Minister nie może zlecać kontroli w indywidualnych sprawach
Czy minister pracy, występując z wnioskiem do PIP o przeprowadzenie kontroli w prywatnych firmach i urzędzie administracji publicznej, przekroczył swoje uprawnienia? Zdaniem prawników, tak. Bo minister nie ma kompetencji w indywidualnych sprawach. Nie upoważnia go do tego także ustawa o działach administracji rządowej. Minister ma prawo wyznaczać kierunki polityki rynku pracy oraz inicjować działania służące poprawie przestrzegania prawa. Czym innym jest jednak kształtowanie polityki publicznej, a czym innym wpływanie na przebieg spraw dotyczących konkretnych przedsiębiorców.

Od początku objęcia funkcji ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk angażuje się w indywidualne sprawy pracowników i związków zawodowych. Tych spraw było już kilka - zaczęło się od przypadku nieprzestrzegania nieformalnego wymogu noszenia biustonosza w miejscu pracy, potem była sprawa Dino, a ostatnio Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i platformy Pyszne.pl. W sprawie ZUS minister zakwestionowała wyrok sądu, zasugerowała ZUS jako pracodawcy odpowiedzialność karną i złożyła wniosek o kontrolę ZUS przez Państwową Inspekcję Pracy. Coraz częściej pojawia się pytanie czy minister rodziny, pracy i polityki społecznej może angażować się w indywidualne sprawy.
Dr hab. Stefan Płażek, prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego, jest zdania, że działania minister Agnieszki Dziemianowicz-Bąk to ewidentne przekroczenie uprawnień. - Zgodnie z Konstytucją RP wszystkie organy publiczne działają na podstawie i w granicach prawa. Minister nie ma kompetencji w indywidualnych sprawach. Co więcej, do tej pory - nawet w komunie - ministrowie unikali podejmowania takich działań publicznie. Do tej pory to skrywano, bo było to postrzegane jako działanie nielegalne i haniebne. Pani Dziemianowicz-Bąk robi to z pełnym przekonaniem i w świetle reflektorów, mimo że tego robić jej nie wolno - mówi serwisowi Prawo.pl prof. Stefan Płażek.
Czytaj również: Biustonosz w pracy - tak, firma może tego wymagać>>
ZUS kontra minister pracy - był związek czy go nie było>>
Dział „praca”
Zgodnie z art. 21 ustawy z dnia 4 września 1997 r. o działach administracji rządowej (tekst jedn. Dz.U. z 2025 r., poz. 1275), dział praca obejmuje sprawy:
- zatrudnienia i przeciwdziałania bezrobociu;
- stosunków pracy i warunków pracy;
- wynagrodzeń i świadczeń pracowniczych;
- zbiorowych stosunków pracy i sporów zbiorowych;
- związków zawodowych i organizacji pracodawców.
Żeby ustalić, jakie kompetencje ma minister pracy na bazie tego przepisu musimy cofnąć się do przeszłości. 1 grudnia 1991 r. weszła w życie ustawa z 16 października 1991 r. o zatrudnieniu i bezrobociu (Dz.U. z 1991 r., Nr 106, poz. 457, druk sejmowy nr 689 Sejmu X kadencji), na mocy której utworzony został Urząd Pracy jako centralny urząd administracji państwowej, podlegający Ministrowi Pracy i Polityki Socjalnej (art. 3 ust. 1). Jak stanowił art. 4 ust. 1 ww. ustawy, zadania określone w ustawie realizował Minister Pracy i Polityki Socjalnej przy pomocy Urzędu Pracy oraz wojewódzkich i rejonowych urzędów pracy, które współdziałają z organami samorządu terytorialnego. Na podstawie zaś ust. 2, Minister Pracy i Polityki Socjalnej, w zakresie objętym ustawą, sprawował nadzór i koordynował działalność innych organów, instytucji i osób.
1 stycznia 1995 r. ustawa ta została uchylona, a w życie weszła ustawa z dnia 14 grudnia 1994 r. o zatrudnieniu i przeciwdziałaniu bezrobociu (Dz.U. z 1995 r., Nr 1, poz. 1, druk sejmowy nr 619 Sejmu II kadencji), na podstawie której powstał Krajowy Urząd Pracy jako centralny organ administracji państwowej, podlegający Ministrowi Pracy i Polityki Socjalnej (art. 3 ust. 1).
