Wolnościowa terapia sprawców z zaburzeniami bez szans na rozwój?
Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje o zapewnienie warunków dla ambulatoryjnej terapii pacjentów opuszczających oddziały psychiatrii sądowej oraz osób, które kończą wykonywanie kary pozbawienia wolności w systemie terapeutycznym. A tymczasem podległa ministrowi zdrowia rada nie rekomenduje zwiększenia finansowania miejsc terapii orzekanych przez sądy w ramach środka zabezpieczającego po odbyciu kary. Deklarowane przez resort zdrowia uznanie takiej terapii za świadczenie gwarantowane raczej niewiele zmieni.

Debatę na ten temat wywołał, po raz kolejny Rzecznik Praw Obywatelskich, który wskazuje na pilną konieczność stworzenia realnego systemu wsparcia środowiskowego dla osób kończących pobyt w różnego typu miejscach izolacji, a następnie skierowanych przez sądy na terapię.
Inaczej pozytywne efekty działań resocjalizacyjno-terapeutyczno-leczniczych zostaną zaprzepaszczone z braku możliwości kontynuowania podobnych aktywności w warunkach wolnościowych. Efektem będzie coraz większa liczba osób ponownie pozbawionych wolności, bo taka jest konsekwencja nierealizowania nakazu sądu o udziale w terapii - przekonuje prof. Marcin Wiącek.
Rzecznik wystąpił z pytaniami w tej sprawie do ministrów sprawiedliwości Waldemara Żurka i zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. W piśmie do tego ostatniego urzędu bije szczególnie na alarm, bowiem na początku lutego Rada Przejrzystości przy Prezesie Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wydała, na zlecenie Ministerstwa Zdrowia, stanowisko w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień – kompleksowego ambulatoryjnego i dziennego świadczenia opieki zdrowotnej obejmującego diagnostykę i leczenie prowadzone w ramach środka zabezpieczającego psychiatrii sądowej. Wskazano w nim na niezasadność zwiększenia finansowania miejsc realizacji terapii oraz terapii uzależnień orzekanych przez sądy w ramach środka zabezpieczającego orzeczonego po odbyciu kary.
Terapia wolnościowa przed izolacją
RPO stwierdza, że nie może przejść obojętnie wobec takiej deklaracji, ponieważ analiza spraw prowadzonych w jego Biurze wskazuje na pilną konieczność wprowadzenia rozwiązań zapewniających praktyczną możliwość realizacji szeroko rozumianego terapeutycznego wsparcia, zwłaszcza pacjentów opuszczających oddziały psychiatrii sądowej oraz osób, które kończą wykonywanie kary pozbawienia wolności w systemie terapeutycznym. To właśnie system środowiskowej pomocy uznawany jest za jedną z najskuteczniejszych metod zapobiegania recydywie - podkreśla RPO. Tę ocenę potwierdza dr Małgorzata Pyrcak-Górowska z Zakładu Bioetyki i Prawa Medycznego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.
System środków zabezpieczających ukształtowany jest w ten sposób, że w pierwszej kolejności powinny być stosowane środki zabezpieczające o charakterze wolnościowym, a środki izolacyjne, polegające na pozbawieniu wolności - pobyt w szpitalu psychiatrycznym, umieszczenie w KOZZD - powinny być ostatecznością. Brak faktycznej dostępności do terapii ambulatoryjnej dla sprawców z zaburzeniami preferencji seksualnych może sprawiać, że osoby, które mogłyby podejmować leczenie w warunkach wolnościowych, wyłącznie z uwagi na brak możliwości objęcia ich takim leczeniem, są umieszczane w szpitalach psychiatrycznych, w KOZZD lub przebywają w warunkach izolacji dłużej niż jest to konieczne – mówi Prawo.pl.
W Gostyninie tłok, bo nie ma wolnościowej alternatywy
Problem ograniczonych możliwości udziału w terapii w warunkach wolnościowych w szczególnie wyrazistej formie występuje w przypadku osób objętych przepisami ustawy z 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. To osoby, które odbyły kary, a momencie opuszczania więzienia dostają zalecenie udziału w terapii.
Nie utworzono jednak sieci placówek dla sprawców z zaburzeniami preferencji seksualnych, w których można byłoby podejmować terapię w warunkach ambulatoryjnych – stwierdza dr Pyrcak- Górowska.
Utworzono natomiast Krajowy Ośrodek Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, a potem filię w Czersku, w których takie osoby są izolowane, na podstawie kontrowersyjnych orzeczeń sądów cywilnych.
– To nie miało być więzienie, tylko placówka medyczna podległa ministrowi zdrowia na maksymalnie 60 osób. Jest ich już ponad 100, na piętrowych więziennych pryczach, w ścisku, z filią w byłym więzieniu, zatrudnia tam byłych funkcjonariuszy więziennych. Pierwotnie kamuflowano rzeczywistość, teraz już nie. Ustawą z 22 listopada 2013 r. stworzono potworka prawnego, na podstawie którego sąd cywilny bezterminowo pozbawia człowieka wolności pod pretekstem terapii. Ta wymaga konkretnych warunków, które od dawna nie są spełniane – oceniła w rozmowie z Prawo.pl prof. Monika Płatek, karnistka z Uniwersytetu Warszawskiego.
Czytaj: Prof. Płatek: Trynkiewicz nie żyje, ale praktyki naruszające prawo nadal obecne>>
Podobnie sprawę widzi dr Hanna Machińska, która jako zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich w latach 2017 – 2022 wizytowała te placówki.
