Lasom grozi pozostanie poza społeczną kontrolą
Trybunał Sprawiedliwości UE w marcu 2023 r. zobowiązał Polskę do zapewnienia obywatelom, poprzez udział organizacji społecznych, prawa do sądowej kontroli planów urządzenia lasu (PUL). Projekt nowelizacji ustawy o lasach, który miał wdrożyć wyrok, budzi wiele zastrzeżeń co do realizacji zamierzonego celu. Proponowane przepisy nie zapewniają prawa do sądu, a część rozwiązań może wręcz legalizować wycinki prowadzone dotąd bez wymaganych planów.

Wyrok TSUE z 2 marca 2023 r. (C-432/21) stwierdził, że Polska naruszyła prawo UE, ponieważ uniemożliwiła organizacjom ekologicznym zaskarżanie planów urządzania lasu (PUL). W 2025 r. te ustalenia potwierdził Komitet Konwencji z Aarhus.
Nowelizacja ustawy o lasach (UD61) miała wdrożyć wyrok. Rząd pracuje nad nią od 2024 roku. Organizacje przyrodnicze uważają jednak, że projekt nie tylko nie realizuje wyroku TSUE, ale tworzy system, w którym prawo do sądu pozostaje iluzoryczne.
Nie da się zagwarantować prawa do sądu w sprawie planów urządzenia lasu, skoro nowelizacja proponuje zapisy, które dopuszczają prowadzenie wycinek bez tych dokumentów. To obejście wyroku TSUE, a nie jego wykonanie i prowadzi do pogłębienia problemu braku nadzoru nad gospodarką leśną – uważa Radosław Ślusarczyk, członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody i prezes Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.
Prawo do sądu jest, ale jakoby nie było
Zastrzeżenia Pracowni dotyczą próby zalegalizowania wycinek prowadzonych bez zatwierdzonych PUL-i. Najwyższa Izby Kontroli wykazała, że w latach 2019–2024 Lasy Państwowe pozyskały bez obowiązujących planów 19,9 mln m sześciennych drewna o wartości 4,6 mld zł, także na obszarach Natura 2000. Proponowana nowelizacja nie zamyka tej ścieżki, lecz ją systemowo sankcjonuje.
Projekt formalnie dopuszcza zaskarżanie planów urządzenia lasu do sądów, ale nie zawiera jasnych podstaw co do zakresu kontroli sądowej. Zdaniem ekologów może to w praktyce osłabić skuteczność tej kontroli i pozostawić istotne decyzje dotyczące gospodarki leśnej, w tym wycinki drzew, wewnętrznym rozstrzygnięciom Lasów Państwowych.
Państwowa Rada Ochrony Przyrody ostrzega, że według projektowanych przepisów można byłoby wydawać decyzje zezwalające na wykonywanie części prac wynikających z planu, który nie został jeszcze zatwierdzony lub którego wykonanie zostało wstrzymane przez sąd. Jedynym wymogiem formalnym miałoby być uzyskanie opinii od Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, a zażalenie na tę opinię miałoby przysługiwać tylko właścicielowi lasu. Projekt dopuszcza udział w postępowaniu organizacji ekologicznych, ale nie precyzuje, skąd miałyby się one dowiedzieć o prowadzonym postępowaniu.
W pierwszej sytuacji wydanie decyzji zezwalającej na częściowe wykonywanie niezatwierdzonego planu - jest wątpliwe z punktu widzenia ogólnych zasad postępowania administracyjnego. Oznaczałaby de facto, że organ prowadziłby równocześnie dwa postępowania administracyjne dotyczące nakładającego się zakresu merytorycznego. Krąg uczestników tych postępowań byłby przy tym różny – tłumaczy PROP.
PROP podkreśla też, że w sytuacji, gdy sąd wstrzyma wykonanie planu, możliwość wydawania decyzji pozwalających na prowadzenie części prac stanowiłaby naruszenie sensu takiego zabezpieczenia. Oznaczałoby to de facto omijanie wyroku TSUE i pozbawienie kontroli sądowej realnej skuteczności.
Aby kontrola sądowa mogła być uznana za skuteczną, sąd musi mieć możliwość skutecznego wstrzymania wykonania kontrolowanego aktu, tak by do czasu zakończenia kontroli nie wywarł on wpływu na środowisko. Tymczasem, w myśl proponowanej regulacji, organ administracji mógłby zezwolić na wykonanie niektórych czynności objętych takim zabezpieczeniem, a tym samym na niektóre skutki dla środowiska - i to w ogóle bez wiedzy sądu oraz bez wiedzy uczestników postępowania toczącego się przed tym sądem – podkreśla PROP.
