Niebieska karta to początek drogi do utraty mieszkania
Wyrobienie niebieskiej karty ma chronić rodzinę przed przemocą. Nie jest ona wyrokiem, lecz decyzją administracyjną. Jak jednak każdy dobry instrument prawny, karta może być wykorzystywana niezgodnie z celem, do którego została utworzona. Prawnicy coraz częściej mówią, że jest ona niekiedy nadużywana, aby uzyskać szybki i korzystny rozwód oraz podział majątku.

Oto jeden z przykładów: postanowienie Sądu Okręgowego w Kutnie. Mężczyzna zaskarżył postanowienie sądu I instancji nakazujący opuszczenie lokalu, który był jego współwłasnością. Zaskarżonemu postanowieniu zarzucił naruszenie art. 11a ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie poprzez jego niezasadne zastosowanie. Chodziło o to, że sprawca przemocy opuścił lokal mieszkalny już przed złożeniem wniosku w sprawie, a ponadto wnioskodawczyni - pokrzywdzona uzyskała ochronę prawną na skutek wydania tego nakazu przez Prokuraturę Rejonową w Kutnie 9 lipca 2021 roku. - Co więcej, żona chciała mieć dodatkowy argument rozwodowy – twierdził mężczyzna.
Sąd II instancji oddalił apelację. Stwierdził, że wbrew twierdzeniom apelującego, fakt niezamieszkiwania sprawcy przemocy domowej w chwili wydania postanowienia nie stanowi przeszkody w wydaniu takiego rozstrzygnięcia. Zgodnie z treścią art. 11a ust. 2 pkt. 2 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przepis art. 11a ust. 1 stosuje się również w stosunku do członka rodziny stosującego przemoc w rodzinie, który opuścił wspólnie zajmowane mieszkanie.
- Orzeczony przez sąd nakaz opuszczenia lokalu może w razie zmiany okoliczności zostać zmieniony bądź uchylony – wskazał sąd apelacyjny. „Okres, w jakim uczestnik nie będzie mógł zamieszkiwać w nieruchomości, zależy wyłącznie od niego. Nic nie stoi bowiem na przeszkodzie, aby uczestnik po dalszej poprawie swojego zachowania względem wnioskodawczyni i dzieci, a przede wszystkim zupełnym wyeliminowaniu negatywnych zachowań, oraz daniu gwarancji, iż przejawy przemocy w rodzinie z jego strony nie wystąpią, wniósł o uchylenie nakazu orzeczonego w tym postępowaniu” (sygnatura akt III Ca 2308/21).
Eksmisja i zakaz zbliżania
Nakaz eksmisji lub opuszczenie lokalu wobec osoby stosującej przemoc domową – czy to kobiety, czy mężczyzny, ojca rodziny, czy brutalnego dziecka, które dręczy rodziców - jest możliwy nawet wtedy, gdy jest ona jedynym właścicielem mieszkania. Dokumentacja z procedury niebieskiej karty stanowi w procesach rozwodowych jeden z najsilniejszych dowodów potwierdzających stosowanie przemocy. Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie obowiązuje od 2005 roku. Analizujemy, jak się sprawdzają te przepisy.
Adwokat Aleksandra Marszałek-Dzierżawska z kancelarii z Bielska Białej potwierdza, że na podstawie art. 11 a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie sąd może orzec w bardzo krótkim czasie przymusowe wyprowadzenie się osoby stosującej przemoc domową ze wspólnie zajmowanego mieszkania. Bez względu na to, czy jest jego właścicielem.
- Sąd może też przy tym orzec zakaz zbliżania. Przepis ten pozwala również na dokonanie zabezpieczenia na czas postępowania, do momentu uprawomocnienia się orzeczenia. W tym trybie może wystąpić tylko osoba wspólnie zamieszkującą. Natomiast procedura niebieskiej karty to zupełnie inna procedura - to jest procedura administracyjna, do której nie dopuszcza się nawet mecenasów. I dopiero na żądanie sądu można taką kartę wydobyć – mówi adwokat Marszałek-Dzierżawska. I dodaje: - Zdarza się, że wyrobienie niebieskiej karty służy do przeprowadzenia sprawnie rozwodu. Choć skłóceni małżonkowie nie muszą tej karty wykorzystywać. Dochodzi do przymusowego wyprowadzenia się z mieszkania i zakazu zbliżania. Zdarzają się także przypadki zgłoszeń fałszywych. Teoretycznie może dojść do nadużycia, choć przepis jest bardzo dobry. Osoby, które nie mówią prawdy, wytaczają sprawę karną o niealimentację czy pobicie, którego nie było. Tylko po to, aby mieć materiał dowodowy do rozwodu. Osobiście nie miałam jednak takich przypadków – dodaje adwokat.
Osoba pokrzywdzona może też wnieść do sądu wniosek o zabezpieczenie powództwa w postaci zakazu wstępu do domu i to jest egzekwowane. Eksmisja jest egzekwowana przez policję.
Wywieranie presji
Warszawski adwokat Wojciech Korpetta spotkał się w swojej praktyce, że w sprawach rozwodowych chodzi o to, aby wywrzeć presję na współmałżonku. To przeważnie robią kobiety wobec swoich mężów, zawiadamiają policję. Często stosowany jest nakaz opuszczenia lokalu, najpierw ten policyjny, trwający dwa tygodnie, a potem sądowy. Zwraca uwagę, że przy okazji rozwodu często mają miejsce również o znęcanie. - Gdy małżonkowie są w konflikcie w trakcie postępowania rozwodowego, a z przyczyn ekonomicznych mieszkają razem. Mąż wypije pół litra, żeby się odstresować, wtedy kobieta dzwoni na policję, że on jest pijany i się awanturuje, choć może nic nie robić, tyle że jest w stanie nietrzeźwym. W takiej sytuacji pozycja mężczyzny jest nie do obrony – dodaje adwokat Korpetta.
