Prof. Olaś: Zgoda sędziego nie zastąpi ustawy
Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że System Losowego Przydziału Spraw (SLPS) co do zasady spełnia unijne standardy niezależności sądów, a zwolnienie sędziego z obowiązku rozpoznania spraw na jego własny wniosek nie podważa statusu składu, który je przejął. Pierwsza teza częściowo przekonuje, druga budzi większe wątpliwości. Najpoważniejsze problemy SLPS leżą jednak poza zakresem tego wyroku – pisze Andrzej Olaś, dr hab. nauk prawnych, profesor w Zakładzie Postępowania Cywilnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, adwokat i niezależny arbiter.

Sprawa C-159/25 (Rowicz) zaczęła się od pozornie rutynowej decyzji kadrowej. W czerwcu 2024 r. SLPS przydzielił sędzi Sądu Okręgowego w Warszawie dwie apelacje w sprawach o zapłatę z transakcji handlowych. Po jej przeniesieniu do innego wydziału kolegium sądu, na jej wniosek, zwolniło ją z obowiązku rozpoznania stu spraw. Uchwała nie zawierała uzasadnienia.
W styczniu 2025 r. SLPS ponownie przydzielił te sprawy w drodze losowania, w którym uczestniczyło 17 sędziów wydziału. Jednej sędzi przypadło 56 spraw, w tym obie apelacje. To ona zapytała Luksemburg, czy jej skład jest jeszcze niezawisłym i bezstronnym sądem ustanowionym uprzednio na mocy ustawy. Wątpliwości dotyczyły także samego systemu: nieujawnionego kodu źródłowego, błędów z pierwszych lat działania, roli Ministra Sprawiedliwości w ustalaniu zasad losowania i nierównomiernego obciążenia sędziów. Jej odwołanie od tego przydziału oddalił prezes sądu. Nie przysługiwał jej natomiast odrębny środek zaskarżenia do sądu.
Czytaj: TSUE: Losowy przydział spraw musi być przejrzysty, obiektywny, bez arbitralności>>
Sędziemu zalegają sprawy? Samo wyrównywanie referatów nie pomoże>>
Algorytm zdał egzamin
Trybunał odpowiedział twierdząco. Skład, któremu sprawy przydzielono losowo po zwolnieniu pierwotnej referentki z obowiązku ich rozpoznania, należy uznać za niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony uprzednio na mocy ustawy, i to mimo braku odrębnego środka prawnego przysługującego samemu sędziemu. Część ustaleń faktycznych Trybunał pozostawił przy tym do weryfikacji sądowi odsyłającemu.
Losowy przydział spraw, jak przypomniał TSUE za wyrokiem z 27 lutego 2025 r. w sprawie Sinalov (C-16/24), nie naraża sam w sobie składów orzekających na niewłaściwy, godzący w niezawisłość sędziowską wpływ. Musi jednak opierać się na przejrzystych, obiektywnych i znanych z góry zasadach. W pkt 67 wyroku Trybunał wymienił gwarancje, które temu służą: jawne i z góry określone parametry, przejrzyste reguły przydziału i ponownego przydziału, w pełni zautomatyzowane losowanie wykluczające dyskrecjonalność oraz publikację raportów z losowań. Skoro opublikowano pełny algorytm i raporty z losowań, samo nieujawnienie kodu źródłowego nie rodzi ryzyka manipulacji; jego ujawnienie mogłoby wręcz, jak wskazywał rząd polski, ułatwić potencjalne cyberataki. Ani udział Ministra Sprawiedliwości działającego na podstawie delegacji ustawowej (art. 41 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, dalej: u.s.p.), ani ujawnione historyczne błędy w funkcjonowaniu systemu z 2018 r., ani nierówna liczba przydzielonych spraw nie dowodzą same przez się nienależnego wpływu (pkt 63–75).
Trybunał potwierdził też, w ślad za wyrokami w sprawach Sinalov i S. (wyrok z 14 listopada 2024 r., C-197/23), że prawidłowość przydziału musi podlegać kontroli sądowej na wniosek strony, a z urzędu wtedy, gdy pojawiają się poważne wątpliwości. Odrębny środek prawny dla sędziego nie jest niezbędny (pkt 76–79).
Spór o znaczenie zgody sędziego
Znacznie ciekawsza jest kwestia zwolnienia sędziego z obowiązku rozpoznania spraw. W wyroku z 6 marca 2025 r. w sprawach połączonych C-647/21 i C-648/21 (D.K.) TSUE uznał, że art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE sprzeciwia się regulacji, która, jak art. 47b u.s.p., pozwala kolegium sądu odebrać sędziemu sprawy bez obiektywnych kryteriów i bez obowiązku uzasadnienia. Sprawa D.K. dotyczyła sędzi, której odebrano sprawy i którą przeniesiono do innego wydziału wbrew jej woli. Sentencja tamtego wyroku nie ograniczała jednak stwierdzonej niezgodności do zwolnień przymusowych.
