Student młodszym asystentem sędziego? Senat pochyli się nad zmianą
Senacka Komisja Praw Człowieka i Praworządności pochyli się 17 lutego nad nowelizacją Prawa o ustroju sądów powszechnych, dopuszczającą studentów prawa, konkretnie po trzecim roku, do pracy w sądach na stanowisku młodszego asystenta sędziego i z wynagrodzeniem od 5500 zł do 6500 zł brutto. Na posiedzenie szykują się asystenci, którzy niezmiennie rozwiązanie krytykują, podkreślając, że doprowadzi ono do obniżenia prestiżu zawodu i realnych problemów wynikających choćby z konieczności praktycznego przyuczenia młodych ludzi.

Przypomnijmy, że Sejm przyjął nowelizację pod koniec stycznia. Wśród asystentów budzi ona jednak od początku ogromne emocje. To rozwiązanie ma m.in. wspomóc sądy w związku z kryzysem związanym m.in. z wstrzymanymi konkursami na stanowiska sędziowskie, co z kolei ma związek z ukształtowaniem obecnej KRS (sędziów do niej wybrał Sejm, nie sędziowie). Strona rządowa, ale też duża część prawników, z tego właśnie powodu nie uznaje jej za organ konstytucyjny. Skutkiem jest obciążenie sędziów i potrzeba wzmocnienia ich m.in. asystentami.
Czytaj: Student asystentem sędziego - więcej szkód niż pożytku?>>
Marcin Dziurda: Student asystentem sędziego? W Warszawie się sprawdziło>>
Co w ustawie?
Ustawa zakłada, że na stanowisku młodszego asystenta sędziego może być zatrudniony ten, kto:
- jest obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej i korzysta z pełni praw cywilnych i obywatelskich;
- jest nieskazitelnego charakteru;
- jest studentem jednolitych studiów magisterskich na kierunku prawo i ukończył trzeci rok tych studiów;
- ukończył 20 lat.
Z kolei na stanowisku starszego asystenta sędziego – w myśl ustawy – będzie mogła być zatrudniona osoba, która spełnia powyższe warunki, ukończyła wyższe studia prawnicze w Polsce i uzyskała tytuł magistra lub zagraniczne uznane w Polsce oraz:
- zajmowała stanowisko młodszego asystenta sędziego lub asystenta sędziego przez co najmniej siedem lat,
- albo zdała egzamin sędziowski, prokuratorski, adwokacki, radcowski albo notarialny lub uzyskała wpis na listę adwokatów albo wpis na listę radców prawnych,
- albo została powołana przez ministra sprawiedliwości na notariusza.
Młodszy asystent sędziego – w myśl noweli – będzie zatrudniany na podstawie umowy o pracę na czas określony nie dłuższy niż 33 miesiące. Jeśli ukończy wyższe studia prawnicze w Polsce i uzyska tytuł magistra lub zagraniczne uznane w Polsce, przeniesiony zostanie na stanowisko asystenta sędziego. Jest też zabezpieczenie – młodszy asystent będzie zobowiązany do niezwłocznego powiadomienia prezesa sądu o skreśleniu z listy studentów.
Czytaj też w LEX: Wykorzystanie AI przy pisaniu prac dyplomowych – odpowiedzialność i warunki dopuszczalności >
Do samej zmiany sceptycznie podchodziło choćby Biuro Ekspertyz Sejmowych. W swojej opinii podkreśliło, że w innych krajach europejskich status asystenta sędziego ma zróżnicowany charakter i jest to raczej stanowisko krótkoterminowe. Ale nawet takie wykonują na ogół osoby po studiach, i choć bywa, że po trzyletnich (Niemcy), to pracują jako aplikanci, co jest elementem samych studiów. Sejmowi prawnicy podnosili m.in., że program studiów jest zróżnicowany i nie każdy student po trzecim roku miał zajęcia z procedury cywilnej czy karnej. „Zasygnalizować należy także okoliczność, że studenci prawa, jako młode osoby bez doświadczenia zawodowego, mogą nie mieć świadomości dotyczącej odpowiedzialności prawnej, jaką pociąga za sobą funkcja asystenta sędziego, np. w zakresie konsekwencji prawnych dostępu do danych osobowych osób trzecich” – podkreślano w opinii.
