SN: Sędzia Łączewski nie został osądzony, ale Twitter wydawał wyroki
Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego odroczyła do 17 grudnia br. sprawę uchylenia immunitetu sędziemu Wojciechowi Łączewskiemu, który przestaje być sędzią 15 listopada, czyli za dwa dni. Wobec tego SN umorzy sprawę, a prokurator będzie ścigał byłego sędziego jako zwykłego obywatela, którego immunitet nie chroni.

Sprawa zaczęła się w lutym 2016 r. , gdy sędzia Wojciech Łączewski z Sądu Rejonowego w Warszawie złożył w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zawiadomienie, że nieznana mu osoba w włamała się na jego konta prowadzone pod fikcyjnymi nazwiskami na Twitterze i w jego imieniu prowadziła korespondencję z dziennikarzem Tomaszem Lisem. W sprawie zostało wszczęte śledztwo - powołany biegły ocenił, że włamania nie było.
Sędzia ma być ukarany za to, że złożył niezgodne z prawdą doniesienie o przestępstwie, a także za składanie fałszywych zeznań ( art. 238 i art. 233 kk).
Sąd I instancji umarza postępowanie
Sąd Najwyższy miał rozpatrywać zażalenie Prokuratora Regionalnego w Krakowie oraz zażalenia rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych na postanowienie Sądu Dyscyplinarnego I instancji o umorzeniu postępowania. Powodem umorzenia było uznanie, że skargę wniósł oskarżyciel do tego nie uprawniony. Prokurator bowiem występował jako świadek w sprawie obwinionego sędziego, zatem nie był bezstronny.
Natomiast -zdaniem obrońcy, adwokata Artura Pietryki - rzecznik dyscyplinarny nie jest prawidłowo ustanowiony, ponieważ nie został wybrany uchwałą Krajowej Rady Sądownictwa, bo takiej uchwały nie było, lecz powołał go minister sprawiedliwości.
Czytaj: Sędzia Łączewski zrezygnował z urzędu>>
Wniosek o wyłączenie dwóch sędziów
Na posiedzeniu w SN obrońcy wnieśli o wyłączenie sędziów: Adama Rocha i Jacka Wygody. SN nie przychylił się do tego wniosku i odroczył sprawę do 17 grudnia br. z powodu później pory.
- Po czterech godzinach oczekiwania na rozpatrzenie wniosku o wyłączenie sędziów nie uwzględniono go. Kto rozpatrywał wniosek, nie wiadomo. Nie dano mi się nawet wypowiedzieć, a na pytanie, czy odbiera mi się prawo do obrony, przewodniczący odparł "tak". Panowie nie mieli odwagi, by wniosek rozpoznać - stwierdził po zakończeniu posiedzenia sędzia Łączewski.
W przerwie rozprawy, która była niejawna dla prasy na Twitterze - JusticeWatch - pojawił się komentarz: "Trwa posiedzenie w sprawie o spiskowanie z fałszywym Lisem. Sąd jest zasypywany bzdurnymi wnioskami. Sam Łączewski pozuje na bohatera. Mamy nadzieję, że to jego ostatnie podrygi."
Sygnatura akt I DO 57/19, postanowienie z 13 listopada 2019 r.







