Dyskusje społeczną o delegacjach prokuratorów wzbudziło na nowo przeniesienie prokuratora Mariusza Krasonia z krakowskiej prokuratury regionalnej do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki. Decyzje podjął prokurator krajowy Bogdan Święczkowski. W ocenie prokuratorów z Lex Super Omnia, ta delegacja to przykład decyzji o charakterze mobbingu i substytutu kary dyscyplinarnej za niezależną postawę. Sprawą zajął się też Rzecznik Praw Obywatelskich. 

Patrycja Rojek-Socha: Panie Prokuratorze, jaka może być skala delegacji w prokuraturze? 

Krzysztof Parchimowicz: Trudno to ocenić, ponieważ Prokuratura Krajowej odmawia konsekwentnie informacji poza taką, którą ujawniła w 2017 r. - w wyniku interpelacji jednego z posłów. Wtedy podano liczbę 160 prokuratorów delegowanych bez ich zgody. Te delegacje nadal trwają, od tego momentu odnotowaliśmy przypadki drastyczne - jak np. delegacje na drugi koniec kraju, czy przekraczające zdecydowanie terminy zapisane w ustawie. Szacujemy, że obecnie delegowanych jest ok. 250 prokuratorów. Nie wszystkie te przypadki to oczywiście szykany, ale duża część - moim zdaniem - ma taki charakter. 

Prokuratura Krajowa tłumaczy konieczność delegowania prokuratorów brakami kadrowymi i wzmacnianiem prokuratur, które mają największe problemy w tym zakresie...

Tyle, że te braki kadrowe spowodowało samo kierownictwo, przełożeni - zabierając ze sobą lub przesuwając wyżej swoich współpracowników. Największe braki kadrowe są obecnie w miastach - np. w Krakowie, gdzie sytuacja jest gorsza, niż we Wrocławiu. Rozwiązaniem nie może być karne przesuwanie prokuratorów z innych odległych miast, czy z prokuratur wyższego szczebla. Dodatkowo warto popatrzeć na to z punktu widzenia ekonomicznego. Bo takie delegowanie, poza dolegliwością dla prokuratura, rozłączeniem z rodziną, zmianą środowiska w pracy i adaptowaniem się w nim - wiąże się też z koniecznością zwrócenia kosztów przejazdu, kwaterunku, wypłatą diety. Ale kierownictwo obecnie z pieniędzmi się nie liczy.

 


Uposażenia delegowanych prokuratorów nie są obniżone? 

Nie, np. prokurator Mariusz Krasoń jest nadal prokuratorem prokuratury regionalnej. Natomiast każda praca ma swoją specyfikę, praca prokuratora też ma różną specyfikę. I o ile do tej pory - wracam do przykładu prokuratora Krasonia - zajmował się on dużymi sprawami, to teraz dostanie prawdopodobnie stosy "drobnicy", co może odbierać jako degradację. Nie umniejszając przy tym roli prokuratur rejonowych, w których przecież rozpoznawanych jest najwięcej spraw, i to spraw najistotniejszych z punktu widzenia obywateli. 

Czytaj: Delegacje sędziów uderzają w sądy rejonowe>>

Delegacje odbijają się na sytuacji w prokuraturach? 

Tak - zarówno te "w górę", jak i te "w dół" oraz równorzędne. Widać to szczególnie w prokuraturach rejonowych. Są duże zaległości, spraw jest załatwianych mniej, a te które są rozpoznawane i wymagają większej liczby czynności, trwają bardzo długo. To widać w statystykach. 

Czytaj w LEX: Postępowanie dyscyplinarne wobec prokuratora >

Sędziowie skarżą się nieoficjalnie na dużą liczbę błędów popełnianych w prokuratorach...

Największa wadą decyzji podejmowanych w prokuraturach jest przedwczesność. Wydawane są w pośpiechu, pod presją przełożonych i statystyki. Akty oskarżenia z niedopracowanymi dowodami i przedwczesne umorzenia , które sąd uchyla dlatego, że sprawa nie została należycie wyjaśniona. Rzadko się zdarza się, że chodzę na swoje sprawy do sądu, chodzę na sprawy kolegów i widzę czego mi brakuje do tego, by ze spokojem czekać na werdykt. 

Czytaj w LEX: Zasady odpowiedzialności dyscyplinarnej prokuratora >

Wracając do delegowania, wydaje się, że w ustawie ta kwestia jest dość dobrze uregulowana...

Jak się czyta ustawę o prokuraturze, to o delegowaniu jest osiem stron przepisów. Można mieć wrażenie, że to jest strategia dywizji powietrzno -desantowej, a nie stabilnego urzędu. A przecież praca prokuratora to praca prawnika, wymaga skupienia i stabilności. W biegu można złapać zadyszkę, ale nic mądrego się nie wymyśli. Druga kwestia - delegacja w górę jest zawsze omawiana z osobą, której dotyczy, bo to jest promesa, obietnica awansu, awans finansowy na pewno. 

Wiążą się z tym zagrożenia? 

Oczywiście, skoro nie ma konkursu i kogoś się bierze do jednostki wyższego rzędu, to pewnie z takim założeniem, że się tam nadaje. Po pewnym czasie dostaje większe pieniądze, ale ma też wizję awansu. Stara się, a jak się stara, to nie chce też podpaść przełożonym. To jest sytuacja, w której łatwo jest narzucić zdanie przez przełożonego i nakłonić do podjęcia decyzji zgodnie z jego wolą, a nie z wolą tego prokuratura. Taka osoba, na początku ma słabszą pozycje zawodową - jak zacznie mówić o niezależności i przedstawiać swoje racje prawne przełożonemu, to wróci tam skąd przyszła. 