Asystenci sędziów nie chcą KSSiP-u na drodze do zawodu sędziego>>
Student przygotuje projekt rozwodu?
Mocno sceptyczni, jeśli chodzi o nowe rozwiązanie, są też sami asystenci. – Powiem wprost: problemem nie są studenci, tylko to, że państwo nagle obniża standard dostępu do pracy w wymiarze sprawiedliwości. W innych zawodach prawniczych wymaga się ukończonych studiów, egzaminów, czasu na zdobycie doświadczenia zawodowego, a wedle zmian, które forsuje ministerstwo, student po trzecim roku ma realnie uczestniczyć w przygotowywaniu projektów wyroków. To jest odwrócenie logiki systemu. Sądzę, że należy doprecyzować rolę asystenta sędziego w praktyce – mówi dr Tomasz Grudziński, wiceprzewodniczący Zarządu MOZ KNSZZ „Ad Rem” Oddział Asystentów Sędziów.
Sporządzane przez asystentów projekty wyroków, postanowień czy uzasadnień często, jak to ujęte zostało w jednym z artykułów, trafiają do sędziego bezpośrednio „do podpisu”, bo działa na to presja statystyk i terminów. Wówczas okazuje się, że rola asystenta nie jest wyłącznie techniczna. I nie sposób temu zaprzeczyć. Jeżeli więc dopuszczamy osoby bez dyplomu prawa, wysyłamy obywatelom sygnał, że ich sprawy – często bardzo osobiste i trudne – mogą być opracowywane przez młode osoby, które dopiero się uczą, i nie chodzi wcale o naukę zawodu, tylko – kolokwializując – obronę magisterki – mówi.
I dodaje, że to realnie obniża prestiż zawodu i podważa zaufanie do sądów.
Zobacz też w LEX: Akademicki survival, czyli techniki zapamiętywania i nauki na studiach prawniczych >
- Może dojść do sytuacji wręcz kuriozalnych, bo wyobraźmy sobie, że projekt wyroku czy uzasadnienia rozwodowego albo dotyczącego kontaktów z dziećmi przygotowuje student, który nie ma ani doświadczenia zawodowego, ani życiowego i nawet nie ukończył studiów. I to nie jest zarzut wobec młodych ludzi, tylko wobec państwa, które zamiast poprawić warunki pracy i zatrzymać doświadczonych asystentów, próbuje łatać braki kadrowe półśrodkami. Warto też zauważyć, że w systemach, na które często się powołujemy – jak Niemcy, Francja czy Stany Zjednoczone – funkcje asystenckie pełnią co do zasady absolwenci prawa, często po sicie selekcji. Studenci są w sądach obecni, ale jako praktykanci czy obserwatorzy, a nie jako zaplecze orzecznicze – podsumowuje.
Czytaj też w LEX: Nowa perspektywa procesu cywilnego w związku ze sztuczną inteligencją >
Asystentowi na wdrożenie „młodego” zabraknie czasu?
Dr Grudziński odnosi się też do kwestii samego wdrażania studentów do pracy w sądzie. Jak wskazuje, większość tej pracy będzie spoczywała na barkach asystentów – nie sędziów.
