Fiskus chce podatku od rozliczeń między byłymi partnerami
Kwota otrzymana od byłego partnera, odpowiadająca poniesionym przez podatnika wydatkom na budowę domu na własnej działce, nie jest wyłącznie zwrotem nakładów, lecz stanowi część wynagrodzenia za odpłatne zbycie udziału w nieruchomości. Dochód z tego tytułu podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym. Eksperci podkreślają, że rozliczenia majątkowe między partnerami są bardziej skomplikowane niż rozliczenia małżonków.

Rozliczenia majątkowe między byłymi partnerami wiążą się z innymi skutkami podatkowymi, niż w przypadku rozwodu małżonków. Konkubenci nie posiadają wspólności majątkowej, a ich rozliczenia opierają się na zasadach prawa cywilnego.
Sytuacja konkubentów, jeśli chodzi o kwestie podatkowe, nie jest prosta. Już w trakcie trwania związku omijają ich pewne przywileje. Nie mogą skorzystać z preferencyjnego wspólnego opodatkowania, nawet jeśli prowadzili wspólne gospodarstwo domowe przez cały rok. Potwierdzono to np. w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 20 marca 2012 r. (II FSK 2082/10), zgodnie z którym art. 6 ust. 2 ustawy o PIT nie przewiduje możliwości wspólnego opodatkowania się osób heteroseksualnych pozostających we wspólnym pożyciu.
Jednak matka będąca w związku nieformalnym może korzystać ze wspólnego rozliczenia jako osoba samotnie wychowująca dzieci (art. 6 ust. 4c ustawy o PIT). Organy skarbowe uznają takie prawo w przypadku samotnego rodzica żyjącego w konkubinacie. W interpretacji z 15 września 2022 r. ( 0113-KDIPT2-2.4011.637.2022.2.KR) dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał, że konkubinat nie jest przeszkodą dla osoby samotnie wychowującej dzieci.
Na gruncie podatku od spadków i darowizn konkubenci traktowani są jako osoby obce (III grupa podatkowa). Darowizny między konkubentami są zwolnione z podatku tylko do wysokości kwoty wolnej, która w 2026 dla III grupy podatkowej wynosi 5 733 zł (limit na 5 lat).
Faktyczny zwrot nakładów
Skuteczne rozliczenie konkubinatu po rozstaniu, oparte na zwrocie faktycznych nakładów, nie powinno skutkować opodatkowaniem PIT, jednak istnieje ryzyko.
Wątpliwości miała podatniczka, która była współwłaścicielką działki w udziale 1/2, współfinansowała budowę domu na tej działce, a następnie sprzedała byłemu partnerowi swój udział w nieruchomości oraz otrzymała dodatkową kwotę tytułem wzajemnych rozliczeń obejmujących nakłady na działkę, budowę domu i spłatę kredytu. Zapytała ona organy skarbowe czy otrzymana przez nią od byłego partnera kwota jako rozliczenie i zwrot nakładów na działkę, budowę domu i kredyt stanowi dochód podlegający opodatkowaniu PIT? Jej zdaniem jest to jedynie odzyskanie własnych, wcześniej wydatkowanych środków, a nie dodatkowe przysporzenie majątkowe.
W interpretacji z 6 marca br. dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej odmówił uznania otrzymanej kwoty za neutralny podatkowo zwrot nakładów (0112-KDSL1-1.4011.752.2025.2.AO).
