Analiza stanu i uwarunkowań prac planistycznych w gminach w 2017 roku została opracowana w Instytucie Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania Polskiej Akademii Nauk na zlecenie Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju. Autorami są Przemysław Śleszyński (kierownik projektu), Aleksandra Deręgowska, Łukasz Kubiak, Paweł Sudra i Beata Zielińska.

Plany powstają wolno i dla mniejszych terenów

Według autorów raportu dane za 2017 r. potwierdzają obserwowane w ostatnich latach tendencje do stagnacji lub wyhamowania prac planistycznych w gminach. Równocześnie wzrasta presja inwestycyjna, zwłaszcza ze strony sektora komercyjnego i indywidualnego. Przykładem są rosnące inwestycje mieszkaniowe w budownictwie jednorodzinnym. Jak podkreślają naukowcy, „nie ma wyraźniejszych bodźców, mogących pozytywnie wpłynąć na przyspieszenie prac planistycznych”.

Ich zdaniem lepsza sytuacja występuje w zakresie studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, które posiadają niemal wszystkie gminy, a znaczna część jest aktualizowana. Natomiast plany miejscowe uchwalane są dla coraz mniejszych powierzchni i wciąż coraz wolniej. Tymczasem plany powinny być sporządzane głównie tam, gdzie tereny podlegają presji inwestycyjnej, czyli zwłaszcza na obszarach zurbanizowanych i urbanizujących się.

 


Plany miejscowe w trakcie sporządzania

W końcu 2017 r. odnotowano 9,2 tys. planów w trakcie sporządzania, a powierzchnia, którą zajmowały, wyniosła 2,1 mln ha, czyli 6,6 proc. powierzchni kraju. Połowa z tego dotyczyła obszarów już pokrytych planem.

Autorzy zauważają, że korzystny jest utrzymujący się od kilku lat wysoki odsetek powierzchni gmin-miast na prawach powiatu objętych projektowanymi planami, który wynosi 19,6 proc., ale od kilku lat ma spadkową tendencję, z wyhamowaniem w ostatnich kilku latach.

Brak planów dotyka wszystkich

Według Edwarda Trojanowskiego, zastępcy sekretarza generalnego Związku Gmin Wiejskich RP, brak planów miejscowych powoduje chaotyczną zabudowę przestrzeni. Decyzje o warunkach zabudowy, które były wprowadzone wbrew woli i intencjom samorządów, spowodowały bałagan przestrzenny, nad którym gminy nie mają skutecznej kontroli. – Nie daje się tego opanować, a gminy ponoszą również skutki finansowe, bo rozproszenie zabudowy powoduje zwiększone koszty budowy infrastruktury technicznej i społecznej – mówi. Jak wyjaśnia, często zabudowania mieszkalne są położone zbyt daleko od instytucji publicznych takich jak szkoły, przedszkola itp. co oznacza, że gminy straciły kontrolę nad kształtowaniem  przestrzeni.

Adam Potapowicz, projektant z firmy Budplan sp. z o.o. zaznacza, że problem braku bądź niewystarczającej liczby planów miejscowych dotyka w zasadzie wszystkich. Jak mówi, inwestorzy w przypadku braku planu miejscowego nie mają z góry jasno określonych warunków realizacji inwestycji, społeczność lokalna w procedurze uchwalania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego a ma zagwarantowaną z mocy ustawy możliwość wypowiedzenia się na temat proponowanych rozwiązań.

Jak wyjaśnia, w przypadku realizacji inwestycji w oparciu o decyzję o warunkach zabudowy prawo głosu mają jedynie określone strony postępowania. - W końcu odczuwają to przede wszystkim włodarze gmin i miast, ponieważ to właśnie plan miejscowy jest podstawowym narzędziem kształtowania polityki przestrzennej - podkreśla. Jak dodaje, brak planów miejscowych uniemożliwia zarządzanie przestrzenią w sposób kompleksowy i często prowadzi do chaosu przestrzennego. Utrudnia to również ochronę obszarów o walorach zabytków bądź cennych z punktu widzenia przyrodniczego.

