Za kulisami Legal AI Academy. Najważniejsze pytania praktyków
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Notariusze odchodzą z zawodu

Dwa, trzy lata działalności i pożegnanie z rynkiem - w ostatnim czasie zwiększyła się liczba kancelarii notarialnych zamykanych z powodu nieopłacalności prowadzonej przez notariusza działalności. W samej Warszawie ponad 1/4 kancelarii nie zatrudnia pracowników, bo notariusza na to nie stać - pracuje sam. Władze samorządu próbują temu trendowi zapobiegać - w ich ocenie szansą byłoby nie tylko podniesienie stawki notarialnej, czy rozszerzenie kompetencji notariuszy, ale też zmiany w rozmieszczeniu kancelarii.

prawnik mlotek
Źródło: iStock

Krajowa Rada Notarialna od dłuższego czasu postuluje zmiany w zakresie kompetencji notariuszy. Podczas niedawnych obchodów 35-lecia Odrodzonego Notariatu Polskiego minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapewniał, że jego celem jest zwiększenie stawek taksy notarialnej. Poinformował również, że w najbliższym czasie zapadną decyzje dotyczące m.in. rozszerzenia kompetencji notariuszy w postępowaniu wieczystoksięgowym. „Na stole" - jak z kolei ujawnił w rozmowie z Prawo.pl Aleksander Szymański, prezes Krajowej Rady Notarialnej - są: możliwość składania przez notariuszy innych wniosków pozaaktowych, czyli takich, dzięki którym można na żądanie wykreślić np. służebność albo hipotekę, podobnie - stworzenie rejestru pełnomocnictw, ale też pomysł, by Notarialny Rejestr Testamentów stał się rejestrem publicznym, a wpisywanie do niego testamentów stało się obligatoryjne. Rozmówcy Prawo.pl są bowiem przekonani, że bez zdecydowanych kroków część z ponad 3500 kancelarii może w najbliższym czasie zniknąć z rynku.

Czytaj: Prezes KRN: Stawki za czynności notarialne na granicy opłacalności, potrzebna waloryzacja>>

Młodzi notariusze nie przetrwają?

Prezes Szymański mówi serwisowi Prawo.pl, że w ostatnim czasie w środowisku notariuszy widać zjawisko, którego wcześniej praktycznie nie było.
W ostatnim czasie zauważyliśmy kolejną tendencję, której wcześniej nie było, a mianowicie wycofywanie się notariuszy z rynku. Rośnie liczba kancelarii, które funkcjonowały 2-3 lata i zostały zlikwidowane. Krajowa Rada Notarialna próbuje temu zaradzić, m.in. rozmawiając z Ministerstwem Sprawiedliwości o konieczności waloryzacji taksy notarialnej oraz poszerzeniu kompetencji notariuszy. Jeśli zmiany nie nastąpią, może dojść do sytuacji, w której część młodych ludzi, kończąc studia prawnicze, nie będzie uznawała notariatu za atrakcyjny z punktu widzenia dalszej kariery zawodowej - mówi.

Dodaje, że notariusze, którzy teraz zaczynają swoją działalność mierzą się przede wszystkim z problemami związanymi z niezmienianymi od ponad 20 lat stawkami taksy notarialnej za wykonywane czynności, które nie odpowiadają realiom rynkowym.

 To powoduje, że 25 proc. notariuszy nie zatrudnia w kancelariach pracowników, ponieważ zwyczajnie ich na to nie stać. I nie jest to kwestia oszczędności – przy wysokich kosztach prowadzenia kancelarii i niskich, niedoszacowanych stawkach taksy notarialnej nie mogą pozwolić sobie na dodatkowe wydatki - podkreśla prezes KRN.

Zwraca też na to uwagę Tomasz Karłowski, prezes Rady Izby Notarialnej w Warszawie. Jak wskazuje, obecnie zamykanych jest więcej kancelarii notarialnych niż w latach wcześniejszych.

Problem nie dotyczy tylko młodych notariuszy, ale też tych z większym doświadczeniem. Zarówno tych, którzy są już przed emeryturą, jak też i tych w tzw. wieku średnim, którzy jeszcze długo mogliby prowadzić działalność, a niestety z powodów finansowych czy braku perspektywy stabilizacji sytuacji finansowej, w połączeniu z dużym nakładem pracy i odpowiedzialnością, decydują się odejść z zawodu - mówi. I dodaje, że notariusze na wykonywanych czynnościach zarabiają na tyle mało, że np. w coraz większej liczbie kancelarii - w Warszawie już ponad 1/4 - nie są zatrudniani pracownicy. 

- Powtórzę z całą stanowczością: przeciętna dochodowość kancelarii jest na tyle niska, że pozwala co najwyżej na utrzymanie się samego notariusza - mówi prezes Karłowski.

