Na kanwie niedawno zapadłego orzeczenia Sądu Okręgowego w Gdańsku, oddalającego na posiedzeniu niejawnym pozew Stowarzyszenia Tolerado przeciwko Fundacji Pro – Prawo do życia o ochronę dóbr osobistych, związany z homofonicznymi treściami prezentowanymi na samochodach jeżdżących po ulicach Trójmiasta i innych miast, trwa dyskusja nad zagadnieniem prawnym, które nabiera obecnie znaczenia, wobec coraz większej ilości funkcjonujących w obrocie publicznym przekazów, zawierających mowę nienawiści. Chodzi o kwestię legitymacji czynnej do występowania z powództwem dotyczącym ochrony dóbr osobistych w sytuacji, gdy przekaz będący przedmiotem powództwa nie wskazuje wprost podmiotu do którego się odnosi.

Czytaj:
W walce z homofobią stowarzyszenie niewiele może>>
Gdańska prokuratura oskarża autorów akcji zniesławiającej osoby LGBT>>

 

Wystarczy identyfikacja z grupą?

W dyskusji tej przytaczany jest wyrok SN z 21 września 2006 r., sygn. I CSK 118/06  zapadły w sprawie, w której polityk SLD domagał się ochrony przed naruszeniem jego dóbr osobistych, mającym postać wypowiedzi dotyczącej całej partii do której należał. SN wskazał iż warunkiem dochodzenia takich roszczeń, jest ustalenie czy dany przekaz pozwala na identyfikację podmiotu występującego z roszczeniem. Nie sposób kwestionować takiej tezy, ale czy rzeczywiście rozstrzyga ona wszelkie wątpliwości, jakie wzbudził wyrok gdańskiego sądu?

Przede wszystkim stan faktyczny w sprawie badanej przez SN różnił się od tego, który był przedmiotem postępowania z powództwa Stowarzyszenia Tolerado. Treść, która w opinii powoda w tamtej sprawie miała naruszać jego dobra osobiste, precyzowała jednoznacznie podmiot do którego się odnosiła (partia polityczna). Miało to znaczenie dla oceny zagadnienia legitymacji czynnej, skoro powodem była inna osoba, niż oznaczony w przekazie podmiot. Fakt ten ograniczał zasadność i możliwość dokonywania dalszych ustaleń w tym zakresie.

Niemniej, orzeczenie wyraźnie wskazuje, iż Sąd Najwyższy co do zasady nie wyklucza możliwości występowania z powództwem o ochronę dóbr osobistych przez określony podmiot, w sytuacji, w której jest on członkiem grupy, do której odnosi się przekaz zawierający treści będące podstawą roszczenia. Wyrażona w nim jest natomiast zasada, zgodnie z którą ocena kwestii legitymacji czynnej winna opierać się na ustaleniu, czy możliwa jest identyfikacja powoda, jako osoby której przekaz dotyczył.

 


Identyfikacja nie tylko bezpośrednia i przez nazwisko

Różnorodność możliwych treści i przekazów mogących podlegać ocenie w postępowaniu o naruszenie dóbr osobistych sprawia, że trudno jest formułować jakieś ogólne kryteria, wedle których winna być dokonywana ocena kwestii legitymacji. W związku z tym należy realizować ją nie tyle w oparciu o jakieś generalne reguły, lecz na gruncie danego, określonego stanu faktycznego. Brak jest natomiast podstaw do twierdzenia, iż identyfikacja może nastąpić wyłącznie, gdy przekaz wskazuje imię i nazwisko, lub nazwę podmiotu do którego się odnosi.

Tak zarysowany problem legitymacji pojawiał się już w orzecznictwie polskich sądów. Sąd Okręgowy w Krakowie, w sprawie I C 2007/13 z powództwa organizacji reprezentującej i zrzeszającej żołnierzy polskiego państwa podziemnego z okresu II WŚ, przeciwko niemieckiej telewizji, która wyemitowała film przedstawiający wzmiankowanych żołnierzy w niekorzystnym świetle, zarzucając im antysemityzm i działania wymierzone w społeczność żydowską, uznał powództwo za zasadne.

