Gąsiorowska: Polska dostała od ETPCz wyraźny sygnał, że musi rozwiązać sprawę z sędziami TK
To, że Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał zabezpieczenie w sprawie czwórki nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy nadal nie są dopuszczani do orzekania, i nadał jej priorytet, świadczy o wadze sytuacji, z którą mamy do czynienia. Ocenił tym samym, że są naruszenia, i wezwał Polskę do ich usunięcia. Jednak to, co się dalej stanie, pozostaje w gestii organów naszego państwa – mówi Monika Gąsiorowska, Kancelaria Adwokacka Monika Gąsiorowska, specjalizująca się w sprawach przed ETPCz.

Sprawa dotyczy czwórki sędziów TK wybranych przez Sejm 13 marca br.: Anny Korwin-Piotrowskiej, Marcina Dziurdy, Krystiana Markiewicza, Macieja Taborowskiego. Prezydent nie zaprosił ich na ślubowanie do Pałacu Prezydenckiego, więc złożyli ślubowanie w Sejmie w obecności notariusza. Bogdan Święczkowski, prezes TK, nie przydzielił im spraw ani gabinetów w TK, bo jak wskazuje nie może tego zrobić dopóty nie dostanie informacji od prezydenta, że ich ślubowanie w Sejmie traktuje jako ślubowanie zgodne z ustawą.
Patrycja Rojek-Socha: Pani Mecenas, co w praktyce wynika z decyzji ETPCz dotyczącej nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego?
Monika Gąsiorowska: Przede wszystkim znamienne jest to, że Trybunał w Strasburgu reaguje na to, co dzieje się w Polsce, z organem konstytucyjnym, który ma stać na straży Konstytucji. Swoim zabezpieczeniem i nadaniem sprawie Dziurda i inny przeciwko Polsce priorytetu wskazuje, że w jego ocenie w sprawie polskiego Trybunału Konstytucyjnego, a konkretnie obsady sędziowskiej, są nieprawidłowości i wzywa organy Rzeczypospolitej Polskiej do ich korekty, co oczywiście leży już w kompetencji państwa. ETPCz nie ma bowiem mocy, by zmieniać nasze ustawodawstwo, ale mówi, co w jego ocenie jest niezgodne z Europejską Konwencją Praw Człowieka.
Czytaj: Jest zabezpieczenie ETPCz w sprawie czwórki nowych sędziów TK>>
Prof. Załucki: Strasburska fantazja o polskich sędziach TK>>
Samo zabezpieczenie jest dość krótkie. Czy jest to podstawa do obligowania np. prezesa Trybunału Konstytucyjnego do konkretnych działań?
Przypomnijmy, że nie dopuszcza on do orzekania czwórki nowych sędziów, wskazując m.in. na wątpliwości wokół ich ślubowania wobec prezydenta (bo odbyło się w Sejmie). Zresztą TK ma rozpoznawać dwie sprawy dotyczące wyboru sędziów TK, w tym jedną z wniosku prezydenta, dotyczącą sporu kompetencyjnego między nim a Sejmem. ETPCz swoim zabezpieczeniem wskazuje, że Polska ma rozwiązać sytuację, w której sędziowie wybrani do Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm – a nikt nie kwestionuje, że tak się stało – nie są nadal dopuszczani do orzekania w Trybunale. Natomiast jakie środki państwo podejmie w tej sprawie, pozostawia już jej organom. To, co istotne, to zabezpieczenie jest natychmiast wykonalne. Jeszcze raz powtórzę – pokazuje, że w ocenie ETPCz są nieprawidłowości. Natomiast Trybunał w Strasburgu nie może nam powiedzieć, jak mamy je rozwiązać. Polska ma jedynie doprowadzić do tego, że sędziowie prawidłowo wybrani będą mogli wykonywać swoje obowiązki.
Natomiast w mojej ocenie to, co się dzisiaj stało, jest ogromnie ważne. Pokazuje też, że Europejski Trybunał Praw Człowieka reaguje w sytuacji zagrożenia dla praworządności i demokracji. Jest swoistym jej strażnikiem w momencie pata wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego. A oczywiście dalsze kroki musi podjąć Polska, konkretnie polskie organy.