Możliwe zażalenie na eksmisję
Nakaz opuszczenia lokalu i zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego obowiązuje nie tylko teoretycznie, ale stanowi realne prawo osoby, wobec której wydano taką decyzję. Sposób odwołania zależy jednak od tego, jaki organ wydał nakaz. Gdy nakaz był wydany przez policję (w trybie natychmiastowym), to przysługuje na niego zażalenie do sądu rejonowego w terminie trzech dni od dnia doręczenia nakazu.
- Sąd ma obowiązek rozpoznać zażalenie w ciągu trzech dni, jednak złożenie zażalenia skargi nie wstrzymuje natychmiastowego wykonania nakazu. Trzeba opuścić mieszkanie i zastosować się do zakazów na czas trwania procedury. W praktyce termin ten jest jednak trudny dla sądu do dochowania – dodaje mec. Korpetta.
Na nakaz wydany przez prokuratora jako środek zapobiegawczy w postępowaniu karnym, gdy doszło do uszkodzenia ciała czy znęcania, także można się zażalić. I wtedy też obowiązuje standardowy termin siedmiu dni na złożenie zażalenia pisma. – Ostatnio miałem taki przypadek, że klient był wyprowadzony z domu na pół roku – mówi mec. Korpetta. Nakaz orzeczony przez sąd cywilny z ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej jest wykonalny z chwilą ogłoszenia.
Zdarzają się także przypadki znęcania, że dorastające dziecko znęca się nad rodzicami czy dziadkami. – Z takimi sytuacjami też się spotkałem. Wtedy interweniuje sąd dla nieletnich, chyba że dziecko ma już 17 lat, wtedy odpowiada karnie – wyjaśnia adwokat. - Sama procedura niebieskiej karty trwa zazwyczaj kilka miesięcy. Ostatnio zdarzyło się, że komisja interdyscyplinarna zadziałała sprawnie i załatwiła sprawę w dwa czy trzy miesiące, zamykając niebieską kartę, bo nie było podstaw do jej dalszego stosowania. Samo zamknięcie niebieskiej karty nie miało jednak wpływu na toczące się w tle postępowanie sądowe o znęcanie i trwające postępowanie rozwodowe – wskazuje adwokat.
Procedura nie taka szybka
Narzędzie to pozwala policji na skuteczną i natychmiastową izolację sprawcy (m.in. poprzez nakaz opuszczenia mieszkania), jednak Najwyższa Izba Kontroli (NIK) w swoich raportach regularnie wykazuje przewlekłość samych procedur oraz biurokrację w zespołach interdyscyplinarnych. Choć nowelizacje prawa uszczelniły system, w praktyce egzekwowanie od sprawcy obowiązkowego udziału w programach korekcyjno-edukacyjnych wciąż napotyka opór instytucjonalny.
NIK przeprowadziła kontrolę w dziewięciu powiatowych komendach policji. Dane opublikowała w zeszłym roku. Wynika nich, że choć najczęściej sprawcy przemocy domowej byli pod wpływem alkoholu. Od 45 procent do 82 proc. zbadanych niebieskich kart zakładanych było w sytuacji, w której sprawcami przemocy były osoby nietrzeźwe.
Raporty Najwyższej Izby Kontroli wskazują, że odpowiednie wdrożenie procedury pomaga chronić osoby doświadczające przemocy, choć długotrwałe procedury eksmisyjne bywają problemem. W zależności od komendy odsetek osób odizolowanych w ten sposób od swoich ofiar wyniósł od 0 do ok. 97 proc., ale aż w czterech komendach nie przekraczał 20 proc. Również stwierdzony przez NIK brak standardów postępowania w sytuacjach kryzysowych lub dobrych praktyk (np. wyposażenia samochodów policyjnych w foteliki dla dzieci, ustalenia procedur, jakie mają być stosowane w nagłych przypadkach, poza godzinami pracy urzędów) był przeszkodą w natychmiastowym zapewnieniu bezpieczeństwa ofiarom.
Nie w każdej sprawie interweniujący policjanci rozpoczynali procedurę niebieskiej karty diagnozującą sytuację. Tak się działo również w przypadku 67 proc. ośrodków pomocy społecznej. W dodatku informacje o założonych niebieskich kartach były gromadzone w wielu odrębnych bazach danych, co istotnie ograniczało ich funkcjonalność. Wciąż brakowało skutecznego narzędzia w postaci centralnego, zintegrowanego z innymi systemami, krajowego rejestru, dostępnego dla wszystkich publicznych instytucji zaangażowanych w przeciwdziałanie przemocy domowej.
Jak się dowiedzieliśmy, Ministerstwo Sprawiedliwości wraz z resortem rodziny prowadzi prace nad nowym systemem teleinformatycznym dla procedury „Niebieskie Karty” (system eNK). Celem jest umożliwienie natychmiastowej wymiany informacji pomiędzy policją, pracownikami socjalnymi, sądami, placówkami ochrony zdrowia i oświatą.






