- Sąd stwierdził, że Prokuratura Regionalna nie uprawdopodobniła popełnienia zarzucanego mu czynu. Czyli tym samym sąd potwierdził wcześniejsze postanowienia tutejszego sądu rejonowego w sprawie aresztu co do innych osób, oraz postanowienia Sądu Okręgowego, który rozpatrywał zażalenie prokuratury na to postanowienie, ale nadto przede wszystkim sąd przyznał nam rację, że mecenas Giertych w tym postępowaniu nie ma statusu podejrzanego - powiedział Wende.

Decyzja sądu o uchyleniu środków zapobiegawczych wobec Romana G. jest zagrożeniem dla prawidłowego toku i efektów postępowania – oceniła w czwartek Prokuratura Regionalna w Poznaniu.

Wobec Romana Giertycha prokuratura zdecydowała o zastosowaniu środków zapobiegawczych w postaci 5 mln zł poręczenia majątkowego, zawieszenia w czynnościach adwokata, zakazu opuszczania kraju, dozoru policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi.

Czytaj: 
Adwokat Roman Giertych zatrzymany przez CBA>>
Prokuratura zarzuca Giertychowi symulowanie choroby, ale może przesłuchać go jeszcze raz>>

 

Małgorzata Młodawska-Piaseczna, Anna Wielgolewska

Sprawdź  
POLECAMY

Zarzuty o przywłaszczenie 92 mln zł

Adwokat Roman Giertych jest jedną z 12 osób zatrzymanych w połowie października w związku ze śledztwem dotyczącym wyprowadzenia i przywłaszczenia łącznie ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej Polnord. Zatrzymanym w sprawie przedstawiono zarzuty dotyczące przywłaszczenia środków spółki oraz wyrządzenia firmie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także prania brudnych pieniędzy.

Postępowanie prowadzone przez poznańską Prokuraturę Regionalną dotyczy dwóch wątków – zakupu bezwartościowych - zdaniem prokuratury - wierzytelności spółki Prokom Investments S.A. w kwocie niemal 73 mln zł i nabycia nieruchomości po zawyżonej według śledczych cenie niespełna 27 mln zł.

17 listopada poznański Sąd Okręgowy nie uwzględnił zażaleń prokuratury na brak aresztu dla Ryszarda Krauze i trzech innych podejrzanych ws. Polnordu. Obrońcy wskazywali wtedy, że prokuratura nie dysponuje żadnymi dowodami wskazującymi na rzekomą winę podejrzanych.

Natomiast rzecznik Sądu Okręgowego w Poznaniu sędzia Aleksander Brzozowski powiedział wtedy, że sąd zdecydował o wstrzymaniu wykonywania środków zapobiegawczych po zapoznaniu się z aktami sprawy oraz szczegółową argumentacją przedstawioną we wnioskach obrońców.

Pan mecenas Giertych nie jest podejrzanym w tej sprawie. A nawet gdyby tego typu teoretyczne założenie poczynić, to materiał dowodowy nie daje zdaniem sądu podstaw, do tego, żeby twierdzić, że pan mecenas Giertych popełnił jakiekolwiek przestępstwo. Więcej, sąd stwierdził bardzo wyraźnie, że czynności, które prokuratura usiłowała zarzucić naszemu klientowi mieściły się w ramach jego kompetencji, obowiązków prawnika obsługującego te transakcje - mówił w czwartek adwokat Jakub Wende.

Natomiast prokuratura w przesłanym mediom komunikacie stwierdziła, że "już następnego dnia po wstrzymaniu przez sąd wykonalności środków zapobiegawczych, polegających m.in. na zakazie opuszczania kraju, Roman G. wyjechał z Polski. Uniemożliwia prokuraturze wykonywanie zaplanowanych czynności procesowych, mając samemu możliwość wpływania na świadków i prawidłowy tok śledztwa. Wykorzystuje to m.in. poprzez swoją aktywność w mediach". Zdaniem prokuratury,  "łamanie tych obowiązków przez Romana G. jest naruszeniem prawa i w praktyce oznacza, że podejrzany ukrywa się przed organami ścigania".

- Z uzasadnienia postanowienia SR w Poznaniu wynika, że stawiając mi zarzuty prokuratura rażąco złamała prawo, zasady etyki i prawa człowieka. Na prokuratorów za to odpowiedzialnych oczywiście składamy zawiadomienie z art. 231 par. 1 i 2 kk. - napisał na Twitterze Roman Giertych.