10 sędziów, w tym jeden z najdłuższym stażem, rozwiąże sytuację w TK?
Strona rządowa twierdzi, że ma plan na rozwiązanie konfliktu dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego, a normalizacja sytuacji nastąpi w najbliższym czasie. Zdaniem konstytucjonalistów wystarczy do tego 10 sędziów Trybunału, wśród których będzie sędzia z najdłuższym stażem orzeczniczym. Jeden ze scenariuszy zakłada, że na stanowisku prezesa TK jest wakat, a to dlatego, że wybór Bogdana Święczkowskiego nastąpił z udziałem tzw. sędziów dublerów. Druga możliwość to wniosek prokuratury o uchylenie mu immunitetu.

Sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego mocno zaogniła się po wyborze ósmego nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, Macieja Berka. Jego kandydatura wzbudzała zresztą mieszane uczucia także wśród prawników, m.in. dlatego, że dla Trybunału porzucił stanowisko w rządzie premiera Donalda Tuska. Sam premier nie ukrywał, że w Berku widzi szansę na rozwiązanie problemu z Trybunałem. Ósmy sędzia ślubował 14 października br., ale w Sejmie, bo prezydent Karol Nawrocki, z powodu - jak uzasadniała jego Kancelaria - wątpliwości związanych ze spełnieniem przez Berka wymogów formalnych, wstrzymał się z zaproszeniem go na ślubowanie. I tym samym zasilił grupę pięciu „nowych” sędziów TK: są w niej też Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska, Marcin Dziurda i Maciej Taborowski, którzy ślubowali „wobec”, ale nie przy fizycznej obecności prezydenta, i z którymi z tego powodu obecny prezes TK Bogdan Święczkowski nie zawiązał stosunku służbowego.
Cała piątka, która według strony rządowej, ale i dużej części prawników, jest już pełnoprawnymi sędziami Trybunału (potwierdza to też opublikowana 13 października br. opinia Komisji Weneckiej), razem z trzema sędziami, którzy ślubowali przed prezydentem: Magdaleną Bentkowską, Dariuszem Szostkiem i Sławomirem Patyrą, ma już w Trybunale większość. To z kolei, według rozmówców Prawo.pl, oznacza, że może podejmować działania, w ramach Konstytucji, zmierzające choćby do odsunięcia prezesa Święczkowskiego. Potrzeba do tego jeszcze dwóch obecnych sędziów TK.
Czytaj: Maciej Berek wybrany przez Sejm na nowego sędziego TK>>
Prof. Haczkowska: Nowy sędzia TK powołany w miejsce dublera? Mogą być wątpliwości dot. statusu>>
Sędzia TK, wybrany we wrześniu przez Sejm, może być kolejnym dublerem?>>
Nowi sędziowie TK chcą pilnego zwołania Zgromadzenia Ogólnego – dla dobra TK>>
„Nowi” sędziowie w TK będą mieli większość, ale mogą być kwestionowani jak dublerzy>>
Prof. Olaś: Siłowe rozwiązanie nie są sposobem na pat wokół TK>>
Kluczowe są przepisy i staż orzeczniczy sędziów
Według naszych nieoficjalnych informacji sprawdzany jest m.in. staż orzeczniczy sędziów Trybunału. Spośród „nowych” najdłuższy ma sędzia Anna Korwin-Piotrowska, która nominację na stanowisko sędziowskie otrzymała 20 października 1997 r., wśród obecnych zaś sędzia Wojciech Sych, który sędzią jest od 1995 r. Był też przez rok sędzią Sądu Najwyższego, awansowanym przy udziale poprzedniej KRS, czyli tej Rady, która jest kwestionowana m.in. przez stronę rządową, a to dlatego, że w jej skład wchodziło 15 sędziów-członków wybranych przez Sejm, a nie przez sędziów. Przykładowo, sędzia Berek ma staż pracy w administracji publicznej i państwowej liczony od 1997 r.
Dlaczego sędzia z najdłuższym stażem jest istotny? W grę wchodzi m.in. art. 11 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym. Zgodnie z ust. 2, w sytuacji wakatu na stanowisku prezesa TK do czasu powołania nowego prezesa Trybunału pracami Trybunału kieruje sędzia Trybunału posiadający najdłuższy, liczony łącznie, staż pracy: jako sędzia w Trybunale, jako aplikant, asesor lub sędzia w sądzie powszechnym, a także w administracji państwowej szczebla centralnego. Zgodnie z ust. 3 taki sędzia zwołuje posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego w sprawie przedstawienia kandydatów na stanowisko prezesa Trybunału oraz zawiadamia pozostałych sędziów Trybunału o jego terminie i porządku najpóźniej siedem dni przed dniem posiedzenia.
Z kolei liczba 10 sędziów potrzebnych do Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK wynika z art. 8 powyższej ustawy. Zgodnie z nim, w ust. 1, Zgromadzenie Ogólne podejmuje uchwały bezwzględną większością głosów, w obecności co najmniej 2/3 ogólnej liczby sędziów Trybunału, chyba że ustawa stanowi inaczej. Przy 15 sędziach oznacza to 10 sędziów TK.
Pierwszy scenariusz? Wakat na stanowisku prezesa
Dr hab. Marek Chmaj, konstytucjonalista (Kancelaria Chmaj i Partnerzy spółka partnerska), przyznaje, że fakt, iż nowi sędziowie mają obecnie w Trybunale Konstytucyjnym większość, daje możliwość unormowania sytuacji.
