Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Kandydat na GIP bez doświadczenia inspektorskiego

Jutro Rada Ochrony Pracy oraz sejmowa Komisja do Spraw Kontroli Państwowej mają zaopiniować Janusza Krasonia na stanowisko Głównego Inspektora Pracy. Szeregowi członkowie ROP nadal nie znają przyczyny odwołania Marcina Staneckiego. Kandydatura Krasonia w PIP już budzi wątpliwości. Wieloletni inspektorzy pracy mówią, że trudno jest im zrozumieć, że nowy GIP będzie oceniał ich pracę, choć sam nie przeprowadził nigdy żadnej kontroli.

paragraf ksiazki
Źródło: iStock

Serwis Prawo.pl zapoznał się z życiorysem/notką biograficzną kandydata na stanowisko Głównego Inspektora Pracy, jaką Sekretariat Rady Ochrony Pracy (dalej: ROP) przekazał członkom ROP przed środowym posiedzeniem w sprawie opiniowania wniosku marszałka Sejmu o odwołanie Marcina Staneckiego ze stanowiska GIP i powołania w jego miejsce Janusza Krasonia. Informacja o tym, że jest on inspektorem pracy jest w tej notce bardzo zdawkowa.

Szeregowi członkowie Rady są zaniepokojeni, że mają w środę głosować nad odwołaniem Marcina Staneckiego z funkcji GIP, a dotąd nie wiedzą, co jest tego przyczyną. Ich zaniepokojenie budzi też brak wiedzy co do przebiegu aplikacji inspektorskiej, w tym czasu jej trwania, a przede wszystkim posiadania przez kandydata doświadczenia inspektorskiego. O tych wszystkich sprawach mamy szansę dowiedzieć się podczas posiedzenia ROP, które powinno być transmitowane.

Czytaj również:

Główny Inspektor Pracy do odwołania>>

Odwołanie Staneckiego - brak racjonalnych przyczyn>>

GIP musi być inspektorem pracy

Zgodnie z art. 38 ust. 3 ustawy z dnia 13 kwietnia 2007 r. o Państwowej Inspekcji Pracy (tekst jedn. z 2024 r., poz. 1712), Główny Inspektor Pracy i jego zastępcy, okręgowi inspektorzy pracy i ich zastępcy oraz wyznaczeni pracownicy Głównego Inspektoratu Pracy i okręgowych inspektoratów pracy są pracownikami nadzorującymi czynności kontrolne. A to oznacza, że  muszą spełniać wymogi  co do nadzorującego lub wykonującego kontrolę, czyli w myśl art. 39 tej ustawy, ma to być osoba, która:

  1. ma obywatelstwo polskie;
  2. ma pełną zdolność do czynności prawnych oraz korzysta z pełni praw publicznych;
  3. nie była karana za umyślne przestępstwo lub umyślne przestępstwo skarbowe;
  4. posiada tytuł magistra lub równorzędny i niezbędną znajomość zagadnień wchodzących w zakres działania Państwowej Inspekcji Pracy oraz złożyła, z wynikiem pozytywnym, państwowy egzamin przed komisją powołaną przez Głównego Inspektora Pracy;
  5. daje rękojmię należytego wykonywania obowiązków służbowych;
  6. ma stan zdrowia pozwalający na zatrudnienie na określonym stanowisku.

- W tym czasie ukończył aplikację inspektorską i złożył z wynikiem pozytywnym egzamin państwowy – napisano w notce biograficznej kandydata na nowego GIP. Kiedy dokładnie Janusz Krasoń zrobił aplikację inspektorską i kiedy zdał państwowy egzamin nie wiadomo. Informację tę trudno też powiązać z jakimś okresem w jego życiorysie, mimo że są w nim podawane okresy jego zawodowej działalności.

