LEX Kancelaria Prawna - oferta promocyjna
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Sędziemu zalegają sprawy? Samo wyrównywanie referatów nie pomoże

Sądy zmagają się z kryzysem kadrowym, a sędziowie z dużym obciążeniem sprawami. Pojawiają się więc pomysły wyrównywania referatów, np. poprzez rozdzielenie starych spraw nowym orzecznikom. Sędziowie mają jednak w tym zakresie sporo wątpliwości. Część z nich mówi, że jest to premiowanie tych spośród nich, którzy orzekają zbyt wolno, inni – że problem jest znacznie głębszy i związany z przydziałem spraw. Pojawiają się też propozycje wprowadzenia narzędzia do sprawdzania efektywności pracy sędziego lub stopniowego rozlosowywania spraw.

mlotek sedziowski

Na początku września br. sporo emocji wzbudziło zarządzenie wiceprezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa o przydzieleniu po pięciu starych spraw nowym asesorom i sędzi, która wróciła do wydziału cywilnego. Zrobił to poza systemem losowego przydzielania spraw (SLPS) i uzasadnił m.in. dbałością o równomierne obciążenie sędziów i potrzebą ograniczenia skarg na przewlekłość. Od razu zareagował Zarząd Stowarzyszenia Absolwentów i Aplikantów KSSiP VOTUM, oceniając, że taka decyzja zapadła z rażącym naruszeniem przepisów i godzi w konstytucyjne oraz konwencyjne gwarancje niezawisłości sędziowskiej. Zarządzenie zostało uchylone, a sędzia Rafał Wagner, wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie do spraw cywilnych, w rozmowie z Prawo.pl podkreśla, że choć sprawy nie powinny być przydzielone z pominięciem SLPS, to problem z nieproporcjonalnymi referatami sędziów wymaga rozwiązań.

Prezesi powinni mieć narzędzie do tego, żeby w jakimś zakresie wyrównywać referaty. Ja nie mówię tutaj o tym, że każdy sędzia ma mieć po tyle samo spraw. Ale są takie przypadki referatów, w których z różnych przyczyn sprawy rozpatrywane są wolniej. A to z kolei powoduje, że sędziowie wpadają w swoiste błędne koło, zaległości rosną, co odbija się, powtórzę, na obywatelach. Zresztą były już przypadki, w których wydziały cywilne były wręcz blokowane przez duży wpływ konkretnych spraw – mówi. W jego ocenie rozwiązaniem mogłoby być rozlosowywanie pewnej puli starych spraw sędziom, z zastrzeżeniem, że struktura ich referatu będzie odpowiadała mniej więcej strukturze średniego referatu w wydziale.

Czytaj: Wagner: Przepisy powinny dawać możliwość reagowania na nierówne obciążenie sędziów>>

Wyrównywanie referatów rozwiązaniem ryzykownym?

Dr Maciej Hadel, sędzia w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Podgórza w Krakowie, uważa, że prezesi, wiceprezesi nie powinni mieć takiej możliwości nawet z uwzględnieniem, że taka ingerencja odbywałaby się z użyciem SLPS.

- Nie jestem przekonany, czy mając na uwadze złożoność sądowej rzeczywistości, nieporównywalność spraw (mimo ich uszeregowania na kategorie i przypisania im określonych wag w SLPS), dałoby się wypracować precyzyjne i obiektywne kryteria prezesowskiej ingerencji w obciążenie sędziów. Określenie ich z kolei poprzez klauzule generalne to droga do uznaniowości i nieprzejrzystości. Regulamin urzędowania sądów powszechnych już obecnie wskazuje, że przewidywana długotrwała nieobecność sędziego (powyżej 6 miesięcy) jest podstawą do podziału całego jego referatu – mówi i dodaje, że jeśli mniejsza wydolność orzecznicza danego sędziego wynika z przyczyn przez niego niezawinionych, istnieją różne inne środki, którymi dysponuje prezes sądu. 

Można np. takiemu orzecznikowi przydzielić okresowo do pomocy asystenta w większym stopniu niż pozostałym sędziom. W sytuacjach skrajnych prezes może skierować sędziego na badania lekarskie do lekarza orzecznika ZUS, wreszcie w przypadkach nieusprawiedliwionej mniejszej wydolności orzeczniczej powinien być może rozważyć zainicjowanie wszczęcia postępowania dyscyplinarnego – zaznacza sędzia.

