Jolanta Ojczyk: Na Ukrainie toczy się wojna, rozmawiamy w Warszawie podczas Legal Hackathon. Jak wojna wpłynęła na pani życie, także zawodowe?

Regina Bondarenko: Mieszkam w Kijowie, jak lubimy mówić, "stolicy wielkich ludzi". Wojna zmieniła wszystko. Przede wszystkim nie można niczego zaplanować, nawet mojego przyjazdu do Warszawy. We wtorek, 1 czerwca, miałam wyjść z domu na pociąg o 21:35, ale o 21:10 włączono alarm lotniczy. W ciągu 10 minut musiałam zdecydować, czy zostaję i odwołuję podróż, czy ryzykuję i idę przez most na dworzec. Jestem w Warszawie i jak widać podjęłam dobrą decyzję, ale 4 maja ludzie w Dnieprze nie mieli tyle szczęścia.

 

 

Wojna zmienia też priorytety. O ile przed wojną pracowałem nad większą liczbą projektów komercyjnych, to teraz robimy dużo projektów społecznych. Przed wojną Kyiv Legal Hacker (społeczność prawników i programistów działająca na rzecz poprawy dostępu do wymiaru sprawiedliwości) planował różne wydarzenia, teraz ukierunkowane na pomoc prawną dla Ukraińców., np. przygotowujemy przewodniki dla ukraińskich prawników i spotkanie Legal Tech dla startupów, które chcą pomóc Ukraińcom w innych krajach. Prawnicy z UE pomagają nam stworzyć bazę z informacjami, ukraiński prawnik zapewnia wsparcie. Ogromna zmiana zaszła też w planowaniu projektów - naprawdę zacząłem brać pod uwagę śmierć moją lub członka zespołu jako ryzyko dla projektu. Nawet, jeśli jesteśmy w jednym mieście. Na przykład jeden z członków mojego zespołu mieszkał 7 km od celu ostatniej rakiety, inny widział ją z okna. Dlatego wszyscy wiemy wszystko o naszej pracy, aby mieć możliwość wzajemnego zastępowania się.

Sprawdź też: Narzędzia marketingu prawnika w internecie - jak dać się zauważyć? >>>

 

Jest pani szefową Pravoman, czyli czego?

Pravoman to platforma, która pomaga zautomatyzować pomoc prawną z pomocą chatbota.  Pravoman analizuje pytania, udziela odpowiedzi na wielu platformach (Telegram, Viber, Facebook, iOS, Android Apps oraz czat na stronie internetowej), umawia konsultacje, generuje ok. 40  dokumentów, np. wniosek o wybór grupy podatkowej, umowę najmu, kupno-sprzedaż, automatyzuje wysyłanie zapytań do różnych systemów  (baza danych, rejestrów, itp.) pobiera dane z oficjalnych rejestrów Open Data. Jednak wszystko zaczęło się od chatbota Pravomen. Tworząc go, zrozumieliśmy, że może być wykorzystany szerzej. Liczę, że w przyszłości  wszystkie służby publiczne zajmujące się prawem będą mogły oferować taką cyfrową pomoc dla obywateli.

Sprawdź też: Gruza Ewa "Psychologia sądowa dla prawników" >

Jak wojna wpłynęła na LegalTech?

Wojna ponownie pokazała, jak ważny jest LegalTech, ale też wykreowała nowy trend. Technologia, w tym prawnicza, pomaga  zbierać i systematyzować informacje, ale też zapewnia, bezpośrednie wsparcie prawne. Produkty Legal Tech, takie jak OpenDatabot (monitorowanie danych urzędowych), Taxer (usługa do zarządzania podatkami i raportami), Pravoman (cyfrowa pomoc prawna dla ludności i małych firm), Bot&Partners (automatyzacja przepływu dokumentów dla kancelarii prawnych) stały się ogromnym wsparciem dla Ukraińców. Choć za kilka miesięcy zapewne w centrum zainteresowania Legaltech znowu będzie biznes, bo też będzie potrzebował pomocy.

Co robią aplikacje, o których pani wspomniała?

OpenDatabot - przechowuje kopie oficjalnych danych, aby pomóc ludziom w zdobyciu dowodów w przypadku, gdy w wyniku wojny rejestry otwartych danych uległy zniszczeniu, pomaga w identyfikacji firm o rosyjskich korzeniach, w odbudowie rejestru notariuszy, którzy są aktywni i pozostają na Ukrainie. Taxer udziela pomocy w kwestiach podatkowych związanych z wojną i wojennymi preferencjami podatkowymi. Bot&Partners pomaga wolontariuszom zautomatyzować ich dokumenty, zarządzać aktywnością i skupić się na pracy, a nie na papierach. O Pravoman już mówiłam, ale teraz zapewnia on też bezpłatną pomoc prawną dla uchodźców. Przede wszystkim największe znaczenie ma aplikacja, której wcześniej nie wymieniłam. Jest nią Diia, która stała się głównym kanałem łączności między obywatelami a państwem.

