Z najnowszych danych - do których dotarło Prawo.pl - wynika, że w maju br. w aresztach przebywało 8 365 osób. To rekord ostatnich lat. Pod koniec 2018 roku aresztowanych było 7 360,  na koniec 2017 r. - 7 239. Odległy wydaje się 2016 rok - kiedy to aresztowanych było najmniej. Od tamtego czasu ich liczba wzrosła o połowę.

Prokuratorzy w rozmowie z serwisem tłumaczą to m.in. wzrostem liczby spraw gospodarczych i finansowo-skarbowych, w których występują często zagrożenia mataczeniem i wysokie kary. Prawnicy przyczynę upatrują gdzie indziej - m.in. w  potrzebie zadowolenia społeczeństwa, które oczekuje szybkiego i skutecznego działania wymiaru sprawiedliwości, w tym szybkich kar. - A areszt niestety nadal, w odbiorze społecznym, jest traktowany już jako kara, a nie jak środek zabezpieczający - mówią. 

Problem systemowy wraca 

Statystyki Służby Więziennej pokazują, że liczba osób aresztowanych w Polsce, w zależności od władzy, polityki karnej, wzrastała lub zmniejszała się. Rekordy padały w latach dziewięćdziesiątych i ma początku dwutysięcznych. W 2001 roku w aresztach średnio przebywało ponad 24 tys. osób, w  2002  - 21 tys. 850, 2003 - 20 tys. 383.  Efekt - sprawą zainteresowały się organizacje międzynarodowe. 

Czytaj: Prokuratorzy częściej chcą aresztu>>

W 2007 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka zakomunikował rządowi polskiemu 78 skarg obywateli polskich. Przeważały wśród nich sprawy dotyczące częstego i pochopnego stosowania tymczasowego aresztowania. Oraz - automatyzmu w jego przedłużaniu. Polskie władze przyznawały wówczas, że areszty stały się problemem systemowym. W 2009 roku doszło do precedensowego wyroku  Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Kauczor przeciw Polsce.

Po raz pierwszy Trybunał stwierdził, że nadużywanie stosowania tymczasowego aresztowania ma w Polsce charakter problemu strukturalnego. Nie jest więc wynikiem pomyłek, czy błędnej interpretacji przepisów przez sądy w pojedynczych sprawach. Moment był zwrotny, liczba aresztów systematycznie zaczęła spadać - do średnio 4 917 w 2016 roku (na koniec 2016 roku w aresztach przebywało 5 396 osób). Po czym rozpoczął się ponowny wzrost. 

Zobacz procedurę: Żądanie odszkodowania za niewątpliwie niesłuszne zatrzymanie >

Więcej wniosków prokuratury, więcej aresztów

Z roku na rok wzrasta też liczba wniosków prokuratury o tymczasowy areszt. W 2015 roku śledczy występowali o ten środek zabezpieczający ponad 13 tysięcy razy, w 2017 - ponad 18 tysięcy razy, a tylko w pierwszej połowie 2018 roku 10 tysięcy razy. Średnio 9 na 10 takich wniosków jest akceptowanych przez sądy. 

Czytaj: HFPC: Tortury powinny być spenalizowane>>
 

W ocenie dr. Piotra Kładocznego, członka zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka - ma to przełożenie na wzrost liczby aresztów. - Oczywiście to, kto kieruje prokuraturą ma też znaczenie. Przepisy dotyczące stosowania tymczasowego aresztowania nieznacznie się zmieniają, przestępczość nie wzrasta, zatem liczba wniosków o  areszt jest generowana przez działalność prokuratury. Ponieważ mamy prokuratorów podporządkowanych ściśle Prokuratorowi Generalnemu, który jest Ministrem Sprawiedliwości, a z jego strony – moim zdaniem - płynie zachęta do tego, by częściej składać wnioski o tymczasowe aresztowanie, to wniosków, a co za tym idzie - osób aresztowanych jest więcej. - mówi. 

