Kontrowersje odnośnie opodatkowania podatkiem od nieruchomości elektrowni wiatrowych trwały już od kilku lat. Wszystko się zaczęło od ustawy z 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych. Ta regulacja wpłynęła także na zakres opodatkowania wiatraków. Do końca 2016 r. opodatkowaniu podlegały jedynie tzw. części budowlane elektrowni, czyli fundament i maszt. Natomiast od początku 2017 r. inwestorzy mieli zapłacić podatek od całości, czyli też od elementów technicznych. Ponadto elektrownie wiatrowe zostały wprost wymienione jako obiekty budowlane w ustawie z 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane. Taki stan rzeczy nie trwał jednak długo. Już od początku 2018 r. ustawodawca przywrócił stan prawny sprzed tej nowelizacji.

Zobacz również: Gminy wystawione do wiatru idą do Trybunału >>

 


Masowe wnioski o interpretacje indywidualne

Na zmiany obowiązujące od 2017 r. bardzo szybko zareagowali właściciele elektrowni wiatrowych, którzy masowo występowali o wydanie interpretacji indywidualnych. Części z nich się udało. Organy podatkowe wydały interpretacje na ich korzyść. Jednak znaczna większość musiała dochodzić swoich racji przed sądami administracyjnymi.

Inwestorzy konsekwentnie twierdzili, że nowelizacja przepisów tzw. ustawy wiatrakowej i prawa budowlanego nie powoduje żadnej zmiany w zakresie zwiększenia podstawy opodatkowania. Jednak po stronie fiskusa opowiedziały się wojewódzkie sądy administracyjne.

 


W połowie 2018 r. spór dotarł na szczebel Naczelnego Sądu Administracyjnego, który widząc rangę problemu, wystąpił o podjęcie uchwały. Swoją decyzję NSA motywował brakiem przejrzystości w znowelizowanych przepisach.

Miała być uchwała, jest wyrok 7 sędziów

Początkowo NSA miał podjąć uchwałę. Jednak tak się nie stało i sprawa została przekazana do rozpoznania przez skład siedmiu sędziów. Decyzja sądu zaskoczyła wszystkich, bo takich spraw jak ta, było wiele. Wszystko wyjaśniło się 22 października br., kiedy NSA (sygn. akt II FSK 2983/17), oprócz wydania wyroku, wydał także postanowienie o poinformowaniu prezesa Rady Ministrów o nieprawidłowościach w przepisach.

Błąd legislatora a strata inwestora

NSA podkreślił, że znowelizowane przepisy nie miały na celu oddziaływać na zakres opodatkowania elektrowni wiatrowych. Sam legislator to podkreślał w swoich wyjaśnieniach i czego pokłosiem była kolejna nowelizacja, obowiązująca już od 2018 r. Jednak w stanie prawnym obowiązującym w zeszłym roku interpretacja znowelizowanych przepisów prowadziła do wniosku, że elektrownia wiatrowa to budowla w rozumieniu przepisów prawa budowlanego  składająca się co najmniej z fundamentu, wieży oraz elementów technicznych, o mocy większej niż moc mikroinstalacji. W tym miejscu sąd odwoływał się także do wyroku Trybunału Konstytucyjnego (P 33/09), z którego wywiódł, że inne ustawy, niż ustawa prawo budowlane, mogą współdecydować o statucie urządzeń czy innych obiektów.

Zobacz również: Będą nowe zasady opodatkowania gruntów >>

Deklaracje na podatek od nieruchomości będą ujednolicone >>

Sąd podkreślił, że jest to doskonały przykład jak proces legislacyjny nie powinien przebiegać. Doszło tutaj do kumulacji problemów z zakresu ustawodawstwa. Nie jest to także pierwszy taki przypadek, a można tutaj wskazać chociażby by na zagadnienie linii komunikacyjnych, infrastruktury kolejowej. NSA zaznaczył, że projekt zmian przepisów nie dotyczył tutaj podatkowej regulacji i nie wyszedł z ramienia ministra finansów – był to rządowy projekt. Brak dopracowania nowelizacji natomiast odbił się rykoszetem na kwestiach dotyczących opodatkowania. Sąd wydając postanowienie o poinformowaniu prezesa Rady Ministrów, ma nadzieję, że w przyszłości uda się zapobiec takim sytuacjom – zwłaszcza, że jest w planach utworzenie kodeksu urbanistycznego i budowlanego.