Jak dotąd sygnały o masowych chorobowych płyną z sądów łódzkich (w jednym z nim na 480 etatów pracuje ok. 60 osób), krakowskich, legnickich. Trudna sytuacja jest również w Nowym Dworze Mazowieckim oraz Mysłowicach. - Jaka jest skala? To się dopiero okaże. Jedno jest pewne ludzie są zdeterminowani i sfrustrowani. Źle się nas traktuje od lat. Czas z tym skończyć - mówi nieoficjalnie jeden ze związkowców. 

Informacje potwierdza portalowi Prawo.pl Justyna Przybylska, przewodnicząca KNSZZ "Ad Rem". - Mogę jedynie powiedzieć, że mamy takie informacje. Pracownicy nie akceptują podpisanego w ubiegłym tygodniu "nieporozumienia". Uważają, że reprezentują ich związki protestujące w "Czerwonym miasteczku". Minister lekceważy ich nie podejmując rozmów od 5 lipca, nie podjęto kroków by rozwiązać problemy w sądownictwie, więc postanowili zadbać o swoje zdrowie. Tym bardziej, że się zmagają z różnymi chorobami - dodaje. 

Zdrowie nadwyrężone, chcemy o nie zadbać

W liście otwartym skierowanym do Ministra Sprawiedliwości, pracownicy sądów podkreślają, że te zwolnienia lekarskie wynikają z tego, że są lekceważeni. 

- My pracownicy sądów, w związku z lekceważeniem naszych grup zawodowych przez przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości postanowiliśmy zwyczajnie i po ludzku zadbać o nasze zdrowie. To my tyraliśmy jak woły - chorzy, często w nieformalnych godzinach nadliczbowych, a także praktycznie za darmo, bo to Pan Panie Ministrze zabrał nam dodatki specjalne za dyżury aresztowe, wychodząc z założenie, że najlepiej żebyśmy wszystko robili za darmo, a wy sobie przyznajecie pieniądze - czytamy. 

Dodają, że są rozżaleni tym, że nikt nie chce z nimi rozmawiać. - Nie interesują nas Pana rozmowy ze związkami zawodowymi, z którymi nigdy nie czuliśmy się związani, a które faktycznie reprezentują Pana interesy, a nie interesy nasze i nasze prawa pracownicze - wskazują.  I apelują o uwzględnienie postulatów "Czerwonego miasteczka".

"Czerwoni" protestują , "żółci" podpisują porozumienie

30 września do protestujących przed kancelarią pracowników ochrony zdrowia dołączyli pracownicy sądów i prokuratury. Domagają się podwyższenia wynagrodzeń o co najmniej 12 proc. dla wszystkich grup pracowniczych zatrudnionych w sądach w tym także specjalistów OZSS, sędziów i asesorów sądowych oraz przeciwdziałania mobbingowi.

Tymczasem 4 października, jak grom z jasnego nieba na protestujących spadła wiadomość, że część związków porozumienie w tej sprawie podpisała. Zgodnie z nim jeszcze w tym roku na nagrody motywacyjne dla pracowników sądów trafią środki w wysokości 6 proc. funduszu wynagrodzeń na 2021 r. Była też deklaracja ze strony wiceministra Michała Wosia poparcia dla postulatu 12-proc. wzrostu wynagrodzeń zasadniczych pracowników sądownictwa powszechnego. Porozumienie podpisały Związek Zawodowy Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości, Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości z siedzibą w Poznaniu oraz NSZZ "Solidarność" Pracowników Sądownictwa i Prokuratury.

Czytaj: MS ma porozumienie z częścią związków - premie w sądach jeszcze tym roku, w przyszłym podwyżki>>

W zawartym porozumieniu uzgodniono też zwiększenie liczby etatów urzędniczych i asystenckich w sądach powszechnych. Resort poinformował o pozostawieniu 429 czasowych etatów urzędniczych w sądownictwie, uzyskaniu 200 nowych etatów w sądach oraz 150 nowych etatów asystenta prokuratora.

Czytaj: Pracownicy sądów i prokuratur łączą siły z protestującymi pracownikami ochrony zdrowia>>

I zawód i kolejny rozłam

Na reakcje protestujących związków nie trzeba było długo czekać. Ich przedstawiciele i sami pracownicy sądów, ale też i prokuratury, są rozżaleni i podkreślają, że w ten sposób trudno o cokolwiek walczyć. Jak bumerang wraca też kwestia sporów, podziałów między związkami pracowników wymiaru sprawiedliwości, które już wcześniej utrudniały rozmowy z ministerstwem i walkę choćby o wprowadzenie mnożnikowego systemu wynagradzania w 2019 r. - Te porozumienia obejmują kwestie, które już dawno zostały ustalone. Nie mamy dalej odpowiedzi na nasze postulaty - mówił podczas specjalnej konferencji Tomasz Salwa, wiceprzewodniczący Rady Głównej Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury.