 

Czytaj: Asesorzy dostali stare sprawy poza systemem losowania? Zarządzenia już uchylone>>

Przewodniczący wydziału będzie mógł sam wyznaczyć dwóch sędziów do składu "trójkowego">>

Sędzia wraca do wydziału? Dostanie nowe i stare sprawy>>

Premiowanie „niewydolności” orzeczniczej

W ocenie sędziego Hadela kolejną kwestią jest to, czy takie narzędzie byłoby… sprawiedliwe.

Odciążanie sędziego, który sobie po prostu gorzej radzi niż inni, rodzi ryzyko arbitralności i byłoby kompletnie demotywujące wobec tych, którzy ciężko pracują każdego dnia w obecnych realiach wymiaru sprawiedliwości. W istocie premiowałoby to rzeczoną niewydolność orzeczniczą i mogłoby prowadzić do takich sytuacji, w której sędzia nie miałby motywacji do prowadzenia postępowania dowodowego w skomplikowanej sprawie, skoro ostatecznie miałby perspektywę pozbycia się jej – wskazuje.

AI w pracy prawnika: 6 błędów, które mogą kosztować utratę klienta, naruszenie RODO lub odpowiedzialność zawodową - zobacz w LEX >

Sędzia Zbigniew Miczek z Sądu Rejonowego w Warszawie uważa, że wyrównywanie obciążenia sędziów jest kwestią wtórną, a rozlosowywanie starych spraw nie rozwiąże problemu.

Czym innym jest stan referatów, a czym innym przydział spraw do prowadzenia. Możemy założyć, że System Losowego Przydzielania Spraw działa poprawnie, ale biorąc pod uwagę, że są pewne wątpliwości dotyczące jego założeń, może się okazać, że przyczyną nierówności referatów są nie tyle zaburzenia statystyczne związane z przydziałem spraw, a różnica w czasie rozpatrywania spraw przez poszczególnych referentów. I ten drugi element, prowadzący do narastania spraw w referacie, może wynikać albo z okoliczności obiektywnych, albo subiektywnych – zaznacza.

Czytaj też w LEX:

Sędzia może mieć różne tempo pracy i problem z zarządzaniem referatem

Jak wyjaśnia, okoliczności obiektywne to np. zachowania procesowe stron, w szczególności obstrukcja procesowa, konieczność przeprowadzenia dowodów z opinii biegłych lub świadków zagranicznych.

Z drugiej strony różni sędziowie mają różne tempo pracy. Niekiedy orzekają ekstensywnie, czyli przykładowo uważając, że zarzut, np. przedawnienia lub zarzut braku legitymacji, jest zasadny, wydają szybko rozstrzygnięcie w tym zakresie bez przełożenia na postępowanie dowodowe, co zawsze kończy się wyrokiem oddalającym powództwo. Są i tacy, którzy mają oportunistyczne podejście do sprawy i mimo zarzutu przedawnienia czy braku legitymacji będą przeprowadzali całe postępowanie dowodowe i pewnie również oddalą sprawę ze względu na brak legitymacji, ale załóżmy po ośmiu miesiącach czy po roku. Czyli mamy praktycznie taką samą sprawę, ale różne podejście sędziego i różny czas jej trwania – mówi sędzia Miczek.

Czytaj też w LEX: System ważenia spraw – klucz do efektywności w zarządzaniu sądownictwem >

Wskazuje też na kolejny problem – z zarządzaniem referatem. - Ja przykładowo jestem w stanie wyznaczyć w jednym tygodniu rozprawę, na której przesłucham wszystkich świadków, i w następnym tygodniu – na której przesłucham strony. Świadków jest np. siedmiu. Są sędziowie, którzy rozbijają to na kilka różnych terminów i to w odległości czterech miesięcy od siebie. W praktyce trzy rozprawy zajmą im cały rok. No i kolejna kwestia – obawa przed uchyleniem. Są i tacy wśród nas, którzy zrobią wszystko, by w danej sprawie nie doszło do uchylenia, gdyż np. myślą o awansie. Będą prowadzić drobiazgowo postępowanie dowodowe, bez korzystania z tzw. prekluzji twierdzeń i dowodowej – wskazuje.

Czytaj też w LEX: Instytucja asesora sądowego w polskim systemie wymiaru sprawiedliwości – czy istnieje potrzeba reformy jej statusu ustrojowego? >

Jak zaradzić zaleganiu starych spraw w referacie?

