W środę Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do Spraw Zmian w Kodyfikacjach przyjęła sprawozdanie podkomisji dotyczące projektu nowelizacji kodeksu pracy oraz kodeksu postępowania administracyjnego.

Zmiana nie jest obszerna, ale waga zawartych w niej rozwiązań jest ogromna. Prawnicy nie mają wątpliwości, że ostro uderzy w reprywatyzację. Po uchwaleniu tej zmiany odzyskanie czegokolwiek praktycznie będzie niemożliwe, tak jak i wypłata odszkodowań. W opinii Ministerstwa Sprawiedliwości to gruba przesada.  Resort twierdzi, że rozwiązanie jest bardzo dobre. Dzięki niemu uda się wyprostować stan prawny wielu nieruchomości, nie tylko obciążonych roszczeniami reprywatyzacyjnymi.

Upływ czasu zamknie drogę 

Projekt dotyczy art. 156 par 2 oraz do 158 kodeksu postępowania administracyjnego. Proponuje się w nim, by nie było można stwierdzać nieważności decyzji wydanych bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa , jeżeli od dnia doręczenia lub ogłoszenia upłynęło dziesięć lat, a także gdy decyzja wywołała nieodwracalne skutki prawne. Ale jednocześnie ten sam projekt przewiduje inne bardziej radykalne rozstrzygnięcie. Mianowicie w przypadku decyzji co najmniej 30 letnich nie będzie w ogóle  żadnego postępowania, a te, które są w toku zostaną umorzone. Nowe przepisy mają mieć również zastosowanie do spraw wszczętych i niezakończonych przed wejściem ich w życie.

 - To, co proponuje sejmowa komisja to rewolucja. Moim zdaniem posłowie po cichu, tylnymi drzwiami wprowadzają przepisy antyreprywatyzacyjne, które nie tylko blokują zwrot nieruchomości, ale również wypłatę odszkodowań dawnym właścicielom i ich następcom prawnym. Do tego sprowadza się bowiem propozycja, które nie pozwala wszczynać postępowań w przypadku decyzji sprzed 30 lat – uważa Maciej Obrębski, adwokat specjalizujący się w reprywatyzacji.

 - Urząd nie będzie mógł stwierdzić, że decyzja została wydana  z naruszeniem  prawa, a tym samym były właściciel lub spadkobierca nie będzie miał podstawy do domagania się odszkodowania.  Urząd może stwierdzić bowiem, czy doszło do wydania decyzji z naruszeniem prawa tylko w ramach postępowania nieważnościowego - tłumaczy mec. Obrębski. 

Mniej radykalny w poglądach jest Łukasz Bernatowicz, radca prawny specjalizujący się w reprywatyzacji. 

 - W wypadku reprywatyzacji projekt nie zamyka do końca drzwi, ale mocno je przymyka. Moim zdaniem nie będzie zwrotu nieruchomości w naturze, jeżeli decyzja została wydana 30 lat temu a jedyne będzie można liczyć na odszkodowanie, chociaż  jego uzyskanie nie będzie takie proste. Tego rodzaju postępowanie trwają latami i są bardzo skomplikowane - mówi mec. Bernatowicz. 

Zgodnie z wyrokiem?

Projekt realizuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego z  2015 r. (sygn. akt P 46/13) dotyczący sprawy dekretowej, a konkretnie warszawskiej kamienicy. TK uznał w nim, że art. 156 par. 2 kodeksu postępowania administracyjnego jest niekonstytucyjny w takim zakresie, w jakim pozwala na stwierdzenie nawet po kilkudziesięciu latach nieważności decyzji, na podstawie której strona nabyła prawo lub ekspektatywę prawa. Wskazał, że przesłanka w kpa dotycząca rażącego naruszenia prawa jest nieostra. Im zaś więcej czasu upłynęło od wydania decyzji, tym trudniej ocenić działania organów administracji publicznej na podstawie współczesnych reguł.

Łukasz Bernatowicz twierdzi, że projekt idzie dużo dalej aniżeli wynika to wyroku TK.  - Trybunał  nic nie mówił przecież o umarzaniu  postępowań z urzędu. Nic też nie wspominał o 30 latach – podkreśla.

Zobacz linię orzeczniczą w LEX: Sytuacja prawna osoby uprawnionej z dekretu warszawskiego przed wydaniem decyzji uwzględniającej wniosek złożony na podstawie art. 7 ust. 1 dekretu warszawskiego >

Podobnego zdania jest Maciej Obrębski. Według niego dzięki temu, że przez sześć lat nie zrealizowano wyroku, ukształtowało się orzecznictwo w tej spawie i nie ma co w nim mieszać. -  Od czasu wyroku TK upłynęło ponad sześć lat, doczekaliśmy się orzecznictwa wskazującego jak należy rozumieć pojęcie „znacznego upływu czasu”. Trzeba mieć na uwadze, że sąd, który wystąpił do TK z pytaniem, zakwestionował sens „poszukiwania sprawiedliwości po kilkudziesięciu latach”, w sytuacji gdy przez długi okres czasu decyzja administracyjna  pozostawała w obrocie prawnym, a odpowiednie organy dysponujące władztwem administracyjnym taki stan rzeczy tolerowały - dodaje mec.Obrębski.

Czytaj w LEX: Wpływ działalności Komisji ds reprywatyzacji nieruchomości warszawskich na praktykę notarialną >

Zielone światło

Projekt nie jest pierwszy. Już wcześniej były podejmowane próby  przygotowania  rozwiązań realizujących wyrok TK, ale nic z tego nie wyszło. Tym razem może być inaczej. Projekt ma duże szanse na uchwalenie. Ministerstwu Sprawiedliwości propozycja jest doskonale znana i w pełni ją aprobuje.  -Bierzemy czynny udział w pracach nad tym projektem. Nie jest on dla nas żadnym zaskoczeniem. Od 2017 r. konsekwentnie porządkujemy kwestie dotyczące reprywatyzacji. Projekt jest kolejnym krokiem w tym kierunku – tłumaczy Sebastian Kaleta, wiceminister Sprawiedliwości.

 - Wyrok TK wprawdzie zapadł sześć lat temu, ale do tej pory nie doczekał się konkretnych zmian w prawie, ponieważ był wyrokiem zakresowym. W związku z tym, że jest różnie interpretowany w praktyce, proponowana jest zmiana przepisów. Po ich wejściu w życie problemy interpretacyjne znikną, sytuacja będzie jasna. Gdy chodzi o roszczenia dekretowe do gruntów warszawskich, to projekt pomaga się z nim uporać. To kolejny krok do wygaszenia wszelkich roszczeń. Ale dużo udało się zrobić już wcześniej. Na jesieni ubiegłego roku weszła w życie nowelizacja  ustawy o gospodarce nieruchomościami, której byliśmy autorami. Nie wolno już zwracać m.in.  kamienic z lokatorami - wyjaśnia wiceminister Kaleta.