Nowość dla adwokatów Cyfrowa Kancelaria Aplikacja do zarządzania kancelarią od Naczelnej Rady Adwokackiej  i Wolters Kluwer
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Prezes TK nie może korzystać z paraliżu, który stworzył z prezydentem RP

Kompetencja prezesa Trybunału Konstytucyjnego do organizowania pracy Trybunału nie jest kompetencją do wyłączenia działania TK. Nikt, a w szczególności piastun najwyższego urzędu publicznego, nie może czerpać korzyści z własnego bezprawia - pisze prof. Michał Romanowski, adwokat w Romanowski i Wspólnicy. I dodaje, że kompetencja prezesa do zwołania Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK nie jest kompetencją do jego niezwoływania.

michal romanowski

Historia polskiego TK od 2015 r. jest burzliwa. Podstawowym scenariuszem jest zwołanie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK (ZO), które składa się z sędziów TK. Prawo to kontekst. W nim należy poszukiwać przyczyny determinacji p.o. prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, wspieranego przez prezydenta RP Karola Nawrockiego, w niedopuszczaniu do orzekania 5 sędziów TK wybranych przez obecną większość parlamentarną. Kontekst ten wiąże się z instrumentalnym wykorzystaniem koncepcji monopolu TK na obalanie domniemania konstytucyjności ustaw. Pozwala ona na faktyczną zmianę Konstytucji bez jej zmiany. Wystarczy współdziałanie Prezydenta RP z Trybunałem Konstytucyjnym. Nieobalalne w praktyce domniemanie konstytucyjności ustaw prowadzi do zahibernowania Konstytucji do czasu zmian politycznych. Państwo konstytucyjne wpada w stan śpiączki konstytucyjnej.

Czytaj: Prof. Romanowski: Prezydent nie może dopisać sobie prawa weta>>

 10 sędziów, w tym jeden z najdłuższym stażem, rozwiąże sytuację w TK?>>

Śpiączka konstytucyjna

Jedynym instrumentem ochrony obywateli jest wówczas epizodyczna (rozproszona) kontrola konstytucyjna sprawowana przez SN i inne sądy. Ma ona jednak ograniczenia: pozwala na pominięcie niekonstytucyjnego przepisu tylko w konkretnej sprawie, podczas gdy bezprawny przepis pozostaje w systemie. Sędziowie stosujący tę kontrolę przypominają bohaterów filmu „Przebudzenia” („Awakenings”, 1990) z Robertem De Niro i Robinem Williamsem. Są jak promienie słońca próbujące przebić się przez zachmurzone niebo. Idea rządów prawa wyklucza jednak krótkotrwałe przebudzenie. Prawo czasami drzemie, ale nigdy nie umiera.

Intencjonalny paraliż organów instytucji to paraliż instytucji

Instytucje działają przez swoje organy. Mechanizm ten wyraża art. 38 Kodeksu cywilnego. Osoba prawna, która nie może działać z powodu braku działania organu, trafia pod pieczę kuratora (art. 42 k.c.). Kurator ma przywrócić działanie jej organów, bo osoba prawna rodzi się, aby żyć, a nie wegetować. Jeżeli to się nie uda, osoba prawna jest kierowana do likwidacji (art. 42(1) k.c.). TK nie można postawić w stan likwidacji.

Powszechną w prawie korporacyjnym metodą obrony funkcji piastunów organów jest blokada zwołania organów zdolnych do ich wymiany. Ostatnim głośnym przypadkiem była sytuacja w PKOl. Analogiczną sytuację obserwujemy w TK. Prezydent RP nie organizuje ceremoniału ślubowania sędziów TK, co p.o. prezesa TK wykorzystuje jako pretekst. Celem jest niedopuszczenie do ukształtowania się w TK większości sędziów, którzy mogą doprowadzić do uchylenia immunitetu sędziego TK B. Święczkowskiego, usunięcia go z urzędu, wyeliminowania z obrotu ustaw blokujących przywrócenie praworządności oraz ograniczenia Prezydenta w arbitralnym blokowaniu ustaw.

Stawka polityczna jest najwyższa. Problem dotyczy jednak fundamentalnego pytania ustrojowego: czy prezes TK, we współdziałaniu z Prezydentem RP, może zgodnie z Konstytucją przez niewykonywanie kompetencji organizacyjnych sparaliżować Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK?

