Właśnie weszła w życie ustawa o zmianie niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku  z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, zgodnie z którą w 2020 r. nie przeprowadza się postępowania kwalifikacyjnego dla pracowników służby cywilnej ubiegających się o mianowanie.

Tymczasem ustawa o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, jak już informowaliśmy, stanowi, że rząd może postanowić o redukcji zatrudnienia lub  zmniejszeniu wynagrodzenia pracowników służby cywilnej. To szczególne uprawnienie Rady Ministrów do określenia w drodze rozporządzenia rozwiązań w zakresie ograniczenia kosztów wynagrodzeń osobowych w urzędach administracji rządowej.

Ten mechanizm może zostać uruchomiony, w przypadku gdy negatywne skutki gospodarcze epidemii spowodują stan zagrożenia dla finansów publicznych państwa. Chodzi tu na przykład o sytuacje, gdy wzrost deficytu budżetu państwa lub długu publicznego będzie wyższy od zakładanego w ustawie budżetowej.

Wtedy właśnie rząd może nałożyć obowiązek ograniczenia zatrudnienia w urzędzie albo obniżyć wynagrodzenie urzędnika albo obniżyć wymiar czasu pracy, np. 3/4 zamiast całego etatu.

Rada Ministrów nie wydała jeszcze rozporządzenia w tej sprawie, ministerstwa uspokajają, że to fakultatywne, ale w obliczu kryzysu gospodarczego i wiążącym się z tym pogorszeniu stanu finansów państwa, staje się to realne.

 


Ministerstwa uspokajają, ale zwolnienia były

Minister cyfryzacji Marek Zagórski w odpowiedzi na interpelację poselską wskazuje, że w marcu tego roku nie przedłużono umowy o pracę jednemu pracownikowi resortu i 7 pracownikom jednostek podległych resortowi oraz rozwiązano stosunek pracy 3 osobom w wyniku wypowiedzenia zatrudnienia i odwołania ze stanowiska. Jak wynika z odpowiedzi Ministerstwa Edukacji Narodowej, w marcu 2020 r. w resorcie i podmiotach podległych łącznie w wyniku  wypowiedzenia dokonanego przez pracodawcę pracę zakończyła 1 osoba, 2 osobom nie przedłużono umowy.

W Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej w marcu 2020 r. nie została zwolniona żadna osoba, natomiast jednej osobie nie przedłużono umowy o pracę. W jednostkach podległych lub nadzorowanych została zwolniona jedna osoba, 17 osobom nie przedłużono umowy o pracę. Resort klimatu nie przedłużył umowy 4 pracownikom, w Państwowym Instytucie Geologicznym –  dwie osoby zostały zwolnione oraz jednej osobie nie przedłużono umowy. W marcu 2020 roku pięciu  pracownikom Ministerstwa Rolnictwa i  Rozwoju Wsi wypowiedziano stosunek pracy.

Inne ministerstwa odpowiadały, że zakres potencjalnych ograniczeń zatrudnienia lub wynagrodzeń zostanie określony po opublikowaniu rozporządzenia Rady Ministrów.

Państwo ma chronić pracę

Jerzy Siekiera, prezes Stowarzyszenia Absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, podkreśla, że w obliczu nadchodzącego kryzysu gospodarczego, którego skutkiem będzie m.in. wzrost bezrobocia, państwo jako pracodawca powinno świecić przykładem i chronić miejsca pracy osób zatrudnionych w administracji oraz zapewnić  im godne warunki pełnienia służby publicznej.

- Analiza przepisów prowadzi do wniosku, że ewentualnymi zwolnieniami mogą być objęci również urzędnicy mianowani służby cywilnej. Tymczasem orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, w szczególności wyrok z dnia 14 czerwca 2011 r., wskazuje wprost, że stosunek pracy urzędników służby cywilnej podlega szczególnej ochronie - podkreśla.

Urzędnikiem mianowanym zostaje się po przejściu postępowania kwalifikacyjnego dla pracowników służby cywilnej lub po ukończeniu 18-miesięcznego kształcenia stacjonarnego w KSAP.