Czytaj też w LEX: Wpływ sztucznej inteligencji na pracę notariusza >

Czytaj: Wyższe stawki taksy notarialnej – propozycje mają być wkrótce gotowe>>

Czasochłonna praca, marna płaca

Notariusze postanowili przeanalizować, we współpracy z Instytutem Wymiaru Sprawiedliwości, czasochłonność czynności notarialnych. Badanie objęło 11 izb notarialnych, zbadano łącznie 15 402 czynności notarialne. Jak wyjaśniał podczas obchodów 35-lecia Odrodzonego Notariatu Polskiego dr Piotr Marquardt, notariusz, członek Krajowej Rady Notarialnej, analizowano wyłącznie to, ile czasu na dokonanie czynności poświęca kancelaria - niezależnie od tego, czy wykonuje ją zastępca notarialny, aplikant, notariusz czy sekretarz.

 Większość z nas notariuszy utożsamia czas czynności z tym czasem, który musi wyczekać klient, żeby otrzymać gotowy dokument. Tyle że równolegle pracuje nad tym kilka osób - jedna zajmuje się czynnościami technicznymi, inna rejestracyjnymi, inna rozmową z klientem, pobraniem dowodu tożsamości i tak dalej. My policzyliśmy sumaryczny czas pracy poświęcony na dany typ czynności, wyodrębniając trzy etapy: przygotowanie, realizację i zamknięcie. Co jest widoczne dla klienta? Tylko jeden z tych trzech etapów - realizacja - wyjaśniał notariusz.

Dane zebrane przez KRN pokazują również, że czynności uszeregowane jako najprostsze - jak poświadczenie kopii z oryginałem - zajmują łącznie prawie 40 minut. Poświadczenie podpisu - 52 minuty, testament - 1 godzina 39 minut, pełnomocnictwo - 1 godzina 47 minut, odrzucenie spadku - 1 godzina 58 minut, poświadczenie dziedziczenia - 3 godziny 48 minut, umowa spółki z kapitałem 5 tys. - 2 godziny 59 minut. Co jest najbardziej pracochłonną czynnością w notariacie? Protokół wspólnoty mieszkaniowej - ponad 7 godzin, z czego 5 godzin to czynności przygotowawcze.

- Jeżeli nie doczekamy się zmian regulacyjnych w tym zakresie, będzie to niosło za sobą nieuchronnie konsekwencje polegające na tym, że praca, która już dzisiaj wykonywana jest w dużej części poniżej kosztów wytworzenia, po prostu przestanie być wykonywana, bo nie będzie to możliwe ani fizycznie, ani ekonomicznie - podsumował dr Marquardt.

Zwraca na to uwagę też prezes Karłowski, podając konkretny przykład.

Ostatnio do mojej kancelarii przyszedł klient, który cciał poświadczyć jedną stronę dokumentu za zgodność z oryginałem - to kosztuje 6 zł plus VAT. W trakcie zapytał, czy może skorzystać z toalety. A potem skomentował, że tak naprawdę samego poświadczenia nie potrzebuje, choć je oczywiście weźmie, bo tak naprawdę chciał skorzystać z toalety, a biorąc pod uwagę koszt usługi, jest taniej niż gdyby musiał zapłacić za możliwość skorzystania z toalety w biurowcu obok. To tylko pokazuje, jak bardzo są to niskie stawki, wręcz uwłaczające, co wpływa też niesprawiedliwie i niekorzystnie na ocenę powagi dokumentu urzędowego i powagi pracy notariusza, deprecjonując bezpieczeństwo prawne - mówi prezes warszawskiej izby.

 

Jakich zmian potrzebują notariusze?

W ocenie Karłowskiego zmiany powinny pójść dwutorowo.

Z jednej strony, pomóc mogłoby rozszerzenie kompetencji, kognicji notariuszy. Widzimy doskonale, jaka jest sytuacja w sądach, jakie są opóźnienia, jak długo trzeba czekać na rozpoznanie spraw. Notariusze mają wiedzę i możliwości do tego, by przejąć od sądów część spraw, co zresztą już się sprawdziło, choćby przy notarialnym poświadczeniu nabycia spadku czy w zakresie postępowania wieczystoksięgowego. Drugim kierunkiem jest oczywiście podwyższenie i urealnienie taksy notarialnej, która nie była zmieniana od ponad 20 lat. A przez te 20 lat zmieniły się przecież warunki ekonomiczne, warunki prowadzenia kancelarii notarialnej. Wystarczy spojrzeć na wysokość minimalnego wynagrodzenia - jakie było 20 lat temu, a jakie jest teraz - podsumowuje.

Pytany o kompetencje, dodaje, że naturalnym obszarem, którym mógłby się zająć notariusz, są też kwestie związane ze zniesieniem współwłasności i z podziałem majątku. - To są sprawy, które trwają w sądach wiele lat.. Wprowadzenie obligatoryjnej próby rozstrzygnięcia tej sprawy przed notariuszem mogłoby rozwiązać przynajmniej część zatorów w sądach. I jeszcze raz powtórzę: notariusze sprawdzili się przy aktach poświadczenia dziedziczenia - w tej chwili sporządzamy ich rocznie więcej, niż sąd orzeczeń o stwierdzeniu nabycia spadku. Kolejnym takim obszarem jest oczywiście regulacja stosunków majątkowych pomiędzy partnerami, w związku z ustawą o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu - podsumowuje.