Wróćmy do prezesa Bogdana Święczkowskiego. Musi się zastosować do tego zabezpieczenia?
W mojej ocenie tak, bo jest to wyznacznik dla organów polskiego państwa, a prezes Trybunału Konstytucyjnego jest niewątpliwie takim organem. Przy czym ETPCz zwraca się generalnie do organów Rzeczypospolitej Polskiej, by działały w kierunku wykonania tego zabezpieczenia.
Czytaj też w LEX: Co wymaga zmiany w procedurze wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego w Polsce? >
Czy niewykonanie zabezpieczenia może być podstawą do odszkodowań dla sędziów, których dotyczy?
Zacznijmy od tego, że jeżeli chodzi o odszkodowania zasądzane przez ETPCz, to zawsze są one fakultatywne. Są sytuacje, w których Trybunał może orzec, że doszło do naruszenia, i uznać, że samo stwierdzenie naruszenia jest wystarczającą satysfakcją dla skarżącego. Głównym celem działania Trybunału nie jest bowiem odszkodowawczość. Głównym celem ETPCz jest wskazanie standardu przestrzegania praw człowieka, pokazywanie, gdzie – mówiąc kolokwialnie – ten komin trzeba przeczyścić. Oczywiście w wielu przypadkach Trybunał uznaje, że pokrzywdzony doznał takiej krzywdy, że zasądza odszkodowanie czy zadośćuczynienie. Ale trzeba pamiętać, że nie idzie się do Trybunału po odszkodowanie, tylko po to, by uzyskać rację, stwierdzenie, że instytucje krajowe nie przestrzegają standardu ochrony praw człowieka. Dzięki niemu mamy wentyl bezpieczeństwa – po pierwsze dla skarżącego, ale również dla całego systemu – bo ETPCz pokazuje, że są dziury np. w obowiązujących przepisach, procedurach czy działaniu organów krajowych, jak w przysłowiowym szwajcarskim serze, i daje wskazówki, co trzeba naprawić. Inną kwestią jest to, czy państwo realizuje jego wyroki, czy nie.
Pani Mecenas, czy to nie jest tak, że ta sprawa powinna najpierw przejść ścieżkę krajową? Bo i takie wątpliwości już się pojawiają.
Moim zdaniem, powtórzę, fakt, że ETPCz zajął się sprawą, nadał jej priorytet, pokazuje skalę problemu i powagę sytuacji. Chodzi przecież o sędziów Trybunału Konstytucyjnego, o problem z obsadą TK, który jest z kolei powodem trwającego od lat paraliżu Trybunału – myślę tu choćby o tzw. sędziach dublerach. To nie jest kwestia niedopuszczenia do orzekania sędziego sądu powszechnego, którą rozstrzygają w pierwszej kolejności sądy pracy. Ten problem dotyka różnych obszarów i uderza bezpośrednio w działanie państwa. Zresztą ETPCz, ale też TSUE, wypowiadały się już także w zakresie sędziów Sądu Najwyższego powołanych od 2018 r., czyli przy udziale wadliwie ukształtowanej KRS. Dla mnie osobiście fakt, że część uczestników sporu politycznego jest tak zapiekła w swoich działaniach, że aż trzeba sięgać po pomoc ETPCz, jest po prostu pewnego rodzaju wstydem.
A jak prezes TK się nie zastosuje?
To jest właśnie pytanie i zadanie dla Polski, polskiego rządu. Sędziowie mają orzekać, Trybunał w nowym składzie ma orzekać. Pytanie, czy w grę wchodzą postępowania dyscyplinarne, czy może inne działania, oczywiście takie, które są zgodne z Konwencją, a więc nie łamią praw człowieka. Przesłanie jest proste: są naruszenia, konieczne jest działanie. Jakie – ETPCz pozostawia to w gestii Polski.
Czytaj też w LEX: Zmiany w polskim sądownictwie przed TSUE i ETPC >






