Prof. Gwiazdowski: To minister pracy złamała prawo, a nie ZUS
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, występując po wyroku Sądu Okręgowego we Wrocławiu do Zarządu ZUS w sprawie ZZ Związkowa Alternatywa w ZUS, dopuściła się sklasyfikowanych w przepisach karnych przekroczenia uprawnień, pomówienia, groźby karalnej oraz niedopełnienia obowiązku zawiadamiania o popełnionym przestępstwie – twierdzi prof. Robert Gwiazdowski w wystąpieniu przygotowanym na posiedzenie Rady Nadzorczej ZUS, którego treść poznał serwis Prawo.pl. Członek Rady Nadzorczej ZUS, będący w niej przedstawicielem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, zarzuca szefowej MRPiPS także naruszenie konstytucyjnej zasady legalizmu oraz demokratycznego państwa prawnego.

Chodzi o głośny spór w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych zakończony prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego we Wrocławiu, który dotyczył byłego pracownika-związkowca. Sąd orzekł, że Związek Zawodowy Związkowa Alternatywa w ZUS nie został skutecznie założony, w związku z czym powodowi nie przysługiwała ochrona związkowa przewidziana w art. 32 ust. 1 ustawy o związkach zawodowych. Co więcej, według SO we Wrocławiu, pracodawca nie naruszył prawa zwalniając powoda dyscyplinarnie, bo zachowanie powoda wypełniało wszelkie przesłanki do zastosowania art. 52 par. 1 Kodeksu pracy.
Powołując się na ten wyrok ZUS jako pracodawca, 20 maja 2026 r. wysłał pismo do przewodniczącego Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa w ZUS, w którym zapowiedział, że podjął decyzję o zaprzestaniu potrącania składek członkowskich na rzecz organizacji. Już następnego dnia, czyli 21 maja 2026 r., do Zarządu ZUS wpłynęło pismo Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, w którym nie tylko zakwestionowała ww. wyrok sądu, ale i zarzuciła ZUS, że uniemożliwił pracownikom przekazywanie składek na rzecz ZZ ZA w ZUS. Grożąc odpowiedzialnością karną wskazała, że działania podjęte przez ZUS mogą nosić znamiona przestępstw utrudniania wykonywania działalności związkowej (czyn określony w art. 35 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych) oraz niedopełnienia obowiązku pobrania z wynagrodzenia pracownika składki związkowej (czyn określony w art. 35 ust. 1 pkt 6 ww. ustawy).
Czytaj również:
ZUS kontra minister pracy - był związek czy go nie było>>
Mamy uzasadnienie wyroku w sprawie ZUS kontra b. pracownik-związkowiec>>
Nowy związek w ZUS - nowe problemy... ze składkami i PIT>>
Prof. Gwiazdowski: Minister naruszyła prawo karne i Konstytucję
W poniedziałek, 25 maja 2026 r., odbyło się pilne posiedzenie Rady Nadzorczej ZUS w sprawie m.in. omówienia statusu ZZ Związkowa Alternatywa. Jak udało się nam ustalić, to na tym posiedzeniu dr hab. Robert Gwiazdowski, profesor Uczelni Łazarskiego, adwokat i członek Rady Nadzorczej ZUS, złożył pismo podsumowujące swoje stanowisko w sprawie. We wtorek, 26 maja, wystąpiliśmy do ZUS o jego udostępnienie, ale odpowiedzi nie otrzymaliśmy do dziś.
Jakie zarzuty padają pod adresem minister Dziemianowicz-Bąk?
