Z najnowszych badań GfK Polonia – Partnera Merytorycznego Kampanii ProEuro – przeprowadzonych dla BCC wynika, że 15 proc. przedsiębiorców opowiada się za natychmiastowym wprowadzeniem euro, a ok. 40 proc. widzi taką potrzebę w kilkuletniej perspektywie. Najwięcej euroentuzjastów jest wśród firm dużych i średnich. Mniejsze firmy, podobnie jak konsumenci, mają najwięcej wątpliwości i obaw związanych z wejściem do strefy euro. Zdaniem ekonomistów – pomimo poważnych problemów w jakich znajduje się obecnie SE – to nie one są źródłem chłodnego dystansu do euro, lecz brak wiedzy nt. korzyści wynikających ze wspólnej waluty oraz uleganie stereotypowym opiniom o zagrożeniach. Stąd apel do rządu o szeroko zakrojoną i obliczoną na kilka lat akcję edukacyjną.

APEL

Apelujemy do obecnego i przyszłego rządu o podjęcie działań niezbędnych do wprowadzenia euro w Polsce:

1.Należy przedstawić, wkrótce po najbliższych wyborach parlamentarnych, datę wejścia Polski do strefy euro. Podana data będzie działała mobilizująco na rząd, a także – jeżeli rynki finansowe odbiorą ją jako wiarygodną – spowoduje spadek kosztów obsługi długu i rynkowych stóp procentowych.
2.Rząd powinien prowadzić bardziej ofensywną politykę komunikacyjną, pokazującą społeczeństwu korzyści ekonomiczne płynące z przyjęcia wspólnej europejskiej waluty oraz przeciwstawiać się urojonym zagrożeniom. Politycy muszą stać się liderami tej polityki, rzecznikami długofalowego narodowego interesu, a nie rzecznikami niedoinformowanej części opinii publicznej. Nie mogą bać się edukować społeczeństwa, by nie stracić poparcia wyborców. Polska strategia wchodzenia do strefy euro powinna, znaleźć się w najbliższej kampanii wyborczej. Duże i już masowo dostrzegane korzyści dla kraju z racji naszego wejścia do UE siedem lat temu, są dobrym punktem wyjścia dla takiej bardziej aktywnej i pozytywnej polityki informacyjnej w sprawie euro.
3.Należy mocniej podkreślać, że zmniejszanie deficytu budżetowego i potrzeb pożyczkowych Polski oraz niska inflacja są nam potrzebne niezależnie od kwestii wejścia do strefy euro. Przede wszystkim po to, aby ograniczyć w sposób trwały ryzyko niestabilności polskiej gospodarki, w tym także koszt zawirowań na światowych rynkach finansowych.
4.Należy przygotować zmiany w konstytucji wymagane przy przejściu do strefy euro i przystąpić do zbudowania zaraz po wyborach odpowiedniej koalicji w Parlamencie dla przegłosowania tych zmian.
5.Podczas polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, oraz później, należy popierać rozwiązania zmniejszające ryzyko rozprzestrzeniania się syndromu greckiego w strefie euro i powtórzenia się kryzysu w samej Grecji.
6.Nie można wykorzystywać problemu Grecji do usprawiedliwiania własnych opóźnień w reformowaniu finansów publicznych, w tym systemu emerytalnego.
Głos wybitnych ekonomistów, uczestników debaty BCC w ramach Kampanii ProEuro (27.06.2011):

prof. Stanisław Gomułka:

Trudno w tej chwili ministrowi finansów czy premierowi zaproponować datę przyjęcia euro, zwłaszcza przed wyborami. Jednak kwestia polskiej strategii wchodzenia do strefy euro powinna znaleźć się w kampanii wyborczej. Premier ma duże wyczucie tego, jak myśli przeciętny obywatel, a to co myśli dzisiaj zobaczyliśmy także w najnowszych badaniach – jest pełen obaw, niedoinformowany, nie widzi pozytywnych konsekwencji wstąpienia do euro.

