Kontakty z dzieckiem to nie tylko prawo, ale i obowiązek
Z mamą czy z tatą - konflikt okołorozwodowy odbija się negatywnie na kontaktach rodziców z dzieckiem. Nie chodzi przy tym jedynie o utrudnianie kontaktów przez pierwszoplanowego rodzica - co zresztą MS zamierza uregulować, ale też unikanie kontaktów przez drugiego rodzica. Sądy niejednokrotnie rozpoznają więc sprawy, których celem jest uregulowanie kontaktów, tak by istniał harmonogram spotkań dziecka z tatą lub mamą. Tu mogłoby jednak pomóc ugodowe rozwiązanie sporu.

Kwestia penalizacji utrudniania kontaktów z dzieckiem budzi od dawna ogromne emocje. W 2026 r. temat ponownie wrócił, a to za sprawą projektu poselskiego Konfederacji. Zakłada on karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku za „uporczywe uchylanie się od wykonania" orzeczonych przez sąd albo ustalonych w ugodzie sądowej lub zawartej przed mediatorem kontaktów. Przewiduje również zabezpieczenie w postaci terapii dla rodzica, który je utrudnia. Nad problemem pracuje też Ministerstwo Sprawiedliwości. Prawnicy podkreślają jednak, że równie istotnym problemem jest nierealizowanie, unikanie kontaktów przez drugiego rodzica.
Rodzic sprawujący pieczę nad dzieckiem chce, by kontakty były uregulowane, by ustabilizować sytuację, by było jasne, kiedy może liczyć na pomoc drugiego rodzica, a dziecko nie czekało co weekend na kontakt, który nie następuje i nie doznawało tym samym zawodu - wyjaśnia sędzia Anna Begier z Sądu Rejonowego we Wrześni, Przewodnicząca Zespołu ds. Prawa Cywilnego „Iustitii".
- Wydaje się, że wzrost liczby takich spraw wynika z przemiany pokoleniowej. Trzydziestolatkowie chcą mieć równoważne obowiązki wobec dziecka i zanikają stereotypy związane z rolą rodzica danej płci. Kontakty, oprócz zaspokojenia potrzeb dziecka, stanowią pewne odciążenie rodzica pierwszoplanowego - wskazuje sędzia Begier.
Przykład z życia. Hanna i Marian są rodzicami nastoletniej Ani, która jest dzieckiem niepełnosprawnym. Marian po rozwodzie związał się z inną kobietą i wspólnie zamieszkali w innym województwie. Marian widuje się z córką sporadycznie, czasami wbrew deklaracjom nie przyjeżdża na umówione spotkania. Zasłania się pracą i problemami zdrowotnymi swojej partnerki. Tymczasem to na Hannie spoczywa ciężar zajmowania się opieką nad chorym dzieckiem. Hanna chciałaby, aby jej były mąż aktywnie uczestniczył w życiu córki. Marian tłumaczy byłej żonie, że ma dużo pracy, a jego partnerka jest chora i potrzebuje pomocy. Hanna może w tej sytuacji zainicjować postępowanie o uregulowanie kontaktów córki z Marianem, aby w większym stopniu niż obecnie zajmował się dzieckiem.
Czytaj: Za utrudnienie kontaktów z dzieckiem - terapia i nawet rok więzienia>>
Jakie są skutki nierealizowania kontaktów?
Samo nierealizowanie kontaktów z dzieckiem nie prowadzi automatycznie do ograniczenia władzy rodzicielskiej. W polskim prawie rodzinnym kontakty z dzieckiem stanowią bowiem instytucję odrębną od władzy rodzicielskiej. Oznacza to, że nawet ograniczenie czy pozbawienie władzy rodzicielskiej nie przesądza automatycznie o zakazie kontaktów, a z drugiej strony nierealizowanie kontaktów samo w sobie nie stanowi jeszcze podstawy ingerencji w zakres tej władzy - wskazuje radca prawny dr Katarzyna Kamińska z Uniwersytetu Śląskiego.
Jak zauważa dr Kamińska, w pierwszej kolejności brak realizacji kontaktów może uzasadniać zmianę rozstrzygnięcia dotyczącego kontaktów z dzieckiem. - Zgodnie z art. 113[5] k.r.o. sąd opiekuńczy może zmienić wcześniejsze orzeczenie w tym zakresie, jeżeli wymaga tego dobro dziecka. W praktyce może to dotyczyć zarówno zmiany częstotliwości kontaktów, jak i sposobu ich wykonywania - zauważa dr Kamińska. W ocenie mec. Kamińskiej nie można jednak wykluczyć sytuacji, w której długotrwałe unikanie kontaktów lub sporadyczne spotkania z dzieckiem będą świadczyć o faktycznym braku zainteresowania jego sprawami.
