Ministerstwo Finansów oraz Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej są dwoma oddzielnymi ministerstwami. Oba resorty nadzoruje Tadeusz Kościński, który został powołany do Rady Ministrów i objął urząd ministra finansów, funduszy i polityki regionalnej – odpowiadają na nasze pytanie Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej oraz Ministerstwo Finansów. Tymczasem fundusze i polityka regionalna miały być połączone w jeden resort.

 

Wątpliwości wokół nowelizacji ustawy o działach

Jak już informowaliśmy, prezydent Andrzej Duda zamierza zgłosić weto do ustawy o działach administracji rządowej. Jego zdaniem przeniesienie nadzoru nad leśnictwem do resortu rolnictwa nie jest korzystne. Jeśli prezydent nie podpisze ustawy, to "przy okazji" nie wejdą w życie inne przewidywane zmiany. Czas na decyzję mija 8 stycznia.

Sport został włączony do resortu kultury, tymczasem w wykazie ministerstw na stronie rządowej osobno widnieje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwo Sportu. Ale wicepremier Piotr Gliński jest ministrem kultury, dziedzictwa narodowego i sportu. W obu wykazanych na rządowym portalu stronach ministerstw figurują jednak odrębni dla tych struktur wiceministrowie. Z rozmów z działaczami związków sportowych wynika, że sprawy załatwiają w Ministerstwie Sportu, jak dawniej.
Jeśli prezydent nie podpisze nowelizacji ustawy o działach, to nie powstanie Narodowe Centrum Sportu, które miało przejąć część kompetencji dotychczasowego ministerstwa. Czy w tej sytuacji pozostanie ono w obecnej formie, czy też zostanie zintegrowane z resortem kultury i dziedzictwa narodowego?

Zmiany w edukacji i nauce

Rekonstrukcja objęła też resorty: edukacji i szkolnictwa wyższego. Na czele połączonego ministerstwa stanął Przemysław Czarnek. Choć faktyczna rekonstrukcja miała miejsce w październiku, dopiero całkiem niedawno istnienie Ministerstwa Edukacji i Szkolnictwa Wyższego zyskało formalne podstawy w rozporządzeniu z  17 grudnia 2020 r. w sprawie utworzenia Ministerstwa Edukacji i Nauki oraz zniesienia Ministerstwa Edukacji Narodowej i Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Statut nowemu superresortowi nadano w Sylwestra.

Minister Czarnek pytany o konsekwencje zmiany podkreślał, że będzie urzędował w obu siedzibach dotychczasowych resortów. - Będę i na Hożej, i na Szucha, w zależności od tego, jakie sprawy będę załatwiał. Jeśli zaś chodzi o departamenty, to kilka takich, które się pokrywały w resortach, jak np. departament współpracy międzynarodowej, będą połączone, a te, które są tematycznie związane z danym resortem, z danym działem administracji rządowej – bo pamiętajmy zostają dwa działy administracji rządowej: edukacja narodowa i nauka i szkolnictwo wyższe – będą oddzielnie funkcjonować – tłumaczył. Zapowiedział też, że zmniejszy się liczba wiceministrów – z 10 spadnie do 7 lub 8. Częściowo plan ten zrealizował, bo z dniem 1 stycznia 2021 r. ze swoich funkcji odwołani zostali wiceministrowie Maciej Kopeć i Grzegorz Wrochna. Należy jednak zauważyć, że wiceministrami zostali dotychczasowi szefowie obu resortów – Dariusz Piontkowski i Wojciech Murdzek.

 


Obecnie skład kierownictwa resortu wchodzą: minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek oraz wiceministrowie: Dariusz Piontkowski i Wojciech Murdzek, jako sekretarze stanu, Marzena Machałek, jako sekretarz stanu, pełnomocnik rządu do spraw wspierania wychowawczej funkcji szkoły i placówki, edukacji włączającej oraz kształcenia zawodowego, Włodzimierz Bernacki, jako sekretarz stanu, pełnomocnik rządu ds. monitorowania wdrażania reformy szkolnictwa wyższego i nauki oraz Anna Budzanowska, jako podsekretarz stanu.

