II edycja Forum Samorządowych Centrów Usług Wspólnych
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

PSZOK zamiast pomagać – utrudnia? Limity i opłaty mogą napędzać dzikie wysypiska

Ograniczenia w punktach selektywnego zbierania odpadów komunalnych (PSZOK) coraz częściej wywołują frustrację mieszkańców. W wielu gminach w Polsce obowiązują limity, dopłaty i wymogi formalne, mimo że mieszkańcy płacą za system gospodarki odpadami. Posłowie interweniują, a Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiada zmiany. Tymczasem rośnie ryzyko powstawania dzikich wysypisk, których usuwanie kosztuje miliony złotych.

smieci recykling ubrania odziez odpady
Źródło: iStock

Trwa dyskusja nad zmianami przepisów o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Część z nich dotyczy punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych, czyli tzw. PSZOK-ów. O poprawę ich działalności i poszerzenie sieci apelują m.in. posłowie. W interpelacjach pytają, co planuje ministerstwo, by mieszkańcy nie musieli pokonywać dużych odległości lub stać w kolejkach do oddania domowych resztek. Problemem stały się nie tylko odpady po remontach czy wymianie wyposażenia mieszkania, ale też m.in. tekstylia, których obecnie nie można wyrzucać do domowego kosza.

Czytaj w LEX: Selektywna zbiórka odpadów tekstylnych – obowiązek gmin od 1.01.2025 r. >

Odpowiadając na poszczególne interpelacje, resort środowiska przypomniał, że w projekcie zmiany ustawy o utrzymaniu  porządku i czystości w gminach zaproponowano m.in. rozwiązania zwiększające dostępności punktów selektywnego zbierania odpadów komunalnych lub zapewnienie mieszkańcom innych sposobów zgodnego z przepisami przekazywania odpadów komunalnych.  Wydaje się jednak, że często ustalone przez samorządy metody dalekie są od tego, co jest potrzebne lokalnym społecznościom.

Jakie ograniczenia stosują PSZOK

Zastrzeżenia co do sposobów działalności PSZOK wybrzmiały niedawno w interpelacji posła Jarosława Sachajko (interpelacja nr 16765). Opierając się na sygnałach od mieszkańców zwraca uwagę, że korzystanie z punktów selektywnego zbierania odpadów komunalnych jest obwarowane licznymi ograniczeniami. Osoba, która chce legalnie oddać odpady, bardzo często spotyka się z barierami organizacyjnymi i finansowymi. Dotyczy to zazwyczaj odpadów budowlanych i rozbiórkowych, zielonych, opon, odpadów wielkogabarytowych czy zużytego sprzętu.

W wielu gminach mieszkańcy, mimo że ponoszą stałe opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, muszą dodatkowo płacić za przyjęcie określonych frakcji odpadów do PSZOK albo są to niewielkie ilości śmieci wytwarzanych po drobnych remontach, porządkach sezonowych, wymianie wyposażenia czy pracach pielęgnacyjnych na posesjach – zwraca uwagę Jarosław Sachajko, poseł z Lubelszczyzny.

Na ilościowe ograniczanie pozwala art. 6 r ust 3a ustawy o porządku i czystości. Na dodatek te limity są różne w różnych samorządach, ustawa nie określa bowiem granic w tym zakresie.

Czy istnieje możliwość ograniczenia niemal do zera ilości odpadów remontowych przyjmowanych na PSZOK? - sprawdź w LEX >

Czy limity w PSZOK mają uzasadnienie?

Odpowiadając na interpelację posła Sachajki, wiceminister środowiska Anita Sowińska przypomniała, że wprowadzenie limitów ma m.in. ograniczyć oddawanie do PSZOK znacznych ilości odpadów przez wytwórców, którzy nie są objęci gminnym systemem gospodarowania odpadami i nie ponoszą w jego ramach opłat, W szczególności dotyczy to odpadów powstających np. w ramach działalności gospodarczej.

Mateusz Karciarz, prawnik w kancelarii  Jerzmanowski i Wspólnicy przypomina, że system gospodarowania odpadami komunalnymi musi uwzględniać uwarunkowania lokalne. Dla JST istotna jest też kwestia kosztów, dlatego też w poszczególnych samorządach przyjęto, aby PSZOKi działały w określonych zakresach. Od strony formalnoprawnej takie działania są zgodne z obecnymi przepisami.

 

Dlaczego jest drożej

Taki system powoduje niekiedy bardzo widoczne różnice między tym, ile i jakie odpady przyjmują punkty w poszczególnych gminach. Wielu mieszkańców chciałoby ujednolicić te limity i opłaty, zwłaszcza gdy w ich JST są one wysokie.

Ten problem pojawia się zawsze przy samorządach terytorialnych: na ile pozwolić im na samodzielność działań. Ograniczenie tej samodzielności trzeba rozważać także w kontekście ujednolicenia. Czy ono – choć dziś mieszkańcy się tego domagają – nie stanie się później dla nich problemem, np. gdy opłaty za gospodarowanie odpadami wzrosną o 5 zł miesięcznie dla wszystkich. Trzeba to wyważyć – mówi Mateusz Karciarz.