- W następstwie spotkania MS z trzema związkami, które nie są i nie były organizatorami protestów pracowników, w tym „Czerwonego marszu” i „Czerwonego Miasteczka”, podpisano porozumienie, które przewiduje wszystko to, co już zostało wcześniej wywalczone, w szczególności środki na nagrody w wysokości 6 proc., przyjęte we wrześniu w nowelizacji budżetu na 2021 r. oraz deklaratoryjne zapewnienie Ministerstwa Sprawiedliwości o poparciu postulatu waloryzacji płac pracowników sądów i prokuratury o 12 proc., także znane od września - mówiła Prawo.pl Justyna Przybylska. 

I dodawała, że rozżalenie a wręcz wściekłość wśród pracowników wymiaru sprawiedliwości jest bardzo duża. - Organizacje protestujące, będące głosem pracowników nie podpisały żadnego porozumienia, które mogłoby pozwolić uznać, że nastąpiło zakończenie protestów. Absolutnie nie ma żadnego zakończenia protestu, ani też centrala FZZ (Forum Związków Zawodowych) nie brała udziału w rozmowach i nie podpisała żadnego „nieporozumienia”, Takie informacje są nieprawdziwe - wskazywała. 

 


W specjalnym stanowisku protestujący przypominali, że 10 września 2021 r. ulicami Warszawy przeszedł „czerwony marsz” tysięcy pracowników sądów i prokuratury, którzy od lipca br. w każdą środę spotykają się pod budynkami sądów i prokuratur aby w trakcie przerw od pracy zamanifestować niezadowolenie z powodu projektowanego zamrożenia wynagrodzeń. I przypominają swoje postulaty:

  • 12 proc. waloryzacji wynagrodzeń w 2022 r,
  • ustawowe powiązanie wynagrodzeń pracowników sądów i prokuratury ze średnią płacą w gospodarce,
  • uchwalenie ustawy o modernizacji prokuratury,
  • podjęcie działań zapobiegających mobbingowi w sądach.

Kwestie porozumienia komentowali krótko "cios w plecy" ze strony "żółtych". 

 

Pod kancelarią protestują obecnie przedstawiciele  KNSZZ Ad Rem, Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury, NZZ Pracowników Okręgu Piotrkowskiego i NZZ Pracowników Sądów Rejonowych w Łodzi. Akcje oficjalnie popiera Ogólnopolski Związek Zawodowy Kuratorów Sądowych. 

Czytaj: Protesty wrześniowe także w sądach - pracownicy chcą wyższych płac i lepszych warunków pracy>>

"Solidarność" wyjaśnia i apeluje by nie manipulować 

Tymczasem "Solidarność" poinformowała na swoim społecznościowym profilu, że 4 października wczesnym popołudniem odbyło się robocze spotkanie przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości i przedstawicieli związków zawodowych działających w wymiarze sprawiedliwości.

- Podkreślamy (żeby zapobiec nieuprawnionym manipulacjom), że porozumienie w żadnym wypadku nie dotyczy podwyżek, poza stwierdzeniem, że wszyscy nadal popieramy i walczymy o 12 proc. wzrostu wynagrodzeń. Porozumienie nie zawiera także klauzul, które w jakikolwiek sposób ograniczają działania któregokolwiek ze związków zawodowych (w tym protestacyjne) na rzecz słusznych postulatów pracowników sądownictwa i prokuratury. Jednym z głównych tematów spotkania był dodatkowy fundusz motywacyjny w wysokości 6 proc. funduszu wynagrodzeń, zaplanowany w projekcie zmian w ustawie okołobudżetowej na 2021 rok. Podpisane porozumienie zabezpiecza możliwość wypłaty tych środków w całości w roku bieżącym - pierwotnie planowano 3 proc. w 2021 i 3 proc. w 2022 roku, w postaci nagród (dodatków motywacyjnych) dla pracowników sądów oraz obowiązek uzgodnienia zasad podziału tych środków z organizacjami związkowymi w poszczególnych jednostkach - wskazuje związek. 

Związek zapewnił, że poza kwestiami finansowymi, w treści porozumienia znalazły się - jak wskazuje - oczekiwane przez stronę społeczną od kilku miesięcy zapisy dotyczące funkcjonowania zespołu przy MS ds. przeciwdziałania mobbingowi w sądach powszechnych oraz punkt dotyczący zwiększenia liczby etatów (głównie urzędniczych i asystenckich) w sądach. - To kolejny mały krok w walce o poprawę warunków pracy i płacy w sądownictwie. Wiele kroków jeszcze przez nami... - zaznaczono.