Sprawdź też: Wizerunek kancelarii prawnej - jak mu pomóc? >>>

Podczas otwarcia Legal Hackathon występowała Anastasiia Kucheriava z Diia.Biznes i Ministerstwa Transformacji Cyfrowej Ukrainy, która tłumaczyła między innymi jak ważna jest aplikacja Diia. Czym ona jest?

Diia jest jednym z najbardziej udanych rozwiązań LegalTech. Uruchomiona w 2020 r. aplikacja umożliwia obywatelom Ukrainy korzystanie z dokumentów cyfrowych w smartfonach do celów identyfikacji. Zastępuje więc tradycyjne dokumenty. Ponadto portal Diia umożliwia dostęp do ponad 50 usług rządowych. W praktyce Diia udostępnia dokumenty identyfikacyjne, które w przypadku zbombardowania, spalenia domu, mogą się okazać jedynymi. Diia umożliwia też ubieganie się o wsparcie finansowe, zarejestrowanie się jako uchodźca wewnętrzny, zgłoszenie zniszczenia mienia w wyniku wojny, ale także oglądanie telewizji i słuchanie radia. Ta ostatnia funkcjonalność jest ważna zwłaszcza dla osób w okupowanej części Ukrainy. Ponadto Ministerstwo Transformacji Cyfrowej dodaje coraz nowe funkcje.

Czy dostrzega pani w ukraińskim LegalTech coś, czego nie ma w Polsce i odwrotnie?

Nie jestem w stanie obiektywnie odpowiedzieć na to pytanie, bo nie mam pełnej wiedzy o polskich technologiach prawnych. Na Ukrainie jednak mamy otwarty dostęp do wielu rejestrów, co pozwala oferować rozwiązania umożliwiające weryfikację danych i kontrahentów, np. ClarityProject (analiza kontrahentów na podstawie rejestrów i historii przetargów), Youcontrol (budowanie sieci powiązań majątkowych, rejestracja, zmiana danych w rejestrach i tworzenie prognoz na temat firmy, przedsiębiorcy, konsumenta), projekt OpenDatabot "Babusiy" pomaga analizować orzeczenia sądowe, sprawdzać  nasze sprawy podatkowe, ale też mandaty, sprawy sądowe i majątkowe.

 

 

W Polsce zaś dostrzegam trend w zakresie ochrony danych osobowych, generowania dokumentów, wspomagania w procesie zarządzania. W moim odczuciu ukraińskie produkty próbują zastąpić prawnika, są skierowane do klienta (model B2C), a w Polsce technologia pomaga prawnikowi (model B2B). Myślę, że to wynika z zamożności społeczeństwa i kosztów dostępu do prawnika. Ukraińcy mają tendencję do rozwiązywania problemów prawnych bez prawnika, w Polsce może być odwrotnie.

Polacy też niechętnie korzystają z pomocy prawnika, często zgłaszają się do niego za późno. Uczestniczyła pani w LH2022, widziała polskich młodych prawników, programistów. Jakie są różnice między nimi a kolegami z Ukrainy?

Nawet jeśli rynek ukraiński ma podobne problemy jak polski, to sposób, w jaki ukraińscy i polscy innowatorzy myślą o rozwiązaniach, jest zupełnie inny. Na Ukrainie częściej wprowadzamy na rynek własny produkt i staramy się, aby był lepszy od konkurencji. Polacy szukają rozwiązań opartych na dodatkach, dlatego wiele zespołów podczas LH2022 opracowywało pomysły oparte na wtyczkach. To spostrzeżenie sprawiło jednak, że inaczej myślę o własnym biznesie. Łatwiej jest nawiązać kontakt z klientem, który już korzysta z jakiegoś produktu, skraca to drogę do niego. Zresztą dlatego Ukraina kocha chatboty.

Widzę też inne różnice. Przez 5 lat na Kyiv Legal Hackers Hackathons nie mieliśmy żadnego rozwiązania związanego z pocztą elektroniczną. Podobnie jest na Ukrainie, gdzie prawie w ogóle nie używamy poczty elektronicznej w życiu codziennym. Jak widać przy tworzeniu produktów LegalTech znaczenie mają różnice w mentalności. Dlatego bardzo dobrze, że społeczności prawnicze zaczynają wymieniać się doświadczeniami, bo w ten sposób łatwiej będzie umiędzynarodawiać nasze pomysły.

