Sądy pracy utoną w sprawach z zakresu dyskryminacji
Nowe przepisy o mobbingu, kobietach w zarządach spółek, uprawnieniach Państwowej Inspekcji Pracy oraz o równych wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn, nad którymi jeszcze trwają prace rządowe, mogą - zdaniem prawników - przyczynić się do wzrostu liczby skarg kierowanych do sądów pracy, w szczególności w sprawach dotyczących dyskryminacji. Takiego scenariusza spodziewa się również Ministerstwo Sprawiedliwości, które domaga się większych nakładów finansowych na sądy powszechne w związku z koniecznością zwiększenia ich obsady kadrowej. Wzrostu liczby sporów obawiają się też pracodawcy.

Ofensywa legislacyjna resortów, a zwłaszcza Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w zakresie prawa pracy i ubezpieczeń społecznych budzi coraz większe obawy prawników o dodatkowe obciążenie sądów powszechnych, które już dziś nie narzekają na brak pracy. Dotyczy to zarówno zmian wynikających z konieczności dostosowania prawa krajowego do dyrektyw unijnych, jak i regulacji wcześniej niezapowiadanych, takich jak nowa definicja mobbingu. To właśnie do wydziałów pracy i ubezpieczeń społecznych trafiać będą sprawy z zakresu m.in. dyskryminacji, mobbingu, udziału kobiet we władzach spółkach czy nowych uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy związanych z przekształcaniem umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Na tym jednak lista potencjalnych źródeł nowych sporów się nie kończy. W przygotowaniu są kolejne regulacje, które również mogą przełożyć się na wzrost liczby spraw kierowanych do sądów pracy, jak ustawa o równych wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn czy o pracy platformowej.
- Nowe regulacje mogą istotnie zwiększyć liczbę sporów pracowniczych. O mobbingu, dyskryminacji czy nadużywaniu umów cywilnoprawnych w zatrudnieniu coraz częściej mówi się nie tylko w mediach prawniczych, lecz także w mediach ogólnych, a nawet społecznościowych. Wraz z rosnącą debatą publiczną zwiększa się również świadomość pracowników co do przysługujących im praw i możliwości dochodzenia roszczeń przed sądem. Dodatkowym impulsem do inicjowania sporów sądowych dotyczących mobbingu może być podniesienie minimalnego poziomu zadośćuczynienia oraz zmiana przesłanek jego dochodzenia. Po wejściu w życie nowych przepisów Kodeksu pracy minimalne zadośćuczynienie za mobbing ma wynosić co najmniej sześciokrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę. Jednocześnie warunkiem wystąpienia z takim roszczeniem nie będzie już wykazanie rozstroju zdrowia spowodowanego mobbingiem, co dotychczas wymagało od pracownika odpowiedniego udowodnienia, np. poprzez przedstawienie dokumentacji medycznej - mówi serwisowi Prawo.pl Monika Kolasińska, radca prawny z kancelarii Sadkowski i Wspólnicy. I dodaje: - Niezależnie od zadośćuczynienia pracownik będzie mógł również dochodzić odszkodowania odpowiadającego rzeczywiście poniesionej szkodzie.
Zdaniem mec. Moniki Kolasińskiej, na wzrost liczby spraw inicjowanych przez pracowników może wreszcie wpływać zniesienie opłaty sądowej od wnoszonych przez nich pozwów, co obniża finansową barierę wejścia na drogę sądową i czyni dochodzenie roszczeń łatwiej dostępnym. - W praktyce może to oznaczać, że więcej pracowników zdecyduje się „testować” swoje roszczenia przed sądem, licząc chociażby na zawarcie korzystnej dla nich ugody. Dla pracodawców jest to wyraźny sygnał, że działania prewencyjne, dobrze zaprojektowane procedury wewnętrzne oraz odpowiednie przygotowanie kadry menedżerskiej do trudnych sytuacji związanych z zarządzaniem pracownikami będą miały jeszcze większe znaczenie niż dotychczas - zauważa mec. Monika Kolasińska.