Zdaniem prof. Roberta Gwiazdowskiego, minister dopuściła się czynów typizowanych w:
- art. 231 par. 1 k.k. – przekroczenie uprawnień
- art. 212 par. 1 k.k. – pomówienie
- art. 190 i 191 k.k. – groźba karalna
- art. 304 k.k. – obowiązek zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa
Ponadto minister naruszyła:
- art. 7 Konstytucji – zasada legalizmu
- art. 2 Konstytucji – zasada demokratycznego państwa prawnego
Jak wskazuje prof. Gwiazdowski, art. 231 par. 1 k.k. penalizuje działanie funkcjonariusza publicznego polegające na przekroczeniu uprawnień jeżeli następuje to na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. - Szkoda dla interesu publicznego jest ewidentna. Minister podważa zaufanie do kluczowej instytucji dla finansów publicznych jaką jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych, nie mając do tego ani podstaw prawnych, ani faktycznych - podkreśla. I wskazuje na art. 66 ust. 2 ustawy z dnia 13 października 1998 roku o systemie ubezpieczeń społecznych, z której wynika, iż minister sprawuje nadzór nad zgodnością działania ZUS z obowiązującymi przepisami prawa. Jest to więc nadzór oparty na kryterium legalności. Nie daje to ministrowi prawa do ingerowania w indywidualne działania Zakładu, zwłaszcza w obszarze sporów pracowniczych i prawa związkowego. Nadzór może być wykonywany wyłącznie w granicach wyraźnie przyznanych kompetencji, w formach przewidzianych prawem i z poszanowaniem organizacyjnej niezależności ZUS. - Jedynym władczym środkiem oddziaływania Ministra wobec ZUS jest możliwość wystąpienia do Premiera z wnioskiem o odwołanie Prezesa ZUS. Minister nie posiada natomiast kompetencji do ingerowania w działania Zakładu - Prezesa i całego Zarządu - ani do rozstrzygania sporów z zakresu zbiorowego lub indywidualnego prawa pracy. W szczególności minister nie ma prawa do zastępowania sądów pracy, dokonywania wiążącej wykładni przepisów ani wpływania na sposób rozstrzygania konkretnych sporów pomiędzy pracodawcą a organizacją związkową – zauważa Robert Gwiazdowski. Według profesora, treść pisma ministra oraz okoliczności jego skierowania do ZUS pozwalają twierdzić, że doszło do próby oddziaływania na konkretne działania podjęte przez Zakład wobec określonej organizacji związkowej w konkretnej sytuacji faktycznej i prawnej.
Co więcej, prof. Gwiazdowski wskazuje, że minister nie ograniczyła się do wykonywania funkcji nadzorczych, lecz wkroczyła w sferę zastrzeżoną dla niezależnych sądów oraz organów ścigania. W sposób autorytatywny sformułowała sugestie dotyczące potencjalnej odpowiedzialności karnej władz Zakładu, mimo iż nie posiada kompetencji do przesądzania o bezprawności działań Zakładu ani legalności funkcjonowania organizacji związkowej. Przykładem jest m.in. wskazywanie rzekomych nieprawidłowości bez uprzedniego ustalenia pełnego stanu faktycznego czy pominięcie ustaleń wynikających z postępowań sądowych.
- Takie działanie nie mieści się w granicach ustawowo określonego nadzoru nad ZUS – twierdzi członek Rady Nadzorczej ZUS, według którego sformułowanie, iż działania ZUS „mogą nosić znamiona czynów zabronionych”, prowadzi do podważenia wiarygodności władz Zakładu, utraty zaufania niezbędnego do wykonywania funkcji publicznych i stygmatyzacji osób kierujących instytucją państwową.
- Arbitralne twierdzenie minister o możliwości popełnienia przestępstwa przez osoby kierujące Zakładem, choć nie ma podstaw do takiego twierdzenia, zawiera sugestię, że osoby te mogą ponieść odpowiedzialność karną. Może to być kwalifikowane jako bezprawna groźba - podjęcia działań zmierzających do pociągnięcia tych osób do odpowiedzialności karnej mimo braku podstaw do takich działań. Czyn taki nosi znamiona groźby bezprawnej. A mając na uwadze kontekst pisma minister, groźba ta może mieć na celu zmuszenie tych osób do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, o którym mowa w art. 191 par. 1 k.k. - zaznacza Robert Gwiazdowski. I wskazuje dalej: - Jeżeli zaś nie doszło do popełnienia przez minister przestępstwa stypizowanego w art. 190 i 191 k.k., to doszło do popełnienia przestępstwa z art. 340 k.k. który stanowi, że każdy, dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję. Minister - mając przekonanie, że osoby kierujące ZUS dopuściły się czynu zabronionego - nie dopełniła powyższego obowiązku. Zaniechanie to sugeruje, że mamy jednak do czynienia z groźbą bezprawną.