Na mocy art. 21 ust. 2 ww. ustawy o działach administracji rządowej minister właściwy do spraw pracy sprawował nadzór nad Prezesem Krajowego Urzędu Pracy. Co więcej, także ten przepis nie dawał wówczas ministrowi pracy prawa do ingerowania w sprawy indywidualne. KUP działał w okresie od stycznia 1993 - do końca marca 2002 r. i był centralnym organem administracji rządowej, który koordynował walkę z bezrobociem, nadzorował sieć urzędów pracy. Jego zadaniem był nadzór nad polityką zatrudnienia, walka z bezrobociem oraz podział środków z Funduszu Pracy, a minister - jak mówił art. 4 ust. 2 - w zakresie objętym ustawą, koordynował działalność innych organów, organizacji i instytucji. Potem obowiązki KUP przejął minister właściwy do spraw pracy i polityki społecznej, a przepis art. 21 ust. 2 został uchylony z dniem 1 kwietnia 2002 r.
Minister wnioskuje o kontrole PIP
Najnowszy przypadek zaangażowania się minister pracy dotyczy platformy Pyszne.pl. - Dzisiaj widzimy, jak bardzo potrzebna była reforma Państwowej Inspekcji Pracy - mówiła w Rzeszowie Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. To właśnie dzięki nowelizacji ustawy możliwe są skoordynowane kontrole PIP i ZUS w platformie Pyszne.pl - napisało MRPiPS w komunikacie z 23 lipca 2026 r. - Dzięki kompetencjom, które inspektorzy uzyskali przez nowelizację ustawy o PIP, dzięki koordynacji działań między Inspekcją, a ZUS-em, możliwe jest skuteczne działanie państwa w tej sytuacji - mówiła minister na konferencji. - Jeśli okaże się, że umowy cywilne w tej sytuacji były nieuprawnione, inspektorzy będą mogli przez decyzję administracyjną zamienić je w umowy o pracę. A wówczas pracodawca nie będzie już mógł wyrzucić 5 tysięcy ludzi na ulicę z dnia na dzień - konieczne będą konsultacje ze związkiem zawodowym czy wypłata odpraw, zgodnie z ustawą o zwolnieniach grupowych. To są konkretne działania Ministerstwa Pracy, Państwowej Inspekcji Pracy i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, konkretne działania państwa polskiego, które nie wyraża zgody na łamanie praw pracowniczych i pogarszanie warunków pracy - podkreślała minister, cytowana w ministerialnym komunikacie z 23 lipca br.
Z kolei w komunikacie z 21 lipca 2026 r. ministerstwo podało: - W mojej ocenie szczególnie pilna jest weryfikacja podstawy zatrudnienia kurierów i kurierek w Pyszne.pl - pisała Dziemianowicz-Bąk we wniosku do Głównego Inspektora Pracy. Jak podkreśla minister, gdyby okazało się, że kurierzy powinni być zatrudnieni w oparciu o umowy o pracę, to zastosowanie znajdzie ustawa o tzw. zwolnieniach grupowych - nakłada ona na pracodawcę obowiązek konsultacji zwolnień ze związkiem zawodowym czy wypłaty odpraw dla zwalnianych pracowników.