Czytaj: Ośmiu nowych sędziów TK zapowiada działania w celu przywrócenia funkcjonowania TK>>

Samozwołanie Zgromadzenia Ogólnego

Punktem wyjścia nie jest analiza, kiedy wiceprezes TK lub sędzia najstarszy stażem mogą zwołać ZO w zastępstwie prezesa TK, lecz pytanie o dopuszczalność „samozwołania ZO”, gdy zwołanie blokuje osoba, której ustawa przyznaje taką kompetencję organizacyjną. Prawo spółek taką możliwość, w różnych modelach, dopuszcza wprost, ale argument ten ma charakter wyłącznie pomocniczy.

W odniesieniu do TK konieczne jest odtworzenie normy kompetencyjnej do samozwołania ZO z zasad konstytucyjnych: Rzeczypospolitej jako dobra wspólnego (art. 1), demokratycznego państwa prawnego (art. 2), legalizmu praworządnościowego, a nie ustaworządnościowego (art. 7), Konstytucji jako najwyższego prawa stosowanego bezpośrednio (art. 8), podziału i równowagi władz (art. 10), odrębności i niezależności sądów i trybunałów (art. 173), kompetencji kontrolnych TK (art. 188), kształtowania składu TK (art. 194) oraz niezawisłości sędziów TK (art. 195).

Zasady te należy odczytywać w kontekście Preambuły Konstytucji. Wynika z nich, że Konstytucja ustanowiła TK, aby kontrolował, czy władze publiczne działają dla dobra wspólnego z poszanowaniem wolności i praw jednostek. Normy powierzające prezesowi TK funkcje organizacyjne muszą być więc wykładane na rzecz sprawności i rzetelności TK, a przeciw jego blokowaniu. W tym duchu TK w sprawach K 47/15 i K 39/16 oceniał regulacje prowadzące do jego dysfunkcjonalności.

Pozwala to sformułować zasadę: kompetencje w zakresie organizacji funkcjonowania TK wymagają wykładni na rzecz bezwzględnej ochrony rzeczywistej zdolności TK do wykonywania powierzonych mu kompetencji w sferze orzeczniczej i stosunków wewnętrznych.

Zgromadzenie Ogólne TK istnieje z mocy prawa

Do relacji między prezesem TK i TK nie ma zastosowania filozoficzna koncepcja emanacjonizmu, zgodnie z którą rzeczywistość wyłania się z najwyższej zasady, a każdy kolejny stopień emanacji jest mniej doskonały od źródła. Jeżeli jednak miałaby zastosowanie, to w relacji TK → prezes TK, a nie odwrotnie.

Art. 188 Konstytucji powierza kompetencję do orzekania TK, zaś prezesowi TK ustawa powierza organizowanie jego działalności. Relacja wygląda zatem tak:

Konstytucja → TK → jego funkcje konstytucyjne → organizacja działalności → kompetencje organizacyjne prezesa TK.

Nie odwrotnie. Kompetencja organizacyjna prezesa TK ma charakter służebny wobec działalności TK.

Emanacjonizm nie wyjaśnia też znaczenia ślubowania sędziów TK wobec Prezydenta RP. Prezydent nie jest słońcem, a powołani przez Sejm sędziowie TK nie są światłem od niego odbitym. Sędziami TK stają się z chwilą wyboru przez Sejm (art. 194 ust. 1 Konstytucji), a nie z chwilą złożenia ślubowania w obecności Prezydenta RP. Najwyższą zasadą są rządy prawa, a TK jest hamulcem dla władzy wykonawczej i ustawodawczej, gdy którakolwiek próbuje wyłączyć ich światło.

 

Kompetencja prezesa TK do zwołania ZO nie jest kompetencją do jego niezwołania

Rzeczywistości nie należy mylić z normalnością. Zdarza się, że osoba posiadająca kompetencję do uruchomienia procedury świadomie jej nie wykonuje, przedkładając osobisty interes nad prawo. Pogląd, że nie można temu przeciwdziałać, przekształca ustawową lub statutową kompetencję organizacyjną w osobiste prawo piastuna organu do paraliżu instytucji. Oznaczałoby to kapitulację prawa jako nośnika wartości i strażnika słuszności.

Prawo musi przewidywać środek zaradczy, który można odkryć w jego ogólnych zasadach. Ustawy się pisze, a prawo odkrywa. Nie chodzi o przejęcie kompetencji prezesa TK, które pozostają bez zmian. Zasada legalizmu chroni praworządność, a nie ustaworządność wykorzystywaną do paraliżowania rządów prawa.

