Bezpłatny e-book Najczęściej popełniane błędy w zakresie kontroli zarządczej w JST Pobierz e-booka
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Miejscowe plany pełne błędów. Brakuje pieniędzy na fachowców

Miejscowe plany zagospodarowania terenu są fatalnej jakości. Bywa, że są sprzeczne z rozporządzeniami i ustawami oraz zawierają rażące błędy, co utrudnia załatwienie formalności budowlanych niezbędnych do rozpoczęcia inwestycji. Same samorządy przyznają, że z planami nie jest najlepiej. Brakuje bowiem pieniędzy, a wtedy także i dobrych fachowców.

plan dzialka zagospodarowanie przestrzenne
Źródło: iStock

Z miejscowymi planami nie jest najlepiej. Pilnie trzeba ich jakość. Prawnicy mówią wprost, że dziś o wiele lepiej  buduje się na terenach, na których ich nie uchwalono. A samorządowcy bezradnie rozkładają ręce. 

Czytaj też: Brak planów utrudni budowę nowych osiedli mieszkaniowych>>

Bezmyślne zapisy w planach

Prawnicy sypią przykładami błędów w planach jak  z rękawa. Zarzucają, że w miejscowych planach nie uwzględnia się wydanych pozwoleń na budowy.- Rady miast  (gmin)  uchwalając lub zmieniające miejscowe plany bardzo często nie uwzględniają interesu  właścicieli nieruchomości nim objętych. Dla nich ważne jest jedno, czy jest zgodny ze studium - mówi Rafał Dębowski, adwokat. 

I opowiada o przypadku swojego klienta. Otrzymał on pozwolenie na budowę budynku wielorodzinnego na terenie nie objętym miejscowym planem, jest w trakcie jego  budowy. Tymczasem rada miasta zdecydowała się rozpocząć prace nad planem i chce zakazać w nim budowy bloków na tym terenie. - Rodzi to ogromne ryzyko prawne dla mojego klienta i osób, które kupią od niego mieszkania, bo co zrobią, gdy się okaże, że blok narusza świeżo uchwalony plan?  Tego typu  sytuacje są niestety  nagminne - twierdzi Rafał Dębowski. 

Podaje również inne przykłady ze swojej praktyki. - Osiem lat zajęła batalia o rozpadający się drewniany dom, który z bliżej niekreślonych powodów został uznany w planie za zabytek, chociaż nie było do tego podstaw. Jego właściciel  nie mógł w tym czasie zrealizować swoich planów z nim związanych.  Z kolei dwie nieruchomości dekretowe w Warszawie zostały  zwrócone jako działki budowlane, ale miejscowy plan przeznaczył je na tereny zielone i przejścia dla pieszych. Ich właściciele nie wiele mogą z nimi zrobić.

Czytaj w LEX:  Nowak Maciej Jacek, Najczęstsze błędy przy uchwalaniu przez gminę planów miejscowych i studiów uwarunkowań skutkujących stwierdzeniem nieważności przez wojewodę >

Dużo na ten temat mógłby też mówić Maciej Obrębski, adwokat, partner w Kancelarii Obrębski Adwokaci i Radcowie.  - Ostatnio spotkałem się z niezgodnością między częścią tekstową a częścią graficzną uchwały. Część tekstowa przewidywała w sposób precyzyjny dla całej nieruchomości zabudowę mieszkaniową. Tymczasem część graficzna przewidywała tylko część nieruchomości pod zabudowę mieszkaniową a resztę pod kopalnię kruszywa. Dla właściciela nieruchomości stanowiło to istotny problem przy sprzedaży nieruchomości albowiem burmistrz wydawał zaświadczenie o przeznaczeniu nieruchomości w planie zgodne z częścią graficzną. Rodzaj błędu stanowił przesłankę do stwierdzenia nieważności uchwały ale gmina nie zamierzała z takim wnioskiem wystąpić - wyjaśnia. 

Zobacz w LEX: Nowak Maciej Jacek, OZE w planowaniu przestrzennym - nagranie ze szkolenia on-line >

Z doświadczenia Jacka Kosińskiego adwokata i partnera w Kancelarii Prawnej Jacek Kosiński Adwokaci i Radcowie Prawni wynika, że największym problem jest niejasność postanowień planów.  - Inwestor często nie może być pewien czy jego zamierzenie uzyska pozwolenie na budowę. Co więcej przepisy nie pozwalają organom gminy na wydawanie interpretacji planów (chociaż w praktyce czasem się to zdarza) czy wstępnego potwierdzania zgodności inwestycji z jego postanowieniami. Inwestor finansując prace projektowe musi liczyć się z ryzykiem, że nie otrzyma pozwolenia na budowę. 