W tym samym ministerialnym komunikacie przytoczona została też wypowiedź Janusza Krasonia, głównego inspektora pracy. - Mam ważną wiadomość dla kurierów zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych. Zapowiedź zakończenia ich kontraktów w najbliższym czasie nie powstrzyma naszych kontroli i wszędzie tam, gdzie będzie to uzasadnione wydamy polecenia przekształcenia tych umów w etaty, a jeśli to nie poskutkuje, wydamy decyzje nakazujące takie przekształcenie – deklaruje. Jak podkreśla, “ewentualne rozwiązanie, wypowiedzenie lub wygaśnięcie umowy cywilnoprawnej w trakcie kontroli nie będzie stanowiło przeszkody do wydania decyzji stwierdzającej istnienie stosunku pracy”. - Nie zostawimy nikogo bez naszego wsparcia. Mam nadzieję, że da to do myślenia przedsiębiorcom planującym działania niekorzystne dla zatrudnionych. Przepisy dotyczą wszystkich jednakowo i nie będziemy robić wyjątków przy ich stosowaniu – dodaje Janusz Krasoń cytowany w komunikacie. Ministerstwo poinformowało w nim, że jednocześnie działania kontrolne, związane z zabezpieczeniem społecznym pracowników platformowych rozpoczął także Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
- Państwo - ministerstwo, ZUS, PIP - reaguje i będzie reagować w sytuacji, w której pojawiają się sygnały o stosowaniu nieprawnych umów zlecenie czy jakichkolwiek innych form zatrudnienia, wykorzystywanych w sytuacji stosunku pracy, które nie są umową o pracę. To dotyczy także branży delivery, samych platform i partnerów flotowych - mówi cytowana dalej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Następnie MRPiPS poinformowało, że 17 lipca 2026 r. minister Dziemianowicz-Bąk zawnioskowała do GIP o „pilną weryfikację zatrudnienia” w Pyszne.pl. Jak podkreśliło ministerstwo, to reakcja ministra pracy na alarmujące wieści, płynące od związków zawodowych: holenderski dostawca ma planować masowe zwolnienia kurierów, a zwolnione osoby mają być ponownie zatrudnione przez partnerów flotowych na znacznie gorszych warunkach.
Zapytaliśmy Główny Inspektorat Pracy, o to, na jakiej podstawie prawnej PIP rozpoczęła kontrole w Pyszne.pl oraz ile było (jest?) tych kontroli, jaki był ich przedmiot i w jakim okresie trwały.
- Podstawę prawną podjęcia i prowadzenia kontroli stanowią art. 10, art. 13, art. 22, art. 24 i art. 25 ustawy z dnia 13 kwietnia 2007 r. o Państwowej Inspekcji Pracy (Dz.U. z 2024 r. poz. 1712, z późn. zm.) oraz art. 45–65 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców (Dz.U. z 2025 r. poz. 1480, z późn. zm.), z wyjątkiem art. 48, art. 50, art. 54 i art. 55 ust. 1 tej ustawy - przekazał nam w odpowiedzi Mateusz Rzemek, rzecznik prasowy GIP. I dodał, że obecnie w podmiocie prowadzącym działalność pod marką Pyszne.pl prowadzona jest jedna kontrola. Jej przedmiotem jest przestrzeganie przepisów prawa pracy, w tym przepisów i zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, przepisów dotyczących legalności zatrudnienia oraz obowiązku wypłacania osobom wykonującym zlecenie lub świadczącym usługi wynagrodzenia w wysokości wynikającej z minimalnej stawki godzinowej, zgodnie z przepisami ustawy z dnia 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (Dz.U. z 2024 r., poz. 1773).
Zapytaliśmy też ZUS o to, ile kontroli przeprowadził w Pyszne.pl w ciągu ostatnich dwóch lat i jaki był ich wynik. Grzegorz Dyjak z biura prasowego Zakładu przekazał nam, że wnioskowane przez nas informacje nie podlegają udostępnieniu, bo - jak zaznaczył - pytania dotyczą informacji o działaniach podejmowanych przez Zakład w indywidualnych sprawach konkretnych płatników składek. Informacje takie gromadzone są na prowadzonych przez Zakład kontach płatników składek, zawarte są również w dokumentach źródłowych będących podstawą zapisów na tych kontach. - Dostęp do danych zgromadzonych na tych kontach jest natomiast ustawowo ograniczony, a katalog podmiotów uprawnionych do uzyskania informacji z kont określony w art. 50 ust. 3 i nast. ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2026 r. poz. 199, z późn. zm.), jest zamknięty - dodał.