Wysłaliśmy więc pytania do Ośrodka Szkoleniowego Państwowej Inspekcji Pracy z prośbą o przekazanie ich Januszowi Krasoniowi (na stronie internetowej tego ośrodka wciąż figuruje jako pełniący obowiązki dyrektora tego ośrodka). Chcieliśmy wiedzieć, w którym roku robił aplikację inspektorską i kiedy dokładnie (prosząc o podanie daty) zdał państwowy egzamin uprawniający do wykonywania lub nadzorowania czynności kontrolnych, a także czy aplikacja inspektorska była pełna czy skrócona - jeśli skrócona, to poprosiliśmy o podanie, ile miesięcy trwała. No i wreszcie zapytaliśmy o liczbę kontroli w terenie, które kandydat GIP dotąd przeprowadził jako inspektor pracy. W ten sposób chcieliśmy zweryfikować nasze nieoficjalne informacje, ale o tym za chwilę.

Co więcej, zapytaliśmy też Głównego Inspektora Pracy o to, w którym roku Janusz Krasoń, p.o. dyrektora Ośrodka Szkolenia PIP, robił aplikację inspektorską i kiedy dokładnie (z podaniem daty) zdał państwowy egzamin na inspektora pracy. Jednocześnie poprosiliśmy o udostępnienie zarządzenia Głównego Inspektora Pracy w sprawie zakresu i trybu przeprowadzania aplikacji inspektorskiej państwowego egzaminu uprawniającego do wykonywania lub nadzorowania czynności kontrolnych, jakie obowiązywało w czasie, gdy Janusz  Krasoń robił aplikację inspektorską i zdawał państwowy egzamin. 

Także do ROP wysłaliśmy prośbę o udostępnienie wniosku marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o odwołanie Staneckiego.

Odpowiedzi na nasze pytania nie dostaliśmy ani z GIP, ani z ROP, ani od kandydata na nowego GIP.

 

Sprawny dyrektor i polityk

Z życiorysu przekazanego członkom ROP wynika, że 69-letni Janusz Krasoń, absolwent Wydziału Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Wrocławskiego w 1979 r., z Państwową Inspekcją Pracy jest związany od 1990 r. W latach 1990-2001 był dyrektorem Ośrodka Szkolenia Państwowej Inspekcji Pracy (dalej: OSPIP). - Kierując Ośrodkiem działającym wówczas jako Zakład Budżetowy, poza działalnością na rzecz PIP rozwinął bogatą działalność szkoleniową skierowaną do partnerów społecznych i pracowników Służby BHP. Wypracowane dochody pozwoliły na rozwinięcie bogatej działalności wydawniczej Ośrodka owocującej corocznie kilkunastoma publikacjami popularyzującymi ochronę pracy. Zrealizował ambitny projekt modernizacji Hotelu Ośrodka, wykorzystując i eksponując jego walory architektoniczne. Obiekt jest unikalnym zabytkiem modernizmu w architekturze w początkach XX wieku - czytamy w notce biograficznej.

Jak dalej podaje ROP, Krasoń był inicjatorem udziału PIP w programie PHARE, w efekcie którego Urząd otrzymał poważne wsparcie w procesach przygotowywania Inspekcji do wymogów UE, w tym stażów językowych w Glasgow, wyposażenia Inspekcji w sprzęt poligraficzny, a także szkolenia warsztatowe dla inspektorów realizowane przez liderów z wybranych krajów UE. Zainicjował powołanie Sieci RIFT integrującej instytuty i ośrodki z kilkunastu krajów europejskich zajmujących się szkoleniem i doskonaleniem inspektorów pracy. - W tym czasie ukończył aplikacje inspektorską i złożył z wynikiem pozytywnym egzamin państwowy - podaje notka biograficzna. I dodaje: - Opracowany z inicjatywy Dyrektora Ośrodka w latach 90- tych model aplikacji inspektorskiej, do dzisiaj stanowi podstawę tego procesu.

Z kolei w latach 1997-2000 był pomysłodawcą i wykonawcą rozbudowy Ośrodka Szkolenia PIP, polegającej na dobudowie siedziby Okręgowego Inspektoratu Pracy we Wrocławiu i modernizacji części konferencyjnej.