Jeżeli taka postawa przekłada się na niewykonywanie obowiązków rodzicielskich lub brak udziału w wychowaniu dziecka, sąd opiekuńczy może rozważyć ingerencję w sposób wykonywania władzy rodzicielskiej. Podstawę prawną takiego działania stanowi art. 106 k.r.o., który pozwala na zmianę wcześniejszego rozstrzygnięcia dotyczącego władzy rodzicielskiej, jeżeli wymaga tego dobro dziecka. W orzecznictwie wskazuje się również, że utrudnianie lub uniemożliwianie utrzymywania właściwego kontaktu między rodzicem a dzieckiem może stanowić okoliczność uzasadniającą zmianę rozstrzygnięcia dotyczącego wykonywania władzy rodzicielskiej (zob. post. SN z 30.8.1977 r., III CRN 204/77, LEX nr 7986). Choć w tym orzeczeniu sąd koncentrował się na sytuacji, w której jeden rodzic działa na szkodę kontaktów drugiego, można je rozumieć szerzej jako ilustrację zasady, że sposób realizowania kontaktów, całokształt relacji rodzica z dzieckiem oraz jego faktyczne zaangażowanie w wychowanie mają istotne znaczenie dla oceny prawidłowego wykonywania władzy rodzicielskiej - zauważa dr Kamińska.
Dodaje, że w konsekwencji, nawet gdy rodzic sam nie utrzymuje kontaktów lub robi to sporadycznie, może to w skrajnych przypadkach zostać uznane za brak faktycznego zainteresowania sprawami dziecka, co sąd bierze pod uwagę przy ocenie wykonywania obowiązków rodzicielskich.
Ostateczna decyzja należy jednak zawsze do sądu, który dokonuje kompleksowej analizy dobra dziecka w świetle wszystkich okoliczności sprawy, w tym dotychczasowych relacji rodzica z dzieckiem oraz wpływu jego postawy na rozwój i bezpieczeństwo małoletniego - akcentuje dr Kamińska.
Czytaj: Za utrudnianie kontaktów z dzieckiem do aresztu?>>
Nie tylko prawo, ale i obowiązek
Dr Aleksandra Kluczewska, adwokat prowadząca Kancelarię Adwokacką w Krakowie i w Olkuszu, zwraca uwagę na kolejną kwestię.
Zgodnie z art. 113 k.r.o. rodzice sprawujący władzę rodzicielską mają prawo i obowiązek osobistej styczności z dzieckiem. Naturalnie jego zastosowanie w praktyce najczęściej będzie dotyczyć tego rodzica, który na co dzień nie sprawuje pieczy nad dzieckiem. O ile prawo do kontaktów nie pozostawia zbyt wielu wątpliwości (kwestia ta najczęściej dotyczy częstotliwości tych kontaktów, ich formy), to już rozważyć należy, czy ten obowiązek osobistej styczności z dzieckiem należy rozumieć dosłownie. W moim przekonaniu tak właśnie powinno być, gdyż brak realizowania kontaktów przez jednego z rodziców po pierwsze - może generować koszty po stronie drugiego rodzica, po drugie - znacznie osłabia relację dziecka z rodzicem - podkreśla.
I zaznacza, że w polskim systemie prawnym jest możliwość „przymuszenia" rodzica do wykonywania tych kontaktów poprzez instytucję wskazaną w przepisach. Chodzi o art. 598[15] k.p.c., z którego wynika zagrożenie grzywną niesumiennemu rodzicowi za każdy niewykonany kontakt z dzieckiem. Chodzi o art. 598[15], art. 598[16] i art. 598[22] kodeksu postępowania cywilnego, zgodnie z którymi jeśli osoba, pod której pieczą dziecko pozostaje, nie wykonuje albo niewłaściwie wykonuje obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów, sąd opiekuńczy, uwzględniając jej sytuację majątkową, może zagrozić jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem. Jest to określona kwota za każdy kontakt. Problem tkwi jednak w tym, że rodzice, nawet jeśli muszą zapłacić, to i tak z uregulowania kontaktów się nie wywiązują. Sędziowie, ale też pełnomocnicy, podkreślają, że powyższe przepisy są więc w praktyce często nieskuteczne.
Prawnicy wskazują, że najlepiej jednak zakres kontaktów regulować ugodowo - oboje rodzice powinni mieć świadomość, że ich aktywny udział w życiu dziecka jest ważny. Warto więc przed zainicjowaniem sprawy w sądzie skorzystać z polubownych form rozwiązywania konfliktów. Dr Paweł Czarnecki, kurator społeczny przy SR dla Krakowa-Krowodrzy w Krakowie, mówi:
Niezależnie od walki o władzę rodzicielską, zmuszanie rodziców do kontaktów z dziećmi nigdy nie wychodzi na dobre.