Ograniczenie udziału społeczeństwa i organizacji
Projekt rządowy wyklucza organizacje społeczne z udziału na prawach strony w postępowaniach dotyczących zatwierdzenia PUL. Oznacza to brak dostępu do akt i realnych możliwości obrony interesu przyrody i społeczeństwa w sądzie.
Zdaniem adwokat Karoliny Kuszlewicz taka regulacja odbiera organizacjom społecznym status strony, dostęp do pełnych akt, możliwość składania wniosków dowodowych i realnego wpływu na ustalenie stanu faktycznego, w szczególności istotnych kwestii związanych z ochroną przyrody.
Udział społeczeństwa zostaje zredukowany do składania „uwag”, co nie tworzy podstawy do skutecznego zaskarżenia PUL - sam fakt nieuwzględnienia uwag organizacji nie stanowi podstawy zaskarżenia. To rozwiązanie powoduje, że skuteczność zaskarżenia PUL przez organizacje będzie bardzo niska, a to z kolei jest sprzeczne z Konwencją z Aarhus i wyrokiem TSUE C‐432/21, który wymagał rzeczywistego, a nie pozornego udziału społeczeństwa – pisze w opinii Karolina Kuszlewicz.
Kontrowersje wywołuje również regulacja, zgodnie z którą termin na wniesienie skargi biegnie od dnia udostępnienia decyzji w Biuletynie Informacji Publicznej. BIP ma w tym przypadku pełnić rolę platformy informacyjnej o prowadzonych postępowaniach dla wszystkich zainteresowanych.
Autorzy zmian wskazują, że choć skarga przysługuje na decyzję zatwierdzającą plan urządzenia lasu, to sam plan stanowi załącznik do tej decyzji. Dodatkowo, z uwagi na określone w projekcie przesłanki obligatoryjnej odmowy zatwierdzenia planu, sąd administracyjny – badając legalność decyzji – będzie musiał analizować również treść samego planu.
Przykładowo, jeśli w skardze pojawi się zarzut, że plan urządzenia lasu jest niezgodny z celami lub zasadami trwale zrównoważonej gospodarki leśnej, a mimo to minister go zatwierdził, to wojewódzki sąd administracyjny będzie zobowiązany ocenić plan. Ma to pozwolić ustalić, czy istniała przesłanka do odmowy zatwierdzenia tego planu, czy też nie.
Karolina Kuszlewicz zwraca uwagę, że taka treść regulacji (art. 22b ust. 2) powoduje, że skarga organizacji społecznej – nawet jeśli formalnie dopuszczalna – będzie napotykała na istotne ograniczenia w zakresie merytorycznych podstaw wystąpienia do sądu. Sąd badać będzie jedynie legalność decyzji, a zatem poprawność zatwierdzenia PUL przez ministra, a nie merytoryczną treść PUL. Organizacja, która nie była stroną postępowania i nie mogła brać udziału w postępowaniu dowodowym, będzie mieć poważne ograniczenia co do kwestionowania ustaleń faktycznych, co w praktyce bardzo utrudni ocenę, czy PUL narusza prawo ochrony przyrody.
Milcząca zgoda i brak ochrony gatunkowej
Projekt przewiduje wprowadzenie tzw. milczącej zgody Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska na uzgodnienie PUL, która faktycznie znosi merytoryczną ocenę wpływu planów urządzenia lasu na przyrodę.
Pracownia na rzecz Wszystkich Istot podkreśla, że nowelizacja nie zapewnia także skutecznej ochrony gatunkowej, m.in. poprzez brak zakazu cięć w okresie lęgowym ptaków czy obowiązkowych kontroli terenowych przed rozpoczęciem prac. Przypomina, że TSUE wytknęło nie tylko poprzez brak sądowej kontroli PUL, ale i skutecznego systemu ścisłej ochrony gatunkowej podczas prac leśnych.
Projekt otwiera drogę do prowadzenia wielkoskalowej wycinki poza realną kontrolą społeczną i sądową, co stanowi rażący regres w stosunku do obowiązującego stanu prawnego i zagrożenie dla takich obszarów jak Puszcza Białowieska czy Puszcza Karpacka – komentuje Radosław Ślusarczyk.
Projekt ustawy skrytykowały organizacje pozarządowe i Państwowa Rada Ochrony Przyrody, jak i środowisko leśników.
To legislacyjny Frankenstein. Rząd już trzykrotnie próbował poprawiać projekt, ale pracuje na błędnych założeniach. Sprawa może skończyć się jak Turów, gdzie brak wdrożenia wyroku TSUE kosztował Polskę 68 mln euro – ostrzega Ślusarczyk.
Organizacje zapowiadają poinformowanie Komisji Europejskiej o potrzebie odrzucenia obecnego projektu. Komisja dała Polsce dwa miesiące na skuteczne wdrożenie wyroku – w przeciwnym razie konsekwencją mogą być sankcje.






