Tak wynika z ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Jednak samorządy wskazują, że na zadania zlecone wydają więcej niż otrzymują. Dlatego chcą, aby Skarb Państwa zwrócił im to, co dołożyły.

Kredyt na zadania

Na początku lipca br. gmina Piła wniosła do Sądu Okręgowego w Poznaniu pozew przeciwko Skarbowi Państwa – wojewodzie wielkopolskiemu, domagając się zapłaty zaległych środków na realizację zadań zleconych z zakresu administracji rządowej.

- W imieniu mieszkańców występujemy przeciwko Skarbowi Państwa w zakresie niezapłaconych, nieprzekazanych samorządowi pieniędzy za realizację zadań zleconych – mówi Piotr Głowski, prezydent Piły. – Od lat kwoty przekazywanych pieniędzy w stosunku do zlecanych zadań jest zupełnie nieadekwatny. Od lat kredytujemy wiele zadań, nie wykonując często innych, które powinny być wykonane na terenie miasta – dodaje.

Sprawy ważne

Zadania zlecone to np. wydawanie dowodów osobistych, prowadzenie rejestru przedsiębiorców, urzędu stanu cywilnego, sprawy związane z obroną cywilną i obronnością. Ich prowadzenie jest bardzo kosztowne.

- Policzyliśmy, ile dokładamy do tych zadań - to 5 mln złotych plus odsetki – tłumaczy prezydent Piotr Głowski. Chodzi o wydatki gminy na zadania zlecone w latach 2008-2016.

 


Wykonać trzeba

Jak wskazuje Maciej Kiełbus z kancelarii Dr Krystian Ziemski & Partners w Poznaniu, gminy nie mogą zaprzestać realizacji zadań na skutek braku zapewnionego finansowania, więc de facto zmuszone są finansować realizację tych zadań ze środków własnych, uszczuplając w tym zakresie możliwość wydatkowania tych kwot na inne zadania.

- Jedynym przewidzianym przez prawo trybem jest dochodzenie następcze tych środków od Skarbu Państwa. Dzisiejszy system uniemożliwia kwestionowanie, czy inicjowanie sporu na etapie przyznawania dotacji na realizację zadań zleconych, jeżeli nie ma trybu decyzyjnego, który pozwalałby na wejście na drogę sądową, kiedy środki są przyznawane całkowicie poza kontrolą sądową – uważa prawnik.

Stanowisko sądów

W ocenie Macieja Kiełbusa dopiero rzeczywiste wykonanie zadania jest „problemem sądowym”. I jeśli już dojdzie do sporu, to sądy przyznają rację samorządom. Ze Skarbem Państwa wygrały już np. Kraków czy Ruda Śląska.

- Jeśli chodzi o same kwestie prawne, to Sąd Najwyższy już kilkukrotnie zajmował stanowisko w tej sprawie, wskazując, że rzeczywiście ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego jest wystarczającą podstawą do dochodzenia roszczeń. I teraz po stronie gmin czy powiatów i województwa leży prawidłowe przeprowadzenie postępowania dowodowego i wykazanie, że rzeczywiście środki, które dostali od Skarbu Państwa były niewystarczające do prawidłowej realizacji zadań w tym zakresie – podaje Maciej Kiełbus.

Na nieprawidłowości w obszarze finansowania wydatków ponoszonych przez jednostki samorządowe bezpośrednio w związku z wykonywaniem przez nie zadań zleconych zwracała już uwagę Najwyższa Izba Kontroli. W 2017 r. Izba zawnioskowała do Rady Ministrów o rozważenie rozwiązania polegającego na przekształceniu zadań zleconych z zakresu administracji rządowej, mających charakter zadań stałych, w zadania własne jst. Ze względu na istotny udział w budżetach samorządów i trudność w dopasowaniu strumienia dochodów własnych, wydatki o charakterze transferowym - na przykład świadczenia, wypłaty na rzecz przedsiębiorców, wypłaty związane z gospodarowaniem nieruchomościami Skarbu Państwa - powinny być w dalszym ciągu finansowane z budżetu państwa, w formie dotacji celowych na zadania własne, natomiast koszty obsługi tych zadań byłyby pokrywane przez jednostki samorządu terytorialnego, po adekwatnym zwiększeniu ich wpływów z tytułu dochodów własnych lub subwencji ogólnej (https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-dotowaniu-zadan-zleconych-samorzadom.html).

Czytaj też: Rząd nie może odsyłać samorządów do banków>>

Wpisywanie do budżetu

Samorządy, chcąc rozwiązać problemy z niedoszacowaniem zadań zleconych, postulują m.in., aby w klasyfikacji budżetowej mogły uwzględniać wszystkie wydatki, które ponoszą, wykonując zadania rządowe. Na takie rozwiązanie nie chce się zgodzić Ministerstwo Finansów. Dyskusje na ten temat toczą się m.in. w ramach zespołów roboczych Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

- Część gmin próbuje wykazywać w składanych sprawozdaniach budżetowych, ile dopłaca ze środków własnych do zadań rządowych – mówi Maciej Kiełbus. Na takie postępowanie nie zgadzają się jednak regionalne izby obrachunkowe, wskazując, że prawo takiej możliwości nie przewiduje. Efekt jest taki, że sprawozdania budżetowe dokumentują fikcję, że to, co gminy otrzymują z budżetu centralnego na realizację zadań rządowych, jest wystarczające.

-  To takie zakłamywanie rzeczywistości, zamykanie oczu i mówienie, że w sprawozdawczości wszystko się zgadza, więc problem nie istnieje. Dopuszczenie w sprawozdawczości rzeczywistych kwot, znacząco ułatwiłoby gminom drogę w dochodzeniu swoich roszczeń, ale znacząco pogorszyłoby sytuację Skarbu Państwa, który w tym zakresie niezmiennie się broni – ocenia prawnik.

Piła przed wystąpieniem na drogę postępowania sądowego wezwała Skarb Państwa do próby ugodowego załatwienia sprawy. Jednak Prokuratoria Generalna stwierdziła, że nie ma szans na ugodę.

Kosztowny wpis sądowy

Nie wszystkie gminy stać na sprawę w sądzie. Problemem są przepisy o wpisach w sprawach cywilnych. Zdaniem prof. Krystiana Ziemskiego z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – założyciela Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners -  jednostki samorządu terytorialnego powinny być zwolnione od wpisów w tego typu sprawach.

Opłata wynosi 5 proc. wartości sporu, nie więcej niż 100 tys. zł. Właśnie 100 tys. złotych wyłożyła Piła, aby dochodzić pieniędzy od Skarbu Państwa.

- Kiedyś już były takie przepisy, które zwalniały gminy z wpisów sądowych. Potem je zmieniono. Teraz samorządy zgłaszają postulat przywrócenia zwolnienia – mówi Maciej Kiełbus.