- Rozumiem, że minister Maciej Berek trafił do Trybunału Konstytucyjnego, bo jest przygotowany plan naprawy, który w tym momencie będzie wprowadzany w życie. Przede wszystkim, co warto podkreślić, Bogdan Święczkowski tak naprawdę pozostał sam. To on wczoraj samotnie bronił nowym sędziom dostępu do pokoi sędziowskich, a nie widziałem przy nim pozostałych "starych" sędziów. Zakładam też, że to, co obecnie się dzieje, jest dla wszystkich niepokojące i wszyscy mają poczucie, że ten pat trzeba rozwiązać. Stąd zapewne do zwołania Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK dojdzie już niebawem. Będzie to kluczowe dla dalszych decyzji, takich jak choćby uchwała w sprawie budżetu Trybunału na 2027 r. czy rozpatrzenie wniosków o uchylenie immunitetu Bogdanowi Święczkowskiemu, o ile prokuratura je skieruje - mówi profesor.
Jak dodaje, do zwołania Zgromadzenia potrzebnych jest 10. sędziów TK.
Oczywiście Zgromadzenie zwołuje prezes TK, ale może je też zwołać sędzia o najdłuższym stażu orzeczniczym w sytuacji, gdy na stanowisku prezesa jest wakat. Biorąc pod uwagę choćby wątpliwości związane z powołaniem na to stanowisko Bogdana Święczkowskiego oraz fakt, że w głosowaniu brali udział tzw. sędziowie dublerzy, można hipotetycznie stwierdzić, że taki wakat istnieje. Tamta uchwała Zgromadzenia była obarczona wadą nieusuwalną, jest non existent, a na jej podstawie prezydent dokonał następnie powołania. W związku z tym powołanie osoby, która została wadliwie wskazana, można uznać za bezskuteczne. Stąd wakat w zasadzie już występuje - mówi prof. Chmaj.
- Pozostaje kwestia zebrania określonej liczby sędziów i ustalenia, który z nich ma najdłuższy staż - podsumowuje.
Drugie rozwiązanie? Wniosek o uchylenie immunitetu prezesowi.
Sędzia Jerzy Stępień, prezes TK w latach 2006-2008, podkreśla, że nowi sędziowie mają w tym momencie większość i obowiązuje ich Konstytucja.
Powinni więc dążyć do przywrócenia sprawnego działania konstytucyjnego organu, w tym do zwołania Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK. Jest ono w tym momencie niezbędne choćby po to, by podjęło uchwałę dotyczącą projektowanego budżetu TK na przyszły rok, czyli preliminarza budżetowego. Drugą kwestią, która może być podstawą zwołania takiego Zgromadzenia, jest ewentualny wniosek o uchylenie immunitetu Bogdanowi Święczkowskiemu. Jeszcze go nie ma, ale pojawiają się już sygnały, że prokuratura może z nim wystąpić. Jeśli wniosek trafi do TK, to zgodnie z przepisami prezes Trybunału będzie miał 30 dni na zwołanie Zgromadzenia - mówi były prezes.
Dodaje, że oczywiście można zakładać, iż prezes Święczkowski będzie zwlekał z taką decyzją lub podejmie próbę zwołania Zgromadzenia bez udziału piątki sędziów.
- Takie działanie, świadczące o tym, że nie wywiązuje się on ze swoich obowiązków, będzie jednak podstawą do zwołania Zgromadzenia przez wiceprezesa (jest nim Bartłomiej Sochański), a w momencie, gdy ten nie wywiąże się ze swoich obowiązków, przez sędziego z najdłuższym stażem - podsumowuje.
Prezes TK ma narzędzia do weryfikacji sędziego
Prezes Stępień, pytany, czy potrzebna byłaby zmiana przepisów umożliwiająca odwołanie prezesa TK mimo trwającej kadencji albo wprowadzenie procedury weryfikacji sędziów powołanych przez Sejm, zaznacza, że przepisy są, a wiele tak naprawdę zależy od osób, których dotyczą.
- Nigdy nie uda się uregulować przepisami wszystkich przyszłych sytuacji. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć każdej sytuacji i tworzyć przepisów na zapas. W mojej ocenie pat wokół TK nie wynika z braku przepisów. Problemem są ludzie i organy, które mają je stosować. Myślę tutaj choćby o prezydencie, który nie ma żadnych kompetencji do tego, by nie zapraszać na ślubowanie sędziów TK wybranych przez Sejm, ani do tego, by weryfikować ten wybór. Z kolei Bogdan Święczkowski powinien ocenić sytuację zgodnie z obowiązującymi przepisami, bo jest sędzią Trybunału, i dopuścić do orzekania sędziów, którzy zostali wybrani i prawidłowo złożyli ślubowanie. Zwłoka w działaniu tych dwóch osób prowadzi do chaosu i zaogniania sytuacji wokół TK - zaznacza.
Dodaje również, że to prezes Trybunału ma narzędzia do tego, by w sytuacji wątpliwości zweryfikować osobę wybraną przez Sejm.
I tu przykładem jest choćby sędzia Lidia Bagińska, z której ślubowaniem zwlekał prezydent Lech Kaczyński, bo miał wątpliwości. Sędzia złożyła w końcu ślubowanie, a ja, jako ówczesny prezes Trybunału Konstytucyjnego, wszcząłem w związku z pojawiającymi się wątpliwościami dotyczącymi życiorysu sędzi postępowanie wyjaśniające, co skutkowało tym, że sama zrzekła się funkcji sędziego TK - podsumowuje.