 


Sąd stwierdził, iż dana  osoba, będąca członkiem grupy do  której odnosił się określony przekaz, może skutecznie domagać się ochrony swych praw osobistych, o ile adresaci przekazu są w stanie zidentyfikować taką osobę jako członka grupy. Co więcej zdaniem sądu także organizacja reprezentująca taką grupę, może wystąpić z omawianym powództwem.

Czytaj w LEX: Postępowanie w sprawie stwierdzenia naruszenia ochrony danych >

Z kolei Sąd Apelacyjny w Krakowie w sprawie I C 151/14 z powództwa osoby fizycznej – byłego więźnia niemieckiego obozu koncentracyjnego, przeciwko wydawcy portalu internetowego, gdzie ukazał się artykuł zawierający określenie „polskie obozy zagłady”, wyraźnie wskazał, iż powód posiadał legitymację do wystąpienia z roszczeniem pomimo tego, iż zakwestionowane określenie nie odnosiło się bezpośrednio do niego. W tym wypadku decydował fakt, iż był on więźniem hitlerowskiego obozu. W innej sprawie, także dotyczącej użycia określenia „polskie obozy zagłady”, Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 5 marca 2015 roku (sygn. akt II C 10/11) uznał, iż osoba fizyczna, nie będąca bezpośrednio wskazana w danym przekazie, może wystąpić z pozwem o naruszenie dóbr osobistych, o ile jest ona członkiem grupy, do której przekaz się odnosił.

Czytaj w LEX: „Pozwy zbiorowe” jako odpowiedź na czasy „niedyspozycji” wymiaru sprawiedliwości w czasach epidemii koronawirusa >

Liczą się cele statutowe stowarzyszenia

 We wszystkich przytoczonych wyrokach sądy uwzględniły zatem pozwy o naruszenie dóbr osobistych, pomimo tego, iż kwestionowany przekaz nie wskazywał bezpośrednio osoby, która wystąpiła z powództwem. Sądy te zatem ustaliły, iż identyfikacja podmiotów, których dotyka określony przekaz naruszający ich dobra osobiste, może być dokonana na podstawie nie tylko treści zawartych bezpośrednio w tymże przekazie, lecz także z uwzględnieniem faktów takich jak wspomniane cele statutowe stowarzyszenia, czy też cechy i atrybuty powoda, nie wskazane bezpośrednio w treści przekazu. To z kolei uzasadniało ustalenie, iż dobra osobiste takiej osoby zostały naruszone. Zatem ocena kwestii legitymacji czynnej winna być dokonywana nie tylko w oparciu o samą treść potencjalnie godzącą w dobra osobiste, lecz także z uwzględnieniem konkretnych okoliczności faktycznych, związanych z cechami takiego podmiotu, jego przymiotami, charakterem jego działalności itp.  

Czytaj w LEX: Prawo właściwe dla naruszenia dóbr osobistych osoby fizycznej w Internecie >

Sąd dokonując oceny kwestii legitymacji czynnej podmiotu w sprawach takich jak ta, którą Stowarzyszenie Tolerado wytoczyło Fundacji Pro, nie powinien zatem ograniczyć się jedynie do ustalenia, czy w treści zakwestionowano przekazu wskazano wprost podmiot którego przekaz dotyczy, lecz uwzględniać całość okoliczności faktycznych związanych z daną sytuacją. Dokonanie takiej oceny może wymagać przeprowadzenia całości postępowania i uzyskania wszystkich dowodów wnioskowanych przez strony. Z tym większą ostrożnością sądy winny korzystać z możliwości merytorycznego rozstrzygnięcia w przedmiocie pozwu jeszcze przed rozprawą – tak jak to miało miejsce w postępowaniu przed Sądem Okręgowym w Gdańsku, gdzie sąd wydał wyrok na posiedzeniu niejawnym, bez przeprowadzenia rozprawy.

Autor: Marcin Kochanowski - były prokurator, obecnie prawnik współpracujący z adw. Katarzyną Warecką, reprezentującą Tolerado w sporze prawnym z Fundacją Pro – Prawo do Życia.