I dodaje, że notariat przygotowany jest także do innych czynności powierzanych zawodowi w krajach europejskich, jak nakazy zapłaty, rozwody czy środki wspieranego podejmowania decyzji. 

Także dr hab. Piotr Rylski, prof. UW, dyrektor Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości (IWS), podczas debaty zorganizowanej w trakcie obchodów święta notariuszy podkreślał, że jest mnóstwo obszarów, w których notariat, jego kompetencje, wiedza i doświadczenie w pełni mogą pomóc sądom. - Systemy innych państw europejskich przewidują szereg kompetencji notariusza, które z powodzeniem mogłyby być również rozważone w polskim systemie prawnym. Czyli wykorzystanie notariusza tam, gdzie nie ma sporu. Notariusz jest często pierwszą linią, pierwszym kontaktem obywatela z wymiarem sprawiedliwości. Myślę tutaj chociażby o dokonywaniu czynności w sprawach działowych, odbieraniu oświadczeń od stron postępowań. To jest dobrze znane w prawie francuskim - takie działanie notariuszy jako komisarzy sądowych, czyli na zlecenie sądu, np. w sprawach spadkowych - mówił. W jego ocenie notariusz sprawdziłby się też w roli mediatora.

- Uważam, że notariusz, który jest wykształconym prawnikiem, który ma ogląd prawny sytuacji danej rodziny, kontrahentów, stron, które przychodzą do niego załatwić określoną sprawę czy poradzić się, byłby też świetnym pierwszym mediatorem, gdy te strony się spotykają. Dzięki niemu spór albo by nie powstał, albo zostałby załatwiony na tym wstępnym etapie, bez angażowania sądu  - podsumował.

 

Czas na debatę o rozmieszczeniu kancelarii i dojściu do zawodu?

Prezes Szymański, pytany o to, jak przyciągnąć młodych prawników do zawodu notariusza, wskazuje na jeszcze jedną kwestię – sposób rozmieszczania kancelarii notarialnych, który – według niego – wymaga redefinicji.

Obecnie to notariusz sam wskazuje siedzibę kancelarii notarialnej, a rada właściwej izby notarialnej udziela zgody na proponowaną lokalizację. W efekcie w miastach powiatowych, liczących ok. 20 000 mieszkańców, może działać nawet kilkanaście kancelarii notarialnych, zaś w mniejszych ośrodkach, z pozoru mniej atrakcyjnych, dostęp do notariusza może być utrudniony z uwagi na fakt, że niewielu notariuszy decyduje się na prowadzenie tam kancelarii. Konieczne jest więc znalezienie kompromisu pomiędzy zapewnieniem obywatelom dostępu do notariatu a stworzeniem notariuszom możliwości utrzymania kancelarii – podsumowuje.

Także prezes Karłowski uważa, że warto byłoby się zastanowić np. nad kwestią kancelarii i liczby notariuszy na rynku. - Minęło 35 lat od wejścia w życie przepisów prawa o notariacie. Zupełnie inna sytuacja była 35 lat temu, inna jest teraz. Kancelarii jest bardzo dużo. Jak ja przychodziłem do zawodu, to w Warszawie było ok. 300 notariuszy, teraz jest ich 760. Nie ma tyle pracy dla notariuszy, by wszyscy oni mogli utrzymać swoje kancelarie. Być może to jest też czas, by zastanowić się nad zmianą choćby modelu wejścia do zawodu. I nie chodzi o ograniczanie dostępu do zawodu, bo naprawdę nie mamy takich intencji, ale o dostosowanie się do sytuacji na rynku - mówi.

Wyjaśnia, że w części krajów jest tak, że określana jest liczba notariuszy, nowi mogą zostać powołani w sytuacji, gdy miejsce się zwalnia, np. gdy zamknięta zostaje jakaś kancelaria.

 Być może też należałoby dać notariuszom możliwość powrotu na stanowisko zastępcy notariusza, z uwagi na różne sytuacje życiowe, osobiste, a także predyspozycje. Mamy świetnych prawników, którzy niekoniecznie dobrze sprawdzają się w prowadzeniu własnej działalności gospodarczej, która towarzyszy temu zawodowi - w mojej ocenie powinniśmy być w tym zakresie bardziej elastyczni. I oczywiście to nie są proste rzeczy do przeprowadzenia, budzą sporo emocji, ale bez zmian jest ryzyko, że podobnie jak u komorników, zaczną tworzyć się białe plamy, jeśli chodzi o dostęp do kancelarii notarialnych na mapie Polski - wskazuje.

W dużych miastach z kolei problemem będzie dostęp do nierentownych czynności notarialnych, z których notariusz nie jest w stanie się utrzymać, a nie każdą kancelarię notarialną stać, aby do takich dokładać - podsumowuje prezes Karłowski.

 

Polecamy książki prawnicze