, co pozwoliłoby rozłożyć koszty w sposób bardziej równomierny oraz ograniczyć zjawisko przerzucania odpowiedzialności na wąską grupę podmiotów.
Sprawdź w LEX: Czy można ogrodzić działkę, gdy przebiega przez nią rów melioracyjny? >
Wójt gminy Powidz przypomina, że w lutym ub. roku, zarządzeniem ministra infrastruktury został powołany zespół doradczy do spraw przygotowania propozycji zmian prawnych w obszarze zarządzania gospodarką wodną w Polsce. Był członkiem tego zespołu.
Były m.in. założenia, żeby nadzór nad urządzeniami melioracyjnymi objęły gminy, jako te bliższe jednostki, które mogą zareagować szybciej, wydać decyzję administracyjną. Zespół działał do czerwca. Czekamy, co będzie dalej – podsumowuje Jakub Gwit.
Wśród przygotowanych przez zespół propozycji zmian prawnych w obszarze zarządzania gospodarką wodną znalazły się m.in. następujące:
- Oddzielenie warstwy administracyjnej od inwestycyjnej i zarządczej w gospodarce wodnej.
- Utworzenie dwóch głównych zarządów dorzeczy - Wisły i Odry – odpowiadających za operacyjne zarządzanie zasobami wodnymi.
- Powołanie Krajowej Administracji Wodnej, wzorowanej na Krajowej Administracji Skarbowej, która miałaby stać się centralnym organem odpowiedzialnym za koordynację działań administracyjnych.
- Stworzenie Funduszu Wodnego, mającego wspierać finansowanie projektów strategicznych oraz wzmocnić samorządy w realizacji nowych zadań.
Sprawdź w LEX: Kto odpowiada za utrzymanie rowów niebędących rowami melioracyjnymi ani rowami przydrożnymi? >