Prawnicy wskazują też na potrzeby społeczne. - Części społeczeństwa to się podoba. Jest szybka reakcja, skoro jest aresztowany, to pewnie jest winien. A tymczasowe aresztowanie przecież nie jest karą, jest jedynie środkiem zabezpieczającym – dodaje Kładoczny.

Zobacz procedurę: Żądanie odszkodowania za niesłuszne skazanie lub zastosowanie środka zabezpieczającego >

Podobnie ocenia to Monika Całkiewicz, radca prawny, prof. Akademii Leona Koźmińskiego. - Wzrastająca liczba tymczasowych aresztowań może świadczyć o punitywnie nastawionych organach ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Warto pamiętać, że areszty w zdecydowanej większości są stosowane już na etapie postępowania przygotowawczego. A do tego potrzebny jest wniosek prokuratora. Bez inicjatywy prokuratora sąd może zastosować tymczasowe aresztowanie tylko na etapie postępowania jurysdykcyjnego. W mojej ocenie prokuratura obecnie kieruje coraz więcej wniosków o tymczasowe aresztowanie, co siłą rzeczy musi przekładać się na liczbę stosowanych aresztów – stwierdza. 

 


Prokuratorzy tłumaczą to m.in. zmianami w zakresie struktury przestępczości - w kierunku przestępczości gospodarczej oraz finansowo-skarbowej.  Zgodnie z poleceniem prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego, w tego typu sprawach prokuratorzy mają wnioskować o surowe kary bezwzględnego pozbawienia wolności.  A tym z kolei uzasadniają wnioski o areszt. 

- Głównie to wyłudzenia VAT, ale nie tylko. Ta przestępczość nie jest widowiskowa jak pospolita przestępczość kryminalna, ale jest niezwykle szkodliwa i dla państwa i dla każdego z nas, bo uderza w podstawy finansowe jego funkcjonowania, a w dalszej kolejności portfele Polaków – mówi prokurator Jacek Skała , prokurator Prokuratury Regionalnej w Krakowie. Zapewnia równocześnie, że wnioski o tymczasowe aresztowanie stosowane są wtedy gdy są do tego podstawy, czyli obawa matactwa, ucieczki, utrudniania postępowania w inny sposób, czy też grożąca surowa kara. 

Zobacz procedurę: Żądanie odszkodowania za niewątpliwie niesłuszne tymczasowe aresztowanie >

- Oczywiście można porównać to do poprzedniego okresu, kiedy Prokuratorem Generalnym był sędzia Andrzej Seremet. Wtedy wahadło - mówiąc kolokwialnie - wychylało się w drugą stronę. Chwalono się w sprawozdaniach rocznych, że liczba wniosków o tymczasowe aresztowania spada. I w mojej ocenie nie było to dobre, prokuratura nie powinna się tym chwalić i dążyć do zmniejszania liczby wniosków w sytuacji istnienia kodeksowych przesłanek -  dodaje prokurator Skała. 

Decyzje sądów pospieszne, automatyzm w przedłużeniu 

Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich dr Hanna Machińska podkreśla, że osoby aresztowane i ich adwokaci skarżą się też na to, że sądy decydują o areszcie zbyt pospiesznie. - To często sprawy liczące wiele tomów akt, trudne, które wymagają głębokiej analizy. Mieliśmy takie sytuacje, że np. ktoś był poszukiwany notą Interpolu na naprawdę dziwnych podstawach, a mimo to sądy tego nie zweryfikowały. Przykład? Sprawa obywatela Wielkiej Brytanii, dotycząca złamania prawa posagowego w Indiach. Polskie sądy nie są przygotowane do oceny takich spraw. W tym przypadku na rozpatrzenie wniosku odbyło się w 15 minut i trafił do aresztu - dodaje. 

Zobacz procedurę: Przedłużenie tymczasowego aresztowania w postępowaniu przygotowawczym >

Dr Machińska znacza, że w tej sprawie podstawą aresztu był zarzut bigamii. - A  w tej sprawie nie chodziło przecież o bigamię. Jeśli – dana osoba, daje pełną gwarancję, że stawi się na każde wezwanie organu, nie będzie mataczyła, bo materiał dowodowy jest zebrany, to stosowanie tymczasowego aresztu  jest bezcelowe - mówi. 