Tymczasem premier, minister finansów, nasi politycy boją się edukować społeczeństwo, bo wiedzą, że musieliby często „iść pod wiatr”. Boją się tracić punkty, boją się być liderami. Mój apel do rządu brzmi: Bądźcie politycznymi liderami, a nie wyrazicielami opinii publicznej, szczególnie tej niedoinformowanej. W tej roli można było występować już od jakiegoś czasu – obecnie mamy dodatkowo problem Grecji i niejasną sytuację w strefie euro. Nie można jednak wykorzystywać tych problemów do usprawiedliwiania własnych opóźnień.

Na szczęście zadziałał mechanizm rynkowy, który zagroził polskim politykom, że jeżeli nie będzie działań ograniczających deficyt budżetowy, to możemy mieć kryzys finansów publicznych na dużą skalę. Jest więc nadzieja, że politycy zaczną myśleć bardziej perspektywicznie, co jest także nadzieją i szansą dla przedsiębiorców.

prof. Dariusz Rosati:

Apeluję do rządu o większą aktywność w komunikowaniu społeczeństwu korzyści jakie mogą być uzyskane dzięki przyjęciu euro i przeciwstawianiu się urojonym zagrożeniom. Pokazanie tych zalet jest dosyć proste. Przede wszystkim należy wykazać ile zarobi się na eliminacji kosztów transakcyjnych, czyli wymiany walut – jeśli weźmiemy wszystkie firmy, które mają transakcje międzynarodowe przy średnim koszcie wymiany walut 0,3-0,5 proc. wartości transakcji, daje to nam 10-12 mld zł oszczędności. Podobnie kredyty – sektor prywatny (przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe) jest w Polsce zadłużony na ok. 700 mld zł. Licząc ostrożnie spadek kosztu oprocentowania o 200 punktów bazowych jest to dla nas korzyść rzędu 14 mld zł. Również korzyści uzyskane dzięki niższym kosztom związanym z potrzebami pożyczkowymi rządu w kwocie 200 mld zł rocznie są niebagatelne.

Nie zgadzam się z Ministerstwem Finansów, aby nie podawać daty przyjęcia euro w Polsce, ponieważ raz się pomyliliśmy, drugi raz się pomyliliśmy. Ustalenie daty ma jednak swoje zalety: po pierwsze, dyscyplinuje polityków, po drugie – jeżeli jest to data, którą rynki finansowe odbiorą jako wiarygodną, to samo podanie kalendarza i ścieżki dojścia do celu powoduje spadek kosztów obsługi długu i spadek rynkowych stóp procentowych, rentowności. To też niebagatelna sprawa, którą warto wziąć pod uwagę. Dlatego, taką mapę drogową dojścia do euro możemy i powinniśmy zarysować. Nie ma co zwlekać, tym bardziej, że gdy mówimy o wejściu do strefy euro, to jest to technicznie możliwe dopiero w roku 2015, a być może 2016, więc jest wystarczający czas, aby popracować nad opinią publiczną i jednocześnie oczekiwać zmian w samej strefie euro, żeby wiedzieć do czego my w końcu wchodzimy.

prof. Witold Orłowski:

Poważnym problemem, który mamy do pokonania jest szybkie zmniejszenie potrzeb finansowych Polski, po to, żeby nie wystawiać się na ryzyko kryzysu, na który wcale nie zasłużyliśmy, a który może nas dotknąć w sposób potężny, jeśli nie podejmiemy działań. Utrzymywanie wysokich potrzeb pożyczkowych przez Polskę, które w większości zaspokajane są na rynku zagranicznym, wiąże się z coraz większym ryzykiem ze względu na prawdopodobieństwo dużych zawirowań na rynkach finansowych.

W najbliższych latach będziemy mieli problem z inflacją i to większy niż się jeszcze niedawno wydawało. To jednak problem do rozwiązania dla NBP. Na koniec pozostaje decyzja co robimy z kursem walutowym, czyli z przystąpieniem do ERM2 i w jaki sposób przeprowadzamy zmiany w konstytucji.