Dodajmy, że na początku czerwca br. zapytaliśmy GIP o to, czy wpłynęło pismo z MRPiPS zlecające PIP kontrolę w ZUS, a jeśli tak, to kiedy można spodziewać się jej rozpoczęcia. Chcieliśmy też wiedzieć, czy ministerstwo wycofało zlecenie przeprowadzenia przez PIP kontroli w ZUS po informacji o utworzeniu w ZUS nowego ZZ Związkowej Alternatywy w ZUS. Mateusz Rzemek przekazał nam wówczas, że do Głównego Inspektoratu Pracy wpłynęło pismo Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, zawierające wniosek o wszczęcie postępowania kontrolnego w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Rozpoczęcie kontroli w związku z tym pismem zostało zaplanowane na dzień 15 czerwca 2026 r.
Co wolno ministrowi pracy?
- Minister właściwy do spraw pracy nie ma kompetencji, aby wydawać indywidualne wiążące polecenia lub decydować o przeprowadzaniu kontroli przez Państwową Inspekcję Pracy - mówi nam dr hab. Grażyna Spytek-Bandurska z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert ds. prawa pracy Federacji Przedsiębiorców Polskich, członek Rady Dialogu Społecznego z ramienia FPP i członek Rady Ochrony Pracy. Jak podkreśla, Państwowa Inspekcja Pracy jest organem powołanym do sprawowania nadzoru i kontroli przestrzegania prawa pracy. Zgodnie z ustawą o PIP, organem nadzorczym nad inspekcją w zakresie określonym w ustawie jest Sejm oraz Rada Ochrony Pracy, a nie administracja rządowa czy poszczególni ministrowie.
Jak zauważa prof. Spytek-Bandurska, inspektorzy pracy w zakresie swoich czynności kontrolnych są niezależni. - Zgodnie z art. 14 ustawy o PIP, Inspekcja współdziała przy realizacji zadań ze związkami zawodowymi, organizacjami pracodawców, organami samorządu załogi, radami pracowników, społeczną inspekcją pracy, publicznymi służbami zatrudnienia oraz z organami administracji państwowej, w szczególności z organami nadzoru i kontroli nad warunkami pracy oraz organami Krajowej Administracji Skarbowej, a także z Policją, Strażą Graniczną, Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, organami samorządu terytorialnego i Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Stąd wnioski o kontrole mogą mieć charakter postulatywny - zaznacza. I wskazuje, że o kontrolach i ich zakresie decydują wyłącznie organy PIP na podstawie planów pracy, napływających skarg pracowniczych, informacji o naruszeniach prawa lub własnych analiz ryzyka. Nie ma w ustawie o PIP mowy o wydawaniu wiążącego polecenia rządowego.
- Warto mieć na uwadze art. 7 Konstytucji RP, mówiący o zasadzie legalizmu. Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Natomiast art. 24 Konstytucji RP stanowi, że ochronie podlega wszelka praca, niezależnie od przewidzianych w ustawodawstwie form prawnych nawiązania stosunku prawnego, między ją wykonującym oraz tym podmiotem, dla i na rzecz którego ma być ona wykonywana (szerzej L. Garlicki, M. Zubik (red.), Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz. Tom I, wyd. II). W kontekście tego przepisu wskazuje się na niebezpieczeństwo przeregulowania. To oznacza, że rola państwa powinna mieć raczej „defensywny” charakter, tzn. koncentrować się na zapewnieniu „ochrony pracy, a nie na aktywnym i szerokim kształtowaniu warunków jej wykonywania” (W. Sanetra, Konstytucyjne prawo do rokowań, „Praca i Zabezpieczenie Społeczne” 1998, nr 12) - zaznacza prof. Spytek-Bandurska. I przypomina: - Inspektor pracy jest organem, co oznacza, że korzysta z niezależności kontrolnej - ma kierować się obiektywnym stanem faktycznym, a nie oczekiwaniami zewnętrznymi czy naciskami politycznymi.