Nie będzie mianowań, a i tak pracowników mianowanych jest za mało

Jak wynika z przepisów, które właśnie weszły w życie, w tym roku odwołuje się przeprowadzenie postępowania kwalifikacyjnego dla pracowników służby cywilnej ubiegających się o mianowanie. Urzędnicy mianowani pracują w kancelarii premiera, ministerstwach, urzędach centralnych, urzędach wojewódzkich, Krajowej Administracji Skarbowej, na placówkach zagranicznych. Korpus służby cywilnej to również cywilni pracownicy policji, straży granicznej czy straży pożarnej.

Tymczasem, jak mówi Jerzy Siekiera, służba cywilna zmaga się z poważnymi problemami. Coraz mniejsze jest zainteresowanie pracą w administracji rządowej. Spada liczba osób aplikujących na stanowiska w służbie cywilnej. - Natomiast na wysokim poziomie utrzymuje się wskaźnik fluktuacji zatrudnienia, czyli odejść z urzędów. Nieciekawa jest sytuacja ze względu na strukturę wieku, bo ludzi młodych, do 29 roku życia, zatrudnionych w administracji jest relatywnie mało, ich odsetek w korpusie służby cywilnej to ok. 7 proc., podczas gdy w sektorze prywatnym to ponad 20 proc. – mówi.

Płace w administracji rządowej rosły wolniej

Wynika to głównie z tego, że przez wiele ostatnich lat płace w administracji rządowej rosły wolniej, niż te w sektorze przedsiębiorstw. Według Jerzego Siekiery, ewentualne cięcia w wynagrodzeniach mogą spowodować pogłębienie negatywnych zjawisk. – Mogłoby to doprowadzić do poważnego ograniczenia zdolności administracji publicznej do wypełniania obowiązków względem państwa i jego obywateli - dodaje.

Przeciętne wynagrodzenie całkowite w 2019 r. wyniosło w administracji ogółem średnio 6403 zł brutto, w tym przykładowo: w ministerstwach - 9049 zł, w urzędach centralnych – 6920 zł, w Krajowej Administracji Skarbowej – 6875 zł, a w powiatowej administracji zespolonej – 4075 zł.

Tomasz Ludwiński, przewodniczący Rady Krajowej Sekcji Administracji Skarbowej NSZZ Solidarność podkreśla, że obniżanie wynagrodzeń czy ograniczanie etatów jest więc niezasadne. Jednak, jak zaznacza, argumenty nie docierają do premiera, prezydenta, mimo że podwyżek kwoty bazowej nie było przez 10 lat. - I okazuje się, że nie dostaniemy ich teraz również, mimo że inne grupy wynagradzane z budżetu państwa je dostaną m.in. sędziowie, nauczyciele, policjanci, parlamentarzyści i wiele innych grup zawodowych. Nasi urzędnicy zaczynają się więc buntować, bo mamy więcej pracy i przecież to my, administracja skarbowa, „zbieramy na innych” - tłumaczy.

Więcej pracy, krótsze terminy i mniej osób

KAS ma więcej zadań do wykonania niż przed koronawirusem. - Poza bieżącymi sprawami, które wykonywaliśmy zawsze, musimy dodatkowo załatwiać te, które pojawiły się w związku z pandemią. To między innymi wspieranie przedsiębiorców, na rzecz których dokonujemy zwrotów, udzielamy ulg, wydajemy zaświadczenia, a wszystko to w skróconych terminach – mówi Tomasz Ludwiński.

Zwraca też uwagę, że około tysiąc osób w KAS złożyło lub zamierza złożyć podanie o przejście na emeryturę. - Pytanie - jak będziemy wykonywać zadania, jeśli już wcześniej brakowało nam pracowników do wypełniania ustawowych zadań. Moim zdaniem to będzie niemożliwe – uważa.

Problem dotyczy 120 tys. osób z administracji rządowej niezespolonej (służba cywilna). Krajowa Administracja Skarbowa, która należy do administracji rządowej niezespolonej, zatrudnia ok. 45 tys. pracowników. Grupa pracowników mianowanych to obecnie niespełna 8 tys. urzędników.