 

Wojciech Rafał Wiewiórowski, Grzegorz Wierczyński

Sprawdź  

Jak podobał się pani nasz Legal Hackathon?

Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam być i mentorem, i prelegentem. Cieszę się, że mogłam zobaczyć ukraińskich uczestników, a także jak Polacy i Ukraińcy współpracują dla idei. Uczestnicy byli bardzo dobrze przygotowani, a organizatorzy stworzyli im wspaniałe warunki do pracy. Nie ukrywam, że cieszę się ze zwycięstwa ukraińskiej drużyny internetowej #WeAreUkrainians. Mimo trudności technicznych, nalotów, a nawet porannego ataku rakietowego na Kijów, zespołowi udało się znaleźć bardzo praktyczny i ważny problem do rozwiązania. Chodzi o uzyskanie zaświadczeń o wystąpieniu siły wyższej. Obecnie na Ukrainie jest nią wojna, ale siła wyższa to też burza, powódź, Covid. Potwierdzanie faktu, który jest już wszystkim znany, to dla biznesu biurokratyczna droga przez mękę, i to nie tylko na Ukrainie. Mam nadzieję, że nasze państwo również wesprze tę inicjatywę i już wkrótce firmy z Ukrainy, a także nasi importerzy, będą mogli otrzymywać takie certyfikaty za pośrednictwem systemu E-certyfikat.

Jak pani ocenia inne pomysły?

Wszystkie pomysły były bardzo praktyczne, podoba mi się to, że nikt nie pracował nad "pomysłami-potworami", które będą kosztowały milion dolarów. Wszyscy uczestnicy myśleli pragmatycznie, starali się rozwiązywać konkretne problemy i naprawdę tworzyli startup, a nie tylko pomysł. Już po rozdaniu nagród dowiedziałam się,  że każdy zespół kontynuuje pracę po Hackathonie. Na Ukrainie mamy wiele startupów, które próbują rozwiązywać podobne problemy. Na przykład, istnieje aplikacja "Засідання" (Sesja sądowa), która pomaga zarządzać wszystkimi sprawami sądowymi, powiadamia o zmianach w sesjach, sprawach itp. Mamy też Axdraft, który pomaga skonstruować umowę i przeanalizować partnerów (podsumowanie, zmiany i triki), Legal design, który tworzy projekty i upraszcza dokumenty prawne (faktury, umowy itp.).

Jury podkreśliło w tym roku, że Legal Hackaton jest ważny, bo bez tego konkursu świat polskiego  LegalTech byłby gorszy. Czy LegalTech jest ważny, jaką rolę odgrywają technologie prawne w gospodarce i polityce?

Dla mnie technologie prawne odgrywają trzy ważne role. Po pierwsze pozwalają poznać prawo. Wszyscy wiemy, że nieznajomość prawa szkodzi, ale tak nie musi być. Państwo z jednej strony gwarantuje nam bezpieczeństwo, z drugiej egzekwuje przestrzeganie przepisów. Jednocześnie jednak reguły są tak złożone i zależne od warunków, że zrozumienie ich to ogromne wyzwanie.  Wygląda to jak gra w życie, której zasad nie znamy.  LegalTech pomaga poznać te zasady, pomaga więc wygrać. Muszę tu podkreślić, że podziwiam sposób, w jaki ukraińskie Ministerstwo Cyfryzacji przeprojektowuje usługi publiczne, aby korzystanie z nich było bezbolesne dla użytkowników. 

Po drugie technologie umożliwiają rozwój społeczności obywatelskiej. Jednym, góra dwoma kliknięciami, można wysłać apel dotyczący wszystkiego, co nas interesuje. To sprawia, że udział obywateli w życiu publicznym jest coraz większy. Technologia pomaga także w kontrolowaniu władzy. Otwarte rejestry, bazy z orzeczeniami sądowymi, przetargami, budżetami lokalne są jawne, dzięki temu też bardziej przejrzysta.

Po trzecie technologia ułatwia przyjazną globalizację, kupno kolekcjonerskiego auta za granicą, założenie firmy poza własnym krajem. Możliwości już istnieją, ale największym wyzwaniem jest zmiana przepisów. Jeśli to się uda, to LegalTech pomoże dostosować się do każdego kraju. Widać to już na przykładzie uchodźców z Ukrainy