Bez pomocy państwa gminy powietrza nie oczyszczą
Gminy alarmują, że obecny model realizacji Programów Ochrony Powietrza przerzuca na nie nadmierne obowiązki bez zapewnienia odpowiedniego finansowania i kadr. Samorządowcy apelują do rządu o pilne zmiany legislacyjne. Wskazują, że bez systemowego wsparcia państwa – zwłaszcza w zakresie kontroli, doradztwa energetycznego i programów dla osób w ubóstwie energetycznym – cele ochrony powietrza pozostaną jedynie na papierze. Sytuacji nie ułatwia też ocena, która technika ogrzewania jest dziś najbardziej efektywna.

Samorządowcy głosem Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Wielkopolski zaapelowali do Pauliny Hennig-Kloski, minister klimatu i środowiska, o pilne podjęcie prac legislacyjnych zmierzających do zmiany przepisów prawa regulujących realizację Programów Ochrony Powietrza (POP). Wskazują, że doświadczenia samorządów, w tym w szczególności prace nad aktualizacją Programu Ochrony Powietrza dla strefy wielkopolskiej, jednoznacznie wskazują, że obecny model realizacji POP przerzuca na gminy nadmierne obowiązki organizacyjne, finansowe i kadrowe, nieproporcjonalne do ich ustawowych kompetencji i realnych możliwości, m.in.:
- rozbudowane i masowe działania kontrolne,
- prowadzenie wyspecjalizowanego doradztwa energetycznego,
- organizację i finansowanie programów wsparcia inwestycyjnego,
- pracę z osobami dotkniętymi ubóstwem energetycznym,
- rozległą sprawozdawczość i inwentaryzację źródeł emisji.
Samorządowcy z Wielkopolski podnoszą, że obowiązki te realizowane są bez zapewnienia stabilnego, systemowego finansowania ze środków krajowych oraz bez odpowiedniego wsparcia kadrowego i organizacyjnego. W konsekwencji gminy ponoszą odpowiedzialność za realizację celów, na które nie mają pełnego wpływu ani wystarczających narzędzi. Stowarzyszenie proponuje więc:
- zdjęcie z gmin nadmiernych obowiązków realizacyjnych POP, poprzez przejęcie części zadań przez administrację rządową (np. w zakresie kontroli, koordynacji i obsługi programów wsparcia) lub ich realizację w formule zadań zleconych wraz z pełnym finansowaniem;
- zapewnienie trwałego i adekwatnego finansowania działań wynikających z POP, w tym finansowania kosztów kadrowych, organizacyjnych i technicznych po stronie gmin, a nie wyłącznie finansowania inwestycji mieszkańców;
- zwiększenie wsparcia dla budynków komunalnych, które w wielu gminach wymagają kompleksowej termomodernizacji i wymiany źródeł ciepła, a obecnie nie są objęte wystarczającymi instrumentami wsparcia;
- stworzenie skutecznych, dostępnych instrumentów dla osób dotkniętych ubóstwem energetycznym w szczególności programów niewymagających wkładu własnego, prefinansowania inwestycji oraz ponoszenia ryzyka finansowego przez beneficjentów i gminy;
- urealnienie zakresu obowiązków nakładanych na gminy w POP, poprzez powiązanie ich z faktycznymi możliwościami organizacyjnymi JST oraz wiarygodnymi, zweryfikowanymi danymi.
Potrzeba większego zaangażowania państwa
Powietrze nie zna granic administracyjnych, dlatego należy wdrażać skuteczne działania w całym kraju. Administracja rządowa powinna również podejmować działania bezpośrednie w celu ochrony jakości powietrza. Samorządy, zobowiązane do realizacji postanowień POP czy uchwał antysmogowych, mają zróżnicowane możliwości finansowe i organizacyjne, a postanowienia tych dokumentów narzucają konieczność corocznego wykazania się osiągnięciem pewnych wskaźników – tłumaczy Jakub Gwit, wójt gminy Powidz, przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska i Obszarów Wiejskich SGiPW.
W 2025 r. gmina Powidz zobowiązana była do wymiany kotłów w 2 obiektach komunalnych lub w budynkach użyteczności publicznej oraz 57 w pozostałych budynkach mieszkalnych, prywatnych. Gmina przyjęła własny program wsparcia na te cele. Oferuje dotacje do 50 proc. kosztów wymiany źródeł ciepła na ekologiczne, nie więcej niż 5 tys. zł. Pieniądze te mogą być wykorzystane również jako wkład własny do Programu ,,Czyste Powietrze."
W 2025 r. udzieliliśmy 13 takich dotacji na wniosek właścicieli nieruchomości. Ludzie mają jednak obawy, jaka technologia ogrzewania jest obecnie najbardziej optymalna w przypadku ich budynków. Brak stabilności w tym zakresie, przyczynia się do odkładania decyzji o wymianie starych kotłów. Do tego dochodzi problem ubóstwa energetycznego, gdzie pomimo istniejących obecnych programów rządowych i samorządowych, bez aktywności zainteresowanych osób, nic nie uda się zrobić – uważa Jakub Gwit.