Dr Izabela Florczak z Katedry Prawa Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Polityki Społecznej Uniwersytetu Łódzkiego jest zdania, że minister właściwy do spraw pracy ma prawo wyznaczać kierunki polityki rynku pracy oraz inicjować działania służące poprawie przestrzegania prawa. - Czym innym jest jednak kształtowanie polityki publicznej, a czym innym - wpływanie na przebieg indywidualnych spraw dotyczących konkretnych przedsiębiorców. Organy kontrolne powinny działać w granicach swoich ustawowych kompetencji, w sposób niezależny i wolny od ingerencji w pojedyncze postępowania - mówi serwisowi Prawo.pl dr Izabela Florczak. I zauważa: - Nie przesądzałabym, że za tego rodzaju wypowiedzią kryje się rzeczywiste wydanie polecenia organowi kontrolnemu. Niezależnie jednak od intencji, użycie sformułowania o „zleceniu kontroli” przez jakiegokolwiek ministra może rodzić niepotrzebne wątpliwości co do sposobu funkcjonowania organu - w tym przypadku Państwowej Inspekcji Pracy. Ze względu na pozycję ustrojową ministra jego wypowiedzi są odbierane inaczej niż wypowiedzi zwykłych uczestników debaty publicznej i dlatego powinny szczególnie precyzyjnie oddawać zakres przysługujących kompetencji.
W opinii dr Florczak, z perspektywy przedsiębiorcy równie ważna jak sama legalność działania organów jest pewność, że kontrola została wszczęta wyłącznie na podstawie przesłanek wynikających z prawa, a nie w następstwie publicznych deklaracji przedstawicieli władzy wykonawczej. Zaufanie do organów kontrolnych buduje się nie tylko poprzez ich rzeczywistą niezależność, ale również poprzez sposób komunikowania ich działań. Skoro zatem żaden przepis nie uprawnia ministra właściwego do spraw pracy do urzędowego zlecania kontroli przeprowadzanej przez PIP, taki komunikat nie powinien zaistnieć w przestrzeni publicznej. - Niezależność organów kontrolnych ma dwa wymiary - rzeczywisty i postrzegany. Równie istotne jest bowiem to, aby organy były niezależne, jak i to, aby ich niezależność nie budziła uzasadnionych wątpliwości w oczach obywateli i przedsiębiorców - podkreśla dr Florczak.
- To jest tak, jak słyszymy od tego czy innego premiera, że trzeba się zająć jakąś sprawą, a potem dowiadujemy się, że prokuratura wszczęła postępowanie. To jest takie ręczne sterowanie. Minister pracy zgodnie z ustawą o działach administracji rządowej może i nie ma bezpośrednich kompetencji w indywidualnych sprawach, ale działa z mocy autorytetu. To jest takie niewypowiedziane polecenie - inspekcja pracy chce czy nie, sprawą musi się zająć, bo odmówić nie może. I choć organ administracji publicznej powinien być niezależny, to wszędzie tam, gdzie jest możliwe powołanie i odwołanie, to taki organ działa na telefon - podkreśla dr Karol Pachnik, adwokat, przewodniczący honorowy Sekcji prawa administracyjnego i sądowo-administracyjnego ORA w Warszawie.
- Nowe uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy, wypracowane z dużym trudem, powinny być przedmiotem ostrożnego zastosowania. Stabilność i transparentność działań organów jest kluczowa dla wdrożenia tak istotnych zmian, aby uniknąć chaosu informacyjnego i niepewności wśród przedsiębiorców. Inicjowanie kontroli w stosunku do firm przeprowadzających zmiany organizacyjne i biznesowe, zgodnie z obowiązującym prawem, musi rodzić pytania i zastrzeżenia. Sytuacja Pyszne.pl i wezwania PIP przez ministerstwo pracy do przeprowadzenia kontroli w tej firmie, wywołuje uzasadnione obawy po stronie przedsiębiorców - mówi z kolei Robert Lisicki, radca prawny, dyrektor Departamentu Pracy Konfederacji Lewiatan.
