TSUE oceni, czy frankowicze mają ustawowe fory
Czy frankowicze mają obecnie przed polskimi sądami większą ochronę, niż konsumenci z kredytami denominowanymi lub indeksowanymi do innej waluty obcej? Takie wątpliwości mają nie tylko pełnomocnicy, ale też Sąd Apelacyjny w Warszawie, który skierował właśnie pytanie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Dotyczy ono tzw. ustawy frankowej - czy dyrektywa unijna w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich nie stoi na przeszkodzie takiemu różnicowaniu ochrony praw konsumentów/kredytobiorców. Zakres ustawy, obejmujący jedynie frankowiczów, jest wymieniany jako jedna z jej bolączek.

Ustawa z dnia 29 maja 2026 r. o szczególnych rozwiązaniach w zakresie rozpoznawania spraw dotyczących zawartych z konsumentami umów kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego (czyli tzw. ustawa frankowa) weszła w życie 7 sierpnia br. Była jedną z najbardziej wyczekiwanych regulacji, nie tylko z punktu widzenia frankowiczów, ale też samych sądów. Jedną z głównych zmian, które wprowadza jest to, że pozew frankowicza, z chwilą doręczenia bankowi z mocy prawa, wstrzymuje spłatę kredytu do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia. Co więcej, bank nie może uznać tego za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy kredytu. Nie będzie też mógł podejmować czynności związanych z niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem umowy kredytu, w szczególności rozwiązać umowy kredytu ani zgłosić lub udostępnić informacji o niespełnieniu tych świadczeń, np. do baz dłużników.
Są też przepisy przejściowe. Zgodnie z nimi frankowicz, którego pozew dotarł już do banku, ale sąd nie zdążył rozpatrzyć wniosku o zabezpieczenie lub wstrzymanie spłaty rat kredytu, po wejściu w życie przepisów nie musi już ich uiszczać. Przy czym bank nie może odmówić przyjęcia takiego świadczenia, jeżeli łączna wysokość dotychczasowych wpłat wynikających z rat, jest niższa od kwoty kredytu udzielonego kredytobiorcy.
Czytaj: Ustawa frankowa już obowiązuje. Pozew bankowi doręczony, rat kredytu nie trzeba płacić>>
Ustawa frankowa nie wystarczy? Pełnomocnicy chcą dalej idących zmian>>
O co pyta warszawski Sąd Apelacyjny?
Jak ustaliło Prawo.pl, z pytaniem do TSUE zwrócił się Sąd Apelacyjny w Warszawie, VIII Wydział Cywilny, w składzie sędziego Przemysława Feligi. Rozpatrywał on zażalenie na postanowienie sądu okręgowego o oddaleniu wniosku o udzielenie zabezpieczenia roszczenia o ustalenie nieważności umowy kredytu denominowanego do euro. Uznał, że na podstawie przepisów krajowych powodom nie zostanie udzielona skuteczna ochrona prawna, taka jak frankowiczom. Ci ostatni bowiem podlegają ochronie na podstawie ustawy, która weszła w życie 7 sierpnia 2026 r. Powodowie w tej sprawie złożyli wniosek o zabezpieczenie, obejmujący wszystkie sposoby zabezpieczenia wymienione w ustawie frankowej.
Sprawa, jak ustalił serwis Prawo.pl, dotyczyła małżeństwa. W przypadku jednej ze stron zażalenie było, zgodnie z przepisami, niedopuszczalne z uwagi na to, że sąd I instancji nie objął jej zakresem swojego rozstrzygnięcia. Zażalenie drugiej strony było dopuszczalne, ale, jak uzasadnił sąd, wysoce prawdopodobne jest to, że uzyska ona zabezpieczenie tylko w zakresie wstrzymania spłaty rat kapitałowo-odsetkowych.
Podniósł również, że w tej sytuacji taka ochrona w postaci „środka tymczasowego” będzie iluzoryczna. Skoro bowiem wstrzymanie płatności rat kapitałowo-odsetkowych dotyczyć będzie jednego z małżonków, to drugi będzie musiał dalej raty uiszczać, ponieważ jest zobowiązany solidarnie do spłaty kredytu. - Gdyby zaś powodowie zostali potraktowani tak jak frankowicze, to uzyskaliby z mocy samego prawa skuteczną ochronę prawną z dniem 7 sierpnia 2026 r. co do wszystkich sposobów roszczeń wskazanych we wniosku o udzielenie zabezpieczenia - wskazuje sąd apelacyjny w uzasadnieniu postanowienia o skierowaniu pytania do TSUE.