Rzecznik generalny Dean Spielmann zaproponował więc, by wyrok D.K. stosować niezależnie od zgody sędziego (pkt 47–55 opinii z 19 marca 2026 r.). Jego argumentacja miała charakter funkcjonalny i systemowy: przejrzyste i przewidywalne zasady chronią nie tylko sędziów, lecz także strony. Zgoda sędziego może bowiem być wynikiem nacisków, oczekiwań przełożonych, a w skrajnych przypadkach nawet zmowy. Nie może więc zastępować ustawowych gwarancji i uzasadnionej decyzji.
Trybunał wybrał podejście kontekstowe. Powtórzył wprawdzie ocenę z wyroku D.K., że art. 47b u.s.p. nie zawiera precyzyjnych kryteriów i nie wymaga uzasadnienia (pkt 57), lecz odróżnił sprawę D.K., która dotyczyła zwolnienia i przeniesienia bez zgody sędziego. W sprawie Rowicz sędzia sama o zwolnienie wystąpiła, a nic nie wskazywało, by działała pod presją. Skład, który przejął sprawy, nie musi się zatem powstrzymywać od ich rozpoznania, z zastrzeżeniem weryfikacji przez sąd odsyłający (pkt 57–62).
Rozróżnienie to, kluczowe dla rozstrzygnięcia w sprawie Rowicz, nie znajduje jednak oparcia w sentencji wyroku D.K. Zgoda sędziego pojawia się wyłącznie w jego uzasadnieniu: w pkt 85 Trybunał podkreślił znaczenie kryteriów i uzasadnienia decyzji „w szczególności” (a nie „wyłącznie”) w przypadku zwolnienia sędziego z obowiązku rozpoznania spraw bez jego zgody. Rzecznik generalny tego zastrzeżenia nie uwzględnił. Tymczasem pkt 86 i sentencja wyroku D.K. formułują wymóg obiektywnych kryteriów i uzasadnienia bez takiego ograniczenia. Zwrot „w szczególności” wskazuje sytuację szczególnie wrażliwą; nie tworzy wyjątku dla zwolnień za zgodą.
Na tym polega słabość wyroku w sprawie Rowicz. Braki ustawowej regulacji pozostają te same, lecz ich skutki zależą teraz od tego, czy wniosek konkretnego sędziego był dobrowolny. Rzeczywista zgoda ma oczywiście znaczenie. Wymóg sądu ustanowionego ustawą jest jednak także – a właściwie przede wszystkim – obiektywną gwarancją dla stron, które nie są w stanie ocenić przyczyn zmiany sędziego, skoro uchwała kolegium sądu nie zawiera żadnego uzasadnienia. Dlatego bardziej przekonuje mnie stanowisko rzecznika generalnego.
Kod źródłowy i sztuczna inteligencja
Trybunał ocenił SLPS pragmatycznie, ale nie przesądził, że system działa poprawnie od strony technicznej. Opublikowany algorytm opisuje bowiem jedynie, jak losowanie powinno przebiegać, a raporty dokumentują przebieg i wynik poszczególnych losowań. Żaden z tych dokumentów nie potwierdza jednak, że program rzeczywiście losuje zgodnie z ogłoszonymi zasadami; to wymaga weryfikacji kodu źródłowego i działania systemu. Weryfikację tę mógłby zapewnić niezależny audyt, bez potrzeby publicznego ujawniania kodu. Gdyby zaś wykazano podatność systemu na manipulację albo konkretną ingerencję w przydział spraw, status składu orzekającego nadal mógłby zostać skutecznie podważony.
Trybunał nie rozstrzygnął też, czy SLPS podlega rozporządzeniu 2024/1689 o sztucznej inteligencji, na którego motyw 61 powoływał się sąd odsyłający. Ponowne losowanie nastąpiło w styczniu 2025 r., a więc przed 2 sierpnia 2026 r., od której to daty, jak wskazał TSUE, rozporządzenie znajduje zastosowanie. Zdaniem rzecznika generalnego SLPS, który powtarza ustalone algorytmy i nie ma ani zdolności adaptacyjnych, ani autonomii działania, nie jest „systemem AI” w rozumieniu art. 3 pkt 1 rozporządzenia (pkt 33 opinii); Trybunał pozostawił to pytanie bez odpowiedzi. Otwarta pozostaje też kwestia ewentualnej kwalifikacji SLPS jako systemu wysokiego ryzyka. Po zmianach wprowadzonych w 2026 r. tzw. omnibusem cyfrowym obowiązki dotyczące takich systemów w wymiarze sprawiedliwości stosuje się zresztą dopiero od grudnia 2027 r.