- Taka ustawa powinna zawierać przepis, a w naszej tego nie ma, że działania terapeutyczne, ale także edukacyjne, wobec tych osób powinny być podporządkowane przygotowaniu ich życia w warunkach wolnościowych, nawet jeśli nie wszyscy będą spełniać do tego warunki. Tymczasem w naszych placówkach prawie nie ma terapii, a sposób traktowania tych ludzi przeczy temu założeniu. Ta wręcz ostentacyjna „ochrona”, czyli ciągły nadzór przez strażników wyposażonych w środki przymusu bezpośredniego, w tym pałki i kajdanki. To standard więzienny i to nie powinno mieć miejsca. Jednym z celów zmian w ustawie powinno być stworzenie warunków dla prawdziwej terapii – mówi Prawo.pl.
Czytaj: Dr Machińska: Pacjenci z Gostynina czekają na przepisy zgodne z prawami człowieka>>
A dr Małgorzata Pyrcak-Górowska dodaje, że konsekwencje takiej sytuacji ponoszą osoby zobowiązane do podjęcia leczenia - są pozbawiane wolności, ponieważ alternatywę w postaci leczenia wolnościowego przewiduje się w przepisach, ale nie w rzeczywistości, co może przekładać się na kształt praktyki stosowania tych przepisów i sprawiać, że zamiast środków wolnościowych stosowane są środki o charakterze izolacyjnym.
Podobnie jest w przypadku środków zabezpieczających. Wyznaczono zakłady psychiatryczne, w których mogą być umieszczani sprawcy z zaburzeniami preferencji seksualnych, nie wyznaczono jednak placówek, w których mogliby oni realizować leczenie w warunkach wolnościowych. Problem braku odpowiedniej liczby placówek jest i podnoszony od wielu lat – przypomina.
Nie ma systemowego współdziałania
Rada Przejrzystości w swojej opinii wskazała jednak na dość istotny czynnik: nowy model wsparcia tych osób byłby nie tylko istotnym obciążeniem dla budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia, ale – z racji braku międzyresortowej koordynacji – stanowiłby działanie nieefektywne. RPO zgadza się z opinią o braku modelu współdziałania, który z perspektywy medycznej, penitencjarnej i probacyjnej analizowałby potrzeby osób, które kończą odbywać omawiane formy izolacji. - Obecnie w systemie ochrony zdrowia nie ma jasnych i konkretnych propozycji, które zapewnią realną możliwość realizowania przez daną osobę na wolności środka zabezpieczającego w postaci terapii lub terapii uzależnień - z braku wyspecjalizowanych placówek – stwierdził Marcin Wiącek.
W tym kontekście dr Pyrcak-Górowska zwraca uwagę, że leczenie w warunkach wolnościowych jest mniej kosztowne niż leczenie w warunkach zakładu psychiatrycznego. I dodaje, że chodzi o rozwiązania, które z jednej strony mają skutecznie zabezpieczyć społeczeństwo przed ponownym popełnieniem przestępstwa, a z drugiej – bardzo istotnie wkraczają w prawa osoby zobowiązanej do terapii.
Dlatego dyskusja nie powinna się ogniskować tylko na argumentach finansowych i organizacyjnych - podkreśla.
Terapia świadczeniem gwarantowanym?
W odpowiedzi na wystąpienie rzecznika, wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka poinformowała, że planowana jest kontynuacja prac mających na celu zakwalifikowanie kompleksowego ambulatoryjnego oraz dziennego świadczenia opieki zdrowotnej, obejmującego diagnostykę i leczenie prowadzone w ramach środka zabezpieczającego w psychiatrii sądowej, jako świadczenia gwarantowanego z zakresu opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień. - Należy się zgodzić się co do konieczności utrzymania efektów opieki nad osobami z zaburzeniami psychicznymi, wobec których orzeczono środek zabezpieczający, z uwagi na jej wieloaspektowy charakter, obejmujący elementy lecznicze, psychoterapeutyczne, rehabilitacyjne, jak również resocjalizacyjne, w celu nie tylko poprawy stanu zdrowia, lecz także poprawy zachowania w stopniu umożliwiającym funkcjonowanie w społeczeństwie w sposób niestwarzający zagrożenia dla porządku prawnego - dodała.
Wiceminister zastrzegła jednak, że „aktualna sytuacja jest trudna w związku z ogólnokrajowym niedoborem miejsc przeznaczonych do realizacji świadczeń z zakresu psychiatrii sądowej, jak również sygnalizowanymi przez podmioty lecznicze trudnościami w pokryciu kosztów udzielonych już świadczeń oraz ograniczeniem środków finansowych na te świadczenia”.
Same prace nad kwalifikacją takiego świadczenia jako świadczenia gwarantowanego to za mało, jeżeli nie będzie podmiotów, gdzie takie świadczenia mogłyby być udzielane. Istotne byłoby zatem także podjęcie prac nad utworzeniem sieci takich placówek, tak by przypadała chociaż jedna na każde województwo – komentuje dr Małgorzata Pyrcak-Górowska. - Jeśli leczenie wolnościowe nie będzie realnie dostępne, to będzie rosła liczba pacjentów w zakładach psychiatrycznych. Z tego powodu należy pilnie zagwarantować dostęp do takiego leczenia, a nie tylko zwiększać liczbę miejsc w szpitalach - podsumowuje.






