Domagają się zmiany ustawy budżetowej na 2019 r. i dodatkowych 450 zł podwyżek dla pracowników sądów i prokuratorów oraz korzystnych rozwiązań w budżecie na przyszły rok. Chodzi o wprowadzenia nowej ustawy o pracownikach sądów i prokuratury, w tym mnożnikowego systemu wynagradzania i zabezpieczenia na to wystarczających środków. 

Czytaj: MS: Ustawa o pracownikach wymiaru sprawiedliwości jeszcze przed wyborami>>

Protesty od połowy grudnia

W połowie grudnia w wyniku oddolnej inicjatywy pracownicy sądów, podobnie jak wcześniej policjanci, postanowili w ramach protestu przechodzić masowo na zwolnienia lekarskie. Głównym ich postulatem była podwyżka wynagrodzeń. Kilka dni później dołączyli do nich pracownicy prokuratur - wysyłając premierowi czerwone kartki i wnioskując o możliwość podjęcia pracy w centrach handlowych. Akcje protestacyjne trwają do dzisiaj - m.in. akcja "antywalentynki", w ramach której do Ministerstwa Sprawiedliwości kierowane są pytania (w trybie informacji publicznej) dotyczą zarobków, nagród i podejmowanych działań. 

 


Jeszcze w grudniu 2018 r.  resort sprawiedliwości zawarł porozumienie ze związkami zawodowymi. Ustalono, że od stycznia dostaną 200 zł podwyżki (zapisano to w ustawie budżetowej na 2019 r.), a dodatkowo po 1534 zł brutto nagrody uznaniowej. NSZZ "Solidarność" do protestów podchodziła początkowo zachowawczo, apelując by poprzez takie akcje nie łamać prawa i zachęcając do dialogu. W połowie lutego - po spotkaniu związkowców z wiceministrem sprawiedliwości Michałem Wójcikiem - poinformowała jednak o planowanej manifestacji. 

NSZZ Solidarność traci cierpliwość?

Rozwiązanie według Solidarności jest ustawa o pracownikach wymiaru sprawiedliwości. Założenia do niej opracowywał zespół, powołany latem przez MS, na skutek ubiegłorocznych postulatów NSZZ Solidarność. Jeszcze w styczniu związkowcy mówili, że obawiają się jednak, czy środki na realizację tej ustawy przewidziane zostaną w budżecie na 2020 r. 

Z kolei Przewodnicząca Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ Solidarność Pracowników Sądownictwa Edyta Odyjas zapowiadała, że "jeśli nie będzie szybkiej reakcji ministerstwa, jeśli nie będzie sprawnie prowadzonych prac, to na wiosnę, a nawet wcześniej" zrobi legalną, mocną akcję protestacyjną. 

8 lutego wiceminister Wójcik spotkał się z przedstawicielami związków zawodowych Porozumienia Związków Zawodowych Wymiaru Sprawiedliwości.  Przedstawił m.in. założenia do opracowywanej ustawy - ale jak poinformowali potem związkowcy - bez konkretnych rozwiązań dotyczących sfery płac. 

Według przedstawicieli porozumienia nie przedstawiono również propozycji zwiększenia środków na wynagrodzenia w latach 2019 i 2020.

- Minister Wójcik podkreślił, iż będzie czynił starania aby w ramach projektowanego budżetu na 2020 rok środki przeznaczone na wynagrodzenia pracowników sądów i prokuratury zostały zwiększone. Jednak na obecnym etapie ministerstwo nie może podać żadnych nawet prognozowanych wyliczeń ewentualnych podwyżek bo brak jest obecnie założeń finansowych budżetu - zaznaczyli związkowcy. 

Minister zapowiedział równocześnie, że prace nad ustawą o pracownikach wymiaru sprawiedliwości zostaną przeprowadzone w jak najkrótszym możliwie czasie tak aby mogła zostać przyjęta jeszcze w obecnej kadencji sejmu. Zapowiedział też, że ma wprowadzić mnożnikowy system prac. 

Kilka dni później na  - 11 lutego na profilu społecznościowym NSZZ Solidarności dodano wydarzenie #ostatkiupremiera. Manifestacja zaplanowana została na 5 marca, ma wiązać się z przemarszem sprzed Ministerstwa Finansów pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów.

Czytaj: Wynagrodzenia pracowników sądów - projekt do końca marca >>

Apel do pracodawcy - możesz zrobić wiele dobrego

W liście otwartym do pracodawców związkowcy podkreślają, że sytuacja jest bardzo zła.

- Około 95 proc. pracowników sądów, z wyłączeniem sędziów, asesorów, referendarzy zarabia mniej niż 2 853,95 zł netto, w tym 20 proc. otrzymuje wynagrodzenie zasadnicze maksymalnie do kwoty 1 808,10 zł netto. I tak: asystenci sędziów, którzy są wykwalifikowanymi prawnikami, osiągają wynagrodzenie zasadnicze na poziomie pomiędzy 1 808,88 zł a 2 853,96 zł netto, natomiast kwoty wynagrodzenia zasadniczego 1 808,10 zł netto nie przekracza 14 proc. urzędników sądowych oraz 90 proc. innych pracowników tzw. obsługi - piszą. 

 


Apelują o umożliwienie pracownikom chętnym do wyjazdu na manifestację skorzystanie w tym dniu z urlopu wypoczynkowego przy zapewnieniu koniecznej obsady kadrowej, szczególnie do obsługi interesantów i wyznaczonych wokand, a tym którzy zostaną na swoich stanowiskach pracy, na oplakatowanie sądu i wywieszenie flag. 

- W ciągu ostatnich 4 lat z sądów odeszło już kilkadziesiąt tysięcy doświadczonych pracowników, a na ich miejsce – zwłaszcza w dużych miastach – bardzo trudno znaleźć chętnych do pracy. Te wszystkie problemy przekładają się na obciążenie pracą ponad siły, tych, którzy pozostali w sądach. Przeciążenie i frustracja wpływają bardzo niekorzystnie na warunki pracy i kondycję psychofizyczną pracowników - dodają.

MS chce ale nie może? 

Rozmówcy Prawo.pl nieoficjalnie podkreślają, że są zgrzyty na linii resort sprawiedliwości - Kancelaria Premiera. To z tego powodu - w ich ocenie - miało dojść do zamrożenia prac nad projektem ustawy o modernizacji prokuratury. Przypuszczają, że tak też mogą skończyć się prace nad ustawą o pracownikach wymiaru sprawiedliwości. 

Zgrzyty są też wśród samych związkowców. Część z nich - jak mówią nieoficjalnie rozmówcy Prawo.pl - ma żal do Solidarności, że w akcje protestacyjne włącza się i manifestację organizuje dopiero teraz.