Zobacz procedurę w LEX: Czynności przygotowawcze przed rozprawą >

Bez zgody? 

O ile delegacje  w górę są omawiane, to delegacje bez zgody, są decyzjami podejmowanymi bez udziału prokuratora. Tak jakbyśmy byli niewolnikami, a nasi przełożeni naszymi panami. Nie ma zapowiedzi: słuchaj tam jest trudna sytuacja, my cię delegujemy. Nikogo nie interesuje sytuacja rodzinna, przychodzi papier, masz się zbierać i iść lub jechać do innej jednostki. Nie ma rozmowy poprzedzającej. Ja dostałem dokument o delegowaniu mnie do prokuratury regionalnej w Warszawie w połowie dnia, od którego powinienem tam pracować.  I co gorsze, te delegacje dotyczą osób, którym nie można zarzucić uchybień, które mogłyby być przedmiotem postępowania dyscyplinarnego. Gdzie możemy się bronić, przedstawiać swoje argumenty? Postępowania dyscyplinarne są jawne. A delegacja - jedno zdanie i koniec. Nie ma żadnego środka obrony, uzasadnienia, bierzesz papier i tyle. To staje się karą administracyjną, którą się wymierza nawet z powodu kaprysu. 

Czytaj: Sędziowie o dyscyplinarkach - mamy mniej praw niż przestępca>>

To może być sposób wywierania presji na prokuratorów?

Oczywiście. I odczuwamy, coraz silniejszą presję. Taka delegacja jest szykaną, ma spowodować dolegliwość dla delegowanego i równocześnie wzbudzić strach, w tych którzy to obserwują. Trudno wykrzesać z siebie entuzjazm, skoro jest się przenoszonym, wbrew woli, do pracy - i to zazwyczaj ciężkiej pracy - bo dostajemy jakieś sprawy po kimś, trwające od dłuższego czasu, bardzo obszerne. 

Czytaj w LEX: Niezależność prokuratora >

Czy prokurator może bronić swoich praw, czy przepisy go w jakikolwiek sposób chronią? 

Jedyną szansą może być proces o mobbing. Ale mamy problem z sądami pracami. Chcą żebyśmy wskazali jednego pracodawcę. A tymczasem jak pracuje się w prokuraturze rejonowej - to moimi szefami, którzy mogą wydawać mi polecenia, są: prokurator rejonowy, okręgowy, regionalny, krajowy i generalny. I jeśli wszyscy wpływają na mój los zawodowy, to trudno określić kto jest moim pracodawcą. Faktem jest, że moje dokumenty i kwestie moich świadczeń są w prokuraturze okręgowej, ale to jest tylko "obróbka" techniczna. I nie decyduje o tym, od kogo  jestem zależny i czyim jestem pracownikiem. Skądinąd wiem, że w odpowiedzi na pozwy Prokuratura Krajowa wskazuje, że w takiej sytuacji powinien być pozywany prokurator okręgowy.

Delegacje to nie jest nowy problem... 

Za kadencji Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta uznano, że liczba delegacji w prokuraturze jest nieracjonalna. Powstało określenie "delegacjoza" - choroba delegacyjna, nadmiar delegacji. Prokurator Seremet podejmował działania by tych delegacji było mniej i to się w jakimś zakresie udało. Po objęciu władzy przez nowe kierownictwo - nie ma żadnych barier.

Sprawdź w LEX: Jakie są zasady wynagradzania prokuratorów regionalnych? >

Czy zmiany w przepisach są konieczne?

Delegacje - w ocenie naszego stowarzyszenia -  muszą być ograniczone do minimum, natomiast mają być prawidłowo określone zadania poszczególnych jednostek prokuratury i ich skład osobowy. I oczywiście nie można wykluczyć sytuacji, gdy z powodów losowych - choroby prokuratora, problemów rodzinnych - obsada danej jednostki ulegnie zmniejszeniu i będzie konieczne jej wzmocnienie - ale nie przez delegacje bez zgody prokuratora. A jeśli już, to powinien być jakiś środek zaskarżenia, nawet wewnętrzny. Powinna być procedura odwoławcza.

 


Czy taka wewnętrzna procedura nie byłaby jedynie "pudrowaniem" rzeczywistości? 

Nie, bo wtedy byłoby jasne, że przełożony zapoznał się z argumentacją prokuratora, zna jego sytuację i mimo to podjął taką decyzję.

Sprawdź w LEX: Czy OPS ma obowiązek udostępnienia prokuratorowi kopii decyzji administracyjnych ustalających opłaty za pobyt w DPS? >

Z drugiej strony są głosy, że delegacje są w prokuraturze od dawna, przepisy w tym zakresie się od dawna nie zmieniają, więc prokuratorzy powinni być świadomi...

To prawda, myślę, że gdyby delegowano prokuratora z Oleśnicy do Wrocławia, gdyby nazywał się Kowalski, to nikt by za nim nie stał murem. Ale czym innym są delegacje, które nie budzą zastrzeżeń, czym innym takie jak w przypadku prokuratora Krasonia. Gdzie mamy do czynienia ze świetnym prokuratorem, który zabiegał o niezależność w prokuraturze i jest karany za taką postawę właśnie delegacją.

Czytaj w LEX: Mrowicki Marcin, Rola prokuratora w postępowaniu cywilnym. Glosa do wyroku ETPC z dnia 31 października 2017 r., 69419/13 >