Pytanie, którego w Luksemburgu nie zadano
Najpoważniejszy problem leży jednak poza zakresem wyroku. TSUE oceniał SLPS w kształcie z początku 2025 r. Od tego czasu system zmienił się w sposób, który dotyka samego rdzenia rozumowania Trybunału. Rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z 29 września 2025 r. (Dz.U. poz. 1325) dodano do regulaminu urzędowania sądów powszechnych § 50 ust. 1a. Pozwala on przewodniczącemu wydziału zdecydować, że w składzie trzyosobowym SLPS losuje wyłącznie sędziego referenta. Pozostałych dwóch członków składu wyznacza przewodniczący, według zasad ustalonych przez prezesa sądu po zasięgnięciu opinii kolegium.
Minister uzasadniał zmianę względami sprawności postępowań i chęcią uniknięcia wyroków, które można by podważać. Tuż po wydaniu rozporządzenia pisałem na łamach „Rzeczpospolitej”, że wykracza ono poza delegację ustawową. W świetle wyroku w sprawie Rowicz tym trudniej go bronić. TSUE zaakceptował SLPS m.in. dlatego, że jego zasady opierają się na delegacji ustawowej, a w pełni zautomatyzowane losowanie wyklucza dyskrecjonalny przydział (pkt 67–72). Nowa regulacja podważa obie te przesłanki: aktem podustawowym przywraca dyskrecjonalność tam, gdzie art. 41 par. 1 i art. 47a u.s.p. wymagają losowego przydziału spraw i porównywalnego prawdopodobieństwa udziału w składach wieloosobowych.
Nie chodzi tu wyłącznie o hierarchię źródeł prawa. Konstytucja zastrzega unormowanie ustroju sądów dla ustawy (art. 176 ust. 2), wiąże rozporządzenia granicami upoważnienia ustawowego (art. 92 ust. 1) i gwarantuje prawo do rozpatrzenia sprawy przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 ust. 1). Europejski Trybunał Praw Człowieka wymaga jasnych gwarancji wykluczających wszelkie pozory arbitralności przy przydziale spraw (wyrok ETPC z 5 października 2010 r. w sprawie DMD GROUP, a.s. przeciwko Słowacji, skarga nr 19334/03, par. 66, przywołany w pkt 48 wyroku Rowicz). Prawo Unii wymaga z kolei reguł, które wykluczają nieuprawnioną ingerencję osób spoza składu (pkt 51 wyroku Rowicz). Wyznaczanie dwóch z trzech sędziów przez przewodniczącego wydziału trudno pogodzić z którymkolwiek z tych standardów.
Skutki mogą okazać się poważniejsze niż sama regulacja. W wyroku z 12 listopada 2025 r. Trybunał Konstytucyjny, którego status sam pozostaje sporny, uznał zakwestionowane przepisy za niezgodne z Konstytucją i ustawą. Ponieważ rząd – iure caduco – nie publikuje orzeczeń TK, ocena skutków tego wyroku zależy od stanowiska w kwestii statusu Trybunału i mocy wiążącej jego nieopublikowanych rozstrzygnięć, a w praktyce sądy różnie stosowały nowe przepisy. Prawo procesowe nie przesądza przy tym jasno, czy skład ukształtowany z naruszeniem zasad przydziału oznacza nieważność postępowania cywilnego (art. 379 pkt 4 k.p.c.) albo bezwzględną przyczynę odwoławczą w procesie karnym (art. 439 par. 1 pkt 2 k.p.k.), a orzecznictwo Sądu Najwyższego nie daje tu jednoznacznej odpowiedzi. Tymczasem wyrok w sprawie Rowicz wymaga, by prawidłowość przydziału podlegała kontroli na wniosek strony (pkt 77). Skoro wątpliwe są same reguły, każdy wyrok składu wyznaczonego „ręcznie” staje się potencjalnym przedmiotem zarzutu. To zaprzeczenie pewności prawa, którą zmiana miała zapewnić.
Ustawa, nie rozporządzenie
Nie warto czekać na kolejne pytania prejudycjalne. Skład sądu jest materią ustawową, podlegającą gwarancjom konstytucyjnym, konwencyjnym i unijnym, a nie przedmiotem ministerialnego rozporządzenia. Jasne kryteria zwalniania sędziów z obowiązku rozpoznania spraw, obowiązek uzasadniania uchwał kolegium, utrwalanie wniosków sędziów oraz losowanie całych składów, z wyjątkami określonymi w ustawie, pozwoliłyby pogodzić sprawne zarządzanie sądami z niezawisłością sędziów i zaufaniem publicznym. Wyrok w sprawie Rowicz akceptuje dobrowolne zwolnienie na gruncie konkretnych okoliczności. Nie czyni jednak zbędnymi gwarancji chroniących przed arbitralną zmianą składu i nie daje parasola ochronnego składom dobieranym ręcznie.
Temida nie bez powodu ma przepaskę na oczach. Losowanie składu jest gwarancją tylko wtedy, gdy nikt – ani minister, ani prezes sądu, ani przewodniczący wydziału – nie może jej zsunąć. A zgoda sędziego, choćby najszczersza, nie zastąpi ustawy.







