Ośrodek w Gostyninie to miejsce do którego kierowane są osoby, uprzednio skazane za najcięższe przestępstwa seksualne i uznane - po odbyciu kary - za stwarzające zagrożenie dla społeczeństwa. Początkowo miało tu przebywać kilkunastu najniebezpieczniejszych byłych skazanych, cały czas kierowane są jednak nowe osoby.  Obecnie przekroczona jest pojemność ośrodka, wynosząca 60 osób.

22 listopada minie 5 lat od uchwalenia ustawy o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. Do tej pory nikt placówki nie opuścił - sam dyrektor składał takie wnioski w sześciu przypadkach, sąd w Płocku nie wyrażał jednak zgody. 

Czytaj: Nieludzkie traktowanie w Gostyninie? Będzie skarga do Strasburga>>

Pierwsza zgoda, prokuratura chce się odwołać

Zgodnie z przepisami płocki sąd ma nie rzadziej niż co pół roku ustalać, czy dalszy pobyt danego pacjenta w ośrodku jest niezbędny. Robi to na podstawie m.in. opinii w sprawie wyników postępowania terapeutycznego.

 


8 października - jak poinformowała orzekająca w sprawie sędzia Ewelina Dolińska, podczas konferencji naukowej w Klinice Psychiatrii Sądowej IPiN - sąd po raz pierwszy orzekł, że dalszy pobyt pacjenta w Gostyninie nie jest konieczny. 

Ten przypadek - jak wyjaśniła - wyróżnia się tym, że mężczyzna popełniał przestępstwa pod wpływem alkoholu. Nie stwierdzono u niego ani upośledzenia umysłowego, ani zaburzeń preferencji seksualnych pod postacią pedofilii.   

- Wcześniej odbywał karę w Zakładzie Karnym w Sztumie. Był osobą wielokrotnie karaną. Dwa pierwsze czyny to były wykroczenia, następnie było przestępstwo przeciwko rodzinie, a następnie dwa przestępstwa związane z nadużyciami seksualnymi wobec osób nieletnich. Każde z tych przestępstw było implikowane alkoholem - tłumaczyła Dolińska.

Prokuratura złożyła wniosek o uzasadnienie i zapowiada odwołanie od orzeczenia.

Pacjentka chora na schizofrenię zostaje

Sąd w Płocku nie zgodził się natomiast na opuszczenie placówki przez jedyną, przebywającą tam kobietę - według psychiatrów chorą na schizofrenię. W jej sprawie działania podjął m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich. Podobnie jak dyrektor Gostynina wnioskował o jej wypuszczenie w celu umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym.

- To, że KOZZD w Gostyninie nie jest właściwym miejscem dla kobiety podnosili tamtejsi psychiatrzy, bez skutku jednak wnosili o jej przeniesienie do szpitala psychiatrycznego. Przedstawiciele RPO zwrócili na kobietę uwagę podczas wizytacji z 2017 r. Stwierdzono, że jest w pełni ubezwłasnowolniona. Wcześniej była sześć razy hospitalizowana w szpitalach psychiatrycznych - pierwszy raz w wieku 15 lat. Rozpoznano wtedy u niej m.in. zaburzenia schizotypowe i zaburzenia osobowości - uzasadniano.

Jak poinformowała Prawo.pl szefowa Zespołu do spraw Wykonywania Kar Biura RPO dr Ewa Dawidziuk, odpowiedź sądu właśnie wpłynęła.

- Poinformowano nas, że pobyt pacjentki w ośrodku został przedłużony. Sąd nie powołał też drugiej grupy biegłych - o co wnioskowaliśmy - by wypowiedzieli się w sprawie pacjentki. Nie dostaliśmy uzasadnienia - dodała.

Wkrótce druga skarga do Strasburga

W najbliższych miesiącach do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu trafi druga skarga dotycząca ośrodka. Tym razem zaskarżone zostanie przepełnienie sal i brak perspektyw na opuszczenie placówki. Obie dotyczą tego samego pacjenta. Podobnie jak poprzednią tak i obecną skieruje Helsińska Fundacja Praw Człowieka. 

Skarżący spędził w więzieniu ok. 10 lat. Nie był karany za pedofilię. Na kilka miesięcy przed zakończeniem odbywania kary przeniesiono go do systemu terapeutycznego z powodu wykrytych zaburzeń osobowości i preferencji seksualnych, a następnie na obserwacje do Gostynina.