- Dyrektor KIS uznał, że w analizowanym stanie faktycznym nie chodziło o klasyczne rozliczenie nakładów na cudzy składnik majątku, lecz o rozliczenie towarzyszące odpłatnemu zbyciu udziału we własnej nieruchomości przed upływem pięcioletniego terminu, o którym mowa w art. 10 ust. 1 pkt 8 ustawy o PIT. Podstawą tej konkluzji było odwołanie się do cywilistycznej konstrukcji części składowej nieruchomości oraz zasady superficies solo cedit. Organ podkreślił, że budynek wznoszony na własnym gruncie, także w stadium budowy lub stanie surowym zamkniętym, nie stanowi odrębnego przedmiotu własności, lecz część składową gruntu. Skoro nakłady zostały poniesione na nieruchomość, której podatniczka była współwłaścicielką, to według organu nie mogły być traktowane jako odrębne świadczenie zwrotne, funkcjonujące obok ceny sprzedaży udziału – podkreśla dr Radosław Bulejak
W ocenie organu nakłady te zwiększały wartość nieruchomości i mogły zostać uwzględnione wyłącznie po stronie kosztów uzyskania przychodu, stosownie do art. 22 ust. 6c ustawy o PIT, nie zaś jako składnik wyłączony z przychodu.
Kiedy nie ma przychodu?
- Rozliczenia między byłymi partnerami były analizowane już przez dyrektora KIS. W interpretacji z 6 lutego 2026 r. (nr0113-KDIPT2-3.4011.13.2026.1.SJ) przyjął on – zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych – że zwrot nakładów między byłymi partnerami nie rodzi przychodu podatkowego. Jeżeli bowiem nie dochodzi do realnego przysporzenia majątkowego, lecz jedynie do odzyskania wcześniej wydatkowanych środków, brak jest podstaw do rozpoznania przychodu. Taki zwrot nie prowadzi do definitywnego wzbogacenia podatnika, lecz jedynie kompensuje wcześniejsze uszczuplenie jego majątku. Podstawą cywilnoprawną takich rozliczeń są przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu z art. 405 i 410 k.c., ponieważ nakłady zostały poczynione na cudzej nieruchomości – podkreśla dr Radosław Bulejak, radca prawny, doradca podatkowy z AXELO Prawo i Podatki Jego zdaniem z interpretacji wynika pośrednio, że każda kwota wypłacona przy tego rodzaju rozliczeniu staje się elementem przychodu ze zbycia.
- Rozumowanie to nie odpowiada jednak w pełni na pytanie, czy część świadczenia odpowiadająca rzeczywistemu zwrotowi własnych środków zaangażowanych wcześniej w inwestycję nie zachowuje mimo wszystko charakteru kompensacyjnego. Innymi słowy, organ trafnie wskazuje różnicę konstrukcyjną między nakładami na cudzą i na własną nieruchomość, lecz nie wyjaśnia przekonująco, dlaczego różnica ta miałaby w każdym przypadku prowadzić do całkowitego wyeliminowania argumentu o braku definitywnego przysporzenia. Interpretacja Dyrektora KIS opiera się na założeniu, że skoro nakłady zostały poniesione na nieruchomość stanowiącą współwłasność podatniczki, to ich późniejsze rozliczenie nie może być traktowane jako neutralny podatkowo zwrot wydatków, lecz wyłącznie jako element odpłatnego zbycia udziału. Sam fakt, że nakłady zostały poniesione na własną nieruchomość, nie przesądza jednak jeszcze automatycznie, że każda kwota otrzymana przy rozliczeniu między stronami stanowi przychód w rozumieniu ustawy o PIT – stwierdza dr Radosław Bulejak.
Zauważa on, że interpretacja prowadzi do wniosku, iż w przypadkach rozliczeń pomiędzy byłymi partnerami, współwłaścicielami albo stronami wspólnej inwestycji szczególnego znaczenia nabiera precyzyjne wyodrębnienie tej części świadczenia, która stanowi cenę za zbywany udział w nieruchomości, od tej części, która ma odpowiadać rozliczeniu poniesionych nakładów.
- Sam sposób nazwania poszczególnych kwot w porozumieniu stron nie ma znaczenia rozstrzygającego, jeżeli z całokształtu okoliczności wynika, że ekonomicznie i prawnie transakcja stanowi przede wszystkim odpłatne zbycie udziału w nieruchomości wraz z uwzględnieniem jej aktualnej wartości. Podatnik powinien zadbać o możliwie pełne udokumentowanie struktury finansowania inwestycji, w tym źródeł pochodzenia środków, wysokości i dat poszczególnych wpłat, zakresu poniesionych nakładów, spłat zobowiązań kredytowych oraz cywilnoprawnej podstawy późniejszego rozliczenia między stronami. Im precyzyjniej zostanie wykazane, że określona część świadczenia ma charakter restytucyjny i odpowiada rzeczywiście poniesionym wydatkom, tym większe są szanse na obronę stanowiska, że nie powstał przychód podatkowy – radzi dr Radosław Bulejak.
