Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Na liczniku traktora 110 km/h - diagnosta stracił uprawnienia

Diagnosta dopuścił do ruchu quad, który w niemieckich dokumentach widniał jako ciągnik rolniczy. Sąd uznał, że to poważny błąd zagrażający bezpieczeństwu i cofnął mu uprawnienia. NSA podkreślił, że pojazd mogący jechać ponad 100 km/h nie może być traktowany jak traktor, a decyzja diagnosty narażała innych uczestników ruchu na realne niebezpieczeństwo.

Na liczniku traktora 110 km/h - diagnosta stracił uprawnienia
Źródło: iStock

Starosta cofnął diagnoście Pawłowi K. uprawnienia do wykonywania zawodu. Zarzucił mu, że dopuścił do ruchu pojazd, formalnie zarejestrowany w Niemczech jako ciągnik rolniczy, gdy faktycznie pojazd kwalifikował się do czterokołowców typu quad. Paweł K. bronił się, że działał w zaufaniu do przepisów prawa niemieckiego. Pojazd był tam bowiem dopuszczony do ruchu. Samorządowe Kolegium Odwoławcze podtrzymało decyzję starosty.

Paweł K. odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach.

WSA: Działania diagnosty naruszyły prawo

Sąd podkreślił, że od diagnostów, jako podmiotów wyłącznie upoważnionych do wykonywania badań technicznych pojazdów, wymaga się szczególnej, a nie tylko zwykłej staranności w wykonywaniu swoich czynności oraz- co oczywiste - przestrzegania obowiązujących w tym zakresie przepisów. Surowa sankcja za wydanie zaświadczenia albo dokonanie wpisu do dowodu rejestracyjnego pojazdu niezgodnie ze stanem faktycznym lub przepisami, ma spełniać, poza represją, funkcję prewencyjną, a nawet odstraszającą. Chodzi bowiem o odsunięcie od czynności diagnostycznych nierzetelnych diagnostów, których działania mogą mieć katastrofalne konsekwencje dla życia i zdrowia użytkowników drogi, jak też powodować ryzyka szkód w mieniu.

Co ważne, organy administracyjne nie mają możliwości "miarkowania" odpowiedzialności diagnosty w zależności od ciężaru stwierdzonych naruszeń oraz ich znaczenia dla zapewnienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. W razie stwierdzenia, że do naruszenia doszło, mają obowiązek wydać decyzję, tak jak w przypadku skarżącego.

Sąd nie miał wątpliwości, że Paweł K. naruszył właściwe przepisy ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz wydanego na jej podstawie rozporządzenia w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia.

Niemiecki dowód to nie świętość

Przedstawiony do badania technicznego pojazd Paweł K. sklasyfikował zgodnie z wpisami w niemieckim dowodzie rejestracyjnym jako ciągnik rolniczy. Nie zauważył jednak, że maksymalna prędkość pojazdu wynosiła 110 km/h, a więc rażąco odbiegała od dopuszczalnej w Polsce wartości 40 km/h dla ciągników rolniczych. Już w tym momencie powinien nabrać wątpliwości co do przeznaczenia tego pojazdu.

Skarżącego nie broni działanie w zaufaniu do urzędowego niemieckiego dokumentu. Obowiązkiem diagnosty jest weryfikacja danych pojazdu, a nie ich bezrefleksyjne powielanie. Zdaniem sądu, diagnosta powinien zażądać w tej sytuacji od właściciela pojazdu opinii rzeczoznawcy samochodowego, który potwierdzałby dokonanie stałych zmian w konstrukcji pojazdu uniemożliwiających przekroczenie dopuszczalnej prędkości maksymalnej określonej dla ciągników rolniczych.

 

NSA: Prędkości nie bada się na podwórku

Od orzeczenia sądu I instancji, skarżący wniósł skargę kasacyjną do NSA.

NSA odniósł się najpierw do twierdzeń Pawła K. o przeprowadzeniu badania prędkości pojazdu na terenie stacji diagnostycznej, które zdaniem skarżącego uzasadniały pozytywny wynik badania. Sąd wyjaśnił mianowicie, że nie przewidziano w polskim prawie możliwości doświadczalnego badania przez diagnostę prędkości maksymalnej pojazdu. Gdyby nawet uwierzyć skarżącemu, że badany pojazd nie poruszał się szybciej niż 28 km/h, rezultat takiego badania nie był dla niego wiążący.

Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami, ciągnik rolniczy to pojazd silnikowy, którego konstrukcja umożliwia rozwijanie prędkości nie mniejszej niż 6 km/h, skonstruowany do używania łącznie ze sprzętem do prac rolnych, leśnych lub ogrodniczych; ciągnik taki może być również przystosowany do ciągnięcia przyczep oraz do prac ziemnych. Maksymalna prędkość konstrukcyjna ciągnika rolniczego i leśnego nie może przekraczać o więcej niż 3 km/h wartości 40 km/h.

Treść niemieckiego dowodu rejestracyjnego powinna wzbudzić wątpliwości diagnosty, co do klasyfikacji takiego pojazdu w Polsce. Tym bardziej, że w dowodzie rejestracyjnym brak było informacji o kategorii homologacyjnej. Właściciel pojazdu nie przedstawił też unijnego indywidualnego dopuszczenia pojazdu do ruchu.

Zdaniem NSA, w przypadku gdy diagnosta miałby trudności w ustaleniu parametrów pojazdu, powinien przeprowadzić dodatkowe badanie techniczne przez zasięgnięcie opinii rzeczoznawcy samochodowego. Skarżący powinien zatem zażądać od właściciela pojazdu takiej opinii, która by potwierdziła, że w pojeździe dokonano modyfikacji prędkości maksymalnej do wartości wymaganej polskimi przepisami.

Groźne potencjalne skutki

Sąd zwrócił uwagę na potencjalne groźne skutki działań skarżącego. Oto bowiem dopuścił on do kierowania pojazdem przez osoby, które ukończyły 16. rok życia oraz uzyskały stosowne uprawnienie, i to bez kasku ochronnego, w sytuacji, gdy pojazd mógł poruszać się szybciej niż 100 km/h. Jednocześnie dokonana przez diagnostę klasyfikacja pojazdu wiązała się z rzadszym w dłuższej perspektywie wykonywaniem okresowych badań oraz brakiem ograniczenia limitu mocy silnika. Wszystko to rodziło zagrożenie nie tylko dla kierowcy pojazdu, ale przede wszystkim dla innych uczestników ruchu drogowego, w tym pieszych.

Nie miał więc racji skarżący, że został ukarany w najsurowszy możliwy sposób, a sam czyn miał znikomą szkodliwość społeczną. Ustawodawca przywiązuje bowiem duże znaczenie do kwalifikacji i profesjonalizmu diagnosty. W dużej mierze to od jego umiejętności i rzetelności zależy stan techniczny pojazdów znajdujących się w ruchu drogowym. A tym samym również i istotny aspekt bezpieczeństwa ruchu drogowego. Dlatego każde odstępstwo od obowiązujących przepisów musi się spotykać z adekwatną karą i służyć jako przestroga dla innych osób wykonujących ten zawód.

Wyrok NSA z 18.11.2025 r. II GSK 1665/25

 

Polecamy prawnicze książki samorządowe

Przejdź do: Zamówienia publiczne , Mateusz Winiarz - otwiera się w nowym oknie
Nowość
10% Rabatu
Sprawdź
Cena promocyjna: 134,10 zł | Cena regularna: 149,00 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 111,74 zł