Do informacji o działaniach PIP w Pyszne.pl oraz wnioskach przeprowadzenia pilnych kontroli odniosła się także Federacja Przedsiębiorców Polskich zaznaczając, że inicjowanie interwencyjnych i uznaniowych kontroli w celu wywierania presji na przedsiębiorców i wymuszania zmian modeli biznesowych jest niedopuszczalne w państwie prawa. - FPP od początku prac nad nowelizacją ustawy o PIP wskazywała na poważne zagrożenia związane z przygotowywanymi kontrolami oraz sankcyjnymi działaniami administracyjnymi PIP. Nie trzeba było długo czekać. Już dziś widać pierwsze negatywne konsekwencje tych zmian. Reforma, która miała poprawić sytuację na rynku pracy, zamiast zwiększać bezpieczeństwo zatrudnionych, prowadzi do narastającej niepewności i destabilizacji rynku. Zamiast realnego wsparcia pracowników, zaczynają się niepokojące konsekwencje w postaci masowych redukcji etatów oraz gwałtownego pogarszania warunków zatrudnienia. Co więcej, jest to dopiero początek. Istnieje ryzyko, że podobne skutki odczują również kolejne branże, których funkcjonowanie opiera się na elastycznych formach współpracy, w tym umowach cywilnoprawnych - napisała w swoim stanowisku FPP.
Czytaj również:
ZUS kontra minister pracy - był związek czy go nie było>>
Prof. Gwiazdowski: To minister pracy złamała prawo, a nie ZUS>>
Pyszne.pl: Wciąż brak systemowych rozwiązań dla pracy platformowej
W stanowisku z 23 lipca 2026 r. platforma Pyszne.pl wskazała m.in. na fakt, że od momentu rozpoczęcia prac nad dyrektywą platformową apelowała - wspólnie z partnerami społecznymi i organizacjami branżowymi - o jasne, przewidywalne i równe reguły dla całego sektora, uwzględniające interes kurierów, restauracji, konsumentów i platform. - W tym zakresie podejmowaliśmy konkretne działania, m.in.: - uczestniczyliśmy w rozmowach z administracją rządową, w tym z Ministerstwem Pracy oraz Ministerstwem Rozwoju i Technologii, przedstawiając sposób funkcjonowania rynku oraz potrzebę regulacji; - braliśmy udział w pracach zespołu Rady Dialogu Społecznego poświęconego pracy platformowej; - z naszej inicjatywy temat wdrożenia dyrektywy platformowej był omawiany podczas posiedzeń komisji i podkomisji sejmowych; - prowadziliśmy rozmowy z parlamentarzystami różnych klubów, partnerami społecznymi, organizacjami branżowymi i przedstawicielami instytucji publicznych. Takie rozwiązania systemowe nie zostały jednak wdrożone w tempie, które pozwoliłoby utrzymać dotychczasowy model na równych zasadach konkurencji. W efekcie Pyszne.pl znalazło się w sytuacji, w której jako jedyny duży gracz utrzymywało mniej efektywny i kosztowniejszy model, podczas gdy reszta rynku funkcjonowała w standardzie flotowym - czytamy w stanowisku. Jak zapewnia, regularnie współpracuje z organami administracji publicznej. - Kontrole Państwowej Inspekcji Pracy były prowadzone w spółce również w poprzednich latach i nie wykazały naruszeń w zakresie modelu współpracy z kurierami - zaznacza firma. Dodając na koniec: - Jednocześnie w dalszym ciągu apelujemy o dialog dotyczący przyszłości pracy platformowej w Polsce. Rozmowa o tym rynku nie powinna ograniczać się do kontroli jednej firmy, która przez lata walczyła o utrzymanie standardu dla własnych kurierów. Powinna objąć wszystkich uczestników ekosystemu: platformy, partnerów flotowych, związki zawodowe, organizacje branżowe, administrację publiczną i regulatorów. Jesteśmy gotowi do takiego spotkania i rozmowy o rozwiązaniach, które zapewnią równe zasady konkurencji, bezpieczeństwo prawne i stabilne warunki działania dla całego sektora. Zadeklarowaliśmy to wielokrotnie Ministerstwu Pracy i taką deklarację podtrzymujemy - napisała spółka.
W komunikacie z 23 lipca br. MRPiPS poinformowało, że przygotowało projekt ustawy wdrażającej dyrektywę platformową, której termin implementacji upływa w grudniu br. - My mamy już gotowy projekt ustawy. W dniu dzisiejszym złożyłam wniosek o wpisanie go do wykazu prac legislacyjnych rządu. Po uzyskaniu wpisu, projekt zostanie skierowany do konsultacji publicznych, uzgodnień i opiniowania - zapowiedziała minister pracy cytowana w komunikacie.