Czytaj również:
Urzędy oszczędnościami na funduszu płac finansują przeliczenie stażu pracy>>
Nie ma pieniędzy na wyższe nagrody, bo... pracownicy nie chorowali>>
Ministerstwo Sprawiedliwości dostrzega ryzyko
Obawy prawników podziela zresztą samo Ministerstwo Sprawiedliwości, które daje temu wyraz w swoich stanowiskach do projektów MRPiPS. W uwagach do projektu ustawy o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz ustawy - Kodeks postępowania cywilnego (nr UD183), dotyczącego zmiany przepisów o mobbingu, Arkadiusz Myrcha, wiceminister sprawiedliwości, napisał: - Analiza projektowanych rozwiązań wskazuje, że nie powinny mieć one istotnego wpływu na liczbę spraw trafiających do sądów, jednak nie można zgodzić się z zapisem dokonanym w pkt 4 OSR, wedle którego: „Nie jest możliwe oszacowanie, czy projektowane [brak słowa „przepisy” – przyp. wł.] wpłyną na liczbę spraw sądowych. Wydaje się, że projektowane rozwiązania powinny zmniejszyć liczbę postępowań w związku ze sprecyzowaniem obowiązku pracodawców do podjęcia działań mających na celu przeciwdziałanie zjawiskom niepożądanym w miejscu pracy oraz zaangażowania w proces stanowienia tych procedur strony pracowniczej, co winno skutkować wyeliminowaniem lub znaczącym ograniczeniem tych zjawisk w miejscu pracy. W świetle powyższego oraz w kontekście doprecyzowania definicji mobbingu, co powinno pozwolić na precyzyjniejsze jego diagnozowanie, ograniczeniu powinna ulec ilość niezasadnie wnoszonych pozwów.” Doprecyzowanie definicji mobbingu powinno pozwolić na precyzyjne jego diagnozowanie, lecz nie będzie miało wpływu na liczbę niezasadnie wnoszonych pozwów - wytoczenie powództwa powiązane jest częstokroć z subiektywnymi odczuciami i nie ma związku z precyzyjnością zapisów ustawowych. Podobnie, sprecyzowanie obowiązków pracodawców do podjęcia działań mających na celu przeciwdziałania zjawiskom niepożądanym w miejscu pracy nie będzie miało wpływu na liczbę opisanych wyżej zachowań. Przywołany fragment powinien zatem otrzymać następujące brzmienie: „Nie jest możliwe oszacowanie czy projektowane przepisy wpłyną na liczbę spraw sądowych. Projektowane rozwiązania w związku ze sprecyzowaniem obowiązku pracodawców do podjęcia działań mających na celu przeciwdziałanie zjawiskom niepożądanym w miejscu pracy oraz zaangażowaniu w proces stanowienia tych procedur strony pracowniczej winny skutkować wyeliminowaniem lub znaczącym ograniczeniem tych zjawisk w miejscu pracy i mogą wpłynąć na liczbę spraw trafiających do sądów.”.
Z kolei w uwagach do projektu ustawy o zmianie ustawy o PIP oraz niektórych innych ustaw (nr UD283) wiceminister Myrcha wskazał, że minister sprawiedliwości popiera kierunek zmian, jednak wskazuje na konieczność doprecyzowania przepisów, zapewnienia wsparcia kadrowego dla sądów oraz wyjaśnienia odstępstw od ogólnych zasad właściwości sądu w sprawach z zakresu prawa pracy.
Najobszerniej resort sprawiedliwości zobrazował kwestię wpływu nowych regulacji na funkcjonowanie sadów powszechnych w uwagach do projektu ustawy o wzmocnieniu stosowania prawa do jednakowego wynagrodzenia mężczyzn i kobiet za jednakową pracę lub za pracę o jednakowej wartości (nr UC127), nad którym trwają prace. - Należy podkreślić, że przedłożony projekt reguluje ważką i powszechną kwestię luki płacowej dotyczącej kobiet i mężczyzn. Ze swej istoty dotyka więc wszystkich pracowników. Z faktu występowania dysproporcji płac oraz powszechności tego problemu można zatem wysnuć wniosek, że w przypadku nadania uprawnień pracownikom do złożenia do sądu wniosku, i to na koszt pracodawcy, celem: nakazania zaprzestania naruszenia lub nakazania pracodawcy podjęcia środków służących zapewnieniu, aby stosowane były prawa lub obowiązki związane z zasadą równego traktowania w zatrudnieniu w zakresie prawa do jednakowego wynagrodzenia mężczyzn i kobiet za jednakową pracę lub pracę o jednakowej wartości, pracownicy będą zainteresowani skorzystaniem z powyższego uprawnienia. Trzeba zatem podnieść, że projektowana regulacja z całą pewnością wpłynie na wzrost obciążenia pracą sądów rejonowych prowadzących wydziały pracy oraz pracy i ubezpieczeń społecznych, zatem ww. jednostki będą wymagały wsparcia etatowego. Na obecnym etapie procedowania przedmiotowych przepisów, wobec braku możliwości oszacowania obciążeń będących skutkiem wejścia w życie tych zmian, Ministerstwo Sprawiedliwości zgłasza zatem zapotrzebowanie kadrowe, lecz jedynie w wymiarze symbolicznym i zapewne niepokrywającym przewidywanego wzrostu obciążeń, tj. po jednym etacie sędziowskim do wykorzystania w każdej apelacji (łącznie 11 etatów sędziowskich), 11 etatów asystenckich oraz 22 etaty urzędników sądowych. Dostrzec także należy możliwy wzrost obciążenia pracą w wydziałach karnych sądów rejonowych w związku z projektowaną możliwością wystąpienia do sądu przez inspektora pracy z wnioskiem o ukaranie pracodawcy, w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości w kontrolowanej jednostce. Na obecnym etapie procedowania projektu, Ministerstwo Sprawiedliwości nie zgłasza jednak z tego tytułu postulatów etatowych, zwracając jednocześnie uwagę na potrzebę uzupełnienia/zmiany OSR w zakresie określenia sądów, na które będzie oddziaływać projektowana regulacja, tj. nie tylko na sądy pracy, ale na wszystkie sądy – w omówionym wyżej zakresie (uzupełnienia/zmiany wymaga zatem pkt 4 i 10 OSR). - Podsumowując, na bieżącym etapie prac legislacyjnych Ministerstwo Sprawiedliwości zgłasza zapotrzebowanie na 11 etatów sędziowskich, 11 etatów asystenckich, 22 etaty urzędnicze, a w przypadku uzyskania danych o możliwych obciążeniach będących skutkiem proponowanej regulacji, zmodyfikuje to stanowisko, określając zapotrzebowanie kadrowe stosownie do uzyskanych danych - podkreślił wiceminister Arkadiusz Myrcha.