Samo pytanie brzmi: „Czy art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich, w świetle wynikającej z tych przepisów zasady skuteczności prawa Unii Europejskiej, należy interpretować w ten sposób, że sprzeciwiają się one przepisom prawa krajowego, które konsumentowi będącemu stroną umowy kredytu denominowanego lub indeksowanego do waluty obcej innej niż frank szwajcarski nie zapewniają takiej samej skutecznej ochrony tymczasowej, jaką ustawodawca przyznał z mocy samego prawa konsumentowi będącemu stroną umowy kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego, jeżeli brak takiej ochrony ogranicza korzystanie przez konsumenta z praw gwarantowanych w tej dyrektywie?”.
Abuzywność uderza w konsumenta, nie w walutę
W uzasadnieniu, do którego dotarł serwis Prawo.pl, sąd przyznaje również, że państwa członkowskie zachowują autonomię proceduralną przy wprowadzaniu instrumentów mających służyć realizacji postulatów art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13, jednak nie może ona prowadzić do pozbawienia praw przyznanych konsumentowi przez dyrektywę i ich praktycznej skuteczności.
Ustawodawca krajowy nie powinien, przez selektywne przyznanie określonego instrumentu procesowego lub materialnego tylko jednej kategorii konsumentów, doprowadzić do osłabienia praktycznej skuteczności ochrony wynikającej z art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13 w odniesieniu do drugiej, porównywalnej kategorii konsumentów. Jeżeli to czyni, taka dyferencjacja powinna mieć silne uzasadnienie systemowe, celowościowe i aksjologiczne - zaznacza.
Podkreśla równocześnie, że to konsument jest dotknięty zastosowaniem nieuczciwego warunku umownego, a nie określona waluta, w której denominowany lub indeksowany jest kredyt.
Art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 ustanawia bowiem zasadę, że nieuczciwy warunek nie wiąże konsumenta, natomiast art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13 wymaga ustanowienia stosownych i skutecznych środków w interesie konsumenta, zapobiegających dalszemu stosowaniu takich warunków. Jeżeli zatem źródłem ochrony w świetle art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 jest abuzywność postanowienia umownego, to fakt, że ustawodawca zdecydował się na szczególne rozwiązanie dotyczące wyłącznie kredytów CHF, nie może sam przez się powodować, że konsument, którego umowa kredytu zawiera analogiczny nieuczciwy mechanizm odnoszący się do EUR albo do innej waluty, otrzyma mniej skuteczną ochronę prawną - podsumowuje.
Jedna z bolączek ustawy frankowej
Na fakt, że tzw. ustawa frankowa powinna dotyczyć nie tylko frankowiczów, zwracają uwagę też pełnomocnicy. Marcin Szołajski, radca prawny, założyciel Szołajski Legal Group, specjalizujący się w sporach frankowych, zaznacza, że podstawowy brak ustawy dotyczy właśnie zakresu jej stosowania.
- Ustawodawca ograniczył go wyłącznie do umów waloryzowanych kursem franka szwajcarskiego. Jest to niezrozumiałe, bowiem postanowienia niezgodne z prawem, analogiczne do tych z umów frankowych, znajdują się również w umowach kredytów waloryzowanych kursami innych walut obcych, np. euro. Część konsumentów została więc pozbawiona możliwości skorzystania z różnych dobrych rozwiązań wprowadzonych do procedury cywilnej ustawą frankową - podkreśla.
Bartosz Czupajło, adwokat i partner zarządzający Czupajło Ciskowski Partnerzy, uważa, że zagadnienie, które Sąd Apelacyjny w Warszawie przedstawił Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej, dotyka jednej z najważniejszych kwestii systemowych, jakie pojawiły się po wejściu w życie tzw. ustawy frankowej z 29 maja 2026 r.
Pytanie oceniam jednoznacznie pozytywnie. Jest trafnie postawione, dobrze uzasadnione i porusza realny problem, z którym mierzą się konsumenci oraz pełnomocnicy w praktyce. Istota sprawy sprowadza się do tego, że ustawodawca objął automatyczną, działającą z mocy samego prawa ochroną (wstrzymanie spłaty rat, zakaz wypowiedzenia umowy, zakaz wpisów do rejestrów) wyłącznie konsumentów, będących stronami umów kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego. Poza zakresem tej ochrony pozostawił natomiast konsumentów, których umowy odnoszą się do innej waluty, np. euro, dolara amerykańskiego czy jakiejkolwiek innej. Tymczasem podział ten uważam za niezasadny. Konstrukcja prawna tych umów jest bowiem, co do zasady, tożsama: mamy do czynienia z tym samym mechanizmem przeliczeniowym opartym na tabelach kursowych banku, z tym samym rodzajem abuzywności i z tymi samymi skutkami dla konsumenta. Różnica sprowadza się wyłącznie do symbolu waluty, do której umowa została powiązana. Innymi słowy, z punktu widzenia oceny nieuczciwości warunków umownych i ochrony konsumenta CHF nie różni się niczym istotnym od euro czy innej waluty. Cały mechanizm działał identycznie - wskazuje mec. Czupajło.