Jego zdaniem problemem są braki kadrowe w gminach. W mniejszych urzędach stanowiska są wielotematyczne tzn. jeden pracownik wykonuje wiele zadań. I ten jeden pracownik nie jest w stanie doradzać w zakresie wymiany źródeł ciepła, obsługiwać punkt konsultacyjny „Czystego powietrza” i jednocześnie przeprowadzać kontrole. Niewielką poprawę w tym zakresie przynosi realizowany w Wielkopolsce, w tym w Gminie Powidz dofinansowany ze środków UE projekt Life After Coal, w ramach którego w urzędach powstały stanowiska doradców klimatycznych, którzy po odbyciu studiów podyplomowych, mają bezpośrednio doradzać osobom, co do optymalnych rozwiązań i możliwości pozyskania środków.
Za mało pieniędzy na zadania zlecone
Jacek Brygman, wójt gminy Cekcyn (woj. kujawsko-pomorskie), wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP, podkreśla, że problem od lat jest ten sam: państwo dokłada samorządom nowe zadania zlecone, ale nie zabezpiecza na to środków lub tych kosztów nie doszacowuje.
Gmin wiejskich nie stać na procesowanie się ze skarbem państw o finansowanie zadań zleconych, tak jak to robią miasta, które wygrywają te sprawy. Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Wielkopolski ma rację w tym zakresie. W dziedzinie ochrony środowiska nagminnie wprowadzane są nowe obowiązki bez wskazania źródła finansowania. A my w gminach wiejskich, o małych budżetach nie dysponujemy wyspecjalizowaną kadrą, która by była w stanie sobie z tym poradzić. Papier jest cierpliwy. Politycy wymyślają sobie jakieś nowe programy, nowe zadania, ale nie patrzą na realia szczególnie w gminach wiejskich o niskich dochodach – podkreśla Jacek Brygman.
W jego urzędzie gminy pracuje 20 osób, jedna zajmuje się wdrażaniem Programu "Czyste Powietrze". W niewielkim zakresie jej umowę o pracę dofinansowuje Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Jeśli więc do urzędu przychodzą interesanci, to ta osoba udziela im informacji, ale nie ma czasu na to, aby chodzić po gminie i aktywnie przekonywać mieszkańców do wymiany "kopciuchów". Gmina też nie udziela obecnie mieszkańcom żadnego wsparcia finansowego na ten cel z powodu mizerii budżetowej, choć we wcześniejszych latach wspierała zakup kotłów. W opinii Jacka Brygmana należałoby też uprościć Program "Czyste Powietrze", bo mieszkańcy wsi chcieliby np. zrobić proste zadanie, wymienić kocioł grzewczy. Bez audytów energetycznych, bez konieczności powiązania tego z wymianą okien, drzwi, dociepleniem budynku.
Zadania narzucane przez ustawodawcę nie idą w parze ze środkami finansowymi dla gmin. Trzeba mieć coraz więcej pracowników, a ustawodawca nie zabezpiecza na to środków. Zwiększona liczba kontroli, które ma przeprowadzać gmina, kiedy te kontrole siłą rzeczy muszą się odbywać w godzinach popołudniowych, kiedy ludzie wracają do domu, wiąże się z dodatkowymi godzinami dla pracownika – wylicza Łukasz Bartkowiak, wiceburmistrz gminy Rydzyna.
Widziałby też większe wsparcie finansowe dla mieszkań komunalnych będących w zasobie gminy. Opowiada, że mieszkania komunalne znajdujące się w zasobie gminy mieszczą się w większości w obiektach zabytkowych, gdzie czasem nawet technicznie nie ma możliwości wymiany źródła ciepła. Ludzie mają kominki, piece kaflowe, bo w budynku nie ma pomieszczenia, gdzie można by zamontować np. piec na pellet. Budowa zaś takiego pomieszczenia wiązałoby się z koniecznością przebudowy budynku, a na to nie zgodzi się konserwator zabytków.
Jeśli chodzi o wymianę na pompę ciepła z panelami fotowoltaicznymi na dachu obiektu zabytkowego, często nie pozwala na to konstrukcja. Nie ma rozwiązań prawnych w tym zakresie, a problem jest – mówi Łukasz Bartkowiak.
Wskazuje też, że ustawodawca nie dostrzega, że większość gmin nie posiada też straży gminnej, która zajęłaby się egzekucją obowiązku i wystawianiem mandatów karnych. Gmina nie ma do tego uprawień. Pracownicy po przeprowadzeniu kontroli zgłaszają policji wykroczenie, ale ta także boryka się problemami kadrowym.
W Rydzynie mamy w policji dwa wakaty, policjanci też mają obowiązki. Kontroli jest coraz więcej, terminy na wymianę źródła ciepła w wielu przypadkach już minęły. Kto ma karać mieszkańców, jeśli policja ma inne zadania. Zresztą wielu mieszkańców nie stać na samodzielną wymianę źródła ciepła – puentuje wiceburmistrz.