Nadrzędność Konstytucji oznacza, że przepisy o organizacji TK należy interpretować w sposób zapewniający efektywność funkcji TK i jego ZO, a nie ich unicestwienie. Chodzi o incydentalne uruchomienie zdolności ZO do działania, gdy kompetencja służąca jego zwołaniu zostaje wykorzystana do jego zablokowania.

Test dopuszczalności samozwołania ZO

Art. 7 Konstytucji działa w obie strony. Chroni działania ZO i chroni kompetencje organizacyjne prezesa TK w granicach prawa. Wszak kawa nie wyklucza herbaty. Granicą prawa jest zasada, że nikt nie może korzystać z paraliżu, który sam stworzył. Stąd celowe jest stworzenie testu dopuszczalności samozwołania ZO.

Po pierwsze, ultima ratio (najwyższa konieczność) – brak działania ZO musi prowadzić do rzeczywistego zakłócenia wykonywania jego funkcji lub konstytucyjnych funkcji TK.

Po drugie, pierwszeństwo kompetencji prezesa TK – prezes TK, mimo możliwości i uprzedniego wezwania do zwołania ZO, blokuje jego odbycie. Nie trzeba udowadniać zamiaru paraliżu.

Po trzecie, proporcjonalność – nie istnieje inny skuteczny, zwyczajny instrument umożliwiający usunięcie blokady.

Po czwarte, jeden organ – wszyscy sędziowie TK muszą zostać rzetelnie zawiadomieni i mieć możliwość uczestnictwa. Nie powstaje alternatywny TK.

Po piąte, bezwzględna większość – więcej niż połowa ogólnej liczby sędziów TK żąda zwołania ZO, a w razie braku zwołania zwołuje ZO.

Recepta na kompromis jest

Wystarczy, aby politycy chcieli osiągnąć kompromis, ale w granicach rządów prawa. Umiejętność kompromisu jest cnotą. Jej brak wśród osób piastujących urzędy publiczne jest postacią pierwszego z siedmiu grzechów głównych, czyli pychy. Kompromis wymaga jednak dialogu opartego na wartościach, które łączą. Rządów prawa jako rządów wartości nie można składać w ofierze kompromisu odartego z wartości. Taki kompromis byłby oportunizmem albo bezsilnością wobec bezprawia.

Treść kompromisu, m.in. w sprawie ślubowania polskich sędziów TK, określiła ostatnio Komisja Wenecka, organ doradczy Rady Europy. Autorytetu Komisji Weneckiej i orzeczeń

ETPCz nie uznają obecny prezydent RP i p.o. prezesa TK. Instytucje te chronią wolności i prawa człowieka ponad granicami i podziałami politycznymi, aby Europejczycy nie doświadczyli ponownie zła totalitaryzmu i autorytaryzmu.

Preambuła Konstytucji między wierszami uczy, że nie wolno banalizować zła, bo ono powraca ze zdwojoną siłą. Wolałbym, aby prezydent RP czerpał z prezydenta Reagana niż z prezydenta Trumpa. Ronald Reagan podczas Republikańskiej Konwencji Narodowej w Nowym Orleanie 15 sierpnia 1988 r. mówił: „Nie zostaje się prezydentem Stanów Zjednoczonych. Powierza się nam tymczasową opiekę nad instytucją zwaną prezydenturą, która należy do naszego narodu”.

„Nie wiem, gdzie się nauczyłeś rozróżniania dobra od zła, Mundungusie, ale wygląda na to, że opuściłeś kilka najważniejszych lekcji” – powiedziała prof. Minerwa McGonagall („Harry Potter i Zakon Feniksa”). Stosowanie bezpośrednio Konstytucji nie jest środkiem nadzwyczajnym i nie wymaga odwoływania się do koncepcji demokracji walczącej. Obawiam się, że rządy prawa stają się dobrem luksusowym, a powinny być dobrem powszechnym i masowym.

 

Polecamy książki prawnicze

Przejdź do: Due diligence nieruchomości, Maciej Boryczko - otwiera się w nowym oknie
Nowość
Due diligence BORYCZKO RGB
8% Rabatu
Sprawdź
Cena promocyjna: 275,08 zł | Cena regularna: 299,00 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 224,25 zł