Konkubenci podatkowo jak osoby obce
- Rozliczenia osób, które pozostają w związkach nieformalnych, to podatkowa puszka Pandory. Dotyczy to zarówno relacji majątkowych między partnerami w trakcie związku, jak i po jego zakończeniu. Na gruncie prawa podatkowego osoby w takich związkach są co do zasady traktowane jak zupełnie obce. W efekcie różnego rodzaju wspólne przedsięwzięcia (budowa domu, zakup mieszkania), wspólne zobowiązania (kredyty, pożyczki) czy transfery majątkowe, mogą generować opodatkowanie. Tak naprawdę nawet zwykły przelew na codzienne potrzeby – z konta jednego partnera na konto drugiego partnera – to już ryzyko podatkowe. Opcji jest tu wiele, gdyż w zależności od okoliczności taki przelew może być potraktowany np. jak darowizna, pożyczka czy też przychód w PIT – podkreśla Marcin Bodziony, doradca podatkowy, ekspert w zakresie kontroli i postępowań podatkowych.
Zauważa on, że partnerzy często przyjmują domniemanie, że skoro tworzą wspólne gospodarstwo domowe, to obowiązują ich te same zasady co małżonków. Tak jednak nie jest. - System podatkowy zasadniczo premiuje małżonków, zwłaszcza tych pozostających we wspólności majątkowej. W praktyce wiele przesunięć majątkowych – choćby między kontami bankowymi małżonków pozostających we wspólności – nie budzi zainteresowania fiskusa. Wynika to z faktu, że fundamentem tego ustroju jest majątek wspólny. W efekcie okazuje się, że większość transferów pieniężnych to tak naprawdę przekazania techniczne, w ramach tego samego majątku. Bez skutków podatkowych. Partnerzy w związkach nieformalnych nie mają tego komfortu, ale to nie oznacza, że każda kontrola przepływów pieniężnych między nimi musi zakończyć się dodatkowym podatkiem – podkreśla Marcin Bodziony.
Jego zdaniem jedną z możliwych linii obrony jest odwołanie się do ogólnej definicji przychodu. - Przychód, w oparciu o który określa się podatek, musi mieć charakter definitywny, ostateczny. W dobrze prowadzonym postępowaniu podatkowym można zaś wykazać, że przynajmniej część przelewów nie ma takiego charakteru. Przykładowo, jeśli partnerka przelewa partnerowi 1000 zł, żeby ten z tych środków uregulował np. opłatę za zajęcia pozalekcyjne dziecka, to ta kwota nie powinna być traktowana jako przychód partnera do opodatkowania. Partner jest tu jedynie swoistym przekaźnikiem pieniędzy. Pojawiają się one u niego na koncie jedynie przejściowo, nieostatecznie – ocenia Marcin Bodziony.
Niezależnie jednak od powyższego rekomenduje on aby osoby w związkach partnerskich nie oczekiwały aż odezwie się do nich urząd skarbowy.
- Moim zdaniem bardzo dobrym pomysłem jest zwrócenie się do doradcy podatkowego z prośbą o pomoc w wypracowaniu zasad gospodarowania majątkiem w takiej relacji. Z mojej perspektywy, jako prawnika specjalizującego się w kontrolach i postępowaniach podatkowych, największy problem w takich sprawach wynika z tego, że na przestrzeni lat przepływy pieniężne między partnerami mnożą się. Kontrola może zaś pytać szczegółowo o każdy przelew, a zadanie identyfikacji poszczególnych wydatków jest bardzo mozolne – radzi Marcin Bodziony.




