Koniec „kursów z kanapy”. Kierowcy zapłacą pięć razy więcej
Od 24 czerwca kurs reedukacyjny dla kierowców, którzy prowadzili pojazd pod wpływem alkoholu lub narkotyków i chcą odzyskać prawo jazdy, kosztuje 2500 zł. Od miesiąca nie można już odbyć go w domu na kanapie z... piwem w ręku. Jednak zdaniem ekspertów podwyżka kosztów odzyskania prawa jazdy, to wciąż za mało. Sam kurs też powinien być bardziej rozbudowany, aby uwzględniał wszystkie współczesne uzależnienia.

Kierowca przyłapany na prowadzeniu pojazdu w stanie nietrzeźwości, po użyciu alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu (np. narkotyków), który chce odzyskać uprawienia do kierowania pojazdem musi (po wykonaniu kary orzeczonej w postępowaniu karnym) wziąć udział w kursie reedukacyjnym o tematyce przeciwalkoholowej. Szkolenie trwa dwa dni i obejmuje dwa ośmiogodzinne spotkania prowadzone w grupach liczących maksymalnie 15 uczestników.
Skierowanie na kurs wydaje starosta, a szkolenia organizuje 58 wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego w Polsce.
Koniec kursów reedukacyjnych online
Do tej pory opłata za dwudniowe szkolenie wynosiła 500 zł. Ta cena obowiązywała od kilkunastu lat. Co więcej, niektóre WORD-y pozwalały zaliczyć kurs online. Od 18 maja, na skutek wejścia w życie przepisów ustawy z 23 stycznia 2026 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw, nie jest to już możliwe. Obowiązkowe kursy reedukacyjne nie mogą być realizowane w formie zdalnej. Obecnie odbywają się one wyłącznie stacjonarnie w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego, z udziałem instruktora i psychologa, a obecność na wszystkich zajęciach jest obowiązkowa.
Były ośrodki, które prowadziły kursy w formie zdalnej. Budziło to jednak poważne wątpliwości, bo trudno uznać za właściwą sytuację, w której szkolenie dotyczące tak poważnego naruszenia, jak prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości lub po użyciu alkoholu, odbywa się w sposób całkowicie nieadekwatny do jego charakteru. W praktyce oznaczało to, że ktoś mógł uczestniczyć w zajęciach, leżąc na kanapie i popijając piwo – mówi Tomasz Matuszewski, wicedyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Warszawie.
W WORD w Warszawie takie kursy online już dawno zostały wyeliminowane. Dyrektor Matuszewski przyznaje, że zdarzało się, iż po szkoleniach prowadzonych w formie stacjonarnej, znajdowano w koszach wiele pustych butelek po alkoholu, tzw. „małpek”.
To pokazuje, jak poważny jest problem. Niektórzy uczestnicy potrafili przychodzić na zajęcia pod wpływem alkoholu lub spożywać go w ich trakcie – podkreśla Tomasz Matuszewski.
Pięć razy wyższa opłata za szkolenie
Od środy, 24 czerwca, koszt kursu reedukacyjnego dla kierowców znacząco wzrośnie - z 500 do 2500 zł, czyli pięciokrotnie. To konsekwencja wejścia w życie nowego rozporządzenia ministra zdrowia z 2 czerwca 2026 r., dotyczącego kursów reedukacyjnych w zakresie problematyki przeciwalkoholowej i przeciwdziałania narkomanii. Ministerstwo Zdrowia argumentuje, że obowiązująca od lat opłata w wysokości 500 zł przestała odpowiadać aktualnym realiom gospodarczym i społecznym oraz pokrywać rzeczywiste koszty organizacji szkoleń.
Społeczeństwo zdecydowanie potępia kierowanie pojazdami w stanie nietrzeźwości, w stanie po użyciu alkoholu lub środka odurzającego, zatem opłata za kurs reedukacyjny nie może być zbyt niska – argumentuje ministerstwo.
Uzasadniając podwyżkę, resort wskazał również, że szkolenia prowadzone są przez wykwalifikowanych specjalistów posiadających odpowiednie wykształcenie, kwalifikacje oraz doświadczenie w zakresie profilaktyki uzależnień. To także, zdaniem autorów rozporządzenia, wpływa na wysokość kosztów ponoszonych przez uczestników kursu.
Przeczytaj także: Rząd zmieni egzaminy na prawo jazdy. Mniej teorii, więcej praktyki
Rosną koszty odzyskania prawa jazdy
Czy podwyżka kosztów odzyskania prawa jazdy może rzeczywiście działać odstraszająco? Zdaniem Tomasza Matuszewskiego będzie to można ocenić dopiero za kilka miesięcy. Już teraz jednak widać, że w wyniku nowych przepisów całkowity koszt odzyskania uprawnień wzrósł nawet trzykrotnie.
Oprócz ukończenia kursu reedukacyjnego, którego cena wzrosła pięciokrotnie, kierowca musi ponieść wydatki na badania lekarskie (ok. 200 zł w przypadku kategorii B), badania psychologicznego (250 zł), egzamin państwowy (część teoretyczna i praktyczna łącznie ok. 300 zł) oraz wydanie dokumentu (ok. 100 zł).
Drugim istotnym elementem jest czas. Szkolenie reedukacyjne trwa dwa dni i nie można go skrócić, ponieważ w przeciwnym razie WORD nie wyda zaświadczenia. Do tego trzeba doliczyć co najmniej dwa dni na egzamin i czas oczekiwania na termin oraz dzień na badania lekarskie. To zaczyna rodzić problemy logistyczne związane z odzyskaniem uprawnień. Całość może więc działać prewencyjnie – mówi Tomasz Matuszewski.