Prawnicy wskazują też, że nad sędziami wisi obecnie - jak mówią - swoisty bicz w postaci zagrożenia postępowaniem dyscyplinarnym.  - Dla świętego spokoju często lepiej zastosować to tymczasowe aresztowanie - dodają. 

Prof. Całkiewicz wskazuje jednak, że to czy tymczasowe aresztowania stosowane są przez sędziów pochopnie, bardzo trudno ocenić.  - Warto znać realia dotyczące organizacji pracy sądów i przepisy prawa - sąd ma tylko 24 godziny na rozpoznanie wniosku prokuratora o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Ale nie prosi się sędziów o przerwanie rozprawy, żeby w ciągu kwadransa zdecydowali o zastosowaniu aresztu - mamy sędziów dyżurnych, którzy przez cały dzień są gotowi na rozpoznawanie takich wniosków - mówi. 

Czytaj w LEX: Udostępnianie akt postępowania przygotowawczego w razie złożenia wniosku w przedmiocie tymczasowego aresztowania >

Przyznaje, że w sprawach wielotomowych, wielowątkowych, czyli skomplikowanych, to nie jest dużo czasu. - Ale jestem daleka od stwierdzenia, że należy przedłużyć terminy do zastosowania tymczasowego aresztowania. Organy ścigania mają 48 godzin na złożenie wniosku o areszt, co łącznie daje już 72 godziny. Trzy doby w zamknięciu, w niepewności co do możliwości wyjścia na wolność bez postanowienia sądu, to naprawdę bardzo długo - mówi.

Konsekwencje? Wzrost skarg do ETPCz

Rozmówcy Prawo.pl nie mają wątpliwości - taka polityka aresztowa wiąże się z konsekwencjami i dla obywateli i dla państwa - na szczeblu międzynarodowym. 

- Przed tym mają chronić różne aspekty artykułu 5 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zgodnie z nim – przypominam - areszt ma być krótki,  z odpowiednimi podstawami, oskarżony ma być szybko sądzony, albo - co jest wyraźnie zapisane - zwolniony na czas postępowania. W Polsce tych ostatnich kwestii staramy się nie dostrzegać. A przecież są inne środki zapobiegawcze, które można stosować zamiast – mówi dr Kładoczny.

 I stwierdza, że Polska powinna się liczyć ze wzrostem skarg do ETPCz. - I może chcemy ponosić takie koszty, może dla bezpieczeństwa - w opinii resortu sprawiedliwości warto je ponosić - moim zdaniem nie. Tym bardziej, że na arenie międzynarodowej będą się mnożyć skargi na areszt przewlekły i będziemy przegrywać, aż w końcu ponownie pojawi się pytanie, czy nie jest to problem strukturalny. A to nie jest miłe być postrzeganym jako kraj, który nie gwarantuje praw i wolności obywatelom - dodaje. 

 


Prawnicy przypominają równocześnie, że w kodeksie postępowania karnego przewidziano kilka środków zapobiegawczych, z których tylko jeden ma charakter izolacyjny, wszystkie pozostałe - to środki wolnościowe. Dozór, zakaz opuszczania kraju, poręczenie majątkowe.  Przypominają, że  tymczasowe aresztowanie to środek niezwykle dolegliwy.

- Dlatego powinien być zastosowany tylko wtedy, gdy inne środki są niewystarczające - to jest ultima ratio. Warto też pamiętać, że każdy środek zapobiegawczy może być stosowany jedynie wówczas, gdy jest to konieczne do zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, a wyjątkowo także w celach prewencyjnych, żeby zapobiec popełnieniu przez oskarżonego nowego, ciężkiego przestępstwa i tylko kiedy zgromadzony na tym etapie materiał dowodowy wskazuje na duże prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia z rzeczywistym sprawcą przestępstwa - mówi prof. Monika Całkiewicz.