To kolejna zmiana w zakresie stalkingu wprowadzona w ostatnich miesiącach. Przypomnijmy  - w gąszczu przepisów związanych z tarczą antykryzysową 2 znalazła się nowelizacja art. 190a Kodeksu karnego -  penalizującego stalking. Po zmianach osoba, która dopuści się takiego czynu, podlega karze od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności (wcześniej górna granica to 3 lata). Jeżeli skutkiem będzie targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, kara wynosi od 2 do 12 lat pozbawienia wolności (przed od roku do 10 lat). 

Zmiana nastąpiła też w określeniu przestępstwa stalkingu. Wcześniej polegało ono bądź to na uporczywym nękaniu danej osoby wzbudzającym u niej uzasadnione poczucie zagrożenia bądź też na istotnym naruszeniu jej prywatności, po tarczy 2 na "uporczywym nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej, które wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia lub istotnie narusza jej prywatność". 

Czytaj: Granatem odłamkowym w hejt w internecie - za stalking do 10 lat więzienia>>

Stalker? Nie będzie mógł pracować

Tym razem chodzi o zmianę art. 276a Kodeksu postępowania karnego. Po par. 1, przyjęta przez Sejm "tarcza 4" wprowadza par. 1a w brzmieniu:„ środek zapobiegawczy, o którym mowa w par. 1, można orzec również wobec oskarżonego o przestępstwo, o którym mowa w art. 190a ustawy z dnia 6 czerwca  1997  r. – Kodeks karny, popełnione z powodu wykonywanego przez pokrzywdzonego zawodu". 

O co chodzi? O środek zapobiegawczy w postaci "zawieszenia oskarżonego w czynnościach służbowych lub w wykonywaniu zawodu albo nakazania powstrzymania się od określonej działalności lub od prowadzenia określonego rodzaju pojazdów, lub zakazania ubiegania się o zamówienia publiczne na czas trwania postępowania".

Czytaj w LEX: Skuteczny środek zapobiegawczy (258a k.p.k.) oraz inne nowe instytucje w k.p.k. (232b i 276a k.p.k.) wprowadzone w tzw. specustawie w związku z epidemią koronawirusa >

Ministerstwo dość szeroką tę propozycję uzasadniało, wskazując że chodzi o ochronę osób, których zawód determinuje niepożądane społecznie zachowania w postaci uporczywego nękania ich i ich bliskich. - Do takich grup zaliczyć należy m.in. nauczycieli oraz innych pracowników szkolnictwa i edukacji, którzy nierzadko narażeni są na powtarzającą się, nie tylko werbalną, agresję uczniów. Przepis znajdzie również zastosowanie w sytuacjach, w których określone grupy zawodowe padają celem ataków ze względu na okoliczności o charakterze tymczasowym i obiektywnym, takie jak np. panująca epidemia. Zaliczyć do nich można m.in. górników i ich rodziny lub pracowników domów opieki społecznej i hospicjów - wskazano.

Czytaj w LEX: Stalking w orzecznictwie sądów >

 


Stalking coraz dotkliwszy  

MS tłumaczy też, że zjawisko stalkingu jest coraz bardziej rozpowszechnione i przybiera nowe, coraz bardziej dotkliwe, postaci. - Przestępstwo stypizowane w art. 190a k.k. niesie za sobą również daleko idące konsekwencje dla pokrzywdzonych. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi w Polsce, w przypadku 62 proc. ofiar stalkingu dało się zauważyć negatywny wpływ na życie i zdrowie, w szczególności poczucie zagrożenia, niepokój, zaburzenia psychosomatyczne i problemy w kontaktach międzyludzkich, u 49 proc. ofiar występowały ataki paniki, fobie, u 22 proc. zaburzenia odżywiania, a u 57 proc. ofiar trudności w kontaktach interpersonalnych - wskazano w uzasadnieniu.