Anna Brzozowska, psycholog transportu z Zamościa, uważa jednak, że czynnik ekonomiczny dla kierowców z problemem alkoholowym nie ma żadnego znaczenia.
Czy to będzie 500 zł, 2500 zł, czy 5000 zł osoba uzależniona od alkoholu i tak siądzie za kółkiem – przekonuje Anna Brzozowska.
Przeczytaj również: Kask dla młodego rowerzysty, prawo jazdy dla 17-latka, łatwiej stracić prawo jazdy
Program kursu tylko częściowo zmieniony
Sam kurs reedukacyjny został zmodyfikowany w niewielkim zakresie. Program szkolenia zawiera obecnie m.in.:
- wpływ alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu na sprawność prowadzenia pojazdów;
- zjawiska związane z nadużywaniem napojów alkoholowych: picie ryzykowne, picie szkodliwe, uzależnienie, wraz z ich wyznacznikami;
- funkcjonowanie osoby uzależnionej – zmiany w sferze poznawczej, emocjonalnej i behawioralnej;
- statystyki dotyczące zjawiska nietrzeźwości na drogach (liczba wypadków, liczba rannych i zabitych);
- pojęcie odpowiedzialności.
Obowiązujące od 24 czerwca przepisy rozporządzenia dodały do programu szkolenia zagadnienia dotyczące wpływu alkoholu i środków działających podobnie do alkoholu na rozwój chorób sercowo-naczyniowych oraz chorób onkologicznych.
Uwzględnienie tych informacji może wzmocnić motywację do zmiany zachowań, podkreślając długofalowe skutki dla życia i zdrowia – uzasadnia resort.
Problem środków działających podobnie do alkoholu
Zdaniem Tomasza Matuszewskiego coraz większym problemem staje się jednak kwestia środków działających podobnie do alkoholu. Uważa, że to obszar, który wymaga dalszego rozwijania i doprecyzowania.
Dynamicznie rozwijają się dwa zjawiska. Po pierwsze, rośnie skala sięgania po substancje działające podobnie do alkoholu. Po drugie, coraz częściej dochodzi do ich łączenia z niewielkimi ilościami alkoholu. Problem polega na tym, że nie ma jednoznacznie ustalonych, potwierdzonych naukowo, minimalnych poziomów ich stężenia wpływających na zdolność prowadzenia pojazdu. To właśnie ten obszar wymaga szczególnej uwagi, bo trudnym wyzwaniem pozostaje przeciwdziałanie prowadzeniu pojazdów pod wpływem różnych psychotropów – mówi Tomasz Matuszewski.
Postulaty te sformułował Ogólnopolski Związek Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego. Proponował rozbudowanie warsztatów m.in. o.:
- sposoby działania mechanizmów uzależnienia oraz faz uzależnienia od alkoholu i substancji psychoaktywnych,
- wpływ otoczenia na decyzje kierowców decydujących się na jazdę po spożyciu alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu,
- metody wykrywania w organizmie środków działających podobnie do alkoholu - warsztaty dotyczące hierarchii wartości,
- ,,dialog motywujący" jako jedna z skutecznych metod sposobów odmawiania i szereg innych propozycji.
Zdaniem Ogólnopolskiego Związku WORD, opierając się na doświadczeniach WORDu w Warszawie (przeszkolił ponad 11 tys. uczestników tego rodzaju szkoleń od początku ich organizacji), w takich kursach powinni uczestniczyć także członkowie AA lub inne osoby, które biorą udział w terapii uzależnień od alkoholu lub substancji środków działających podobnie do alkoholu, albo odbywają karę pozbawienia wolności za przestępstwo popełnione pod wpływem tych substancji i środków.
ITS krytykuje metody diagnozy
Zastrzeżenia do zakresu kursu ma też Instytut Transportu Samochodowego. Uważa, że należałoby do kursu dodać obowiązek konsultacji specjalisty ds. uzależnień w celu wyeliminowania ewentualnego uzależnienia osoby skierowanej na kurs. Sam zaś zakres tematyczny wykładów nie uwzględnia najnowszych standardów w obszarze zarówno psychologii ryzyka, jak i uzależnień.
ITS rekomendował, aby wykłady rozszerzyć o informacje dotyczące:
- podstawowych funkcji psychicznych biorących udział w bezpiecznym prowadzeniu pojazdu;
- wpływu alkoholu na poszczególne funkcje;
- teorii zachowań ryzykownych z uwzględnieniem indywidualnych skłonności do zachowań ryzykownych, w tym zapotrzebowania na stymulację (tu także możliwość przeprowadzenia autodiagnozy);
- mechanizmów uzależnień i ich działania podtrzymującego w przypadku uzależnienia od alkoholu;
- roli dojrzałości emocjonalnej i społecznej w podatności na uzależnienia;
- wyników najnowszych badań i wytycznych w tym obszarze.
Instytut krytycznie ocenia wskazywanie w rozporządzeniu konkretnych testów autodiagnostycznych (np. AUDIT), podkreślając, że mogą one zaniżać wyniki u osób uzależnionych, co obniża ich trafność i wartość diagnostyczną.
- Wykorzystywanie ich jako podstawy orzeczniczej lub kryterium wykluczającego uznaje za błąd metodologiczny i etyczny, a cały model za przestarzały i niezgodny ze współczesną psychologią transportu - wskazywał prof. Marcin Ślęzak, dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego.
Ministerstwo Zdrowia nie uwzględniło jednak tych uwag i rekomendacji.