W latach 2001-2011 trzy kadencje sprawował mandat posła na Sejm RP w ławach Lewicy (w Sejmie IV kadencji, w latach 2001-2005; w Sejmie V kadencji, w latach 2005-2007 oraz w Sejmie VI, w latach 2007-2011 był posłem SLD - przyp. red.). Zasiadał trzy kadencje w Radzie Ochrony Pracy, m.in. pełniąc funkcję jej sekretarza. Był członkiem, w zastępcą przewodniczącego Komisji do spraw Kontroli Państwowej. Był wiodącym współautorem, przewodniczącym podkomisji i posłem sprawozdawcą komisyjnego projektu dużej nowelizacji ustawy o PIP w 2011 r. Zasiadał w podkomisji pracującej nad prezydenckim projektem ustawy o PIP w 2007 r. Wielokrotnie opiniował sprawozdanie z działalności GIP, a także wykonanie budżetu przez PIP - czytamy w życiorysie. W 2011 r. ponownie został dyrektorem OSPIP. Zainicjował wówczas większą rolę Ośrodka w zakresie przebiegu szkolenia praktycznego przyszłych inspektorów, a także obowiązkowe szkolenia okresowe dla wszystkich pracowników inspekcji. Ośrodek ponownie rozwinął działalność wydawniczą min publikując skrypty tematyczne dla kandydatów na inspektorów pracy.

Od 2018 r., po odwołaniu z dyrektora OSPIP pracuje w OIP we Wrocławiu. Poza obowiązkami Inspektora Ochrony Danych, zajmuje się prewencją, w tym w rolnictwie indywidualnym. - Zaproponował wiele ciekawych aktywności np.: w zakresie udzielania porad obywatelom Ukrainy we współpracy z Konsulem Honorowym Ukrainy w Polsce, a także współpracy z organizacjami i instytucjami działającymi wśród rolników - podaje notka biograficzna.

Czy są to wystarczające kwalifikacje do sprawowania funkcji Głównego Inspektora Pracy?

 

Bardziej dyrektor niż inspektor

Zapytaliśmy wieloletnich inspektorów pracy o to, jak odbierają kandydaturę Janusza Krasonia na Głównego Inspektora Pracy.
- Inspektorzy pracy cenią przełożonych, którzy znają warsztat inspektora pracy. Znają specyfikę pracy, prowadzili postępowania kontrolne, sporządzali samodzielnie protokoły, wydawali decyzje, wstrzymywali pracę czy też kierowali pracowników do innych prac. Trudno jest nam zrozumieć, że osoba obejmująca najwyższe stanowisko w Państwowej Inspekcji Pracy nie przeprowadziła żadnego postępowania mandatowego czy też nie skierowała wniosku o ukaranie do sądu pracy lub zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa do prokuratury – mówi nam inspektor pracy z wieloletnim doświadczeniem. Jak podkreśla, inspektorzy pracy zastanawiają się, czy osoba bez wieloletniego doświadczenia inspektorskiego, jest właściwa do kierowania tak dużym urzędem. Na stanowisko GIP ma przejść ze stanowiska dyrektora, które jest stanowiskiem administracyjnym do kierowania szkoleniami i kursami. - Brak doświadczenia w terenie już na wstępie budzi poważne wątpliwości. Inspektorzy pracy zastanawiają się, jak będzie oceniana praca inspektora pracy i czy taka osoba bez doświadczenia, posiadająca jedynie teoretyczną wiedzę, będzie umiała właściwie ocenić ich pracę. W terenie wygląda to bardzo słabo. Wieloletni inspektorzy pracy odbierają to z nieufnością, niepokojem i wiążą to z brakiem autorytetu merytorycznego – dodaje.

Inny nasz rozmówca zaznacza, że od 2010 r. w Państwowej Inspekcji Pracy jest wewnętrzny program Navigator, do którego wpisywane są dane z kontroli, w tym dane inspektora, który tę kontrolę przeprowadzał. - Nie ma  żadnej kontroli wpisanej przez Janusza Krasonia - dodaje.

 

Polecamy książki z prawa pracy