W ostatnich dniach opinię publiczną wzburzyło zabójstwo kobiety przez domniemanego sprawcę, obywatela Norwegii, który został zatrzymany przez duńską policję w trakcie ucieczki z Polski z małym dzieckiem. Duńczycy badają, czy mogą wydać podejrzanego Polsce na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania.

Czytaj też: Dania może wyda Polsce zabójcę, ale pyta, czy ENA wystawił legalny sędzia>>

Sądy europejskie mają prawo nie ufać

Sąd karny w Kopenhadze zwrócił się do Sądu Okręgowego w Krakowie, który wydał Europejski Nakaz Aresztowania Norwega podejrzanego o zabójstwo i uprowadzenie córki. Duński sąd  pyta , czy wniosek podpisywał "legalny sędzia", czy też może "neosędzia" powołany z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa".

- Europejski nakaz aresztowania, działa na zasadzie wzajemnego zaufania - wyjaśnia prof. Maciej Taborowski z Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, adwokat, wspólnik kancelarii Hoffman, Taborowski & Wspólnicy. - Na skutek wykładni w świetle wartości państwa prawa z art. 2 TUE, TSUE pozwala teraz sądom krajowym na odejście od zaufania do polskiego systemu. Teraz mogą one indywidualnie weryfikować, czy osobie, która ma być wydana na podstawie ENA do Polski nie grozi brak rzetelnego procesu. Jeżeli takie ryzyko zostanie stwierdzone, to TSUE pozwala sądom krajowym na wstrzymanie wydania takiej osoby. Po co? By uchronić jednostkę przed ryzykiem i naruszeniem prawa do rzetelnego procesu sądowego - dodaje.

Czytaj w LEX: Garlicki Leszek, Sądy a Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej >>>

Konieczność sprawdzenia urzędu polskiego

Ostatnio, w lutym tego roku - znaczący był wyrok Sądu UE w sprawie spółki Sped Pro dotyczący spółki PKP Cargo. Sąd Unii Europejskiej uchylił decyzję Komisji Europejskiej odrzucającą skargę spółki Sped Pro S.A. na PKP Cargo, którą kontroluje państwo polskie. Spółka zarzuciła PKP Cargo nadużywanie pozycji dominującej na rynku usług kolejowych przewozów towarowych w Polsce.

 Zdaniem skarżącej Komisja powinna zająć się sprawą, bo w Polsce, z uwagi na systemowe braki z praworządnością nie ma szans na uzyskanie skutecznej ochrony prawnej. - Komisja chciała odesłać sprawę do UOKiK, aby ten się zajął sprawą. A Sąd UE uznał, że ze względu na wartości unijne, w tej konkretnej sytuacji trzeba sprawdzić, czy spółka otrzyma w Polsce skuteczną ochronę prawną. To znaczy m.in. konieczność weryfikacji przez Komisję, czy UOKiK jest niezależny, czy system odwołań od decyzji UOKIK spełnia wymogi prawa europejskiego. W normalnych okolicznościach, to nie byłoby badane, bo istniałoby zaufanie, że polskie organy działają prawidłowo - twierdzi prof. Taborowski.

 

Sprawy cywilne i transgraniczne

Na razie jesteśmy na początku ustalania reakcji ponadnarodowego porządku prawnego Unii na naruszanie fundamentalnych wartości UE, takich jak państwo prawa. Trybunał podchodzi do tych wartości bardzo poważnie. W tym roku TSUE po raz pierwszy stwierdził w orzecznictwie, że wartości UE stanowią o tożsamości unijnego porządku prawnego. Co więcej, stwierdził też, że naruszanie niezawisłości sędziów godzi w zasadę równości państw członkowskich wobec traktatów (Art. 4 ust. 2 TUE). Zdaniem prof. Taborowskiego oznacza to, że państwo systemowo naruszające wartości UE może być traktowane inaczej względem traktatów, niż pozostałe państwa. To są fundamentalne stwierdzenia i fundamentalne zagrożenia dla polskich obywateli. Zatem, jeśli sytuacja w Polsce się nie zmieni, mogą w przyszłości powstać poważne problemy w unijnym obrocie transgranicznym z Polską.