Przy obecnym obciążeniu sądów, a w szczególności wydziałów cywilnych, oznacza to, że każde dodatkowe wdrożenie wymaga realnego czasu i zaangażowania ze strony już pracujących asystentów, co siłą rzeczy odbywa się kosztem ich codziennej pracy i własnych obowiązków. To rozwiązanie dobrze wygląda w postach na Facebooku czy podczas spotkań ministra sprawiedliwości ze studentami – bo brzmi nowocześnie i atrakcyjnie. Ale jesteśmy przekonani, że nie przełoży się realnie na przyspieszenie postępowań ani na zmniejszenie zaległości w sądach. Problemy przeciążenia referatów mają charakter systemowy i wymagają wzmocnienia doświadczonej kadry oraz stabilnych warunków pracy, a nie rozwiązań, które jedynie dobrze prezentują się na poziomie koncepcji – podsumowuje.
I dodaje, że zamiast tego potrzebne są rozwiązania systemowe: realne powiązanie wynagrodzeń asystentów z wynagrodzeniem sędziego albo średnią krajową, utworzenie ścieżek awansu do zawodu sędziego oraz otwarcie pozaplikacyjnych dróg dostępu do zawodu sędziego dla osób z doświadczeniem asystenckim. – Jako związek zawodowy pracujemy obecnie nad projektem rozwiązań ustawowych w tym zakresie. Naszym celem jest zaproponowanie zmian, które realnie wzmocnią zawód asystenta i zatrzymają w sądach doświadczonych prawników, zamiast wprowadzać rozwiązania doraźne, które nie odpowiadają na rzeczywiste potrzeby systemu – podkreśla.
Część ekspertów chwali, inni wręcz przeciwnie
Rozwiązanie dzieli również samych ekspertów. Prof. Marcin Dziurda z Katedry Postępowania Cywilnego Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla z perspektywy wykładowcy, że duża część studentów prawa, którzy są na czwartym lub piątym roku studiów, ma wystarczającą wiedzę, by zostać asystentami sędziego.
Ich dodatkowymi zaletami są zaangażowanie oraz chęć podwyższania kwalifikacji. Potwierdza to program pilotażowy, który Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego prowadził we współpracy z Sądem Okręgowym w Warszawie. Studenci byli zatrudniani jako praktykanci – asystenci sędziów z wykorzystaniem środków z Funduszu Pracy i sprawdzili się – mówi.
Dodaje, że już teraz duża część studentów jest zatrudniana przez kancelarie. – Pracują z aktami, piszą projekty pism procesowych. Dlaczego nie mogliby w tym zakresie wspomagać także sędziów? Przecież ich kancelaryjne zadania wymagają nie gorszego przygotowania niż te w sądach. Zakładam, że jako asystenci sędziów będą zatrudniani najlepsi studenci. A jest z kogo wybierać, przynajmniej w Warszawie. Nasi studenci są naprawdę dobrze przygotowani. Oprócz wykładów uczestniczą też w warsztatach z postępowania karnego oraz postępowania cywilnego. Prowadzone w niewielkich grupach zajęcia mają charakter praktyczny – studenci piszą pozwy, apelacje i inne pisma procesowe. Dzięki współpracy z Sądem Okręgowym w Warszawie biorą też udział w symulacjach rozpraw – od zeszłego roku w sprawach cywilnych, a od tego roku także w karnych – podsumowuje.
Zobacz w LEX: Najczęstsze błędy w pracy dyplomowej – jak się ich wystrzegać, jak je poprawić? >
Dr hab. Grzegorz Krawiec, prof. Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, uważa, że rozwiązanie budzi poważne zastrzeżenia.
Młodszymi asystentami będą mogli zostać studenci, którzy nie mają pełnej wiedzy z zakresu prawa materialnego i procesowego. Analiza programów studiów prawniczych pokazuje, że kluczowe przedmioty (m.in. postępowanie cywilne, karne) realizowane są dopiero na czwartym i piątym roku (częściowo, i na niektórych uczelniach od trzeciego roku). Student po trzecim roku nie posiada więc kompetencji do samodzielnego sporządzania projektów orzeczeń czy analiz akt sprawy, co jest podstawowym zadaniem asystenta sędziego – podkreśla. Dodaje, że odbije się to negatywnie na jakości projektów orzeczeń.