Co więcej, wiceminister sprawiedliwości wskazał dalej, że wejście w życie projektowanej ustawy spowoduje skutki finansowe dla budżetu państwa w części 15 Sądy powszechne oraz części 37 Sprawiedliwość. - W odniesieniu do skutków finansowych związanych z dodatkowymi etatami dla sądów powszechnych (11 etatów sędziowskich, 11 etatów asystenckich oraz 22 etaty urzędników sądowych) należy zaznaczyć, że w ustawie budżetowej na 2026 rok w ramach części 15 budżetu państwa Sądy powszechne zabezpieczone zostały wydatki na sfinansowanie utworzenia 881 dodatkowych etatów, tj. 393 etatów urzędniczych, 325 etatów asystentów sędziów, 150 etatów asesorskich oraz 13 etatów specjalistów OZSS, przy czym żadne etaty sędziowskie nie zostały ujęte w ramach ww. limitu dodatkowych etatów.
Według MS, etaty mogłyby zostać ujęte na etapie prac nad projektem budżetu części 15 Sądy powszechne na rok 2027. Szacunkowe skutki finansowe dla części 15 budżetu państwa utworzenia w sądach powszechnych w 2027 roku 11 etatów sędziowskich, 11 etatów asystenckich i 22 etatów urzędniczych – oszacowane na podstawie Wytycznych Ministra Finansów w sprawie stosowania jednolitych wskaźników makroekonomicznych będących podstawą oszacowania skutków finansowych projektowanych ustaw (aktualizacja - lipiec 2025) - wyniosą w zakresie wynagrodzeń oraz kosztów utworzenia stanowisk pracy związanych z ww. dodatkowymi etatami łącznie 8 098 tys. zł w skali roku.
W tym miejscu warto przypomnieć „Alternatywną ocenę skutków regulacji projektu ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw z dnia 1 września 2025 r.”, przygotowaną przez Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej dla Federacji Przedsiębiorców Polskich. Wynika z niej, że reklasyfikacja umów cywilnoprawnych i B2B na umowy o pracę wpłynie na obciążenie sądów pracy i długość postępowań sądowych. Eksperci wyliczyli, że w wariancie skrajnym, zakładającym 150 tys. nowych spraw rocznie, skala powstałych zaległości rośnie do ponad 31 miesięcy dodatkowej pracy lub koniecznego zwiększenia zasobów sądów o 259 proc.
Czytaj więcej: Przekształcanie umów B2B dołoży pracy sądom>>
A to nie są jedyne przepisy, które mogą wpłynąć na zwiększony wpływ skarg. Są bowiem przepisy, które może wprost nie będą rodziły sporów w zakresie dyskryminacji, ale będą wpływały na obciążenie pracą sądów pracy. To ustawa i stażach, która od 1 stycznia 2026 r. umożliwia pracownikom administracji publicznej (a od 1 maja 2026 r. pracownikom zatrudnionym w sektorze prywatnym) doliczanie do stażu pracy okresów zatrudnienia na umowach zlecenia czy okresów prowadzenia działalności gospodarczej (nr UD307). - Minister sprawiedliwości nadal podtrzymuje swoje dotychczasowe stanowisko w zakresie postulatu uzupełnienia OSR projektu w pkt 4. „Podmioty, na które oddziałuje projekt”, przez wskazanie sądów powszechnych, w tym w kolumnie „Oddziaływanie” z uwagi na nową kategorię wykroczeń możliwe jest zwiększenie liczby spraw wykroczeniowych (Rozdział 4. Przepisy Karne - art. 17-18), jak również zaznaczenie, w pkt 10. „Wpływ na pozostałe obszary”, że projekt wpływa na sądownictwo - napisał wiceminister Arkadiusz Myrcha w sierpniu 2026 r., w uwagach do projektu tej ustawy.
