Marian K. pracował z trzema innymi mężczyznami przy oczyszczaniu koryta rzeki. Czynności wykonywał przy użyciu prostego urządzenia haka tzw. dziabasa. W pewnym momencie zahaczył nim o korzeń drzewa znajdujący się pod lustrem wody. Usiłując go wyciągnąć stracił równowagę, przewrócił się, wpadł do koryta rzeki i doznał urazu barku i ręki.

Od pracodawcy - spółki wodnej -  zażądał zadośćuczynienia, odszkodowania i renty za wypadek przy pracy.

Nie wystarczy posługiwanie się siłami przyrody

Sąd Rejonowy w Kutnie oddalił powództwo. Także Sąd Okręgowy w Łodzi nie dopatrzył się odpowiedzialności pracodawcy za skutki wypadku ani na zasadzie ryzyka (art. 435 k.c.) ani na zasadzie winy na podstawie art. 415 k.c.

Czytaj w LEX: Procedura ustalania okoliczności i przyczyn wypadku przy pracy >

Sąd stwierdził, że spółka wodna nie jest podmiotem wprawianym w ruch za pomocą sił przyrody. Przepis art. 435 k.c.  przewiduje, że prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.

Czytaj w LEX: Odpowiedzialność cywilnoprawna pracodawcy za wypadek przy pracy >

 


Sąd podniósł, że do uznania za takie przedsiębiorstwo siły przyrody muszą stanowić podstawę wykonywania działalności, być z nią nierozerwalnie związane funkcjonalne. Nie wystarczy więc że przedsiębiorstwo posługuje się siłami przyrody tylko do działań wspomagających czy używa maszyn zaopatrzonych w silniki, gdy dla istnienia i funkcjonowania przedsiębiorstwa mają one znaczenie uboczne.  

Czytaj w LEX: Świadczenia z ubezpieczenia wypadkowego >

Sąd wskazał, że spółka wodna zajmująca się konserwacją urządzeń melioracyjnych i oczyszczaniem koryta rzek wprawdzie wykorzystuje do tego maszyny w postaci koparek czy pił spalinowych, lecz ich działanie ma charakter wspomagający i usprawniający pracę. Są one niezbędne w znaczeniu funkcjonowania przedsiębiorstwa na rynku (zapewniając konkurencyjność oferowanych usług, ich precyzję oraz szybkość wykonania), jednak nie stanowią one o jego istnieniu.

Czytaj w LEX: Dokumentacja powypadkowa - sporządzenie protokołu powypadkowego >

Nadto w istotnej części prace wykonywane przez spółkę prowadzone są ręcznie przez jego pracowników, przy prostych narzędzi użyciu haków czy dziabasów

Wypadek  nie ma zatem żadnego związku nawet pośredniego czy funkcjonalnego z samym ruchem przedsiębiorstwa jak również funkcjonowaniem sił przyrody.

 


Wypadek pracownika miał charakter losowy

Sąd nie dopatrzył się też podstaw do uznania, że pracodawca odpowiada za szkodę na zasadzie winy. Pracodawca, co potwierdził biegły z zakresu bhp, wypełnił wszystkie ciążące na nim obowiązki dotyczące przeszkolenia stanowiskowego poszkodowanego w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy.

Czytaj w LEX: Kwalifikacja zdarzeń wypadkowych na przykładach z wykorzystaniem orzecznictwa >

Marian K. był doświadczonym pracownikiem zatrudnionym w spółce od 13 lat, na stanowisku pracownika fizycznego. Wykonywał proste, powtarzalne i ręczne prace przy konserwacji i melioryzacji rowów, które nie mają charakteru prac szczególnie niebezpiecznych i nie wymagają bezpośredniego nadzoru nad ich wykonaniem.  Hak, którym wykonywał pracę był narzędziem właściwym dla ich bezpiecznego wykonywania.  Ewentualny brak ubrania roboczego, którego nie zapewnił pracodawca nie miał żadnego wpływu na zaistniały wypadek przy pracy.

Sąd podniósł, że praca wykonywana przez powoda wiązała się z pewnego rodzaju zagrożeniem dlatego powinna być wykonywana przez niego z zachowaniem należytej staranności i ostrożności.

Sądy obu instancji zdarzenie zakwalifikowały więc jako wypadek losowy.

Wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 24 marca 2020, akt sygn. VIII Pa 232/19

Zobacz również: SN: Nie było porządku na budowie - za wypadek odpowiada pracownik i pracodawca >>