Niewielu chętnych na kasowy PIT
W rozliczeniu za 2025 r. około 2,8 tys. przedsiębiorców złoży zeznania na zasadach kasowego PIT - wynika z najnowszych danych Ministerstwa Finansów. To alternatywna metoda polegająca na tym, że firma płaci podatek dopiero wtedy, gdy sama otrzyma zapłatę od kontrahenta. Prawo do wyboru kasowego PIT ma co do zasady ponad 2 mln podatników. Według MF dopiero po kilku latach będzie można ocenić, czy zainteresowanie rośnie, czy maleje, Na razie pomóc powinno dwukrotne podniesienie od 2026 r. progu, który uprawnia do wyboru tej metody rozliczenia.

Jak wyjaśnia Ministerstwo Finansów, kasowy PIT jest skierowany do przedsiębiorców prowadzących działalność w niewielkich rozmiarach w formie jednoosobowej działalności, o ograniczonej wielkości osiąganych przychodów. Kasowa metoda rozliczania przychodów i kosztów weszła w życie 1 stycznia 2025 r. Polega na możliwości płacenia PIT przez przedsiębiorcę dopiero po faktycznym otrzymaniu zapłaty za wydany towar lub wykonaną usługę oraz potrącanie kosztów uzyskania przychodów po zapłaceniu za otrzymany towar lub wykonaną usługę. Po upływie dwóch lat od wystawienia faktury albo w dniu likwidacji działalności gospodarczej, przedsiębiorca jest obowiązany rozpoznać przychód, nawet jeżeli nie otrzyma od kontrahenta zapłaty.
Nowy limit od 2026 roku
- Według stanu na koniec 2025 r. w Centralnym Rejestrze Podmiotów Krajowej Ewidencji Podatników odnotowano 2,8 tys. podmiotów, które zadeklarowały kasową metodę rozliczania przychodów i kosztów - poinformował wiceminister finansów Jurand Drop w odpowiedzi na interpelację poselską nr 15181.
Tymczasem w uzasadnieniu do projektu wprowadzającego kasowy PIT wskazano - powołując się na dane za 2022 rok - że 2,3 mln podatników uzyskało przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej w wysokości, która będzie uprawniała do wyboru tej metody,
Według wiceministra nie oznacza to, że ministerstwo dokonało błędnego oszacowania liczby podatników, którzy skorzystają z tej metody rozliczeń, ponieważ wskazano jedynie liczbę uprawnionych.
- Kasowy PIT jest nowym rozwiązaniem. Ma ono charakter fakultatywny, co oznacza, że wybór tego rozwiązania zależy od decyzji przedsiębiorcy. To przedsiębiorca, składając stosowne oświadczenie, decyduje o wyborze tego rozwiązania, mając jednocześnie na uwadze korzyści i obowiązki, które wiążą się z jego stosowaniem. Dotychczasowy, krótki okres funkcjonowania tego rozwiązania w podatku dochodowym nie pozwala na pogłębioną analizę zainteresowania przedsiębiorców tym rozwiązaniem. Taka analiza w kierunku stwierdzenia, czy zainteresowanie kasowym PIT wśród przedsiębiorców wzrasta czy maleje, będzie możliwa dopiero po kilku latach jego obowiązywania. W celu zwiększenia kręgu przedsiębiorców uprawnionych do kasowego PIT, od 1 stycznia 2026 r. limit przychodów warunkujący stosowanie kasowej metody rozliczania przychodów i kosztów został zwiększony z 1 mln zł do 2 mln zł. Jest to realizacja postulatu deregulacyjnego zaproponowanego w ramach inicjatywy społecznej SprawdzaMY - wyjaśnia Jurand Drop.
Metoda zbyt skomplikowana
Chodzi o obowiązujący od 2026 r. nowy limit przychodów, dzięki któremu liczba uprawnionych zwiększy się o 156 tys. Czy to zwiększy zainteresowanie firm tą metodą? Eksperci mają wątpliwości. Poza podwyżką limitu inne warunki korzystania z tej metody pozostają bez zmian.
Jak wyjaśnia Grzegorz Grochowina, szef Zespołu Zarządzania Wiedzą w Departamencie Podatkowym w KPMG w Polsce, rozliczenie metodą kasową oznacza, że przedsiębiorcy zapłacą podatek wtedy, gdy sami otrzymają zapłatę od kontrahenta. Jednak również koszty odliczą, gdy sami je uiszczą. Prawa do kasowego PIT nie będą miały osoby prowadzące działalność gospodarczą, np. w formie spółki cywilnej czy spółki jawnej. Poza tym można go stosować tylko w transakcjach z przedsiębiorcami, nie z konsumentami. Trzeba też prowadzić ewidencję zawierającą datę wystawienia faktury, numer, kwotę należności oraz datę uregulowania płatności.
- Dane Ministerstwa Finansów potwierdzają, że - zgodnie z wcześniejszymi założeniami - zainteresowanie tym rozwiązaniem nie jest duże. Nie wydaje się też, by podniesienie limitu przychodów mogło to zmienić. Mimo iż celem kasowego PIT jest ułatwienie rozliczeń, to zniechęcające mogą być dodatkowe warunki: konieczność monitorowania płatności po stronie przychodów i kosztów, sprawdzania statusu kontrahentów (czy są przedsiębiorcami) oraz pilnowania progu przychodów. Przeszkodą może być też wymóg samodzielnego prowadzenia działalności, czyli bez wspólników- mówi Grzegorz Grochowina, szef Zespołu Zarządzania Wiedzą w Departamencie Podatkowym w KPMG w Polsce.
Jego zdaniem należałoby zwiększyć limit do 2 mln euro, czyli do limitu przychodów pozwalającego stosować kasowe rozliczenie VAT oraz rozliczenia ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych. Zgodnie z ustawą, limit kasowego PIT będzie niższy niż limit kasowego VAT, co może wprowadzić pewne zamieszanie w rozliczeniach – dodaje.
Czy limit zostanie zniesiony