 

Cel ustawy o działach

Jak wyjaśnia prof. Hubert Izdebski, prawnik, ekspert w dziedzinie samorządu terytorialnego i administracji publicznej, celem powstania ustawy o działach administracji rządowej było ustalenie zasadniczo stałej liczby działów administracji. Każdy z ministrów działowych, dawniej resortowych, ma przypisane od jednego do kilku działów, a tzw. rozporządzenie atrybucyjne premiera ustala szczegółowo, jakie zadania i działy podlegają konkretnemu ministrowi.

Prawo wskazuje, że jeden minister może być obsługiwany przez jedno lub dwa ministerstwa, ale co najmniej przez jeden departament w danym ministerstwie. – Podstawową jednostką podziału z punktu widzenia działów nie jest ministerstwo, tylko departament - co najmniej jeden departament może obsługiwać ministra właściwego ds. danego działu – podkreśla prof. Izdebski.

Ministerstwa buduje się w sposób elastyczny

Prof. Robert Suwaj z Politechniki Warszawskiej, adwokat w kancelarii Suwaj, Zachariasz Legal podkreśla, że ministerstwa buduje się w sposób elastyczny, dobierając poszczególne działy administracji rządowej. - Od rangi ministra oraz wagi konkretnych działów zależy, czy jest on ministrem istotnym politycznie, czy też nie. Ministerstw można więc stworzyć maksymalnie tyle, ile jest działów, a można też je łączyć, tak jak jest to obecnie z Ministrem Edukacji i Nauki czy też Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu - wyjaśnia.

Zostało to przewidziane po to, żeby nie było ustabilizowanej ustawowo liczby ministerstw, jak do 1997 roku, kiedy działanie każdego ministra regulowała odrębna ustawa. Powodowało to konieczność zmian ustawowych w przypadku każdorazowej modyfikacji np. połączenia resortów. Obecnie do zmian wystarczą rozporządzenia Rady Ministrów i premiera, bo ustawa o działach przewiduje elastyczność. - Są ustalone działy, nie jest jednak ustalona liczba ministrów ani jednostek w postaci departamentów i ministerstw, chodzi o to, żeby w zależności od potrzeb politycznych, merytorycznych, personalnych kształtować dowolnie liczbę ministrów – mówi prof. Izdebski.

Jeden sekretarz stanu tylko na papierze

Zgodnie z ustawą o Radzie Ministrów, w celu ustabilizowania najwyższych stanowisk w ministerstwach, w każdym ministerstwie miał być powołany jeden sekretarz stanu. Był on jedynym oprócz ministra, który mógł być jednocześnie parlamentarzystą. – Obecnie są odstępstwa od tej zasady, sekretarzy stanu jest często więcej, bywa to też obchodzone tak, że powoływany jest pełnomocnik rządu w randze sekretarza stanu – mówi prof. Izdebski.

Prof. Suwaj przyznaje, że notorycznie łamany jest art. 37 ust. 1 ustawy o Radzie Ministrów, zgodnie z którym minister może wykonywać swoje zadania przy pomocy sekretarza i podsekretarzy stanu, gabinetu politycznego ministra oraz dyrektora generalnego urzędu. - Czyli jeden minister powinien mieć jednego sekretarza i podsekretarzy - bez ograniczeń. Natomiast praktyka jest taka, że minister edukacji i nauki ma czterech sekretarzy i jednego podsekretarza i nikomu już to nie przeszkadza - mówi.

Mały resort na rękę politykom

Prof. Izdebski ocenia, że wcześniej tak dalece nie była wykorzystywana możliwość zmian ministerstw przewidziana w ustawie o działach. – Dobrze, że się korzysta z możliwości, która jest przewidziana dla premiera od ponad 20 lat, ale powinno się podchodzić nie tylko elastycznie, ale przede wszystkim, żeby obsługa ministrów była dostosowana do realnych potrzeb – mówi prof. Izdebski. Jak dodaje, minister, który ma jeden mały dział, nie powinien mieć wielkiego ministerstwa z aparatem obsługi.

Prof. Suwaj zaznacza, że dotąd nikt się nie zastanawiał publicznie nad adekwatnością podziału na działy administracji choćby w taki sposób, aby były adekwatne wagowo - np. wymiar sprawiedliwości a przedsiębiorczość to przepaść merytoryczna, zaś zamiast cyfryzacji jest archaiczna informatyzacja. - I każdą realną reformę należałoby zacząć tutaj, choć stan obecny jest na rękę politykom, bo można dać małe ministerstwo z jednym działem i w ten sposób rozwiązań zobowiązanie koalicyjne - dodaje.