Czytaj też: Chaos przestrzenny kosztuje nas 84,3 mld zł rocznie

Plany sporo kosztują

Poważnym obciążeniem są koszty sporządzania planów, które w przeliczeniu na 1 ha sięgają w miastach nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych, a tylko w gminach wiejskich spadają czasem poniżej 1 tys. zł. Problemem jest stosunkowo długi czas sporządzania planów, w jednej trzeciej  przypadków dłuższy, niż 3 lata. Odsetek ten od kilku lat wzrasta i jest wysoki zwłaszcza w miastach na prawach powiatu – 48 proc. w 2017 r., od kilku lat z tendencją rosnącą.

Wśród realnych trudności Edward Trojanowski wymienia np. spowodowaną przez deweloperską zabudowę konieczność wykupu dróg i ich utwardzanie przez gminy, co wiąże się ze znacznymi kosztami. Dodatkowo, często nie posiadają one normatywnych szerokości, co wymaga poszerzania. Pojawiają się tu dodatkowo problemy społeczne, bo mieszkańcy nie chcą poszerzać dróg kosztem swoich nieruchomości.

Czytaj też: WSA: Zgoda ministra konieczna przy przeznaczeniu gruntów na cele nieleśne

Samorządy czekają na nowe prawo

- Od lat czekamy na nowe prawo o planowaniu przestrzennym, ostatnio upominaliśmy się o przyspieszenie prac nad ustawą, bo Kodeks budowlany miał się ukazać wiele lat temu – zaznacza Edward Trojanowski. Jak dodaje, samorządy otrzymały informację, że są już założenia do ustawy, ale nie zostały im one udostępnione. Ustawa jest bardzo oczekiwana przez samorządy.

Według samorządowca gminy, które stawiają na wzrost gospodarczy, zadbały o to, żeby mieć plany zagospodarowania i przewidzieć rozwój przemysłu i usług na swoim terenie. Trudno jednak jego zdaniem oczekiwać, żeby gminy wiejskie opracowywały plany na grunty rolne czy leśne. – Często mówi się, że niewielki procent gminy jest objęty planami, ale nie mogą być nim objęte tereny, które nie będą nigdy zabudowywane, np. pod działalność gospodarczą – wyjaśnia. Jak dodał, planów w budownictwie mieszkaniowym jest obecnie dużo więcej niż możliwe w Polsce kiedykolwiek  zapotrzebowanie.

Cyfryzacja w złym kierunku

W ocenie naukowców cyfryzacja dokumentów planistycznych jest niewystarczająca, co powoduje nieprzydatność dla efektywnego monitoringu planowania przestrzennego.

W przypadku studium gminnego ocena stanu wdrażania rozwiązań z zakresu cyfryzacji dokumentów jest negatywna. Otrzymany wskaźnik cyfryzacji nie przekroczy połowy udziału wszystkich dokumentów. Utrzymuje się też wysoka liczba rysunków studium w postaci wyłącznie analogowej - w 2017 r. było to 28,6 proc.

W przypadku planów miejscowych ocena stanu cyfryzacji planowania przestrzennego w gminach jest również negatywna. Problemem są najstarsze plany, które w większości są w postaci analogowej, a niekiedy graficznej.

Czytaj też: NSA: Wniosek o zmianę miejscowego planu nie zawiesza postępowania legalizacyjnego

Skanowanie zamiast cyfryzacji

Według Adama Potapowicza cyfryzacja dokumentów planistycznych w Polsce w ostatnich latach staje się powszechnym standardem, jednak dotyczy to głównie nowych opracowań. - Stare plany miejscowe bądź studia rzadko podlegają pełnej wektoryzacji i przeniesieniu do zasobów cyfrowych, znacznie bardziej popularnym rozwiązaniem jest proste skanowanie dokumentów - mówi.

Jego zdaniem postęp technologiczny, który dotyka również dziedzinę planowania przestrzennego, oferuje znaczące ułatwienia w dostępie do dokumentów planistycznych, np. poprzez gminne systemy informacji przestrzennej, gdzie z poziomu domowego komputera każdy użytkownik może obejrzeć obowiązujące na terenie gminy plany miejscowe wraz z ich ustaleniami. - Dlatego ważne jest, aby opracowania planistyczne były sporządzone z wykorzystywaniem nowoczesnego oprogramowania, z odpowiednią dokładnością – zaznacza. Jak dodaje, wdrażanie cyfryzacji dokumentów planistycznych przyczynia się do budowy spójnej krajowej sieci infrastruktury informacji przestrzennej.