Przypomina, że samorząd powinien uzasadnić decyzje dotyczące wprowadzania ograniczeń i stawek. Może się np. tłumaczyć, że bez nich system byłby droższy. Ważne jest też, że jeśli wprowadzono limit, PSZOK powinien przyjmować odpady ponad limit odpłatnie, aby nie trafiały one do lasów.

W takim przypadku kalkulacja powinna uwzględniać realne koszty i nie powinna dopuszczać zarabiania gminy na tym – dodaje Mateusz Karciarz.

Przypomina również, że kiedyś (wyrok z 28 listopada 2013 r., sygn. akt K 17/12) Trybunał Konstytucyjny zakwestionował brak maksymalnych stawek za odpady komunalne odbierane od mieszkańców. Obecnie są one określane ustawowo jako procent przeciętnego dochodu rozporządzalnego na osobę. Przykładowo – przy opłacie od osoby – to ok. 70 zł.

Nie widzę przeszkód, żeby tak jak przy odbiorze śmieci z domów, ustalić maksymalne stawki w PSZOK. Nie znaczy to jednak, że powinny być one jednakowe w całym kraju, bo i koszty w poszczególnych samorządach mogą się różnić  – mówi Mateusz Karciarz.

Przeczytaj: Płać za to, co wyrzucasz - resort chce zmienić zasady opłat za śmieci

Czy powstaną nowe, dzikie wysypiska?

Wprowadzenie opłat za przekroczenie limitu 150 czy 200 kg odpadów remontowych (który można łatwo przekroczyć nawet przy remoncie niewielkiego mieszkania) działa na mieszkańców odstraszająco. Zamiast trafiać do PSZOK, odpady lądują na dzikich wysypiskach.

Jeżeli obywatel, działając zgodnie z prawem, napotyka system barier, limitów i dopłat, to państwo samo osłabia skuteczność własnych regulacji – pisze w interpelacji poseł Sachajko.

Przekonuje, że legalne pozbywanie się odpadów powinno być rozwiązaniem najprostszym i najbardziej racjonalnym ekonomicznie. W przeciwnym razie rosnąć będzie skala porzucania odpadów w miejscach niedozwolonych, a koszty środowiskowe i finansowe zostaną przerzucone na całe społeczeństwo.

Zobacz też szkolenie online w LEX: Wyzwania spółek komunalnych w zakresie gospodarki odpadami >

Resort przytacza dane Lasów Państwowych – koszty usuwania dzikich wysypisk przekraczają 30 mln zł rocznie i (z wyjątkiem 2025 r.) rosną z roku na rok.

Zapewnienie mieszkańcom rzeczywiście łatwego i nieodpłatnego dostępu do PSZOK może być dla państwa bardziej opłacalne niż późniejsze usuwanie dzikich wysypisk – sądzi Karol Wójcik, przewodniczący Rady Programowej Izby Branży Komunalnej.

Czy jest możliwość przyjmowania zmieszanych odpadów budowlanych do PSZOK i sortowanie tych odpadów na poszczególne frakcje, w ramach PSZOK poza instalacją? - sprawdź w LEX >

Czy PSZOK powinny być bardziej dostępne?

Problemem jest też zbyt rzadka sieć punktów. Wprawdzie w niektórych gminach są dodatkowo mobilne PSZOK-i, ale przyjmują odpady w danym miejscu, funkcjonują krótko i mają duże ograniczenia, np. nie można tam oddać dużego sprzętu elektronicznego czy większej ilości tekstyliów.  Choć np. Warszawa wykazuje 70 takich punktów (cztery są stacjonarne), to w praktyce chodzi o krótkie, np. półtoragodzinne postoje w wybranych miejscach w różne dni tygodnia.

Czytaj też w LEX: Punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych - jak je prawidłowo prowadzić >

Zgodnie z propozycją nowelizacji ustawy czystościowej  jeden PSZOK miałby przypadać na 50 tys. mieszkańców, a ich siatka powinna być odpowiednio gęsta. Gdyby chodziło wyłącznie o stacjonarne, to w stolicy powinno być ich około 40. Ale wytrychem mają być właśnie m.in. PSZOKI mobilne, a zgodnie z tym stolica być może normę już dziś wypełnia.

Intencją projektu ustawy jest zwiększenie dostępności mieszkańców do PSZOK, poprzez zwiększenie ich liczby. Taki punkt ma być bliżej ludzi. Projektowany przepis jest jednak skonstruowany w sposób nieprecyzyjny i niezrozumiały, wymaga rewizji na dalszym etapie prac nad ustawą – mówi Karol Wójcik.

Ekspert zwraca też uwagę, że aby system działał prawidłowo, potrzebne jest przede wszystkim odbieranie tzw. problematycznych odpadów spod drzwi. Wiele osób bowiem, zwłaszcza starszych nie jest w stanie odwozić ciężkich worków do takich punktów. Oczywiście, zdaniem Karola Wójcika, odbiór takich odpadów nie musi odbywać się tak często, jak odpadów zmieszanych, czy np. plastików. Mógłby być raz na kwartał, a nawet raz na półrocze.

Czy gmina może sprzedawać zebrane na PSZOK odpady komunalne? - sprawdź w LEX >

 

Polecamy prawnicze książki samorządowe