W jego ocenie Sąd Apelacyjny trafnie również wskazuje, że przedmiotem ochrony dyrektywy 93/13 jest konsument dotknięty skutkami nieuczciwego warunku umownego, a nie określona waluta, w której kredyt został denominowany bądź indeksowany.
Zaznaczam przy tym, że w teorii sądy powinny oceniać umowy powiązane z walutą inną niż frank szwajcarski dokładnie tak samo jak umowy „frankowe”, właśnie z uwagi na identyczną konstrukcję i identyczny mechanizm. W większości przypadków tak się rzeczywiście dzieje. Dostrzegam jednak, że z różnych przyczyn część orzecznictwa różnicuje te sprawy, traktując kredyty w innych walutach mniej korzystnie. Skala tego zjawiska na szczęście nie jest duża, ale w praktyce spotykamy się z takimi rozstrzygnięciami, i to właśnie one najlepiej pokazują, dlaczego rozstrzygnięcie tej kwestii przez Trybunał jest tak potrzebne - podsumowuje.
Przywileje dla frankowiczów są, czy ich nie ma?
Wojciech Wandzel, adwokat, lider praktyki bankowej w kancelarii KKG Legal, podkreśla natomiast, że skierowane do TSUE odesłanie Sądu Apelacyjnego w Warszawie budzi jego zasadnicze wątpliwości.
Uważam, że tzw. ustawa frankowa nie wprowadza żadnych przywilejów dla kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyty denominowane lub indeksowane do franka szwajcarskiego. Rzeczona ustawa służyć ma przyspieszeniu postępowań dla kategorii spraw, których wspólnym mianownikiem jest waluta kredytu. Z drugiej strony, i niezależnie od kwestii przyspieszenia postępowań, kredyty walutowe w innych walutach, w szczególności w euro, były często zawierane w odmiennych stanach faktycznych niż kredyty frankowe, co oznacza, że ocena prawna takich umów może być inna, niż ocena tzw. umów frankowych - wskazuje.
I dodaje, że obowiązujące przepisy procedury cywilnej pozwalają osiągnąć te same skutki, jakie ustawa przewiduje dla spraw dotyczących umów kredytu CHF.
Można bowiem złożyć wniosek o zabezpieczenie, który będzie przedmiotem oceny, i to w dwóch instancjach, bowiem na postanowienie przysługuje zażalenie. Prawa kredytobiorcy, jako strony postępowania cywilnego, są zatem wystarczająco chronione. W konsekwencji nie widzę podstaw, by wprowadzone tzw. ustawą frankową rozwiązania naruszały zasadę skuteczności, o której mowa w art. 7 dyrektywy 93/13. Komentowane odesłanie jest więc wyrazem pewnej niepokojącej praktyki, która występuje w ostatnich latach i polega na kierowaniu do TSUE wszelkich wątpliwości, które w ogóle nie powinny być przedmiotem pytań do Trybunału - zaznacza mec. Wojciech Wandzel.
Sprawa dla Trybunału Konstytucyjnego?
Wojciech Wołoszczak, radca prawny z kancelarii Konieczny, Polak Radcowie Prawni sp.p. z Poznania podkreśla natomiast, że jakkolwiek nie można odmówić słuszności wywodu warszawskiego Sądu Apelacyjnego, to są to „uwagi de lege ferenda, których rozpoznanie nie będzie (i nie może) mieć wpływu na rozstrzygnięcie w tej konkretnej sprawie”.
Nawet jeżeli bowiem TSUE rozpozna sprawę i w pełni podzieli stanowisko Sądu Apelacyjnego co do sprzeczności z dyrektywą 93/13 „wykluczenia” spod działania ustawy kredytobiorców posiadających kredyty powiązane z inną walutą niż frank szwajcarski, to sąd ten nie może następnie rozstrzygnąć sprawy, stosując wykładnię contra legem norm prawa krajowego i w rezultacie uznać, że przepisy ustawy z 29 maja 2026 r. należy stosować, wbrew ich jednoznacznej treści normatywnej, także do kredytów powiązanych z inną walutą obcą niż CHF - podkreśla.
W jego ocenie przedstawiony problem (objęcie ustawą wyłącznie umów powiązanych z frankiem szwajcarskim) jest raczej zagadnieniem, które można by, po niezbędnym dostosowaniu, przedstawić do rozstrzygnięcia Trybunałowi Konstytucyjnemu.
Z ukierunkowaniem na wydanie orzeczenia nie tyle kasacyjnego, ile sygnalizującego ustawodawcy konieczność dokonania nowelizacji - podsumowuje.