Dodatkowo, jak twierdzi prof. Gwiazdowski, działania minister pozostają w sprzeczności z fundamentalną zasadą legalizmu, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają wyłącznie na podstawie i w granicach prawa. - Określona w art. 7 Konstytucji zasada legalizmu wymaga aby normy prawne stosowane były wyłącznie do stanów faktycznych mieszczących się w hipotezie normy, organy państwa działały na podstawie rzeczywiście ustalonego stanu faktycznego i by nie dochodziło do stosowania przepisów wbrew ustalonym faktom. Tymczasem minister postawiła się w roli arbitra wskazującego sposób rozstrzygnięcia sporu z obszaru prawa pracy pomimo całkowitego braku kompetencji do tego rodzaju działań. Co więcej, pismo minister do ZUS wywierało nieformalną i polityczną presję na ZUS, aby odstąpił od konsekwentnego stosowania prawa i zastosował wobec wskazanej organizacji przepisy, które - przy ustalonym stanie faktycznym - nie powinny znaleźć zastosowania. Rzeczywistym celem pisma wydaje się wywołanie sytuacji, w której ZUS miałby zachować się niezgodnie z zasadą legalizmu poprzez przyznanie określonej organizacji uprawnień pomimo braku przesłanek ustawowych – podkreśla prof. Gwiazdowski. I zaznacza, że żaden przepis prawa nie przyznaje ministrowi kompetencji do przesądzania legalności działalności organizacji związkowej, sugerowania odpowiedzialności karnej uczestników sporu pracowniczego i wywierania wpływu na działania pracodawcy poprzez formułowanie quasi-oskarżycielskich ocen prawnych. - Minister, wykorzystując urząd konstytucyjny, wykroczyła poza granice dopuszczalnej aktywności organu administracji publicznej i podjęła działania o charakterze polityczno-represyjnym wobec jednej ze stron konfliktu – podsumowuje Gwiazdowski. W jego opinii, działania minister naruszyły też zasadę zaufania obywateli do państwa i jego organów, stanowiąc przykład instrumentalnego wykorzystania aparatu państwowego dla oddziaływania na przebieg konfliktu społecznego.
Co dalej?
- W 2023 roku krytykowałem zaangażowanie ZUS w kampanię wyborczą PiS, na co powołała się nawet Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie. ZUS trzeba bowiem trzymać jak najdalej od polityki. Pani minister wyeskalowała awanturę polityczną – mówi serwisowi Prawo.pl dr hab. Robert Gwiazdowski. I dodaje: - Niezależnie od wyroku Sądu Okręgowego we Wrocławiu, ani eskalujący problem, ani podwyżki rzędu 1200 zł brutto na etat, których domagają się związkowcy w ZUS, nie są do rozwiązania na poziomie ZUS. Bo wynagrodzenia pracowników Zakładu finansowane są z odpisu na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, czyli składek płaconych przez ubezpieczonych.
Dzień po posiedzeniu Rady Nadzorczej ZUS zapytaliśmy ministerstwo, czy w związku z informacją, iż 20 maja 2026 r. ZZ Związkowa Alternatywa założyła w ZUS nowy związek, minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (albo ktoś inny z jej upoważnienia) wycofała (albo zamierza) wycofać wystąpienie do Państwowej Inspekcji Pracy o kontrolę ZUS. Odpowiedzi nie do dziś nie otrzymaliśmy.