 

 

- Prawo unijne opiera się na zasadach zaufania i lojalności, a te zasady obowiązują i w prawie konkurencji i na rynku wewnętrznym UE i przy współpracy organów typu ZUS - mówi prof. Taborowski. - Problemy mogą powstać w transgranicznych sprawach cywilnych, rodzinnych, ale także gospodarczych np. w sprawach o zapłatę od kontrahenta europejskiego - dodaje.

Zdaniem byłego zastępcy RPO - to na razie pieśń przyszłości, ale można sobie wyobrazić rozwój w następującym kierunku: polski przedsiębiorca uzyskuje orzeczenie sądu polskiego przeciwko kontrahentowi z innego państwa członkowskiego. Ten będzie mógł bronić przed stwierdzeniem wykonalności takiego orzeczenia u siebie w kraju np. poprzez przesłankę porządku publicznego, jeżeli orzeczenie nakazujące zapłatę wyda sąd polski, który nie spełnia wymogów europejskich. - I wtedy ten polski przedsiębiorca zostanie z tym wyrokiem jak Himilsbach z angielskim - przypomina profesor Taborowski. W praktyce przedsiębiorcy, którzy mają taką możliwość, będą się zabezpieczać i unikać polskich sądów.

Postrzeganie wewnętrzne i upadek autorytetu

Nie chodzi tu tylko o spojrzenie spoza granic kraju. Jeszcze silniejsze jest negatywne spojrzenie wewnętrzne na wymiar sprawiedliwości, który od kilku lat systemowo jest deprecjonowany, w tym także przez inne organy władzy państwowej, tak jakby one same były wolne od wad - zwracają uwagę sędziowie.

- Wskazanie, że spory będą rozstrzygane przez sądy innego państwa nie jest zagrożeniem, lecz ta sytuacja obrazuje podupadający - w wyniku "deform" - system wymiaru sprawiedliwości, w którym procesy z racji ułomności ustrojowych koncentrują się wokół innych zagadnień niż główna oś sporu - mówi sędzia Bohdan Bieniek z Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego. 

Sędzia uważa, że z perspektywy prawa pracy pozycja pracownika jest silniejsza niż innej strony w procesie cywilnym. Dlatego  w rezultacie obniża się autorytet sądów i sędziów, co nie wróży dobrze państwu prawa, w którym wzajemny szacunek jest niezbędny do sprawnego funkcjonowania. Sędzia Bieniek uważa, że np. badanie przez Biuro Analiz SN wystąpienia 30 sędziów pod kątem ewentualnej  ich rezygnacji z urzędu jest obniżaniem ich pozycji.  

- Proszę zauważyć, że w ostatnim czasie kontestuje się treść oświadczenia  30 sędziów Sądu Najwyższego (dotyczące przeszkód ukształtowania tak zwanych składów mieszanych z uwagi na standardy konwencyjne), przypisując im treści, których ono nie zawiera. Słysząc pojedyncze głosy w tej sprawie, widzę, jak ta argumentacja zawiera kardynalne błędy, świadczące raczej o dość luźnym związku wypowiadających się  z regułami wykładni oświadczeń woli. Czy osoby trzecie wiedzą lepiej co my mieliśmy na myśli ? I tym samym istnieje jakieś domniemanie zrzeczenia się urzędu. Moim zdaniem jest zupełnie odwrotnie i wystarczy nawet pobieżna lektura Konstytucji, by to dostrzec  - dodaje sędzia.

Jak pisała w Prawo.pl sędzia Sądu Rejonowego w Koszalinie Marta Knotz w Polsce tylko 42 proc. obywateli ufa naszemu wymiarowi sprawiedliwości (według CBOS). Tymczasem na przykład w Holandii odnotowuje się 80 procentowe zaufania społeczeństwa do sądów. Powód? Budowanie przez lata stabilnych demokratycznych rządów i zarządzania wymiarem sprawiedliwości.