Bezpłatne szkolenie LEX w wersji na egzamin zawodowy radcowski i adwokacki 2026
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

W Prokuraturze Krajowej analiza, czy postępowanie in absentia sprawdzi się w Polsce

Prokuratura Krajowa bada, analizując przykłady z innych krajów, czy w Polsce – np. w kontekście zbrodni międzynarodowych lub aktów sabotażu i ukrywających się za granicą sprawców – można by prowadzić postępowania in absentia. Jak wskazał prokurator Jacek Bilewicz, zastępca prokuratora generalnego, najlepiej z takimi rozwiązaniami radzą sobie Łotwa, Litwa i Węgry, zapewniając równocześnie: skuteczne doręczenie, obowiązkową obronę i realne prawo do ponownego rozpoznania sprawy.

paragraf
Źródło: iStock

Temat został poruszony podczas konferencji „Od dokumentacji do odpowiedzialności: wsparcie ukraińskiego wymiaru sprawiedliwości w ściganiu zbrodni popełnionych w Ukrainie", która odbywała się 24 lutego w Warszawie. Zorganizowana została przez Fundację Sunflowers i Krajową Izbę Radców Prawnych. Patronat medialny nad wydarzeniem objęło Prawo.pl. Dyskusja toczyła się m.in. nad tym, jak skutecznie ścigać sprawców zbrodni wojennych. Obok postępowania in absentia poruszono też kwestie jurysdykcji uniwersalnej.

Przypomnijmy, że postępowanie in absentia oznacza prowadzenie postępowania sądowego pod nieobecność jednej ze stron lub uczestnika, najczęściej oskarżonego lub obwinionego. Przy czym, jeśli chodzi o obowiązujące w Polsce przepisy, to zgodnie z art. 117 § 3 Kodeksu postępowania karnego niestawiennictwo strony, obrońcy lub pełnomocnika, których stawiennictwo jest obowiązkowe, co do zasady uniemożliwia przeprowadzenie czynności procesowej, chyba że ustawa stanowi inaczej. Jednakże jeśli strona została należycie zawiadomiona, a jej obecność nie jest obowiązkowa, czynność może zostać przeprowadzona bez jej udziału.

Czytaj: Prof. Wiliński: Trzeba zabezpieczać dowody, by osądzić sprawców zbrodni wojennych>>

Klucz? Doręczenie, obrona, możliwość wznowienia

Prokurator Bilewicz przyznał, że tego typu rozwiązania prawne analizowane są w Prokuraturze Krajowej. – Na razie badania dotyczą tego, jak takie postępowanie jest przeprowadzane w innych krajach, w przypadku sprawców, którzy ukrywają się poza jurysdykcją krajową – mówił. Dodał, że standardy europejskie wskazują, iż takie rozwiązania są dopuszczalne, ale wymagają spełnienia określonych warunków.

 Analiza porównawcza wskazuje, że najbardziej efektywne są modele, które łączą skuteczne doręczenie, czasami związanych z tym domniemań, kwestie obowiązkowej obrony oraz realnego prawa do ponownego rozpoznania sprawy – albo poprzez wznowienie postępowania, albo poprzez zapewnienie osobie skazanej w takim postępowaniu środka odwoławczego – i zgodności z art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz dyrektywą unijną 2016/343 (w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym) – mówił prokurator.

Dodał, że podejście w różnych krajach do tego zagadnienia jest różne. – Najbardziej efektywne modele występują na Litwie, Łotwie i na Węgrzech – łączą skuteczne doręczenia, obowiązkową obronę i rzeczywiste prawo do wznowienia postępowania. Te rozwiązania wydają się racjonalne. Być może w Polsce warto podjąć dyskusję, by móc rozszerzyć zakres prowadzenia postępowań in absentia. Zaczynają się pojawiać sprawy związane choćby z aktami sabotażu i może stanąć przed nami kwestia skutecznego ścigania nawet zidentyfikowanego sprawcy ukrywającego się za granicą. Z tym problemem być może przyjdzie nam się zmierzyć – podsumował.

 

Standard rzetelnego procesu musi być zachowany

Prof. Paweł Wiliński z Zakładu Postępowania Karnego Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, sędzia Sądu Najwyższego orzekający w Izbie Karnej, zwrócił jednak uwagę, że kwestię tę już rozważano w Polsce m.in. w kontekście kłamstw oświęcimskich i ewentualnego pociągnięcia do odpowiedzialności dziennikarzy zagranicznych. Jak wskazał, przygotował nawet w tej sprawie ekspertyzę dotyczącą ewentualnego procesu in absentia.

Wyjaśnił, że takie rozwiązanie byłoby możliwe w sytuacji, gdyby przykładowo oskarżony postawiony przed sądem uciekł - wtedy postępowanie mogłoby być kontynuowane in absentia. – Jeśli chodzi natomiast o sytuacje, kiedy wszczęte jest śledztwo i gromadzone są dowody, to nie jest to trial in absentia. Postępowanie jest prowadzone, bo jest szansa, że kiedyś dana osoba zostanie zatrzymana i „dostarczona do systemu krajowego", przedstawiony będzie jej przed sądem zarzut i wtedy rozpocznie się proces. Jeśli natomiast na etapie procesu ucieknie, to – powtarzam – pod pewnymi warunkami ten proces może być kontynuowany, z możliwością powtórzenia, ale obrona musi być realnie zapewniona – podsumował.

Profesor przyznał równocześnie, że w Ukrainie znaczna część procesów (sprawców zbrodni) toczy się bez udziału oskarżonych (in absentia). - Procesy, które są prowadzone pod nieobecność oskarżonego, prowadzi się z takim zastrzeżeniem, że jeśli w przyszłości uda się ująć sprawcę, proces na żądanie obrony może zostać powtórzony. Dzisiaj pani sędzia z Ukrainy powiedziała, że robi to dla ofiar. To jest trochę wymiar sprawiedliwości w znaczeniu symbolicznym, który jest potrzebny dla społeczeństwa i dla tego czasu. W innych państwach, np. w Szwecji, tak to się nie odbywa. Zatrzymują sprawcę, bo np. wrócił albo gdzieś się pojawił, i prowadzą z nim postępowanie – wskazał.

Dodał, iż standard rzetelnego procesu w rozumieniu art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oznacza, że każdy ma prawo skonfrontować się z zarzutami oskarżenia.

I jako organizacje pozarządowe walczymy, by te standardy zachować. Mamy przy tym dysonans, bo z jednej strony chcemy efektywnie pomagać wymiarowi sprawiedliwości, ale nie możemy zapominać o pewnych uprawnieniach i standardach. Gdzie jest przestrzeń? O tym już mówił prokurator. Musimy prowadzić postępowania, ścigać i zapewnić rzetelne prawo do obrony – wskazał.

 

Polecamy książki prawnicze