W ocenie sędziego Miczka sprawa nie jest prosta.

To kwestia umiejętności sędziego, segregacji materiału dowodowego, analizy, czy w danej sprawie trzeba przesłuchać wszystkich świadków, czy też nie. Co istotne, sąd to nie fabryka. Sędzia powinien mieć czas, żeby zapoznać się ze sprawą, żeby ją przeanalizować, zaplanować czynności. Jak ma się 300 czy 500 spraw, to jest bardzo trudno, by jeszcze przed wyznaczeniem pierwszej rozprawy szczegółowo zapoznać się ze sprawą i rozpatrzyć wszystkie koncepcje. Być może warto byłoby rozważyć takie rozwiązanie, by wszystkie sprawy nie były rozlosowywane od razu. Moim zdaniem należałoby rozważyć taki wariant, że sędzia powinien mieć w referacie 30 spraw (którymi ma szybko, sprawnie obracać i szybko je zakończyć), dopiero po skończeniu kolejnej sprawy dokładane byłyby następne – mówi.

Zdaniem sędziego, z punktu widzenia założeń prakseologicznych ideałem powinno być prowadzenie tzw. rozprawy ciągłej, a więc trwającej np. trzy dni pod rząd.

Polecamy w LEX: Wykorzystanie narzędzi opartych o sztuczną inteligencję w pracy sędziego, asystenta sędziego i referendarza sądowego >

A jakby sprawdzać efektywność sędziego albo poprawić SLPS?

Miczek przyznaje, że nie ma obecnie możliwości prowadzenia przy wizytacjach analiz statystycznych, które by pokazały, ile nie tylko czasu zajmuje sędziemu rozpoznanie sprawy z danej kategorii, ale też ile kosztów generuje dana sprawa. Na przykład w postaci wysyłanych zawiadomień, wezwań, korespondencji, czasu pracy sekretarza.

A przecież w normalnej firmie jest to analizowane. Gdyby było, przykładowo, czterech handlowców i okazało się, że mają takie same liczby transakcji i takie same obroty, przy czym jeden z nich ma koszty o 50 proc. większe od innych, to szefowie firmy w pierwszej kolejności sprawdziliby, co się dzieje. I to jest też istotny problem, nie bada się w żaden sposób efektywności procesu pod względem ekonomicznym. Natomiast wymagałoby to najpierw opracowania właściwego narzędzia statystycznego, pozwalającego na pomiar spraw, następnie stworzenia bazy kosztów (uwzględniających średnią i medianę), dopiero później dokonywania pomiaru efektywności ekonomicznej pracy sędziów – podsumowuje.

Czytaj też w LEX: Dylematy wokół konstytucyjnego statusu prawniczych zawodów zaufania publicznego. Prawnicze zawody zaufania publicznego w Konstytucji RP >

Sędzia Hadel uważa, że można byłoby ulepszyć SLPS – np. poprzez uzupełnienie go o nowe moduły, oparte na innym algorytmie.

 Wydaje się, że bieżący monitoring i ewaluacja realnego obciążenia sędziów przy użyciu tego typu narzędzi cyfrowych mogą przynieść lepsze skutki. SLPS niestety nie „widzi”, czy sprawa o stwierdzenie nabycia spadku, którą prowadzi sędzia, to prosty spadek z ustawy typu „żona i dwójka dzieci”, czy też wniosek masowego wierzyciela z potencjalną, kilkuletnią sekwencją odrzucania spadku aż do zstępnych dziadków. Na etapie losowania sprawy „nie wie” więc ani tego, czy wylosowana sprawa zostanie zakończona na jednej rozprawie, czy będzie się ciągnąć latami, nie jest w stanie też odnieść tego do już istniejącego obciążenia referatu sędziego poprzez określenie, czy np. liczba czynności podejmowanych w już przydzielonych sprawach jest ponadstandardowa – podsumowuje.

Promptowanie, czyli sztuka zadawania trafnych pytań przez prawników - zobacz w LEX >

 

Polecamy książki prawnicze

Przejdź do: Due diligence nieruchomości, Maciej Boryczko - otwiera się w nowym oknie
Nowość
Due diligence BORYCZKO RGB
8% Rabatu
Sprawdź
Cena promocyjna: 275,08 zł | Cena regularna: 299,00 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 224,25 zł