LEX dostarcza wiedzę. Libra pomaga zamienić ją w działanie
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Prokurator nadsędzia znów pomocny przy rozliczeniach?

W dyskusji nad rozstrzygnięciem warszawskiego sądu okręgowego w sprawie listu żelaznego dla b. wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego jedna kwestia budzi szczególny niepokój. Prawnicy, także ci, którzy walczyli o praworządność, jako jeden z argumentów niewłaściwej decyzji sądu przywołują fakt, że nie uwzględnił sprzeciwu prokuratora. A przecież mówimy o tym samym przepisie, który wielokrotnie wskazywali jako niekonstytucyjny, uderzający w prawo do sądu i wymagający pilnej zmiany legislacyjnej. Jednym z wielu, które prokuratorom dają ciężki oręż – kontroli nad sędziami.

patrycja rojek 001

Powiedzmy wprost, ten argument ze strony osób, które przez tyle lat walczyły o praworządność, trudno obronić. Oczywiście można zrozumieć, że po narzędzie, dostępne nadal w przepisach procedury karnej, prokuratura chętnie sięga. Teoretycznie taka jej rola, by w dążeniu do ukarania sprawców wykorzystywać wszystkie dostępne środki. Można oczywiście podnosić, że prokuratorzy mają wiele innych możliwości, można analizować, czy w tej sprawie popełniono jakieś błędy, ale trudno być zaskoczonym faktem, że prokuratura postawiona pod ścianą sięga po rozwiązanie, którego w k.p.k. dawno już nie powinno być. Co innego jednak, kiedy kwestia obowiązującego sprzeciwu podnoszona jest przez tych, którzy wielokrotnie wskazywali na konieczność ograniczenia prokuratorskiej władzy.

Czytaj: Żurek ws. listu żelaznego dla Romanowskiego: Jest przepis, sąd powinien uwzględnić sprzeciw>>

 Marcin Romanowski z listem żelaznym, prokuratura będzie skarżyć>>

 

Cel uświęca środki?

Wróćmy jednak do samego art. 281 par. 2 k.p.k., zgodnie z którym w postępowaniu przygotowawczym list żelazny może być wydany na wniosek prokuratora albo przy braku jego sprzeciwu. Brzmi niegroźnie? To jedna ze zmian wprowadzanych za czasów ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry (Romanowski był jednym z jego wiceministrów), w przypadku której od początku wskazywano, że jest niekonstytucyjna. Tyle że dotyczyła mniejszej liczby spraw, więc zdecydowanie większe larum podnoszono w sprawie art. 257 par. 3 k.p.k., który daje prokuratorowi możliwość wstrzymania sprzeciwem decyzji sądu o zastąpieniu aresztu poręczeniem majątkowym (do czasu uprawomocnienia postanowienia). To jednak nie wszystko, prokuratorzy zyskali też np. możliwość sprzeciwu na wyłączenie jawności. To, co istotne, te regulacje miała uchylić nowelizacja m.in. Kodeksu postępowania karnego, tzw. ustawa naprawcza (druk 1600), którą przyjęto większością koalicji rządzącej w lutym br. i którą następnie zawetował prezydent Karol Nawrocki.

Co więc się stało, że na sprzeciw – co do którego niekonstytucyjności ani prawnicy (przykładowo Adwokatura wielokrotnie postulowała uchylenie powyższych przepisów), ani politycy koalicji rządzącej, nie mieli wątpliwości – powołuje się nawet minister sprawiedliwości Waldemar Żurek? Wszystko zdaje się zależeć od punktu widzenia, czyli bieżącej politycznej potrzeby.

 

Co z rozproszoną kontrolą konstytucyjności?

Kolejną kwestią jest oczywiście to, czy sędzia był zobligowany do zastosowania obowiązującego przepisu, nawet jeśli w jego ocenie jest on… niekonstytucyjny. Minister Żurek w Polsat News powiedział, że chyba nikt nie spodziewał się tego typu rozstrzygnięcia, które mówi: „przepis istnieje, ale ja go nie zastosuję”. Tyle że pewną normą stało się już, iż polscy sędziowie, w dobie kryzysu praworządności, chaosu związanego choćby z sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego, stosują coraz odważniej rozproszoną kontrolę konstytucyjności – zresztą zachęcani do tego przez autorytety prawne. W skrócie pozwala ona im na samodzielną ocenę zgodności przepisów ustaw z Konstytucją RP, w toku rozpoznawania konkretnej sprawy, i do odmowy zastosowania niekonstytucyjnego przepisu.

Warszawski Sąd Okręgowy odniósł się zresztą w swoim uzasadnieniu do prokuratorskiego sprzeciwu. Wskazał, że stoi na stanowisku, iż sprzeciw prokuratora, o którym mowa w art. 281 par. 2 k.p.k., nie ma dla niego charakteru wiążącego przy rozpoznaniu wniosku o wydanie listu żelaznego. – Skoro ustawodawca pozostawił kompetencję do wydania listu żelaznego sądowi okręgowemu, przyjęcie bezwzględnie wiążącego charakteru sprzeciwu prokuratora sprowadzałoby rolę sądu do formalnego potwierdzenia stanowiska organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze, bez możliwości samodzielnego zbadania przesłanek zastosowania tej instytucji – wskazał i argumentował, że prowadziłoby to zarazem do zachwiania równowagi procesowej pomiędzy stronami. Powołał się też na szereg orzeczeń sądów apelacyjnych, m.in. na postanowienie SA w Krakowie z 7 lutego 2023 r., II AKz 523/22, w którym uzasadniono, że uznanie sprzeciwu prokuratora za wiążące pozostaje w kolizji z zasadą samodzielności jurysdykcyjnej sądu wyrażoną w art. 8 par. 1 k.p.k., a w dalszej perspektywie również z gwarancjami niezależności sądu wynikającymi z art. 6 ust. 1 EKPC, art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 178 ust. 1 Konstytucji RP.

A może chodzi po prostu o to, że rozproszonej kontroli konstytucyjności nie mogą stosować sędziowie powołani/awansowani od 2018 r.? Bo to, że decyzje ws. Romanowskiego wydał tzw. neo-sędzia, też już wielokrotnie w debacie publicznej padło. Być może w tym zakresie warto sięgnąć po uchwałę trzech połączonych Izb SN czy opinie Komisji Weneckiej – gdzie podkreślano, w kontekście statusu sędziów sądów powszechnych, konieczność przeprowadzania weryfikacji indywidualnej.

Czytaj: Prokurator jak nadsędzia - Adwokatura chce to zmienić>>

Prokurator coraz silniejszy - zdecyduje i o małym świadku koronnym >>

Quo vadis, Domine?

A jak decyzja warszawskiego sądu, w zakresie prokuratorskiego sprzeciwu, byłaby oceniana, gdyby nie chodziło o polityka? Wydaje się, że w chaosie walki o przywrócenie praworządności i normalności w wymiarze sprawiedliwości gubić zaczynają się już sami prawnicy. Wielu z nich nieoficjalnie przyznaje, że ich środowisko jest „rozgrywane” w imię wyższych celów, przez polityków. Rewolucja ma to do siebie, że lubi zjadać swoje dzieci – pozostaje więc mieć nadzieję, że w przypadku polskiego wymiaru sprawiedliwości tak się nie stanie.

 

Polecamy książki prawnicze

Przejdź do: Due diligence nieruchomości, Maciej Boryczko - otwiera się w nowym oknie
Nowość
Due diligence BORYCZKO RGB
10% Rabatu
Sprawdź
Cena promocyjna: 269,09 zł | Cena regularna: 299,00 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 224,25 zł