A w łonie rządu trwają prace nad kolejnymi przepisami, np. nad pracą platformową (nr UC160).
Czy można jeszcze bardziej dociążyć sądy?
- Nie spodziewam się jeszcze większego obciążenia sądów, bo nie wiem, czy te sądy da się jeszcze bardziej obciążyć. Zawał sądów trwa od kilku lat. Leży kwestia administracyjno-organizacyjna. W ogóle nie ma naborów na sędziów. W małych miastach sądy rejonowe są wydolne, ale w dużych to jest prawdziwy zawał. Jeżeli sędzia ma w referacie od 600 do 900 spraw to najłagodniej mówiąc jest to dramat. Jednocześnie pełna ocena wpływu nowych regulacji na sądy będzie możliwa dopiero po wykształceniu się orzecznictwa w odniesieniu do tych zmian - mówi serwisowi Prawo.pl Waldemar Urbanowicz, adwokat z kancelarii DT- Gujski Zdebiak. I dodaje: - Za wcześnie jest, by oceniać, jak nowe przepisy wpłyną na obciążenie sądów powszechnych, bo nie wiadomo jak chociażby na bazie nowych uprawnień działać będzie Państwowa Inspekcja Pracy: czy zaostrzy kurs i będzie przekształcać umowy cywilnoprawne w umowy o pracę na masową skalę, żeby wywrócić ten przysłowiowy stolik, czy też będzie działać tak, by nie uderzyć w gospodarkę. Z moich dotychczasowych obserwacji wynika, że PIP raczej działa racjonalnie i rozsądnie. Rzetelność inspektorów pracy oceniam bardzo pozytywnie. Monitorować i obserwować trzeba, ale myślę, że nie będzie tyle tych spraw, żeby powodowały jakąś wewnętrzną reakcję sądów.
Zdaniem mec. Urbanowicza, nowe przepisy o mobbingu nie doprowadzą do wzrostu spraw. - Mobbing, równe traktowanie czy naruszenie dóbr osobistych pracowników to sprawy, które występują od lat z różnym natężeniem (zwykle niskim). Natomiast powiem brutalnie, że w kontekście odnoszącym się bezpośrednio do wynagrodzeń (przysłowiowych pieniędzy) - może wpływać więcej spraw, gdy dojdzie do ujawnienia wysokości poszczególnych wynagrodzeń w firmach. W tego rodzaju sprawach praca sądu będzie w przeważającym zakresie odbywała się na dokumentach, przy czym może się okazać, że postępowania będą szersze w związku z weryfikacją czynności faktycznie wykonywanych przez poszczególnych pracowników - pracujących na tożsamych lub bardzo zbliżonych stanowiskach. Oczywiście nie zakładam , żeby sędzia chciał rozstrzygać takie sprawy na 10-15 rozprawach. Raczej spodziewam się łączenia spraw kilku pracowników. Choć organizacyjnie będzie to trudne - uważa mec. Waldemar Urbanowicz. I wskazuje: - Na dobrą sprawę nie wiemy nawet, jak wygląda sytuacja w sądach po covidzie i ile mamy zaległości. Ja obecnie kończę jeszcze sprawy 5-, 6- i 7-letnie, a są i takie gdzie sprawa toczy się w sądzie rejonowym 7 lat, a końca nie widać. Co to jest za sprawiedliwość, która przychodzi po 5, 6 czy 7 latach? Dziś na wyznaczenie pierwszego terminu rozprawy czeka się 9-14 miesięcy.
W opinii mec. Waldemara Urbanowicza, sądy pracy powinny przejść reformę. - A do tego dochodzi jeszcze przecież kwestia kognicji. Sądzimy się dosłownie o wszystko - zaznacza.
- Nowelizacja przepisów, w tym ustawy o PIP, a zwłaszcza zmienione przepisy o przeciwdziałaniu mobbingowi, zjawiskom niepożądanym w miejscu pracy, już na etapie procesu legislacyjnego rodziły obawy po stronie firm co do wzrostu liczby sporów. Pracodawcy obawiali się, dwóch rzeczy: że prawidłowe zachowania pracodawcy mogą być odbierane jako nękanie i że zgłoszenia będą nadużywane - w celu realizacji innych celów, np. pomówienia, niż realizacji własnych interesów - mówi z kolei Robert Lisicki, radca prawny, dyrektor Departamentu Pracy Konfederacji Lewiatan.