Czytaj w LEX: Kotlińska Janina, Nowak Maciej J., Finansowe skutki uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego w gminach strefy podmiejskiej (na przykładzie aglomeracji poznańskiej) >

Według niego w tym wypadku lepszą ochronę daje decyzji o warunkach zabudowy. Stanowi ona niejako „promesę” uzyskania pozwolenia na budowę. 

Czytaj też: Po wyrokach NSA miejscowe plany mogą zakazywać montażu pieców węglowych>>

Pojęcia, które nie istnieją 

Prawnicy zarzucają samorządom, że stosują w miejscowych planach pojęcia które nie istnieją w prawie albo inaczej je definiują aniżeli rozporządzenia, czy ustawy. 

- Bywa , że definicje z planów różnią się z tymi z przepisów wyższej rangi. Jeden z planów w Warszawie za powierzchnię biologicznie czynną uważa grunty rodzime. Tymczasem w rozporządzeniu w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, przez powierzchnię terenu biologicznie czynnego rozumie się grunt rodzimy pokryty roślinnością oraz wodę powierzchniową na działce budowlanej, a także 50 proc. sumy nawierzchni tarasów i stropodachów, urządzonych jako stałe trawniki lub kwietniki na podłożu zapewniającym ich naturalną wegetację, o powierzchni nie mniejszej niż 10 mkw. Co ma więc zrobić projektant i inwestor - zastanawia się Rafał Dębowski.

Czytaj w LEX: Sługocka Martyna, Możliwość ingerencji w obowiązujący mpzp  >

 

Podobny problem ma Maciej Obrębski. - Miałem do czynienia z planem, w którym wskazano możliwość zabudowy nieruchomości jednostkami apartamentowymi. Jest to pojęcie nieprawne. Powstała wątpliwość, czy chodzi o zabudowę mieszkaniową czy też o zabudowę hotelową. Jak wiadomo, wymogi prawa budowlanego dla obiektów hotelowych są zupełnie inne niż dla budownictwa mieszkaniowego. Jest to przykład nieprecyzyjności części tekstowej uchwały - mówi. 

Czytaj też: Inwestorzy budujący "covidowe domy" bez szans w sądach >>

Z pustego i Salomon nie naleje 

Co na to samorządowcy? Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich przyznaje, że  z jakością planów bywa różnie. Powód jest niestety prozaiczny. Jak zawsze chodzi o pieniądze.  - Niestety nie ma ich zbyt wiele, trudno jest więc znaleźć fachowców. Duże miasta mają pracownie urbanistyczne i to je  jeszcze ratuje. Te mniejsze zlecają wykonanie planów na zewnątrz. Niestety chętnych brakuje, chyba, że chodzi  o opracowanie planu za konkretne pieniądze dla dużego obszaru, wtedy jest dużo lepiej. Urbaniści zatrudnieni w urzędach miast to dziś rzadkość - tłumaczy. Dodaje, że poza tym jakość legislacji jest nie najlepsza.  - Przepisy powszechnie obowiązujące  ciągle są zmieniane, trudno za tym nadążyć. Przez wiele lat rząd obiecywał kodeks urbanistyczno-budowlany. Na obietnicach się skończyło - mówi rozgoryczony. 

Czytaj w LEX: Gdesz Mirosław, Zasady i warunki sytuowania ogrodzeń a miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego >

Gorzkich słów nie szczędzi też Bogdan Dąbrowski, radca prawny Urzędu Miasta w Poznaniu. - Jakość planów jest fatalna. Jak ich wykonanie jest zlecane na zewnątrz,  to jeżeli w urzędzie pracuje kompetentny pracownik wydziału urbanistyki zwraca je do poprawki, a gdy takiego pracownika nie ma, błędy wychodzą dopiero w trakcie stosowania planów.  Duże miasta mają co prawda swoje pracownie. Ale nad planami pracuje równolegle kilkanaście zespołów. Te plany niekoniecznie muszą być ze sobą kompatybilne. W Poznaniu nie ma nawet jednolitego słownika  używanych w planach  pojęć - podkreśla. 

Czytaj w LEX: Sługocka Martyna, Zabudowa na działce rolnej od a do z >

  

Polecamy prawnicze książki samorządowe