Resort wyjaśnia wprowadzane zmiany także tym, że działania stalkerów mają tendencję do eskalacji, w szczególności w sytuacji poczucia bezkarności sprawcy. 

Czytaj w LEX: Zmiany w uzasadnianiu orzeczeń sądów karnych >

"Straszak" na dziennikarzy

Na zmianę zwraca uwagę w swojej opinii Stowarzyszenie Adwokackie Defensor Iuris i ocenia ją negatywnie dodając, że argumentacja przedstawiona w uzasadnieniu jest wybiórcza. - Należy zwrócić uwagę, iż przepis pozostanie w Kodeksie karnym po ustaniu stanu epidemii. Natomiast, biorąc pod uwagę fakt, iż obecnie - po wspomnianych wyżej zmianach - wypełniać znamiona przestępstwa stalkingu  będzie również nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej, które wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami uczucie poniżenia lub udręczenia (a nie tylko zagrożenia jak było to dotychczas), stwierdzić należy, iż taka konstrukcja przepisów stwarza ryzyko nadużyć - podkreślają autorzy opinii. 

Wskazano w niej także, że uczucie poniżenia czy udręczenia (ale zwłaszcza poniżenia) jest po pierwsze pojęciem niezdefiniowanym dotychczas w Kodeksie karnym, a po drugie uczucie poniżenia jest uczuciem bardzo subiektywnym i o znacznie lżejszym ciężarze gatunkowym aniżeli uczucie zagrożenia. 

Czytaj: Stalker i na uczuciach zagra, by mieć kontakt z ofiarą>>

- Istnieje więc ryzyko częstego karania za to przestępstwo. Każdy w zasadzie  bowiem może poczuć się dotknięty (poniżony) czyjąś wypowiedzią, o ile tylko brak mu np. dystansu do siebie - ocenia Stowarzyszenie. I dodaje, że znaczne podwyższenie kar, oraz możliwość stosowania środka w postaci choćby zawieszenia w czynnościach służbowych, może stać się "idealnym straszakiem" np. na dziennikarzy, którzy będą się wypowiadać po prostu w sposób - w czyimś odczuciu - poniżający.  

 


O krok od ograniczania swobody wypowiedzi

Co więcej - w ocenie Stowarzyszenie - istnieje niebezpieczeństwo, że ze zmianami może się wiązać zjawisko ograniczenia swobody wypowiedzi. - W świetle powyższego trudno też zgodzić się z argumentacją wynikającą z uzasadnienia projektu Tarczy antykryzysowej 4.0, że rozszerzenie zakresu stosowania środka zapobiegawczego, o którym mowa w art. 276a par. 1 Kpk, pozwoli na szybszą reakcję organów państwa przeciwko sprawcy czynu określonego w art. 190a k.k. Pozwoli ono nie na szybszą reakcję, a raczej na większą dowolność wyboru osób, w stosunku do których reakcja taka zostanie podjęta oraz nieadekwatną do sytuacji surowość takowej reakcji - dodano. 

Problem dostrzega też adwokat Joanna Parafianowicz. - W moim przekonaniu treść przepisu, o którym mowa, jest sprzeczna z jego uzasadnieniem i w istocie pogłębia wcześniej sformułowane ograniczenia rozszerzając je na kolejne grupy zawodowe. W istocie kaganiec, który ustawodawca usiłuje tym samym nałożyć na część obywateli zdaje się wskazywać na brak umiejętności dostrzeżenia prostej zasady, sformułowanej już dawno temu - prawo, którego ludzie nie rozumieją i nie szanują nie będzie przez nich respektowane - mówi. 

I dodaje, że dzisiaj w obszarze zainteresowania tarczy są nauczyciele, górnicy czy pracownicy domów opieki społecznej. - A jutro będą to pracownicy fabryk czy właściciele sklepów. Proszę wybaczyć dosadność, ale gdyby nie to, że wprowadzane zmiany są tak groźne dla praw i wolności obywatelskich, określałbym je po prostu mianem infantylnych - mówi adwokatka.